Właściciel
- Pirat, tutaj w Anubel, toż dopiero niesłuchane! - zawołał rolnik.
Co do zwoju, tak, okazał się prawdziwy. Broń nic mu nie zrobiła a tylko odrzuciła Sana energia, która chroniła zwoju, tak że uderzył o lodową ścianę.
Konto usunięte
- Okej wezmę tylko mój sprzęt
Albert podchodzi do swojego miejsca przy ladzie i bierze torbę która leżała obok krzesła.
I wraca do elfa
- Najpierw trzeba oczyścić rany to będzie Ehm ......... szczypać
Bierze jakąś buteleczkę z torby i białą wacik
- Pirat na lądzie? Niecodzienny widok... Zabicie go będzie opłacalne?
Konto usunięte
- Jak na lądzie, to raczej bukanier - poprawił Aravil.
Konto usunięte
- Dobra! Rób co trzeba, byle jak najszybciej. - Dodaje - Mówił, że dostał się tu przez jakiś portal i, że jest legendą, jest poszukiwany przez straże. Przynajmniej tak mówił. Znaki charakterystyczne? A bo ja wiem. Pas z pistoletem prochowym.
Konto usunięte
- Brązowe ubrania i pas z pistoletem. Dobra, idę go poszukać. Urfom, idziesz ze mną? - zapytał Aravil.
- Pewnie! Nigdy nie przegapię okazji do bitki! Wy dwaj, idziecie ze mną! - rzekł do swoich podwładnych.
Konto usunięte
Wylewa trochę płynu na wacik i zaczyna obmywać ranę elfa
Konto usunięte
Syczy z bólu. - Miałeś być delikatny.
Właściciel
Zakapturzony mag westchnął.
- Nie muszę ci tego mówić, bo i tak ta księga nie opuści tego pomieszczenia. Powiem ci tylko tyle że ta księga jest na tyle potężna, że w naszym przypadku, to sobie możecie tym zwojem się najwyżej podetrzeć. Oczywiście ktoś inny niż my, prawdopodobnie nie miałby nawet czego zrobić z taką księgą.
Konto usunięte
Nie zwraca uwagi na jego komentarz i dokańcza mycie rany
- Teraz by się przydało żebyś się czegoś napił - mówi to podczas wyjmowania szczypiec z torby
Westchnął
-Zgaduję, że będę musiał sobie z tym jakoś poradzić. Życz mi szczęścia. Nie skończyło by się to dla ciebie dobrze, gdybym umarł wewnątrz twojego umysłu - powiedział, po czym wyciągnął ostrza, które prawdopodobnie ze sobą miał.
Walon krzyknął do Aravila:
- Hej! Mogę wybrać się ze sobą? Dawno nie obiłem komuś mordy.
-Dzięki. Może uda mi się coś wykombinować zanim ta bestia zabije nas obu.
Podszedł do furtki i ją popchnął.
Konto usunięte
- Ależ oczywiście. - powiedział do Walona Aravil, po czym wyszli przeszukiwać miasto.
//zakładam, że Cramen nim steruje, więc niech on powie, gdzie go znaleźliśmy ;-;
Konto usunięte
- Daj wódy karczmarzu! -Krzyknął. - Byle szybko, znieczulenia potrzebuje!
- Więc... Macie pomysł gdzie szukać tego pirata?
Konto usunięte
Albert przy okazji sprawdza trochę dokładniej ranę elfa
Właściciel
///jeziu, chwilę się Garry's modem bawisz a tu jeb 13 postów///
- Cóż... Można powiedzieć że mamy swoje sposoby. - odparł mu mag uśmiechając się lekko.
Szukający na pirata nie trafili nigdzie w bardziej otwartych terenach miasta, gdzieś się ukrywał, musieli tylko wpaść na to, gdzie.
Przez chwilę gapił się na bestię w milczeniu
-Dobra... nie żartowałeś. Jakiś plan?
Konto usunięte
Na placu głównym stały obok siebie dwie kobiety, które najwidoczniej prowadziły dialog, a przynajmniej tyle można było stwierdzić po martwych r*chach ust jakich dokonywały między sobą nawzajem.
