Karczma pod Historią

Avatar Omeg12
Miał do intruza zaufanie mniej więcej takie, jak do przeciętnego polityka. Czyli lekko mówiąc niewielkie.
-Mam ci "dostarczyć" artefakty. Więc oczekujesz, że zwieję z kamieniem nieskończoności pod pachą i jakoś cię znajdę? Co z assasynami? I co z Wall-Durem? Wątpię, żeby był chętny do współpracy.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Bhor-gul? To nie przypadkiem ten troll? Ten któremu udało zapanować nad orkami?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- On? Dziwne... Ale jeśli rzeczywiście to prawda, to chyba wiem już, gdzie go szukać. Jeśli uważa że to jego sprawka, to w takim razie prawdopodobnie do niego się uda.

Avatar Omeg12
-Zgaduję, że o szczegóły zadbasz na miejscu. Wszystko rozumiem. Teraz proszę daj mi pracować

Avatar Omeg12
Jeszcze raz spróbował ocenić kierunek i dystans do kamienia, dla pewności.

Avatar Omeg12
Wrócił do ciała.
-Czuję kamień. Jest gdzieś na północy, dystansu nie w sposób określić - zameldował nie czekając na pytania, które mogły go zawsze wkopać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Oczywiście że tak, znam portale dzięki którym będziemy mogli się przedostać w okolice pustyni, gorzej tylko z orkami, z tego co wiem to wy jako ludzie nie jesteście z nimi zbyt zaprzyjaźnieni.

Tymczasem wymiar Masila mocno się zmienił w międzyczasie, wszędzie stało pełno półek i szafek z księgami, w skrzyniach było pełno rozmaitych kosturów i różdżek a na środku powoli powstawała wielka wieża. Gobliny w międzyczasie były trenowane przez Akryla i Ebona który powoli wracał do normalności dzięki magicznemu otoczeniu. Starali się ich - w międzyczasie kiedy Masila od dłuższego czasu nie było w wymiarze. - większej stabilizacji psychicznej, żeby nie bały się byle czego, ale też nie szpanowały swoją odwagą. A przede wszystkim żeby nie tłukły się bez powodu. Jednak to czego się nauczyły zależało tak naprawdę tylko wyłącznie od nich i ich chęci. Masil przed wyruszeniem w miejsce o którym ich nie poinformował przemienił to zwykłe drzewko na środku wymiaru w nazywane przez niego "Drzewo Poznania Wypie**olenia i Zostania". Gobliny dostały zadanie żeby codziennie zrywać z niego jedno jabłko, jednego kokosa oraz dwa banany. Miało to ich nauczyć systematyczności, następnie mogły je zjeść, czy się nimi porzucać, w tym miały wolność. Ale musiały pamiętać że nie mogą zerwać niczego innego i w innej ilości. Jeśli gobliny wykonywały to polecenia to poza naukami Akryla i Ebona miały luz, jeśli tego nie zrobiły lub zrobiły źle to Akryl wraz z Ebonem wysyłali ich po dwa duże worki żwiru które do czegoś były Masilowi potrzebne. Jeśli gobliny wykonywały swoją robotę to Ebon sam przynosił po sześć dziennie, skąd je brali? Tajemnica zawodowa.
W tym momencie Akryl drzemał spokojnie pod drzewem a Ebon siedział ze skrzyżowanymi nogami i okularami na oczach - które nie były mu na nic potrzebne ale mu się spodobały - i czytał książkę od czasu do czasu spoglądając na gobliny. Nagle kawałek od nich otwarł się ogromny portal, tak wielki że przeszła by przez niego cała Karczma pod Historią, najpierw wyszedł z niego Masil, a następnie wysunęła się ogromna kuźnia. Kuźnia tak wielka i tak rozbudowana że na pierwszy rzut oka pracować by przy niej musiało chyba ze stu ludzi. Cała była zrobiona z czarnego metalu i w pełnej ilości otworów pływała lawa. Zza kuźni - kiedy już wtoczyli ją do wymiaru - wyszły dwa wielkie opancerzone magmowe golemy którym z kapała lawa. Ręce oraz nogi mieli otoczone łańcuchami które brzęczały jak tylko chodzili. Oba stanęły bo bokach kuźni i zastygły. Masil rozejrzał się po wymiarze za goblinami.

