Konto usunięte
- Cholera to gdzie mogę ich znaleźć
Chowa księgę pod swoją szatę
Konto usunięte
- Więc nic tu po mnie
Albert wraca do karczmy
Spróbował skupić się na stworze, użyć swoich mocy w jakikolwiek sposób. Był zdezorientowany, a z pewnością nie zrobiłby różnicy w tej walce potworów.
- Z gościem nie ma żartów... Nadal go szukamy?
Właściciel
W tym momencie jedno z ciał drgnęło, jego ręka uniosła się w ich stronę.
Konto usunięte
- A co ty myślisz? Ci strażnicy to totalne bezmózgi. Czekaj, ten się jeszcze rusza...
Konto usunięte
Albert wchodzi do karczmy i podchodzi do cennika i przygląda się cenie za wynajem pokoju
Walon nachylił się nad strażnikiem.
Właściciel
powoli otwarł oczy i spojrzał na Walona, nie odzywał się.
- Co tu się stało? Ten pirat Was tak urządził.
Właściciel
Podniósł powoli głowę a następnie opuścił ją na swoją klatkę piersiową.
- Cholera - zaklął Walon po czym wycofał się do towarzyszy.
- Nadal chcecie go dorwać?
Konto usunięte
Albert sięga do swojej torby i wyjmuje garść złotych monet i daje je na ladę
- Chce wynająć pokój
Konto usunięte
- Dziękuje
Idzie do pokoju z odpowiednim numerkiem i otwiera drzwi i wchodzi do środka
Nie miał bladego pojęcia, co robić. Wyciągnął broń i krzyknął do towarzysza:
-Nic co robię nie działa! Radzisz sobie z nim jakoś?
Konto usunięte
Siada na krześle i wyjmuje księgę,zeszyt i ołówek przez chwilę patrzy na księgę widocznie zastanawiając się nad czymś i ją otwiera a kiedy to zrobił wszyscy w karczmie coś poczuli jakieś takie nie miłe uczucie
ale to nie było tylko to jeszcze były szepty i dźwięk podobny do drapania o ścianę
Przeanalizował swoje opcje. Niewiele znalazł. Spróbował opuścić umysł zanim stanie się coś niemiłego.
Konto usunięte
- W sumie nie wiem... Twardy gość z niego musi być. Może wracajmy do Karczmy? - powiedział Urfom.
- Ja tam chce jeszcze pożyć. Mam własną, osobistą sprawę do załatwienia. No chciałbym i doczekać się łupienia elfów, więc może lepiej wracajmy.
Konto usunięte
- Taa... Chodźmy... - powiedział Aravil i skierował się do Karczmy. Zaraz za nim ruszył Urfom.
A Walon oczywiście za nimi.
Wziął wdech. Koniec końców potrafił też walczyć. Wybiegł stworowi na przeciw, licząc, że zaatakuje go on pyskiem i nie zdoła zjeść. Wtedy byłaby szansa na dotknięcie źródła.
Konto usunięte
Aravil wszedł do Karczmy i rzekł:
- Coś nas ominęło?
Skierował się prosto do paszczy potwora. Miał ostrze, więc mógł w ostateczności wbić je w podniebienie stwora, gdyby ten próbował go połknąć.
Konto usunięte
- Czasami dziwne rzeczy potrafią się tu dziać... Żadnego zagubionego podróżnego, żadnego oszołoma?
Trochę antyklimatyczne - pomyślał. Stanął ponownie na nogi, czekając na ruch bestii.
Konto usunięte
Albert wychodzi z pokoju bez maski i z zamkniętą księgą pod pachą i idzie a raczej wlecze się do głównego pomieszczenia karczmy
- O widzę że wróciliście
- I coś nie wyszło. - powiedział Walon wchodząc.
Konto usunięte
- Hmm miejmy nadzieje że to nie przyniesie problemów w przyszłości
Walon teraz widzi twarz Alberta i wygląda ........... nie zdrowo
ogólnie ma ziemistą cerę blady odcień skóry (Ale trupio blady)
I wory pod oczami jakby nie spał od paru dobrych dni
Konto usunięte
- Hmm Blada skóra to cecha wszystkich z rodzimego kontynentu wory mam bo nie mogłem spać przez ehhh trzy ...... cztery dni coś w tym przedziale
//Więc po prostu stara mi się zaświecić w oczy?//
Przyjął pozycję gotowości do biegu i spojrzał bestii w oczy. Chciał w jakiś sposób sprowokować ją do ataku, w myśl że zasada kontrataku stosuje się nawet w beznadziejnych sytuacjach.
Właściciel
Tymczasem Stratum wraz z dwudziestoma Poświęconymi wkroczyli przez główną bramę orkowej stolicy Krog-Tham, czyli wielkim mieście-twierdzy w której przesiadywał sam Bhor-gul. Wszędzie było pełno orków a także goblinów noszących przeróżne przedmioty z miejsca na miejsce. Niektóre z nich siedziały przy niewielkich balistach i pilnowały terenu. W środku miasta czekał na nich jeden z czempionów Bhor-gula, jego prawa ręka, Reh-Tush.
- Nareszcie przybyliście, Bhor-gul oczekiwał was od bardzo dawna, radujcie się, gdyż jesteście jedynymi ludźmi od dziesiątek lat którzy postawią swoje stopy na tak blisko władcy, i nie zostaną rozszarpani.
- Prowadź nas do niego.
- Jasne. - powiedział, odwrócił się i ruszył w głąb twierdzy, ludzie Stratuma ruszyli za nim.
W międzyczasie do Karczmy weszło dwóch paladynów.
- A co myślisz o Fratusie?
- Masz na myśli tego maga? Doradcę króla?
- Tak.
- No co mam myśleć?
- Nie wydawał ci się nieco dziwny kiedy byliśmy w stolicy ostatnio?
- Wiesz że nie przepadam za magami, jak dla mnie są zbyt niebezpieczni.
Usiedli przy ladzie i jeden z nich odezwał się do Karczmarza.
- Dwa piwa. Ale naprawdę nie zauważyłeś że z tym magiem jest coś nie tak?
- Koleś, ze wszystkimi magami jest coś nie tak. Całe to czarowanie, przecież to jakiś wybryk natury!
- A zakładając że czarowanie byłoby normalne?
- Nie wiem, nie przyglądałem się mu, a co, serio jest z nim coś nie tak?
- No a jak! Wydawał się jakiś, dziwny, podejrzany. Widziałem wielu dziwnych ludzi ale w jego oczach widać było podstęp. Mówię ci, takim jak on nie można ufać.
- Gadanie. Może skoro król mu ufa to jest dobry, oczywiście poza tym że korzysta z magii.
Konto usunięte
-Widzę że paladyn ma takie same podeście do magi jak reszta ludzi z moich stron
Konto usunięte
- Czarowania nauczyć się może chyba każdy? Przynajmniej ja tak uważam, sam tego doświadczyłem. - powiedział Aravil.
//Wolę próbować do skutku
Zrobił unik w prawo po czym rzucił ostrzem w potwora.
Konto usunięte
- Ja nie wiem jak u was ale w moich stronach to działa trochę inaczej
- W w ogóle skąd pochodzisz?
Konto usunięte
- Z kontynentu za morzem chyba najmniejszy kontynent na świecie magów tam jest mało i jeszcze mniej
z nich ma jakieś prawa obywatelskie