Jedna z nich była wzrostem można by rzec przeciętnego elfa między młodym, a średnim wiekiem. Ubrana w czerwone szaty przypominające zdobienia szaty magów ognia. Przypominające i na tym się kończy, gdyż nimi nie były. Dla przeciętnego wzroku ludzkiego pomylenie wcześniejszy wspomnianego odzienia to kwestia kilku sekund ale gdy dane jest je widzieć z bliska od razu rzucającą się oczy charakterystyczne różnice niewidoczne podczas pierwszego skinienia gałkami ocznymi. Chociażby fakt, że cały ubiór jest jedną częścią stworzoną z różnych segmentów reprezentujących oddzielny kolor czerwieni. Jest ich pełno, a że mózg większości istot rozumnych ma to do siebie, że bez dokładniejszego analizy danego koloru uzna go za taki sam to większość może powiedzieć, że to czerwone i tyle. Trudno się dziwić, jeśli rozmieszczenie barw na tymże stroju nie jest przypadkowe, wszystko zostało odpowiednie dobrane tak by oszukiwać innych. Mamy tutaj barwę świeżej krwi, rubinowy, śnieżną czerwień i wiele innych rozmieszczonych w odpowiedniej kolejności tak by po stworzeniu jednej całości każdy byle chłop patrząc na to mógł powiedzieć: "czerwone" albo opcjonalnie przyjrzeć się im z bliska i zauważyć pewną zależność. Same w sobie szaty długie były. Sięgały do kostek ale nie dalej tak, aby nie trzeba było podczas chodu jeździć nimi po ziemi i brudzić materiału. W skład odzienia wchodził także kaptur będący częścią szaty. Zarona, gdyż tak nazywała się pierwsza dziewczyna upodobała sobie noszenie kapturka (lallaa! Czerwony kaptureczek idzie do lasu :p. Nie mogłam się powstrzymać) chowając w nim długie bordowe włosy. Z twarzy była dosyć młoda jak na człowieka, którym się urodziła. Jej szatynowe oczy błyszczały się pod blaskiem słońca, a żeby tego mało było, blask podkreślały czerwone rogówki jakby przy wyższym stadium zakażeń oczu. Pod peleryną brwi kryły się długie rzęsy. Wychudzenie na policzkach wzbogacają krwisto czerwona usta. Wzdłuż talii miała zapięty czarny pas do którego przyczepiony były dwa hełmy z opuszczoną przyłbicą. Same w sobie hełmy nie wyglądały na zwyczajne. Miały bardzo rozległy metaliczny połysk, błyszczały w kontakcie z każdym źródłem światła. Ci co na nie patrzą sądzą, że to najzwyklejsze w świecie hełmy przerobione na lampiony, wnioski te są wyciągane zapewne z powodu iż ze środka zawsze wydobywa się jakieś światło. Ci co są wyczuleni na magię twierdzą, że to zapewne jakaś broń. Ciężko stwierdzić bez dokładnej analizy albo rozmowy z samą właścicielką owych przedmiotów, ciekawscy mogą się jedynie łudzić, że kiedyś się dowiedzą.
Druga kobieta pod względem wzrostu była tylko odrobinę mniejsza od drugiej. Sarha bowiem tak ją zwano nie posiadała także zbyt rozbudowanego stroju tak jak Zarona. Nie był on ani tak długi, gdyż sięgał tylko do kolan ani też zbyt skomplikowany pod względem tworzyw i barw. Całe odzienie było stworzone z jednego materiału w jednym kolorze jakim był śnieżno-biały odcień. Szata również posiadała kaptur w którym ukryte były jasno-szare włosy wzbogacane bladą cerą i błękitnymi oczami. Szaty były dociśnięte do ciała Sarhy przy pomocy skórzanych pasów i tak jak Zahora miała tylko jeden służący do noszenia swoich hemów tak Sarha używała ich bardziej bogato. Zapinała je sobie na nadgarstkach, wokół talii, kolan i ramion. Może nie lubowała się w zbyt nadmiernym dopływie krwi, a może po prostu szata była na nią za duża i ukrywała tak tą niedoskonałość? Przyczyn można doszukać się multum.
Wracając do martwego dialogu, który już dobiegł końca. Duet postanowił udać się do karczmy by tam wynająć pokój. Ruszyły więc, bez większego zgiełku.
Konto usunięte
//Wall of text has awoken!
Wyciąga drobniaki z kieszeni spodni. - Dawaj wódkę! - Rzuca w karczmarza monetami.
Konto usunięte
- Dobra! Wybacz ale gdybyś był na moim miejscu, to byś zapomniał co to kultura. - Wyciąga mieszek drobniaków. Rzuca nim na ladę. - A teraz daj wódkę! Proszę.
-Mógłbym dać mu się zjeść, ale to jednak duże ryzyko - zastanowił się przez chwilę - Zróbmy tak: znajdę sposób na przyciągnięcie jego uwagi, ty zajdziesz go z boku i zaatakujesz , a wtedy postaram się do niego podbiec - Davis zdawał sobie sprawę z żałosności tego planu, ale z czymś musiał wyjść.
Konto usunięte
Kobiety po pewnym czasie znalazły karczmę. Weszły do niej bez większej sensacji i przyjrzały się całemu widowisku jakim był elf leżący na stole. Sarha zaraz musiała skomentować całą tą sytuację podczas, gdy Zarona od razu podeszła do lady i usiadła przy niej.
- Czyli to tak wyglądają zabiegi dla ubogich. - stwierdziła i skierowawszy swoje kroki do lady, usiadła przy niej tak jak jej towarzyszka.
- Pokój na noc. - powiedziała Zarona spoglądając na cennik.
- A więc ktoś z Was ma pomysł gdzie szukać tego pirata?
Konto usunięte
- Bo ja wiem? Pewnie gdzieś się zaszył, ja na pewno po napadnięciu kogoś nie paradowałbym na widoku. - odparł Urfom.
- Czyli co? Będziemy szukać go po każdym domu?
Konto usunięte
- Nie wiem. Może popytamy, ktoś mógł widzieć gdzie uciekał.
- Nie zaszkodzi.
// No i teraz czekamy na Gniota.
Konto usunięte
Patrzy na kobiety. - Jakich biednych? To dla bogatych! - Pije jak najwięcej wódki by się znieczulić.
Właściciel
- Nie chcę być niemiły, ale to nie twój interes. Zróbmy tak, ty oddasz już księgę, weźmiesz zwój i wrócisz do swoich zajęć... Albo nigdy nie opuścisz tego miejsca. Wybór należy do ciebie.
///Czekać na mnie? Sami musicie sobie radzić, szukać poszlak, a nie gadać sobie między sobą z nadzieją że nagle przyjdzie ktoś krzycząc PIRAT!///
Zagwizdałby z podziwu, gdyby kiedykolwiek nauczył się gwizdać. Nie miał jednak czasu na rozmyślanie, a przynajmniej nie wydawało się to rozsądne. Przykucnął i zaczął iść w kierunku bestii, rozglądając się z osłonami.
Konto usunięte
Zarona spojrzała na kluczyk, po czym chwyciła go swoimi cienkimi palcami i schowała do kieszeni w pasie, następnie odpięła od pasa mieszek z większą sumką niż wymagana, a kładąc ów przedmiot na ladzie oznajmiła.
- To za pokój i jakieś dobre wino, oczywiście jeśli posiadacie to drugie.
Sarha obserwowała elfa leżącego na stole zaciekawiona zabiegiem.
- Nie wygląda jakby to był zabieg dla bogatych. Znieczulanie wódką? Przecież tak robi pospólstwo. - komentowała cały czas wkładając kij w mrowisko.
Konto usunięte
Skończył pić wódę. Wykrzywia twarz i beka. - Sama jesteś pospólstwo. Specjalnie drogą wódkę kupiłem bo mnie stać biedaki.