Avatar Omeg12
-Dam radę. Ale dystans wydaje się być naprawdę duży. Trzeba by zorganizować ekspedycję, najlepiej z kimś, kto wie co robi.

Avatar
Konto usunięte
Albert tymczasem wyszedł na spacer na główny plac, żeby odetchnąć świeżym powietrzem,
Jeszcze przez plac przechadzał się ktoś inny jakiś starszy człowiek ubrany w coś co przypominało habit
niosący drewnianą skrzynkę pod pachą,jego twarzy nie było widać przez kaptur który nosił na głowie.
Człowiek ten jeszcze miał na biodrach pas z liny do którego był przyczepiony słoik zakryty czarnym materiałem. W końcu stanął na środku placu, ułożył skrzynkę na ziemi wszedł na nią i zaczął krzyczeć
- LUDZIE BÓJCIE ALBOWIEM NADCHODZI KONIEC, NIEDŁUGO PRZEBUDZĄ SIĘ ISTOTY POTĘŻNIEJSZE OD BOGÓW I DEMONÓW RAZEM WZIĘTYCH,STWORZENIA STARSZE NIŻ CZAS
SAMO SPOJRZENIE NA NIE POWODUJE SZALEŃSTWO.

Avatar Omeg12
Stał obok, opierając się pokusie spenetrowania umysłu assasyna.
-Więc kiedy ruszamy? - zapytał w końcu

Avatar
Konto usunięte
Krzykacz odwrócił się do strażnika
- Pozwól że na ciebie spojrzę
Sięgnął po słoik przy pasie i go wyjął, wtedy szybko przystawił ją przed twarz strażnika i ściągną czarny materiał odkrywając że w środku znajduję się para gałek ocznych zawieszonych w parafinie

Avatar Omeg12
-W porządku - odparł wzruszając ramionami po czym ruszył do wyjścia - A tak przy okazji: mogę pożyczyć stół z karczmy? Wróżenie szło mi dość dobrze jak dotąd. Zwrócę pieniądze za poprzedni, obiecuję.

Avatar
Konto usunięte
- O widzę cię dokładnie przez me oczy widzę obrzydzonego człowieka nie brzydź się bowiem nie długo
wszyscy wyrwą swe oczy z szaleństwa KTÓRE NADCHODZI I ZNISZCZY NAS WSZYSTKICH

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Te, zieloni, później sobie posuszycie ząbki, mam dla was zadanie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Musicie udać się do Karczmy i przyprowadzić Elisif, powiedzcie jej że zdobyłem kuźnię, tak jak chciała.

Avatar Omeg12
-Teraz to już z zamkniętymi oczami - odparł, po czym postanowił dodać - Trzymaj się.

Avatar
Konto usunięte
- HA HA HA HA HA HA HA HA A CO GORSZEGO MOŻECIE MI ZROBIĆ

Avatar Gniotek7
Właściciel
Masil przywołał portal obok siebie który jak zawsze prowadził na rynek w Anubel po czym poszedł do jednej z półek i zaczął czegoś szukać.

Avatar
Konto usunięte
Tyle że w środku drogi strażnicy usłyszeli dźwięk łamanych kości i zobaczyli ze się im wyrwał dosłownie
strażnik w tej chwili trzymał oderwane ręce starca były one przegniłe jak u trupa lub trędowatego

Avatar Omeg12
Wyszedł z gabinetu i skierował się do karczmy.

Avatar Omeg12
Po chwili namysłu stwierdził, że im mniej wie tym lepiej. Wyszedł z budynku nie chcąc targać ze sobą stołu i poszedł w pierwszym lepszym kierunku. Teoretycznie powinien zamówić w karczmie nocleg, ale w tej chwili chciał się znaleźć jak najdalej stąd.

Avatar Wizados
W tym momencie zakapturzony zerwał się z krzesła z ręką na rękojeści miecza. Po chwili stwierdził, że dalej siedzi w karczmie więc z powrotem usiadł na stołku. Stwierdził też że nie spał zbyt długo bo assasyni cały czas pierdzielili się z lodowymi posągami...
- Czy w tej cholernej karczmie jest choć jedna osoba która mogła by nalać mi piwa? -
Zapytał rozeźlony gość. Swoją drogą często się zdarzało, że nie mógł wypić drugiego piwa przez jakieś zbiegi okoliczności. Zakapturzony miał już tego serdecznie dość

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif tymczasem siedziała na łóżku w zamyśleniu w swoim pokoju.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spojrzała zdziwiona w stronę drzwi.
- Otwarte. - odparła po chwili.

