Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Udało mi się załagodzić spory pomiędzy elfami i krasnoludami z ambasad. Garrus widział całe zajście i zaproponował mi zostanie jego lewą ręką.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A wracając do tamtej kobiety, na pewno nie mamy nikogo kogo moglibyśmy tam wysłać? Przecież bractwo jest takie wielkie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ja wiem, ale spróbujmy pomóc komukolwiek... Chociaż kilku osobom, to chyba i tak lepsze niż zostawianie ich tutaj kiedy nie mają nic do roboty?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Poproszę ich o pomoc, skoro Garrus chcę żebym została jego lewą ręką to powinien dać coś w zamian.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spojrzała zdezorientowana w miejsce skąd dochodził cień przy tym trzymając mocniej Vitę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ja... Nie wiem... Mam ostatnio koszmary... Tylko że tak jakby na jawie... - objęła mocno Vitę wciąż trzęsąc się lekko.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spojrzała na darcusa zdziwiona.
- Tak, skąd wiedziałeś?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ale co one oznaczają? Przecież Wall-dur on dawna nie żyje.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Co? Jaki człowiek?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Darcus! - zawołała za nim. - Choć raz powiedz mi o co chodzi, przestań wszystko ukrywać!

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif podeszła do niego z dzieckiem.
- Chcesz powiedzieć że on gdzieś wciąż tu jest?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie pójdę z tobą.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie możliwe! Oszukujesz! Nie da się zawsze wygrywać!
- Wszyscy to mówią, ja po prostu mam szczęście, zawsze i wszędzie. Nawet kiedy mam pecha to mam szczęście. Poza tym sto złotych monet mi się należy.
- No właśnie problem w tym że no ten... Kasa skończyła nam się w poprzedniej rundzie.
- Że co? I to ja oszukuję hm?
- Emm no ten... Kiedyś będziemy mieli kasę nie Timmy?
- Tak będziemy mieli, poczekaj kilka tygodni... Albo dłużej...
- Świetnie! Daję wam tydzień albo zgłoszę was paladynom.
- Tydzień?! - zawołał Tray. - Oszalałeś?!
- Powinniście mieć je dzisiaj! Więc rusz dupę i cieszcie się że dałem wam szansę.
- Bomba, chodź Timmy, musimy znaleźć miejsce gdzie można dużo zarobić. - powiedział do towarzysza i obaj wyszli.
- A to oszuści! Ja marnuję swój czas na grę a ci jeszcze pieniędzy nie mają! Gdzie oni je niby wydali?! - zawołał Nei'qul udając wkurzonego, dobrze wiedział że cały majątek przegrali z nim w karty.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Spojrzał za siebie zdziwiony.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Oczywiście. I tak właśnie skończyłem grać. - odpowiedział uśmiechając się handlarz.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W karty, graliśmy w Khajiickiego pokera, karty dostałem jak byłem mały i od tamtej pory grywałem w nie z sporą liczbą ludzi, czasami przegrywałem, ale zazwyczaj tak jak mówiłem, mam szczęście.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Owszem gram dość sporo, zarobiłem dzisiaj ponad 200 złotych monet, w sumie i tak nie mam nic do roboty więc chętnie cię nauczę.

Elisif dotrzymywała darcusowi kroku bez większego problemu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
No cóż, najważniejszą rzeczą w tej grze jest... - i tak zaczął powoli tłumaczyć jak działa cała gra.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nei'qul opisując całą rozgrywkę patrzył to na to o czym mówił to na kobietę upewniając się czy wszystko rozumie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W międzyczasie kiedy Nei'qul kończył opisywać na czym polega gra Timmy wraz z Tray'em szli przez uliczkę kiedy trafili na ogłoszenie przy koszarach.
"Szukamy ludzi z dużą siłą nie bojących się pracy fizycznej, wszyscy którzy chcą pomóc w wykopaliskach prowadzonych przez paladynów zgłosić mają się u kapitana straży w koszarach. Szczegóły właśnie tam."
- Może to? - zapytał Tray pokazując na kartkę.
- A to nie lepiej spierdzielić do innego miasta?
- Chętnie, ale pamiętaj że musimy tutaj poczekać na Ragesa i resztę.
- Ehh no racja, dobra, to chodźmy zajrzymy o co z tym biega. - powiedział Timmy i obaj weszli do koszar.

Avatar Kuba1001
Walon pogłaskał Mirda i czekał aż staruszka wyjdzie z jaskini.

Dwójka wojowników wyszła z Karczmy. Chodzili po mieście, rozglądali się i szukali kogoś z Bractwa Asassynów.

W międzyczasie trzech Wojowników Inkwizycji Światła stało plecami do siebie w lochu czarnego zamku. Zastanawiali sie gdzie jest wampir, skoro opuścił trumne. Po kilku minutach usłyszeli cichy jęk dochodzący z najdalszego konta lochów. Podeszli tam i zobaczyli człowieka, a raczej coś co kiedyś było człowiekiem. Miał długie pazury, kilka siwych włosów, czerwone oczy, szarą skórę i wygłodniały wyraz twarzy. Po chwili oczekiwania zaatakował Wojowników. Pierwszego przewrócił na ziemie. Drugi próbował wyprowadzić pchnięcie na wysokości serca, ale stwór zrobił unik. Trzeci Wojownik odskoczył do tyłu i rzucił na ziemie fiolkę z Esencją Światła. Z butelki zaczęło bić nieziemskie światło, które parzyło skórę wampira. W ostatniej chwili kreatura odsoczyła w cień.
- Bestia jest ranna, ale nadal groźna. Musimy się jej pozbyć. - powiedział jeden z Wojowników.
- I tak się stanie. - odpowiedzieli pozostali.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Staruszka przyszła chwilę później z niewielką torbą na ramieniu.
- Dobrze, możemy ruszać, chodź za mną. - i ruszyła w głąb lasu.

- Bardzo chętnie. - powiedział Nei'qul, potasował i rozdał karty.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Żeby oszukać Nei'qula musiała się naprawdę natrudzić, mimo iż sam nie oszukiwał był wyczulony na wszelkie drobne ruchy przeciwnika, ruchy rąk, mimikę twarzy, nawet ruszanie nogami pod stołem. Nie łatwo było go oszukać. W Pokerze trzeba zachować kamienną twarz, jednak nawet na takiej widać - jeśli dobrze się na tym zna - uczucia przeciwnika, złość, pewność siebie, radość, Nei'qul potrafił to wszystko wykryć bez najmniejszego problemu, mimo iż cała masa osób mogłaby uznać że to zwykły wyraz twarzy. A wykrycie uczuć Nei'qula było niemal że niemożliwe dla kogoś kto od wielu lat nie mieszkał i nie kontaktował się z Khajiitami gdyż ich mimika była kompletnie inna niż ludzka. Zwłaszcza podczas hazardu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Gra szła powoli, Nei'qul grał uważnie patrząc na każdy ruch, rozgrywka zbliżała się ku końcowi, na korzyść khajiita. Kobiecie nie pozostało wiele czasu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Mrugał oczywiście, jednak w końcu to mrugnięcie i nie wiele jest się wstanie zrobić w międzyczasie. A błędów nie popełniał, nie w tej grze, nie w grze w którą był jednym z najlepszych.

Avatar Kuba1001
Walon zawołał Mirda i poszedł za staruszką chcąc jak najszybciej rozwiązać tą sprawę.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią