Konto usunięte
- Burdel. - Powiedział cicho. Wstał i udał się do burdelu. Gdy tam dotarł to pozostało tylko jedno - znaleźć odpowiednią osobę do dyskusji. - Obym nie musiał płacić za samą rozmowę.
Właściciel
Ogólnie było dość wcześnie więc było w miarę pusto, przy ladzie stał jakiś facet czytając coś.
- Proszę proszę, nowy klient! - zawołał wesoło.
Tymczasem Walona nagle bez zrozumiałego powodu poczuł ból w ramieniu, był on tak mocny że spadł z krzesła, miał uczucie jakby ktoś chciał mu je oderwać. Ból po chwili jednak przestał, jednak dreszcz po nagłym bólu przeszył całe jego ciało.
- Przepraszam! Nie chciałam! - usłyszał głos w swojej głowie.
Konto usunięte
- Najpierw praca potem przyjemności. - Podszedł do lady. - Mawiają, że burdel to najbezpieczniejsze miejsce, tutaj nikt niczego nie szuka no chyba, że dziwek. Czy to prawda?
Właściciel
- To zależy, czasami niektórzy strażnicy zamiast pilnować miasta wolą przyjść tutaj. A czemu pytasz, czyżbyś chciał ukryć się wśród kobiet?
- Co to ku*wa było?! - ,,powiedział" w myślach do duszy kobiety.
Właściciel
- Przepraszam. - powtórzyła. - Odkryłem że przez to że nasze dusze są w pewien sposób połączone, to jestem wstanie doprowadzić do tego że coś poczujesz, to co teraz... To było nie specjalnie, po prostu jeszcze nie wiem jak co dokładnie opanować.
Konto usunięte
- Ja? Chociaż taka perspektywa jest dosyć piękna...Nie. Mój znajomy potrzebuje się schować bo żona chcę go zabić.
- Tak się zastanawiam czy Asassyni nie mogliby przywrócić Ci ciała... - zamyślił się po czym wstał, podniósł krzesło i z powrotem usiadł.
Właściciel
- Żona? W takim razie lepiej niech znajdzie inne miejsce, z doświadczenia wiem że ukrywanie się przed żoną w takim miejscu to kiepski pomysł, to jedno z pierwszych miejsc o jakich pomyśli. - powiedział człowiek jakby wspominał jakieś dawne przygody.
- Nie wiem, przynajmniej nie jestem na to zbyt gotowa, nie wiem jak to do końca powiedzieć. Po prostu tak długo nie byłem w ciele, że nie byłabym chyba wstanie nim władać.
Konto usunięte
- Z doświadczenia? Czyli jednak... - Przypomniało mu się po co tu przyszedł. - Po prostu musi się ukryć, płaci dobrze.
Właściciel
- Słuchaj, jeśli rzeczywiście ucieka przed żoną, to wolę jej tutaj nie widzieć. W ogóle to czemu sam tu nie przyjdzie, tylko przysłał ciebie?
Konto usunięte
- Przecież nic nie mówiłem o żadnej żonie. Powiedziałem, że się ukrywa, a jak się ukrywa to raczej tutaj nie przyjdzie. - Oburzył się.
Właściciel
- Skoro się ukrywa, to po co mam załatwiać mu kryjówkę? A zresztą mniejsza. Postaram się żeby nikt go nie znalazł i miał co robić za... Dziesięć złotych monet za dzień, ale ma płacić za każdy z samego rana.
Właściciel
- Cóż za pech, już to naprawiam. - powiedział i nagle zamarzła mu druga ręka, tak że obie były skute lodem.
-Tak. Oraz jakiś naprawdę wkurzony byt. Nie wiem kim są ci William i Kain, ale to coś więcej niż dwie osoby - Davis przypomniał sobie, jak mało wie w porównaniu z ludźmi dookoła - A w kwestii ataku: Ostatnie zniekształcenie znajduje się w umyśle Paratha, czy jak mu tam. Próbowałem zadziałać po dobroci, ale nie wszystkim to odpowiadało - westchnął - Z tej sytuacji nie ma innego wyjścia. To tak jak poprzednio. Muszę skompletować obraz i wyśledzić cokolwiek czyha w przestrzeni mentalnej, albo nawet głębszym wymiarze rzeczywistości.
Właściciel
- Ajajaj. Nie ruszaj się chwilę. - powiedział i pomachał rękami jakby czarował, teraz zamarzły mu całe ręce razem z fragmentem tułowia tak że nie miał jak nimi machać.
Odwzajemnił spojrzenie
-Zaufam ci w tej kwestii. Wiesz lepiej, jakie działania podjąć. Ale wszystko może się zmienić. Spróbuję nie krzywdzić twojego przyjaciela ani nie robić niczego bez konsultacji, ale jeśli wszystko wywróci się do góry nogami, jeśli świat zacznie się rozpadać... wtedy nie będę w stanie dotrzymać żadnej obietnicy.
Właściciel
- Ale przecież nikt się nie śmieje, to bardzo poważna sprawa. - powiedział i asasynowi zaczęły zamarzać nogi. - Nie ruszaj się, spróbuję to naprawić.
- Że też jeszcze ci się takie zabawy nie znudziły. - powiedział Nei'qul przewracając oczami.
- Ty się lepiej nie odzywaj futrzaku, masz szczęście że Rada nie pozwoliła mi cię wymrozić, co nie zmienia faktu że nie mają mnie teraz jak powstrzymać.
Właściciel
Lód dotarł do kolan i nagle stanął, człowiek spojrzał na niego.
