Karczma pod Historią

Avatar Omeg12
Cóż, tak naprawdę nikt nie wie czym są. Mój nauczyciel opowiadał mi, że to potężne artefakty kontrolujące określone aspekty rzeczywistości. Jest ich sześć, a użycie jednego ma swój efekt w działaniu pozostałych. Myślałem, że to tylko legenda, aż raz natknąłem się na grupkę wyznawców ów przedmiotów. Konkretnie jednego. I tu wchodzi moja teoria. - Davis wziął głęboki wdech - Ktoś musiał przywieźć do miasta Kamień Umysłu. Swoją drogą - celowo zmienił ton głosu - to trochę dziwne, że taka osoba jak ty nie wie o takich rzeczach. To chyba taki zwyczaj w Anubel, czyż nie?

Avatar Omeg12
-Z pewnością - odpowiedział - To tylko jedna ze starych legend, jak te, które ostatnio witają w karczmie. A propos, w ogrodzie przydałaby się pomoc z karczmarzem. Może on jakieś widział ostatnio. Nie ma tu może kogoś, kto umiałby przemówić mu do rozsądku?

Avatar Omeg12
Nastała chwila milczenia
-Sądzę, że możemy choć na chwilę być szczerzy. Assasyni to jedna z największych "tajnych" organizacji w tym rejonie. Z pewnością wiedzielibyście, gdyby jeden z tak potężnych przedmiotów znalazł się w zasięgu ręki. I z pewnością nie pozwolilibyście, żeby taka moc znalazła się poza kontrolą w mieście pełnym ludzi. Więc mam przeczucie, że kogoś - nie mówię kogo - kusi opowieść o mocy ostatecznej związanej z kamieniami. A to źle wróży dosłownie dla wszystkich.

Avatar Omeg12
-To co mówię. I naprawdę jestem szczery - nie mam pojęcia czy chcecie władać światem, prowadzicie sekretną wojnę z demonami, czy faktycznie nie wiecie, co się świeci. Ale sam przyznasz chyba, że mówię z sensem - powiedział Davis, po czym z powrotem zmienił temat - Czy ten karczmarz, Abrax o ile dobrze pamiętam, ma tu kogoś bliskiego? Twoim towarzyszom nie idzie zbyt dobrze uspokajanie go.

Avatar Omeg12
-To dosyć długa historia. Swego czasu mieszkałem w klasztorze poświęconym Stwórcy ze szczególnym uwzględnieniem tych reliktów, oraz zetknąłem się z wieloma rodzajami mistycznej magii - powiedział wymijająco - Wiem to i owo na takie tematy. A skąd wiem, że jeden tu jest? Po pierwsze paru ludzi w mieście zwariowało bez wyraźnego powodu, a to wróży działanie jakiś nadnaturalnych mocy. Po drugie magowie siedzą cicho od jakiegoś czasu, a jedyna informacja jaką mam brzmi, że "paladyni coś szykują" co też nie wróży dobrze. Po trzecie, jestem - podrapał się po głowie - powiedzmy wyczulony na magię telepatyczną. Gdzieś w mieście jest piekielnie silne źródło.

Avatar Omeg12
Ufam w to. A w każdym razie szczerze chcę ufać - wstał od stołu - Jeśliby ktoś mnie nie daj Stwórco potrzebował, biorę pokój na końcu korytarza.
Następnie podszedł do parobka i wynajął ów kwaterę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wy mi pomóc?! Nie bądźcie śmieszni! To tak jakby wilk chciał uratować owcę! Ostrzegam po raz ostatni! Precz ode mnie albo spalę to drzewo.
- Nie lubię ognia... - powiedziało drzewo.

///Klasztor poświęcony Stwórcy? Wyczuwam Dragon Age'a

Avatar Gniotek7
Właściciel
///W Dragon Age ludzie wierzyli w jednego Stwórce, tutaj raczej była póki uznawana religia z Gothica (własnie darcus, wspomnij o tym w tym swoim tym tym)///

- Nic wam nie powiem! Z nikim się nie dogadam! - Mówiąc to jego ręka zaczęła płonąć - A teraz precz!

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie wiem, słyszałam krzyki dochodzące z ogrodu jest chyba gdzieś tam.

- Mam gdzieś wasze przeklęte strzały! Odejdźcie wszystkie albo wszystko spłonie!

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A gdybym chciał cię zabić zrobiłbyś to? Skoro odesłałeś już swoje stado teraz sam odejdź, wciąż mogę spalić ten przeklęty ogród!

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Zachowujesz się jak ten demon co myśli że nabiorę się na jego słodkie słówka... Radzę ci odejdź, nie zamierzam ci niczego mówić!

Avatar Gniotek7
Właściciel
Karczmarz widząc siedzącego asasyna od razu zeskoczył z wielkiego drzewa na jakiejś mniejsze i najszybciej jak potrafił - czyli bardzo szybko. - przeskakiwał z drzew aż opuścił ogród.

