Właściciel
Po kilkudziesięciu minutach podróży przez las dotarli do niewielkiej drewnianej chatki otoczonej wielkimi głazami. Już mieli przejść między nimi kiedy staruszka zatrzymała Walona ręką.
- Dziwne, pole magiczne jest uruchomione. Nie możemy przejść, nie mam pojęcia czemu, ale moja siostra włączyła pole magiczne tak jakby się przed czymś chroniła.
Pod koniec Janette udało się wygrać, Nei'qul wpadł jednak w zamyślenie, nie było tego widać na jego twarzy, jednak jemu coś nie pasowało.
- Ciekawe przed czym. Nie da się tego obejść?
Właściciel
- Nie da się, krąg otacza dom. Naprawdę dziwne, ostatni raz włączała ten krąg kiedy w lesie szalał jakiś chory ent. Musiało stać się coś naprawdę poważnego.
- Ta karta. - powiedział Nei'qul wskazując kartę którą kobieta zakończyła grę. - pojawiła się już wcześniej. - spojrzał na nią i załapał o co chodzi, uśmiechnął się. - sprytne, jeszcze trochę abym nic nie zauważył.
Właściciel
- W tej grze musiałem nauczyć się wykrywać oszustwa, nie raz ktoś próbował. Aczkolwiek muszę przyznać że gdyby nie to że to moja talia to bym się nie zorientował. - podniósł wskazaną wcześniej kartę i pokazał na malutki znaczek w lewym dolnym rogu. - wszystkie karty mają swój znak, dzięki temu wiem czy już były, czy pojawia się pierwszy raz. - uśmiechnął się Nei'qul.
Właściciel
- Właściwie to takie zabezpieczenie przed oszustwem. - odparł Nei'qul. - Nie wiem jak często tutaj oszuści występują, ale w Elsweyr jest ich naprawdę wielu, więc niemal każdy handlarz ma swoją oznakowaną talię.
Właściciel
- Raczej nie, ale pomysł jak długo mógłbym się w tym utrzymać gdybym nie potrafił wykryć oszustwa. Raczej nie długo.
Właściciel
- Może później, teraz muszę się napić. Też coś chcesz? Za naszą grę?
Właściciel
Nei'qul podszedł do zastępcy Axa.
- Co macie dobrego? Niezbyt mocnego.
Właściciel
- Może być, nie znam się na tutejszych alkoholach. Dwie porcje daj.
Właściciel
Nei'qul dał gnollowi złotą monetę i usiadł na miejscu kładąc kieliszek przed Janette.
Właściciel
- Jestem handlarzem więc w miarę oszczędzam, ale wygrałem dzisiaj tyle że mogę sobie pozwolić na wydatki. - powiedział również próbując wina.
Właściciel
- Dzisiaj? Ponad dwieście złotych monet, większość od jednego krasnoluda który chyba ustawił się na "teraz mi się uda" i za każdym razem stawiał co raz więcej. No ale tak to się kończy.
Właściciel
- Oczywiście nie znaczy to że moim głównym zarobkiem jest hazard. Znacznie więcej zarabiam z podróży i handlu, a przynajmniej tak było w Tamriel, zobaczę jak jest tutaj.
Właściciel
- Owszem to piękny kontynent, każdy znajdzie miejsce dla siebie, lodowe górskie szczyty, piaski pustynni i tropikalne lasy, a nawet bagna czy ogromne miasta.
Właściciel
- Oczywiście to nie wszystko, mówię ogólnie. Ale koniec o mnie, może powiesz coś o sobie? - zaproponował khajiit.
Właściciel
- No nie wiem, skąd jesteś? Co tutaj porabiasz?
Właściciel
- I podróżowałeś taką drogę bo potrzebowałaś pomocy? W czym aż tak bardzo jej potrzebowałaś?
Właściciel
- Taa, słyszałem że mają sporo do roboty, ciekawe czy kiedyś zrobią sobie w końcu wolne.
Właściciel
- No dobrze, bo właściwie zapomniałem cię zapytać, jak masz na imię? - zapytał Nei'qul przypominając sobie.
Właściciel
Ja jestem Nei'qul, miło poznać. - uśmiechnął się do niej.
Właściciel
Handlarz również skończył pić i postawił kieliszek.
- Chcesz coś jeszcze? Bo ja jestem głodny.
Właściciel
- Pieniędzy mi w tym momencie akurat nie brakuje ale jak chcesz. - powiedział Nei'qul, wstał i podszedł do gnolla. - Daj coś dobrego do jedzenia, tylko nie dużo.
Właściciel
- No nie wiem, co proponujesz dla kogoś zza granicy?
Właściciel
Zaczął powoli przeglądać menu.
- A te ryby, to jeszcze są? - zapytał.
Właściciel
- Że co? Ryby, takie do jedzenia, smażone. W menu pisze że je macie.
Właściciel
- Jakie znowu sku*wiele? - zapytał zdezorientowany Nei'qul patrząc na gnolla.