- Skoro tak, to jak możemy wyłączyć to pole? - zapytał zniecierpliwiony Walon.
Tymczasem w mieście dwóch Wojowników spotkało się z trzecim ze swojej grupy. Ten trzymał się na uboczu i, w przeciwieństwie do towarzyszy, miał na sobie charakterystyczą zbroję.
- Co robimy? - zapytał zbrojny.
- Trzeba jeszcze raz przeszukać miasto, ale jeśli nic to nie da to dokładniej przepytamy Karczmarza. Możemy też zachęcić go dodatkowymi srebrnikami. - odpowiedział drugi.
- Pomysł dobry. Do dzieła. - zakończył rozmowę ostatni z Wojowników Inksizycji Światła.
W międzyczasie w zamku trójka Wojowników przeszukiwała lochy w poszukiwaniu wampira. W końcu znaleźli potwora, który siedział w najdalszym koncie lochów. Zbliżyli się do niego. Wydawał się słaby, ale okazało się to pozorem. W końcu zaatakował, ale trójka zbrojnych zablokowała atak i jeden z nich wykonał pchnięcie w miejsce gdzie powinno być serce, trzeci podciął kolana wampira, a ostatni odciął potworowi głowę.
- Nasza misja wykonana. Wracamy do Twierdzy.
Trójka wysłanników Inkwizycji odeszła z zamku, wsiadła na konie i odjechała w kierunku Elarid.
- Tak szukamy. Cóż... Może pójdziemy do jakiegoś miejsca, w którym będzie można to obgadać? - powiedział jeden z nich.
W międzyczasie za plecami pokazał najpierw kciuk, potem palec środkowy i wskazujący, a na koniec serdeczny. Ten, który był z nim w Karczmie poszedł za nim, a ten w zbroji odszedł poza granice miasta.
- Złe pytanie. Nie czego, ale kogo. - odpowiedział tajemniczo przywódzca grupy.
Właściciel
- Uważasz Darcus że powinniśmy spróbować? - zapytała Elisif brata.
- Właściwie to nie wiem... Zwykle sama wyłączała pole magiczne kiedy...
- Czego tu szukacie? - Walon wraz z staruszką ujrzeli młodą dziewczynę w okolicach 16-17 lat. Miała na plecach łuk i przyglądała im się w zaciekawieniu.
Właściciel
- W takim razie zgadzam się. - powiedziała patrząc Davisowi w oczy
- Chcemy wejść do domu jeśli łaska. Poszukuje człowieka, który podobno tu jest. Próbował podpalić gadające drzewo w mieście, a potem uciekł. Poruszał się po drzewach jak małpa. Przynajmniej tak mi mówiło drzewo. Tak, wiem, że dziwnie to brzmi, ale to prawda.
- Szukamy... Zabójców. Jeśli wiesz o czym mówię. - powiedział jeden z Wojowników.
- Dokładnie kogoś z Bractwa Asassynów. - dokończył drugi.
Przedmówca zgromił go wzrokiem, ale spokojnie czekał na odpowiedź ,,z pozoru zwyczajnego człowieka."
-Świetnie - Davis rozpoczął uruchomił swoją moc i przyjrzał się domniemanemu połączeniu.
Właściciel
- A co ten człowiek ma wspólnego z chatą mojej przyjaciółki? - zapytała nie rozumiejąc.
- Ta staruszka jest siostrą Twojej przyjaciółki i powiedziała mi, że człowiek, którego szukam jest w tym domu.
Właściciel
- Ty? - zdziwiła się patrząc na staruszkę. - Ferilda nie wspominała że ma siostrę.
- Ona nie mówi o wielu rzeczach. Wiesz czemu postawiła barierę?
- Nie mam pojęcia, byłam umówiona z nią na wizytę ale musiało się coś stać.
- Zaraz, mówiłeś że kogoś szukasz, wiesz jak nazywa się ten człowiek? Albo jak wygląda?
- Drzewo, z którym rozmawiałem powiedziało tylko, że to człowiek małpa, przynajmniej tak się poruszał.
Właściciel
- Dziwne. - odparła dziewczyna. - Nie pamiętam żeby Ferilda wspominała o kimś takim.
- Wiesz jak zdjąć tą barierę?
- Ja? Nie, ale możemy przecież iść do Lagi.
- O nie! Przysięgłam sobie że już nigdy więcej nie zwrócę się do niej o pomoc!
- Twoja sprawa, innego pomysłu nie mam.
- Kim jest ta osoba, o której rozmawiacie?
Właściciel
- Jest jedną z wiedźm mieszkających w tym lesie, jak ja i moja siostra. - zaczęła staruszka z którą Walon tutaj przyszedł. - ostatni raz kiedy prosiłam ją o pomoc zamiast zaklęcia na przywołanie deszczu wywołała śnieżycę, kilka dni zajęło sprzątnięcie tego. Poza tym zawsze we wszystkim konkurujemy, a ona nie może być lepsza!
- Rozumiem. Ale zrozum, że muszę spotkać tego człowieka, ponieważ chce mu pomóc lub zabrać go do miasta.
Właściciel
- On raczej nie wyglądał na kogoś kto chciałby tam wrócić. Ale niech stracę, pójdę z nią porozmawiać.
-Czuję. Czuję duszę Wall-Dura - odpowiedział zgodnie z prawdą - Oboje jesteście silnymi połączeniami, ale musi być gdzieś jeszcze jedno. Jeszcze jeden element. - zamyślił się - Czemu byłeś tak pewien, że z artefaktami jest wszystko w porządku? - zapytał Darcusa.
- W takim razie ciesze się, że Cię spotkaliśmy. Chcemy nawiązać kontakt z Bractwem Asassynów, ale lepiej to obgadać w innym miejscu. - powiedział przywódca grupy.
