Rozsiadł się przy ladzie w miejscu gdzie powinien siedzieć karczmarz. I z zainteresowaniem zaczął przyglądać się assasyńskim próbom wyniesienia lodowych posągów z karczmy... Oczywiście popijając sobie przy tym piwo...
Właściciel
Oghren wziął swoje piwo i spojrzał na "nalewacza".
- Ja tam nie wiem, zazwyczaj jak ktoś nie daje mi tego czego chcę to po prostu walę w mordę, jak to mawiają moi bracia "Najlepszym argumentem jest pięść!". - powiedział i zaśmiał się krasnolud.
Elisif spojrzała niepewnie na goblina i po chwili wzięła Vitę na ręce.
- Niech będzie, w takim razie możemy ruszać.
- Krasnoludy mądrze gadają. -
Bierze łyka z kufla.
- Tylko co zrobić jak karczmarza nie ma? Albo kończy jak ten tutaj..?
Właściciel
- Zasłużył sobie, sam miałem ochotę mu przywalić. - odparł popijając z kufla.
Przenieśli się do wymiaru Masila kawałek obok drzewa pomiędzy czterema filarami które stworzył Masil na miejsce teleportacji. Sam Masil siedział przy kuźni i czytał jakąś księgę.
Właściciel
Elisif ruszyła za nimi rozglądając się, Masil nawet ich nie zauważył.
Właściciel
Masil zdziwiony obrócił się w ich stronę.
- Ach tak, Elisif witaj, jak widzisz zdobyłem kuźnię.
Elisif dopiero teraz zorientowała się że to jest ta kuźnia.
- Spodziewałam się... Że będzie nieco mniejsza.
- Musi taka być, jeśli mamy stworzyć tyle golemów żeby chronić miasto, to jednak zwykłej wielkości kuźnia wiele by nie zdziałała, poza tym golemów nie tworzy się tak jak zbroi czy tarczy. Dobra, wy gobliny możecie iść, macie czas wolny.
- Taaa? A czym taki karczmarz zasłużył sobie na... No na to? -
Ruchem głowy wskazał karczmarza.
- Za dużo wody dolewał do piwa czy jak?
Właściciel
Masil i Elisif zaczęli powoli obgadywać wszystkie szczegóły. Ebon natomiast z powrotem zaczął przyglądać się goblinów.
- Swoim zachowaniem, nawet ja nie jestem tak bardzo wkurzający jak on... Znaczy on był, bo teraz to co najwyżej sprzątających może wkurzyć że go trudno wyciągnąć stąd, he he.
- Ty? Wkurzający? Mnie się tam z tobą nawet miło rozmawia.
Właściciel
- A tam - machnął ręką. - po prostu niektórzy ludzie są zbyt poważni i nie potrafią wyluzować, tylko takich wkurzam.
- No to trafiłeś na dobrą osobę. -
Bierze kolejnego łyka.
- Jak widzisz śmieszek ze mnie jak cholera. -
Dodał żartobliwie.
- Swoją drogą przedstawiłem się? Jestem Aaron. -
Wyciągnął dłoń w stronę krasnoluda.
Właściciel
- Ja nazywam się Oghren. - uścisnął jego dłoń. - przynajmniej z tego co pamiętam.
- Mieszkasz tutaj czy tylko... Przejeżdżasz? Bo widzisz, chciałbym dowiedzieć się czegoś o tej okolicy...
Konto usunięte
Aravil siedział razem z Urfomem przez ten cały czas w Karczmie i popijali sobie piwo. Nagle Urfom, nieźle już wstawiony, wstał i krzyknął na całe gardło:
- STAWIAM 500 ZŁOCISZY, ŻE NIKT TUTAJ NIE WALCZY NA PIĘŚCI LEPIEJ ODE MNIE!
Zakapturzony mierzy wzrokiem Urfoma...
