- Będzie się chociaż czym dzielić?
Konto usunięte
Czołga się do placu głównego. Ignoruje ból bo wie, że od tego zależy jego życie.
Konto usunięte
- Uwierz mi, będzie. Oni wręcz kochają bogactwo. Założę się, że znajdziemy tam od cholery drogocennych kamieni i złota.
Konto usunięte
Albert podchodzi do Walona i Aravila
- Mam pytanie czy dobrze usłyszałem że pan planuje atak na jakąś fortece elfów ?
Właściciel
///Spokojnie nie gryź, ja żartowałem :V///
Nei'qul zrobił to samo. San poczuł jak całe jego ciało zaczyna zamarzać, poczuł jak uchodzi z niego dusza. Po chwili nie czuł już, ani nie widział zupełnie nic, nagle usłyszał trzask, białe światło padło mu na oczy co spowodowało że przez chwilę nic nie widział, kiedy wzrok z powrotem przyzwyczaił się do światła zauważył że stoi na końcu jakiegoś tunelu wykonanego z lodu, obok niego stał znajomy Khajiit a przed nimi mag który wyglądał na znudzonego.
- Szybciej się nie dało? - zapytał.
Tymczasem elfa ujrzał jakiś rolnik, który akurat miał dzień wolny od pracy w polu, podbiegł do niego.
- Stary, co ci się stało? - zapytał zdziwiony.
Konto usunięte
- Ano tak, a czemu pytasz?
Konto usunięte
- Powiem wprost chce się załapać
Konto usunięte
- Urfom, co ty na to?
- A czemu nie? Każdy jeden się przyda.
- A więc witamy na pokładzie - Aravil wrócił do Alberta. - Mam nadzieję, że dobrze walczysz?
Konto usunięte
- Świetnie obiecuje że nie pożałujecie tego
Konto usunięte
Chwyta rolnika za nogę. - Zostałem napadnięty. Nie mogę chodzić. Wezwij pomoc, a dobrze zapłacę. Mam oszczędności...
- Skład jak rozumiem gotowy?
-No masz... jakiś opis tego, co tam napotkam? Bo muszę tam wejść i dotknąć odkształcenia.
Konto usunięte
-Tak. Jak już mówiłem, wyruszamy za 2 dni.
Właściciel
- Przecież cię tutaj nie zostawię, zaniosę cię do Karczmy kawałek stąd, może oni coś ci dadzą. - powiedział rolnik i podniósł go bez problemu, ruszył w stronę Karczmy.
Po niedługim spacerze przez lodowy tunel dotarli do miejsca gdzie stał stół oraz dwa krzesła, na jednym z nich od strony ściany siedział człowiek w szacie jak ten który ich przyprowadził, miał tylko niewielką siwą brodę.
- Długo musiałem czekać. Ale wreszcie jesteś... cie... Po co go tutaj przyprowadziłeś?
Właściciel
- Czy wy dalej myślicie że to jakaś zasadzka? Czy coś w tym rodzaju? Nie rozśmieszaj mnie, gdybym chciał zdobyć księgę w taki sposób, już dawno byś jej nie miał, wystarczy że opuściła by schronienie Nei'qula a całe miasto mogłoby zamarznąć. Nie, ja chciałem być, uczciwy.
Konto usunięte
Albert kiwa głową i wraca na swoje miejsce przy ladzie
Konto usunięte
- To był pirat. - Mówi gdy daje się nieść chłopowi.
- Skoro wyruszasz to znasz się na wojaczce? - zapytał Walon Alberta.
Właściciel
- Oczywiście że mam. - mówiąc to wyjął z torby która leżała na ziemi obok niego Prastary Zwój. - Zastanawiam się tylko - powiedział kładąc go na stole przed Sanem. - po co przyprowadziłeś tutaj Nei'qula, zgaduję że to nie przypadek?
- Pirat? Tu w mieście? Jakoś trudno mi w to uwierzyć.
- Przekonamy się za dwa dni.
Konto usunięte
- Powiem teraz wprost żołnierz ze mnie średni ale mam jak to się mówi "Asy w rękawie"
- Pffy... Nie ma to jak dobry topór. Chociaż magia bywa pożyteczna.
Konto usunięte
- Hah magiem nie jestem a nawet gdybym był to tutaj by mnie nie było
Konto usunięte
- Nie chcesz to nie wierz, strażnicy uwierzą. Długo jeszcze do tej karczmy? - Ponaglił.
Właściciel
- Koleś, nie jestem najlżejszym elfem jakiego mogłem nieść więc nie marudź. - powiedział rolnik.
Po kilku minutach weszli do Karczmy a rolnik położył elfa na stole.
- Aha... Napijesz się czegoś?
- Barman! Daj coś mocnego. Żyje się raz.
Konto usunięte
Albert przygląda się z zaciekawieniem elfowi i rolnikowi
Konto usunięte
- Pirat mnie napadł i przestrzelił dwie nogi. Pomóżcie, a dobrze zapłacę!
Konto usunięte
Albert podchodzi do elfa
- Widzę że szukasz pomocy medycznej
Konto usunięte
- Jakiego szpitala? No chyba mówię, że zapłacę więc niech jakiś mag mi wyleczy nogi teraz! - Oburzał się.
Konto usunięte
- Wiadomo! Jak elf to nikt nie pomoże ale jak człowiek to by go zaleczyli na śmierć. Rasizm! - Krzyczał elf.
Konto usunięte
- Spokojnie spokojnie jestem lekarzem i chce pomóc
Właściciel
Rolnik przyglądał się całej sytuacji.
- No dobra, a wiesz dokąd mógł pójść ten pirat? Musi być niebezpieczny.
Konto usunięte
- Co mi po lekarzu? Wyjmie kule, a nogi nadal niesprawne. Dajcie maga! - Dodał - Nie wiem gdzie polazł, pobiegł w głąb miasta. Pewnie do burdelu.
Konto usunięte
- Słuchaj chcesz pomocy czy nie bo wiesz masz dwie dziury w nogach może nie przywrócę ci ich sprawności ale zrobię tak że nie złapiesz gangreny albo innego choróbska
Konto usunięte
- Albert ma rację. Rany trzeba opatrzyć. Co do tego pirata, jak wyglądał? Jakieś szczegóły? Może uda się go znaleźć. - powiedział Aravil.
Konto usunięte
- Dobra! Opatrz nogi ale dużo za to pieniędzy nie dostaniesz. - Oburzał się cały czas. - Jack Szpada się nazywał. Ma brązowy kapelusz kapitański i piracki strój też brązowy.
- To o czym mówisz osiągniesz też amputacją kończyn.
Konto usunięte
- Miał jakąś brodę, bliznę, cokolwiek charakterystycznego?