Właściciel
- To ja chyba jednak poproszę te dorsze...
Właściciel
- A jakiej wielkości one są? Nie znam się na tutejszych rybach,
Właściciel
- A to jeden starczy. - powiedział kot.
Właściciel
Nei'qul czekając zaczął chodzić w te i drugą stronę przy ladzie.
Właściciel
- Po prostu nie lubię stać w miejscu. - odparł. - Muszę albo siedzieć, albo chodzić. - mówił nie przerywając chodzenia.
Właściciel
- W takim razie od razu widać żebym się do tego nie nadawał. - zaśmiał się krótko khajiit.
Właściciel
- Okradnięcie mnie nic by ci nie dało, praktycznie wszystko trzymam w tym. - powiedział Nei'qul podrzucając i łapiąc swój sześcian.
Właściciel
- Nic by mu to nie dało, nie otworzyłby tego. A ja wiem jak to namierzyć.
Właściciel
- Sześcian zrobiony przez moją przyjaciółkę, jeśli wie się jak ją otworzyć można rozłożyć ją do sporego rodzaju pokoju, w nim przechowuję wszystkie najcenniejsze rzeczy.
Właściciel
Nei'qul uśmiechnął się do niej.
- Widzę bardzo cię to interesuje.
Właściciel
- Powodzenia, nigdy tego nie otworzysz, a ja i tak to odzyskam.
Właściciel
- Jasne, ale ja wolę się upewnić, zwłaszcza że domyślam się iż byłabyś wstanie to ukraść. - odpowiedział uśmiechając się. Po chwili jednak spojrzał w stronę schodów. Z górnego piętra gdzie znajdowały się pokoje zeszła elfka z czarną skórą i zielonymi oczami która jakiś czas temu przybyła do miasta. Chodziła powoli i spojrzała na nich.
- Gdzie karczmarz? - powiedziała cicho przyglądając się Nei'qulowi a nastepnie Janette.
Tymczasem Masil z załogą podróżowali bo niewielkim lodowym pustkowiu graniczącym z pustynią, logiczne było że podróżowali po lodowej krainie gdyż było tam znacznie cieplej.
Właściciel
Masil i Rages spojrzeli po sobie i zaczęli się zastanawiać co robić, Drazok jednak ich wyprzedził.
- Hej! Ty tam! Kim jesteś?! - zawołał.
- Że co? Przecież dopiero co dzisiaj przez niego próbowali mnie aresztować paladyni. - kobieta nie wiedziała że to był jego zastępca.
Właściciel
Drazok z impetem uderzył o niewielką górę lodową wystającą z lodu i na chwilę prawie zemdlał.
Rages użył swojego dysku żeby odsunąć się od przelatujących głazów. Reszcie też udało się odsunąć tylko Masil o mało co się nie wywalił na śliskim lodzie.
"Musiał porazić pień mózgowy" pomyślał Davis. Nie miał nic do roboty, choć powoli przygotowywał plan, albo raczej pojedynczy pomysł jak cokolwiek osiągnąć. Na początek sprawdził, jak oddziałuje na jego zdolności kamień.
"-Daj mi działać... może tym razem mi się uda znaleźć Wall-Dura. A jeśli nie, mam jeszcze jeden pomysł w zanadrzu"
Ponownie wykonał skan otoczenia, szukając jakichkolwiek anomalii lub nadnaturalnych mocy.
"-Dobrze. Więc zapytam jeszcze raz: potrzebujesz duszy demona... albo czegoś w tym stylu, żeby zaczerpnąć mocy, tak?"
Istota czuła przemożną chęć zaatakowania stojącego nad nim człowieka, ale paraliż był nieustępliwy.
"-Jeśli chcesz go po prostu znaleźć w znaczeniu przestrzennym, łatwiej byłoby wejść w umysł jednego z assasynów. Co jest takiego szczególnego w tej duszy? Czy to jej potęga, struktura, pochodzenie? Nie ma ŻADNEJ alternatywy?"
"-Cholera, jest ich tu więcej... Dobrze, wierzę, iż pomyślałeś już o wszystkim, co mógłbym zaproponować, łącznie z wykorzystaniem połączenia miedzy kamieniami i lokalizacją na podstawie stopniowych zmian w fizyce dusz. Ale co z... moim demonem? Nasze powiązanie zawsze reagowało na moc tego rodzaju. Nie dałoby się zrobić z tego pożytku?"
"-A więc rozumiem. Tylko co powinienem zrobić? Od paru godzin zaglądam do przestrzeni mentalnej z równie marnym skutkiem. Mój najlepszy plan opierał się na prześledzeniu połączenia z tym assasynem czy tam ponurym żniwiarzem, ale to nic nie dało. Jest może jakaś szansa, że Wall-Dur ma powiązanie z przestrzenią fizyczną? Czy możesz mi powiedzieć cokolwiek jeszcze, co by mnie naprowadziło?"
"-Zaraz się uspokoi. Wie, że w tym stanie nic nie zdziała"
Istota zaczęła robić się znudzona. Powoli ustępowała gotowa do ataku mentalnego w każdej chwili.
"-Zrobimy tak: oddaj mi energię, jeśli już jej nie mam i szybko przywróć mi władzę w ciele. Zdołam go zepchnąć z powrotem w głąb świadomości."
W umyśle Davisa odbyło się coś w rodzaju wyścigu. Ale że był gotowy i miał moc od konstruktu, zdołał z powrotem zawładnąć ciałem. Odruchowo zasłonił oczy dłonią.
-Tak! Ja... - zorientował się w sytuacji - straciłem przytomność. Nie jestem pewien, co się stało. Pewnie skutek działania kamienia, albo zwykłe przeciążenie.
Właściciel
- To on? - zapytała Elisif przyglądając się Davisowi.
- Rozumiem, mogłabym dostać coś do picia?
Masil użył magicznego zaklęcia obronnego, jednak nie zadziałało to tak jak powinno i powstała dookoła niego wielka bańka która powoli zaczęła się unosić.
Zaraza wrzasnął do postaci która ich zaatakowała.
- Czego ty chcesz do cholery?!
Właściciel
Zaraza ominął je bez większego problemu.
- Mówisz o tym? - zapytał Zaraza trzymając kulę w rękach.
-Czuję się w miarę dobrze - odpowiedział ostrożnie - macie do mnie jakąś sprawę?