// W tym momencie możesz mi opisać tego typa :v //
Konto usunięte
Jest on niewysoki, ok 165 cm. Dobrze zbudowany, ma ciemną skórę i białego, wysokiego irokeza. W okolicy tyłka ma dziwne urządzenie, z którego wystaje linka, zaś przez plecy ma przewieszoną broń przypominającą pałkę koloru niebieskiego.
//kto zgadnie na kim go wzorowałem dostanie nic
Właściciel
///zgadłem///
Oghren już chciał odpowiedzieć jednak usłyszał zawołanie człowieka.
- Ha! Taki marniak jak ty? Koleś! Gdybym miał przy sobie złoto to postawiłbym nawet i tysiąc żeby tylko móc skopać ci dupę!
Konto usunięte
- To je zdobądź! Nie będę wygrywał za darmo!
Właściciel
- Ahahahaha. Zabawiaj kogo innego, klaunie. Wracając, o co pytałeś? - Oghren spojrzał z powrotem na nalewacza, jak zaczął go sobie w głowie nazywać.
- Pytałem o okolicę. -
Aaron spojrzał z powrotem na krasnoluda.
- Gdzieś nawet słyszałem, że macie tutaj smoka...
Walon wrócił do Karczmy, minął trzy lodowe posągi po czym nalał sobie piwa i siadł przy ladzie.
A kiedy Walon pił piwo główną ulicą Anubel przejeżdżał... niezwykły orszak. Składał się z wozów zaprzęgniętych w renifery i kilku reniferów z jeźdźcami na grzbietach. Owi jeźdźcy kryli się pod skórami zwierząt i grubymi płaszczami, spod których widać było jedynie krótkie ogony z tyłu i parę kłów z przodu. Warto nadmienić, że w wozach znajdowało się coś o kształtach nieregularnych brył, a te przykryte były skórami.
Jadący na przodzie kolumny dał znak ręką pozostałych, aby się zatrzymali i przemówił dość chrapliwym i szorstkim głosem:
- Strażnicy miasta? Jeśli tak to gdzie jest Wasz przywódca?
Właściciel
- A to z tymi pytaniami to nie do mnie, ostatnio to ja za wiele nie pamiętam. - odparł krasnolud wzruszając ramionami.
- Jeśli musicie... - odparł smętnie.
- Jak to? To o czymś takim jak smok można zapomnieć? Powiedz Oghren, widziałeś kiedyś smoka? -
Właściciel
Obaj spojrzeli po sobie, Zaraza ruszył w ich stronę a Wojna tuż za nim.
- Zgaduję że nie przybyliście żeby powspominać stare czasy przy herbacie, mam rację? - zapytał jak podszedł na tyle blisko żeby go słyszeli.
- Słuchaj no, ostatnio stało się coś, przez co większości moich wspomnień nie pamiętam, ale założę się że jakiegoś widziałem! Ja bym nie widział!?
- Masz amnezję? Cholera... To słabo... Ale z tego co wiem pamięć powróci sama...
Znaleźli głównie czarną skałę, zapas prowiantu i wody na drogę, jedzenie dla zwierząt i odzież na zmianę.
Właściciel
- Oby tak było, bo muszę się dowiedzieć gdzie trzymam wszystkie skarby jakie zapewne udało mi się zdobyć w przeszłości! - zawołał Oghren i dopił swoje piwo.
Zaraza przewrócił oczami.
- Czy choć na chwilę wszyscy nie mogą sobie dać spokoju z niszczeniem świata?
- Mam jeszcze jedno pytanie: Kto rządzi tym miastem?
Konto usunięte
// Ktoś mógłby wykasować mój ostatni post proszę
- Gdzie można go znaleźć?
Konto usunięte
// Z albertem śledzącym straż
Właściciel
- Ja nie mam pojęcia, ostatnio byłem zajęty ratowaniem świata od szalonego nekromanty, zresztą sam dobrze o tym wiesz. A ty Wojna?
- Nie miałem o niczym pojęcia. - wzruszył ramionami.
- Podoba mi się twoje podejście. -
Powiedział Aaron i również dopił swoje piwo.
- No i udało mi się wypić drugi kufel! A już myślałem, że będę musiał czekać do jutra...