- Nie chciałem żeby mu się nudziło. Na przyszłość się spiesz. - odparł ponuro. - Załatwiłeś co miałeś załatwić czy brakowało wam tu zimy ostatnio?
Właściciel
- Odmróź? A czy ja wyglądam na kogoś kto posługuje się ogniem? - prychnął mag i podał Sanowi urządzenie które widział wcześniej, sam wyjął drugie takie. - Ten pchlarz idzie z nami?
- Ech... Sam już nie wiem co mam robić... - powiedział na głos.
Właściciel
- Mówiłam ci, nie przeszkadzaj sobie moją obecnością, jestem tu tylko... Obserwatorem.
Walon kiwnął głową i rozejrzał się po Karczmie w poszukiwaniu... sam nie wiedział czego. Czegoś niezwykłego? Jakiejś nowej twarzy? Tak. Coś w tym guście.
Właściciel
Nie było raczej niczego zbyt nadzwyczajnego w tym momencie w karczmie.
// Nie wiem co planujesz, ale kończą mi się pomysły na ciekawy odpis ._.
Zamówił u Karczmarza piwo i coś gorącego do jedzenia po czym przystąpił do posiłku.
Na początek sprawdził, czy w ogóle może się odstać do umysłu leżącego.
Właściciel
///Póki co do twojej postaci nic mega super duper nadzwyczajnego więc musisz na jakiś czas sam sobie znaleźć zajęcie///
Dusza kobiety ucichła, Walonowi mogło się wydawać nawet - a może tak po prostu było? - że czuł to, co czuje ona. Wiedział że nie są to jego odczucia, tylko kogoś innego, tak jakbyś będąc blisko kogoś czuł jego uczucia. "Widział je". W tym przypadku czuć było głębokie zastanowienie z nutką ciekawości.
Konto usunięte
- Przekaże mu... - Wraca do miejsca gdzie ostatnio spotkał Jacka Szpadę.
Właściciel
Siedział tam akurat i poprawiał sobie kapelusz.
- I jak, znalazłeś coś?
Konto usunięte
Podszedł bliżej. - Tak. Akurat w miejscu gdzie się każdemu spodoba - burdelu. Dziesięć złotych monet dziennie, więc teraz obsypuj mnie złotem.
Właściciel
- Że ile?! Dobra, bo ty chyba czegoś nie zrozumiałeś. Nie wiem ile wiesz o piratach, ale my nie nosimy złota przy sobie. Gdybym chciał nosić chociaż połowę złota jakie zdobyłem musiały jeździć za mną trzy karawany z skrzyniami pełnymi złota. Nie jestem mu wstanie teraz zapłacić bo nie mam przy sobie złota, jak mówiłem, nie trafiłem tu ze swojego wyboru.
Konto usunięte
- Czego mnie to interesuje? Chcesz kryjówkę to masz, a teraz daj obiecane złoto albo cię pobije. - Mówił sięgając ręką po lutnię.
Właściciel
- Jeśli mnie tkniesz i tak nic nie dostaniesz. Mówiłem ci że nie mam złota przy sobie, potrzebuję dobrej kryjówki, wtedy będę mógł zorganizować sobie powrót.
Konto usunięte
- Chcę mego złota, nie interesuje mnie skąd je weźmiesz. - Złapał twardo lutnie.
Właściciel
- To twój problem że nie umiesz słuchać. Mówiłem ci że tej kasy nie mam. No ale jak tak bardzo szukasz kłopotów... - westchnął.
Konto usunięte
- W takim razie poczekam na me złoto! Ale cena rośnie wraz z dniem. - Opuścił lutnie.
Właściciel
- Słuchaj, na razie to ci się nic nie zależy, bo nic nie zrobiłeś. Nie dam rady się tam ukryć bo nie mam gościowi jak zapłacić, rozumiesz? Chcesz być bogaty? To znajdź mi miejsce gdzie będę mógł się skryć i nie będę musiał płacić.
//Jasne. Czekamy na Darcusa i odpis Asassynów, żeby zacząć akcję czy weźmiemy się za to już teraz?
Walon po posiłku udał się do swojego pokoju w Karczmie, położył się i zasnął.
Właściciel
///Czekamy na Masila, i w między czasie na działanie waszej reszty.///
// Moi to od kilku tygodni stoją przed miastem i czekają ;-;
Konto usunięte
- Mi się nic nie należy krętaczu? Wielki pirat co złota nie ma. Daj mi swój pistolet jako zaliczkę to znajdę kryjówke.
Właściciel
///Jakie kilka tygodni? Kilka tygodni to twoja postać jeszcze chyba nawet nie jest.///
- Widać że uszy to tylko przykrywka za brakiem mózgu. Czy ty nie rozumiesz że ja mam złoto, i to tyle że ktoś taki jak ty nigdy w życiu tyle nie zarobi? Po prostu nie mam go ty półgłówku przy sobie. A poza tym czy ty serio myślisz że dam ci swoją broń? Po pierwsze, to jedyna jaka mam, bo szablę mi zabrali, po drugie ta broń jest zapewne warta więcej niż cały twój dobytek. Nic ci nie dam, póki nic mi nie załatwisz, proste? Proste.
Konto usunięte
- Jak sprzedż pistolet to będziesz mieć złoto na kryjówke.
Właściciel
- Jak sprzedam pistolet to nie będę miał się czym obronić jeśli kryjówka okaże się ch**owa. Poza tym połowa debili w tym mieście nie umie tego nawet obsługiwać.