- Może w Karczmie? - zaproponował jego towarzysz.
- Czy ja też mam iść? - zapytał Walon.
Właściciel
- Raczej tak, w końcu to ty chcesz tam wejść. - odparła staruszka.
- W takim razie chodźcie za mną. To niedaleko. - powiedziała dziewczyna i ruszyła w głąb lasu.
- A czym może być to połączenie? - zapytała Elisif.
Walon zawołał Mirda i razem z nim pobiegł za dziewczyną.
-Nie musiała zamieszkać. Mogła się związać w jakiś inny sposób. Ale to połączenie jest bardziej psychologiczne. Możecie pomyśleć o jeszcze kimś zamieszanym? Assasynie, kompanie, koledze z orszaku armagedonu który mógł nabawić się podobnej więzi?
-Hmm... nie będę się nawet pytał skąd on pochodzi - Zmęczony już wszystkimi nowościami Davis z marszu wszedł do umysłu Parakha.
Davis wyszedł z umysłu półsmoka, zanim by coś naruszył. Dla pewności sprawdził jeszcze raz, czy nie ma żadnych zewnętrznych połączeń.
Wojownicy wrócili do Karczmy i usiedli przy jednym z wolnych stolików.
- Posłuchaj - zwrócił się jeden z nich do człowieka - chcemy nawiązać kontakt z Bractwem Asassynów. A właściwie nie my sami, ale nasza organizacja, której jesteśmy wysłannikami. - mówił spokojnie i cicho Wojownik.
Właściciel
Po kilkudziesięciu minutach dotarli do niewielkiego mokradła w środku lasu. Ujrzeli tam staruszkę w obszarpanych szatach grzebiącą rękami w błocie jakby czegoś szukała.
- Laga! ///i w tym momencie fani gothica mają skojarzenie./// - zawołała dziewczyna z którą przyszli.
- Witaj Kate - powiedziała staruszka zadowolona, jednak po chwili zobaczyła resztę towarzyszy. - widzę że ty też przyszłaś... - powiedziała Laga patrząc na staruszkę z która przyszli. - Czego to ode mnie chcecie?
- Ten tutaj człowiek chce się dostać do domu Ferildy, jednak otoczyła dom barierą i potrzebujemy czegoś żeby ją wyłączyć.
- Cóż, skoro ją włączyła to najwyraźniej nie chce mieć towarzystwa...
- Daruj sobie stara babo. - powiedziała równie stara staruszka która z nimi przyszła. - Wiesz dobrze że ona raczej nie stawia bariery bez powodu, musiało się coś stać.
- A czemu właściwie ten młodzieniec chce się tam dostać?
- Poszukuje człowieka, który podobno tam jest. Od gadającego drzewa w mięscie dowiedziałem się, że ten człowiek groził, że je podpali jeśli ścigający go ludzie nie odejdą. Potem uciekł. Pouszał się po drzewach jak małpa. Goniłem go, aż do jaskini gdzie spotkałem staruszkę. Opowiedziała mi, że ten człowek może być u jej siostry, a ja mam zamiar mu pomóc.
Właściciel
- Hmm, rozumiem. Może postawiła barierę bo jest zajęta opiekowaniem się nim? - pomyślała Laga.
- Może bała się że ucieknie? - pomyślała Kate.
-Spróbuję teraz odnaleźć połączenie we wnętrzu jego umysłu - zwrócił się do assasynów. Nie chciał zanadto przedłużać rozmowy wyjaśniając wszystko, więc po prostu dodał - Jeśli coś mi się stanie, zachowajcie ostrożność, tak na wszelki wypadek. Mogę zemdleć, stracić kontrolę nad sobą, albo gorzej, jeśli coś pójdzie nie tak.
-Będę uważał - odpowiedział, po czym wszedł z powrotem do świata wyobraźni Parakha.
Rozejrzał się dokładnie po ogrodzie.
Postanowił, że powinien zapytać się gospodarza o obecność celu swojej wizyty, ale nie chciał go budzić. Usiadł wiec niedaleko i ostrożnie sprawdził, jak jego nowe w końcu moce sprawdzają się w tym otoczeniu.
-Szukam pomocy. I oferuję ją, jeśli stoisz po tej samej stronie.
- Nie ma żadnego sposobu, żeby zdiąć barierę? - zapytał Walon.
- Cóż... Jesteśmy wysłannikami pewnej organizacji. Tajnej Organizacji. Zwie się ona... Inkwizycja Światła. Nasz Mistrz, Wielki Inkwizytor Amhiranta stworzył ją aby zwalczać wampiry, wilkołaki, demony i inne siły nieczyste. Obecnie Inkwizycja dopiero zaczyna swoją działalność, ale wysłano nas, żeby nawiązać przyjazne relacje z Bractwem Asassynów. Połączenie naszych sił mogłoby być korzystne dla obu stron.
- Nie ze względu na gatunek, ale dlatego, że stanowią zagrożenie dla innych. Niektórym staramy się pomóc, ale inne trzeba zabić. Chcemy pomagać każdemu człowiekowi, krasnoludowi, elfowi czy przedstawicielowi innej rasy jeśli ma problem z siłami nieczystymi. Stwory, które wymieniłem są tylko przykładem. Nie mamy zamiaru zabijać każdego napotkanego wampira czy wilkołaka dlatego, że został w niego zamieniony. Najpierw chcemy pomagać, ale jeśli się nie uda to trzeba zabić te potwory, które zabijają i stanowią zagrożenie dla innych istot.
-Powiedziano mi, że walczyłeś niegdyś z Wall-Durem. Możliwe jest, że cząstka jego duszy zakotwiczyła się w twoim umyśle. Wiesz coś o tym? - pytanie zabrzmiało dość naiwnie.