Właściciel
- Gdzie mam się z nim spotkać?
Właściciel
- I tak mi to nie robi różnicy, prowadź.
Właściciel
- Co tym razem masz mi do powiedzenia? - zapytała zakładając ręce.
Właściciel
- Czyli nie będzie trzeba ich zbierać? Świetnie, co to za broń?
Właściciel
- Jakim cudem JA, mam pomóc WAM?
Właściciel
- Czy pisma będzie coś bronić? Horda nieumarłych? Czy coś w tym stylu?
Właściciel
- Skoro poradzi sobie z nieumarłymi... To po co wam ja?
Właściciel
- A potem nie będzie czasu by mi powiedzieć co? - Elisif zmrużyła oczy po czym westchnęła. - Zakładając że się zgadzam, ile mam czasu?
Właściciel
- Postaram zająć się tym w najbliższym czasie. - odparła Elisif.
Właściciel
- A ty? Czemu wciąż tu czekasz?
Właściciel
- Ale przecież nie zamierzam ruszać teraz w tym momencie. Nie możesz po prostu przyjść później kiedy będę gotowa?
Właściciel
Elisif zastanowiła się chwilę.
- Im szybciej się tym zajmę tym lepiej. Przyjdź do mojego pokoju za godzinę, muszę się przygotować.
Właściciel
Elisif stała jeszcze chwilę po czym ruszyła w stronę Karczmy.
Karczmarz w międzyczasie załatwił sobie miotłę i ścierkę i wyczyścił już prawie całe pomieszczenie kiedy usłyszał za sobą głos Michaela.
- Dziwię się że jeszcze nie próbował walczyć o swoje, a myślę że prędzej czy później złoży naszemu staremu legioniście wizytę... - wtedy zobaczył Gniotka. - Och, wciąż tu jesteś. Może to i lepiej. A więc? Przemyślałeś moją propozycję?
- Trudno mi powiedzieć, ukrywasz przede mną tyle informacji...
- Już ci mówiłem, gdybym powiedział o słowo za dużo, ten wymiar mógłby zostać stracony. Poza tym mój znajomy mówi że prócz mnie dwóm osobom udało się dostać do tego wymiaru. A to znaczy że muszę być ostrożny.
- Skoro wie że komuś się udało, to nie wie kto to?
- Wie, ale uważa że woli nie psuć mi niespodzianki.
- Świetnie. - westchnął Karczmarz. - Właściwie to chyba nie mam dużo do stracenia, masz rację, sam sobie mogę nie poradzić.
- Święta racja. Więc się zgadzasz?
- Niech będzie, umowa stoi. - odparł Abraxas.
- A więc pierwszy krok zrobiony. - mruknął zadowolony Michael.
Właściciel
Elisif w międzyczasie udała się do swojego pokoju i teraz zaczęła przeglądać swoje rzeczy i pakowała przedmioty które mogły jej się przydać.
Mariok skończył już jeść i teraz siedział stukając palcami w ladę w jakiś rytm. Po chwili odezwał się.
- Cholera, przydałaby się wam tutaj jakaś muzyka.
Właściciel
- U nas w Azeroth praktycznie w każdej Karczmie znajdzie się ktoś kto mógłby zagrać na czymś. Gdybym wziął jakiś sprzęt to może i ja bym dał radę. No ale cóż, ekwipunek miałem ograniczony.
Konto usunięte
- W moich stronach głównym źródłem muzyki w barach czy pubach są upici w dwa trupy robotnicy z budowy,pracownicy fabryk czy górnicy z kopalni
Konto usunięte
- W sumie to dobre pytanie, jednak znając życie ,odpowiedź nie będzie tak łatwo zdobyta albo przynajmniej nie będzie prosta
Właściciel
- Nie do końca łatwo mi to powiedzieć. Nie wiem w ogóle z której strony przyleciałem. Ale podejrzewam że gdzieś na południu, północy, wschodzie lub zachodzie. - odparł goblin zastanawiając się.
Właściciel
Goblin oparł ręce na blacie.
- Wydaje wam się że opisanie w tej sytuacji mojego położenia wydaje się proste. Powiedzcie mi no, jaka jest najdziwniejsza rzecz na jakiej bądź w jakiej jeździliście?
Konto usunięte
- Jako prosty chirurg nigdy nie zdażyło mi się użyć środku transportu który można opisać że jest dziwny ,ale cóż tam skąd jestem magia nie jest zbyt lubiana, więc brak nad zwyczajnych środków transportu jest uzasadniony
Właściciel
- Różnica polega na tym że to zwierze, więc jesteś w stanie nauczyć się jego zachowania. W przypadku prototypu rakiety transportowej może być z tym problem. - odparł goblin.
Konto usunięte
-Eeee....... Zadam takie same pytanie jak przed mówca.........
Właściciel
- Rakieta, taka maszyna z czubkiem z przodu i silnikiem z tyłu. Wsiadasz, zapinasz pasy, kolega uruchamia silnik i lecisz. Problem w tym że to był prototyp nowego szybkiego transportu, no i chyba trochę przesadziliśmy z mocą.
Konto usunięte
- Mam pytanie , panie Mariok
Właściciel
- Na to wygląda, chyba nikt pracujący przy rakiecie nie spodziewał się że będzie miała aż taką moc. - odparł po czym spojrzał na Alberta. - A więc pytaj.
Konto usunięte
- Czemu ta rakieta była wytestowana na myślącej osobie która może być pożyteczna dla społeczeństwa,
Właściciel
- A jak myślisz, gdybyśmy wysłali głupią świnię to jak miałaby zdać raport o tym co się stało? To tak u nas nie działa, jeśli coś sprawdzasz, to najlepiej na kimś kto potem powie ci co się stało lub jak się czuł.
Konto usunięte
- Z tym się zgodzę , jednak wiesz, praktycznie tu utknąłeś tak samo jak ja , poza tym kojarzę paru profesorów na uczelni którzy mieli dość radykalne sposoby badań