Avatar Kuba1001
Walon nie mając co robić udał się do ogrodu i poszedł w kierunku dużego drzewa.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Siedziała na ławce nie odzywając się. Spojrzała na niego i westchnęła.
- Nie uważam że to był dobry pomysł...
Karczmarz po krótkim biegu i ruszył w stronę lasu.

Tymczasem drzewo zorientowało się że do ogrodu znowu ktoś wszedł.
- Widzę że dzisiaj dużo osób tutaj przychodzi, zupełnie tak jakbym był drzewniejszy od innych drzew. - powiedziało do Walona wesoło drzewo.

Avatar Kuba1001
- Dziwne. W moich stronach drzewa prawie nigdy się nie odzywają. A kto tu dokładnie był?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Puściłeś go tak wolno... Skąd wiesz że nie zrobi komuś krzywdy?

Drzewo zaśmiało się powolnie.
- Nigdzie dużo drzew nie mówi, jestem tak jakby, odmieńcem, ha, ha. Kto tu był? Chwilę temu wlazł na mnie jakiś człowiek małpa, a przynajmniej tak się poruszał, groził że mnie podpali jeśli ludzie którzy za nim przybiegli sobie nie pójdą, teraz gdzieś pobiegł. Może to i lepiej, przynajmniej, nie płonę.

Avatar Kuba1001
- Odmieniec i samotnik? Ha! Kto by pomyślał, że tyle będzie mnie łączyć z drzewem. Gdzie dokładnie pobiegł ten podpalacz?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ja wiem... Ale on zmienił się naprawdę mocno, boję się czy przypadkiem nie zrobi czego głupiego. Skąd mamy wiedzieć gdzie pobiegnie?

- Tamten koleś? Hmm, nie wiem, chyba gdzieś poza ogród, kawałek stąd jest las, może tam się udał? Nie mam pojęcia.

Avatar Kuba1001
- Cóż.... Dobre i tyle. Dziękuje. Jutro zawitam do ogrodu, żeby.... hmmm... porozmawiać.
Walon wyszedł z ogrodu i poszedł do Karczmy. Miał przy sobie tylko szable więc ze swojego pokoju zabrał topór, kołczan ze strzałami, łuk i kilka kromek chleba. Zawołał Mirda i poszedł do lasu. Zaintrygowała go to osoba. Ciekawe kim jest.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Darcus, dobrze wiesz, że jeśli coś zrobi to tak naprawdę nie będzie jego wina, a to że zostawiliśmy go i pozwoliliśmy mu pobiec oznacza tylko że będziemy współwinni, on jest chory, a my zamiast go leczyć puściliśmy go wolno nie mając pojęcia co może zrobić.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wiem że nie znasz... Ale zostawianie go samego tym bardziej mu nie pomoże.

Abraxas tymczasem przeskakiwał po drzewach w lesie, można było zobaczyć w którą stronę ruszył po śladach zadrapań na korze.

Avatar Kuba1001
Walon przeszuiwał las, aż znalazł ślady zadrapań na korze. Poszedł za nimi mając szablę gotową do ataku. MIrd szedł obok niego.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Ślady prowadziły naprawdę długo, w głąb lasu. W końcu doprowadziły Walona i jego psa do sporej i głębokiej jaskini, nie było widać jej dna co znaczyło że prawdopodobnie prowadzi gdzieś głębiej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ja wiem... Chodzi mi o to... Sama nie wiem... Powinniśmy go pilnować... Jakoś chronić... Ale nie zamykać go w klatce, a tym bardziej nie zostawiać samego.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Byle żeby nie był wtedy za późno... Dobrze, ja wrócę do Karczmy, zobaczę co u mojej kochanej małej córki. - Uśmiechnęła się lekko po czym wstała i ruszyła do Karczmy.

Avatar Kuba1001
Walon zarwał dużą gałąź, rozpalił ognisko i zrobił pochodnie.
Z pochodnią w jednej i szablą w drugiej ręce szedł powoli w dół jaskini. Mird szedł obok niego i węszył niespokojnie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Jaskinia była naprawdę ogromna i ciągła się tak długo że miało się wrażenie że idzie się w nieskończoność. Walon ze swym psem dopiero rano dotarli do sporego rozszerzenia w jaskini od którego odchodziły dwie drogi. Razem z psem musieli być strasznie zmęczeni, a środek tej jaskini wydawał się idealnym miejscem żeby odpocząć...

Avatar Kuba1001
Wojowin usiadł na jakimś kamieniu i głęboko odetchnął. Potem wyjął z kieszeni dwie duże kromki chleba. Jedną dał zwierzakowi, a drugą sam zjadł. Potem wyjął manierkę z wodą i pociągnął kilka sporych łyków. Troche wody nalał też do wgłębienia obok kamienia, żeby Mird też mógł się napić.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Z dziwnego powodu kiedy usiadł poczuł że jest jeszcze bardziej śpiący, oczy zaczęły mu się kleić. Miał wrażenie że spało by mu się wygodnie nawet na suchej ziemi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif tymczasem podeszła do osoby która zastępowała Axa przy ladzie trzymając córkę na rękach.
- Zostało jeszcze trochę mleka? - zapytała ziewając lekko.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku