Właściciel
Staruszka spojrzała na Victorię.
- Jakieś tajemne przejście?
Wziął głęboki oddech, ustawił zwój tak, żeby dwaj pozostali go przypadkiem nie przeczytali, po czym go rozwinął.
Zawarł się w sobie próbując zachować umysł i skupił się na świetle.
-Jak na razie tak. Kim jesteś? - pomyślał głośno
Właściciel
Staruszka od razu ruszyła na dół za kobietą.
-Tak, domyślam się - przyznał. Wahał się pomiędzy pytaniami "Czego chcesz" a "Gdzie ja jestem", aż zorientował się, że rozmówca prawdopodobnie i tak potrafił odczytać jego wątpliwości.
-Jeszcze bardziej? No to gratulacje. Jaki widzisz cel w więzieniu mnie we własnym umyśle? Aż tak się boisz, że ktoś jeszcze skopie ci tyłek? - Davis odepchnął na chwilę niepewność od siebie, póki jeszcze mógł.
Zakapturzony przybysz siedział już długo przed ladą. Bardzo długo. Assasyni biegający po karczmie jak kot z pęcherzem tylko go irytowali. W pobliżu chyba nie było też nikogo kto mógłby go obsłużyć... Chyba... Przybysz nie uznał za dobry pomysł poproszenie jednego z assasynów o nalanie mu piwa. Nie był też pewien reakcji na nalanie sobie samemu trunku dlatego bezceremonialnie trzasnął ryjem o blat i... Zasnął...
-Twój warunek? - chciał przejść do rzeczy z demonem czy z czymkolwiek rozmawiał.
To go nieco zdziwiło
-Emm... w porządku, z tym, że też nie wiem po jakie licho jest mi twoja dusza. Twój stary kumpel Darcus powinien wiedzieć nieco więcej na ten temat. I po co ci akurat moje ciało?
Właściciel
///przestań z tymi off-topami.///
Staruszka spojrzała na kobietę po czym rozejrzała się.
- I... To jest to miejsce? A ci ważni ludzie? Nie przyszłam tutaj żeby pić herbatkę...
Takiego obrotu spraw się nie spodziewał. Nie miał pojęcia, jak sytuacja mogła się rozwinąć. Wall-Dur prawie na pewno miał jakiś plan, ale oferta wskazywała raczej na desperację.
-Co mam powiedzieć assasynom? Co chcesz żebym dalej zrobił? - odpowiedział po dłuższym milczeniu.
Gdyby miał kontrolę nad ciałem, prawdopodobnie by westchnął.
-Zgoda. I tak mam przynajmniej dwóch kandydatów na właściciela mojego ciała.
Davis po raz pierwszy od jakiegoś czasu zaniemówił. Był nie tyle rad, że wciąż żyje, co że w ogóle istnieje. Odłożył zwój na biurko i przełknął ślinę, czekając, aż ktoś się go zapyta o rezultat.
Właściciel
Wiedźma bez słowa ruszyła za Victorią.
-Sądzę, że udało mi się zloklizować duszę Wall-Dura - zaczął ostrożnie - Zdaje się być całkiem niedaleko.
-Jest jakieś pół metra od ciebie i nieskończenie bliżej do mnie - pozwolił sobie na odrobinę kiepskiego humoru po czym wypalił prosto - Wchłonąłem Wall-Dura do swojego umysłu.
-Mam zawroty głowy, ale to raczej normalne. Nie jestem w stanie go kontrolować, jeśli o to pytasz. Sam fakt, że kontroluję siebie to spory sukces.
Właściciel
- No dobra, z kim mam gadać? - zapytała.
Właściciel
- Potrzebuję gadać z kimś kto jest wstanie pomóc, nie jestem stąd więc nie wiem do kogo się zwrócić.
Właściciel
Wiedźma w między czasie rozglądała się po całych podziemiach z zaciekawieniem.
Właściciel
- Odkryłam coś na temat Abraxasa, Karczmarza. A dokładniej na temat osoby która włóczy się teraz gdzieś po pustyni, to nie jest Abraxas, nie do końca. Kiedy był u mnie, badałem go tak długo jak tylko mogłam, teraz dopiero udało mi się to wszystko połączyć. Na sam początek muszę zapytać, kim jest Marduk?
Właściciel
- Ten demon... To on steruje tą osobą... Nie... To on nią jest, dusza Karczmarza została w świecie w którym Marduk przesiaduje i desperacko próbuje się przedostać, co widać gdy czasami jest wstanie powiedzieć coś, jednak Marduk nie jest jedynym demonem, to ciało jest pełne większych lub mniejszych demonów które za wszelką cenę chcą dostać się do świata śmiertelników.
Właściciel
- Ja i moje siostry korzystamy z magii którą zbyt trudno wytłumaczyć komuś, kto praktykuje zwykłe sposoby. Mogłabym wam zdobyć dowody gdybym miała przy sobie ciało Karczmarza, jednak go nie mam. Wasz mistrz postanowił przenieść go w bezpieczne miejsce które okazało się pułapką, teraz Marduk i reszta demonów chodzi nie wiadomo gdzie po pustyni, trzeba go znaleźć, nie minie dużo czasu nim Marduk zdoła przejąć pełną kontrolę nad ciałem, a wtedy Karczmarza już nie odratujecie, zostanie odcięty.
-Jeszcze nie miałem czasu spróbować - odpowiedział, gdy był już pewien, że nikomu nie przerwie - Mogę równie dobrze spróbować teraz. Tylko przypomnij mi którego szukamy.
Właściciel
- Nie do końca, ale myślę że Marduk lub któryś z demonów może mieć tam jakiś cel, czy Karczmarz wspominał o czymś lub o kimś gdy był u was?
Wzruszył ramionami i wszedł w przestrzeń mentalną, licząc, że nie przegapi czegoś tak potężnego jak kamień nieskończoności.
Właściciel
Czarownica ruszyła za nim w zamyśleniu.
Nie... a już miałem nadzieję. Spróbował wrócić do ciała.