Konto usunięte
Spoglądała na krew ignorując to co tam sobie bredził elf. Sarha nie była zbytnio przejęta ucięciem jego palców, ani to też faktem, że wyrzucili go na przysłowiowy zbity ryj. Sama zapewne gdyby miała do czynienia z kimś takim, kto nie dość, że dostaje od niej pomoc medyczną to jeszcze krzyczy i narzeka to kobieta nie zastanawiałaby się dwa razy i dobiłaby jegomościa, oczywiście pod wymówką zakończenia jego cierpień, a nie z własnych pobudek. Jako, że nie chciała poruszać dalej tegoż tematu to zamilkła i dalej gryzła swój palec serdeczny.
Właściciel
- Jestem Oghren, chyba, ostatnio mam dość spory problem z pamięcią, ale podejrzewam że to sprawka ludzi, którzy mieszkają pod tą Karczmą.
Konto usunięte
- Gdzie oni są? Musimy go znaleźć, a mogli coś widzieć. - powiedział zniecierpliwiony Aravil.
Konto usunięte
- Może ktoś się na to nabierze. - Gada do siebie. - Pomocy! Pomocy! Pomocy! Zostałem napadnięty! Lekarza!
Właściciel
Elfa większość osób która przechodziła ignorowała, widzieli jak wyrzucają go z Karczmy, a większość nie chciała zaczynać z asasynami.
- Jeśli dobrze pamiętam, dzisiaj mieli patrolować ogród, tam ich poszukajcie.
Konto usunięte
- Czyli jednak to prawda. Rasizm. Wszyscy plują na elfy. - Czołga się do placu głównego.
Podbiegł do potwora-koszmaru. Było to nieco mniej zachęcające niż przed chwilą, ale liczył na natychmiastowy efekt po dotknięciu stwora.
Konto usunięte
- Więc tam chodźmy. - rzekł Aravil.
Konto usunięte
Sarha siedziała wciąż i gryzła swojego serdecznego palca. Wreszcie stwierdziła, że nie jest to adekwatne zajęcie dla takiej osoby jak ona, toż to zwykłe zbijanie bąków w karczmie, a kobieta została wychowana w ideologi iż jest stworzona do bardziej produktywnych i wszechstronnych. Jako, że była leniwa to nie chciało jej się spełniać swoich najbardziej rozległych ambicji na które musiałaby poświęcać lata, po prostu odwróciła się do karczmarza pytając zaciekawiona.
- Jesteś karczmarzem, więc pewnie coś słyszysz. Znajdzie się w tym mieście produktywne zajęcie dla kogoś takiego jak ja?
- Wreszcie komuś obiję mordę. Brakowało mi tego...
Walon skierował się w miejsce wskazane przez strażnika.
Konto usunięte
Aravil i Urfom podążyli za Walonem.
Konto usunięte
- Oczywiście karczmarzu
Wstaje z miejsca i bierze jakąś szmatę ze swojej torby i podchodzi do brudnego stołu
Właściciel
- Dla kogoś takiego jak ty? - spojrzał na nią krasnolud. - Poszukaj w kuchni. Ha ha!
Konto usunięte
W tym czasie Albert skończył myć stół
- Hmm czyli w Myrthanie kobiety widocznie nie mają równych praw co faceci się wydaje
Właściciel
- Dobra karczmarz, nie wymądrzaj się tu tylko lepiej daj piwo.
Właściciel
Oghren pogrzebał w kieszeni i wyjął kilkanaście srebrniaków.
Pomyślał, że może we wnętrzu umysłu działa to inaczej. Spróbował użyć mocy telepatycznych, choć pamiętał, że nie zadziałało to poprzednio.
Walon i reszta w końcu znaleźli się w miejscu wskazanym przez strażnika więc ten rozejrzał się za innymi.
Konto usunięte
- Przepraszam nie chciałem nikogo urazić
Właściciel
Ogród był ogromny - jak widać na mapie. Wszędzie ćwierkały jakieś ptaki, jak spojrzeć w górę widać było ogromną koronę wielkiego drzewa. Strażnicy prawdopodobnie byli gdzieś w tym ogrodzie.
- Poszukajmy strażników. Muszą gdzieś tu być... - powiedział Walon do towarzyszy i poszedł ich szukać.
Konto usunięte
Sarha westchnąwszy cicho przypomniała sobie, że to nie jest miasteczko w którym się urodziła i, że tutaj jest bardziej rozbudowany system. Machnęła dłonią, a na uwagę krasnoluda nawet nie zwróciła uwagi. W końcu po co się przejmować brudasem wychowanym w kopalni?
- Dla mnie też piwo bo najwidoczniej mi zgorzkniało w ustach. - położyła kilka monet na ladzie. - Na wino najwidoczniej nie mam co liczyć.
Konto usunięte
Aravil i Urfom również ruszyli na poszukiwania.
Właściciel
Po dłuższym czasie podróżowania trafili na dwóch strażników. Leżeli przy sporym drzewie podziurawieni od kul, wszędzie była krew a jedna z kul wbiła się w ów drzewo.
Konto usunięte
//ów drzewo, polish intesifies
- Co tu się do cholery stalo?! - krzyknął Aravil.
Konto usunięte
Albert podchodzi do Karczmarza
- Panie mam pytanie czy wiesz gdzie mogę znaleźć kogoś kto może przetłumaczyć .........
Odpina guziki szaty i wyjmuje z niej książkę której oprawa jest obciągnięta skórą
- To
Konto usunięte
- A gdzie mogę znaleźć tych magów
Konto usunięte
- Widzę widzę widzę
Albert bierze swoją torbę i wychodzi z karczmy
Konto usunięte
Sarha od razu po dostaniu piwa wzięła się do picia. Wypicie całej zawartości nie zajęło jej długo ale też nie było krótkie. Z czasem igrała pośrodku jak to ze wszystkim w swoim życiu. Wypiwszy piwo położyła łokieć na ladzie i oparła głowę o dłoń zamyślając się nad sensem wszystkiego i niczego jednocześnie.
- Skoro jesteś zastępcą karczmarza to pewnie możesz sobie pozwolić na więcej... - chciała przeciągnąć myśl, jednak szybko ją zakończyła i zarzuciła inną kwestią. - Dużo czasu spędzasz za ladą?
Konto usunięte
Albert podchodzi do pierwszego napotkanego strażnika
- Przepraszam czy wie pan gdzie mogę znaleźć jakiś magów kompetentnych oczywiście
Konto usunięte
- Oh
'W co ja się wpakowałem'
- To gdzie jest siedziba tych magów rumu
Konto usunięte
- Bo jak tak patrzę na ciebie, a potem się zastanawiam to wyciągam wniosek... - ponownie chciała przeciągnąć myśl, jednak szybko dorzuciła coś innego. - Nie. Ta rozmowa nigdzie mnie nie zaprowadzi. - wstała i poszła do wynajętego pokoju.
Konto usunięte
- Dziękuje
Albert rusza wskazaną stronę
Konto usunięte
Albert podchodzi do nowicjusza
- Dzień dobry mam sprawę do której potrzebuje maga
Konto usunięte
- Tłumaczenia księgi
Pokazuje księgę nowicjuszowi