- Tak, jeśli znajdziemy Marduka, nie możemy go zabijać, inaczej umrze też ciało i Karczmarz nie będzie miał możliwości powrotu, musimy znaleźć jakiś sposób żeby sprowadzić go z powrotem do lasu, moje siostry przygotowują rytuał dzięki któremu zdołamy wypędzić z jego ciała wszystkie demony, a przynajmniej mamy taką nadzieję.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mogę poczekać tu, w mieście, i tak w tym momencie w lesie nic więcej nie zrobię.

- Następnym razem po prostu powiedźcie żeby wam otworzyć. - odparła Elisif uśmiechając się.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie szkodzi. A więc, po co przyszliście? - zapytała ich patrząc to na jednego, to na drugiego.

- Nie powinnam mieć problemu, mam fotograficzną pamięć. - odpowiedziała mu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak? Myślałem że zajmie mu to dłużej, dobra, w takim razie chyba powinnam wracać z wami. - odparła, wstała z łóżka i podeszła do komody w poszukiwaniu czegoś.

Avatar Wizados
Zakapturzony spojrzał na assasyna jak na kupę gó... Jak na kupę...
- Trupy? Nic nowego... Nie pilnujecie swoich magów a potem takie są efekty. -
Przybysz podrapał się po brodzie.
- Czyli jeden wielki pieprznik którego w tej chwili jesteśmy świadkami. -

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mam tylko pytanie, czy tam jest bezpiecznie? Wolałabym nie zostawiać tutaj córki samej, a chciałabym udać się do Masila jak najszybciej.

Staruszka tymczasem ruszyła przez podziemie i bez większego problemu dotarła do Karczmy gdzie rozejrzała się za Karczmarzem czy kimś w tym rodzaju, dopiero teraz zorientowała się co w Karczmie się dzieje, wcześniej była zbyt zajęta żeby zwrócić na cokolwiek uwagę.

Avatar Wizados
- No... To zabrzmiało prawie tak jakbym samym tylko wyjściem mógł uczynić ten świat lepszym. Ale wiesz co? Mam lepszy pomysł panie zabójco. -
Przybysz wstał okrążył ladę i udał się w stronę beczek w których (jak miał nadzieję) powinno znajdować się piwo... Po drodze położył kilka monet dla... Właściciela? I przystąpił do nalewania sobie trunku...

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mi też nalej! - zawołał Oghren i wyszukał jakieś ostatnie drobniaki w swoich kieszeniach i położył obok pieniędzy nalewającego.

Avatar
Konto usunięte
Kiedy strażnicy to zrobili ukazała im się twarz starcz która jak jego ręce była przegniła, nosił na oczach bandaże miał również strzępy siwych włosów tu i ówdzie, ale co przykuwało uwagę strażników była jego
szyja i jej okolice, mianowicie na szyi znajduje odcisk który by pasował do odcisków która robi lina kiedy kogoś się wiesza, natomiast niżej można było zobaczyć dziury po po wbiciach jakiś ostrzy

Avatar Wizados
Gdy zakapturzony skończył nalewanie sobie piwa chwycił za inny pobliski kufel i zaczął nalewać Oghrenowi.
- Powiedz mi jak to jest, że nigdy nie mogę się normalnie napić piwa? Klątwa jakaś czy co? -
Podał Oghrenowi pełny kufel.

Avatar
Konto usunięte
Kiedy to zrobił i myślał że już po wszystkim usłyszał rechot z głowy mimo braku strun głosowych
to się śmiało głosem który może się wypalić w pamięci na wiecznośc
- HA HA HA HA HA HA HA WIECZNI NADCHODZĄ - zaczyna skrzeczeć - iiiiiiiiiiiiiii jjjjaaaaaaaa jjjjjjjjjeeeeeeeesteeeem iiichh heeeerrrrrolllllldem........
I jak skończyła swe przemówienie rozkład wkroczył i ciało,głowa śmierdziało

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią