Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Szczerze za dużo piję, w sensie że na czczo, jakbyś miał jakiegoś sporego indyka na zbyciu, to chętnie go zeżrę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A chętnie, takiego czegoś jeszcze nie jadłem. - powiedział Oghren i wziął kolejny wielki łyk piwa.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Oghren wziął w obie ręce udziec i ugryzł porządnie, następnie popił piwem, i kontynuował w symfonii mlaskania danie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///Czyli jak zwykle darcus sobie jako jedyny radzi :v///
Karler położył się na ziemi zdyszany, leżał tak tylko patrząc na drzewa.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Stratum dysząc wyprostował się i chowając miecz spojrzał najpierw na paladyna potem na Victorię.

Avatar
Voldek
//błagam, nie usuwajcie tej grupy ani tego tematu nawet jak przestaniecie pisac, bo jak się kiedyś wku*wię to przeczytam te dwieście ileś stron i czuję że nie będę tego żałował ;-; //

Avatar
Konto usunięte
Aravil podszedł do Walona
- To kiedy wybieramy się na tą wyprawę?

Avatar Kuba1001
- Spokojnie. Poczekamy jeszcze na Ogherna.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///Sory na tyle poje**ny nie jestem żeby usuwać ten temat, a jak któryś z adminów by to zrobił, dowiedziałbym się gdzie mieszka, i pociął na plasterki. + nie ma to jak rzucać się na kogoś z rozprutym brzuchem, Bakasura mocno.///
Stratum podszedł nieco bliżej przyglądając się Victorii, Karler leżał wciąż i dyszał ciężko, przy takiej zbroi, broni i takim przeciwniku zmęczył się naprawdę mocno.

Oghren tymczasem skończył wreszcie jeść i pić. Beknął po wszystkim tak mocno że w Karczmie można było mieć wrażenie że ziemia się trzęsie. Następnie zaśmiał się mocno i wstał od lady.
- Możemy ruszać panowie, po takim posiłku jestem gotów zabić i z dziesięć wilkołaków.

Avatar Kuba1001
- Podoba mi się Twój entuzjazm. Ruszajmy.
//Moge zrobić przeskok w czasie?

Avatar Kuba1001
//Dobra. Robie teraz.
Po kilkudniowej wędrówce trójka wojowników dotarła do wioski w górach. Nie miała ona żadnej nazwy. Wszyscy mówili po prostu wioska. Było tam wiele chat krytych strzechą, obory, szopy i pastwiska. Droga wydeptana przez ludzi i zwierzęta rolne prowadziła przez całą wieś i kończyła się w dużym budynku z kamienia, który pełnił funkcje ratusza i budowli obronnej.
Tam właśnie weszła cała trójka. Był tam duży okrągły stół wokół, którego siedzieli mężczyźni. Najstarszy z nich wstał i powiedział:
- Witaj Walonie. Oczekiwaliśmy Cię. Usiądź.
Mówiąc to wskazał na kilka wolnych krzeseł. Walon zajął miejsce, a Mird położył mu się obok nóg.
- Jak wiesz - kontynuował starzec - naszą wioskę nawiedziła straszna plaga. Wikołak. Na początku zabijał tylko jedną owce, ale potem pożerał też krowy, kozy i konie. Zabił też kilku pasterz, którzy próbowali obronić swoje stado. Porwał też pięc kobiet z naszej wioski. Sami sobie nie poradzimy więc prosze Ciebie i Twoich towarzyszy o pomoc.
- Oczywiście. Zajmiemy się tym. Gdzie ostatnio widziano potwora?
- W pobliżu jaskini, dwa kilometry na wschód. Mój syn, Kal zaprowadzi Was tam.
Od stołu wstał młody mężczyzna, ubrany w skórzane buty, spodnie z jakiegoś pomarszczonego materiału i w kurtke z owczego runa. Miał niebieskie oczy i brązowe włosy. Był bardzo opalony. Zabrał ze sobą długą włócznie ze srebrnym grotem.
- Chodźmy.
Kal wyszedł z budynku i poszedł do bobliskiego lasu.
- Szykuje się niezła zabawa. - powiedział Walon i razem z Mirdem poszedł za Kalem.

Avatar
Konto usunięte
Aravil, oczywiście, udał się za nimi.
- No, wreszcie będę mógł przetestować mój miecz na czymś mocniejszym niż jakieś elfie wypi**dki. Choć stalowy miecz raczej niewiele zrobi wilkołakowi, czyż nie?

Avatar Kuba1001
//Z tą siłą to faktycznie przesadziłem, ale on jest dziki. To człowiek, który jest bardziej likantropem niż człowiekiem. Dlatego zabił tak wiele zwierząt i ludzi. Rządzi nim tylko pragnienie mordu.//
Cała czwórka i zwierzak nadl szli przez las. Przez zły teren marsz się bardzo dłużył. Dopiero wieczorem dotarli do jaskini, o której mówił starzec. Wokół niej były ślady łap i krwi. Dużo krwi.
- Ktoś musi tam wejść i sprawdzić czy bestia jest w środku. Jacyś chętni? - spytał Kal.
- Jak zwykle wypada na mnie. Kolejny ochotnik? - powiedział Walon.
Walon przygotował się do walki. Odłożył łuk i kołczan ze strzałami. Przygotował szable, topór i srebrne sztabki.

Avatar
Konto usunięte
- Ja się zgłaszam! Dobrej walki nigdy nie odmówię! - rzekł Aravil

Avatar Kuba1001
- Ha! Razem wygramy, albo zginiemy. Chodź. Kal i Oghern zostaną, żeby nas ostrzec jeśli wilkołak ma dopiero wrócić..
Walon z toporem w jednej ręce i szblą w drugiej wszedł do jaskini. Okazała się głęboka więc wojownik schował topór i wrócił na powierzchnię. Wrócił po chwili z pochodnią w jednej ręce. Po kilku minutach znaleźli się w grocie wysokiej na pięć metrów, szerokiej na dziewięć i długiej na piętnaście. Pierwsze co ich udeżyło to smród. Wszędzie było pełno kości, skóry i kawałków mięsa. Nagle Walon zobaczył, że coś się porusza w kącie jaskini.

Avatar
Konto usunięte
Aravil chwycił za miecz i już miał się rzucić w tamto miejsce.

Avatar Kuba1001
Walon powstrzymał Aravila.
- Czekaj. Najpierw sprawdźmy co to jest.
Walon poszedł i sprawdził co tam jest. Okazał się, że to... trzy kobiety, które wilkołak porwał. Najwyraźniej czasem zmieniał się w człowieka, bo udało mu się znależć jakiś sznur i kwałki tkaniny i związał je i zakneblował.
- Pewnie zostawił je sobie na później. To znaczy, że... Powinien tu niedługo wrócić.

Avatar
Konto usunięte
Aravil rozciął linę wiążącą kobiety.
- Długo tu siedzicie? - zapytał.

Avatar Kuba1001
Jedna z kobiet zdjęła swój knebel i powiedziała:
- Siedzimy tu od kilku dni. Wilkołak porwał sześć kobiet kiedy zbierały owoce w lesie i zabrał tutaj. Potam przybrał postać człowieka, związał nas i zakneblował. Potem jeśli nic nie upolował zabierał jedną z nas i żywcem pożerał na oczach pozostałych. Gdyby nie Wy pewnie dziś to mnie by pożarł. Musimy stąd uciekać. Nie mamy dużo czasu.

Avatar
Konto usunięte
- Dobry pomysł. Wyprowadzimy was stąd.

Avatar Kuba1001
- Dobrze.
Cała piątka wyszła z jaskini i podeszła do Ogherna i Kala.
- Dobra. Uratowaliśmy trzy kobiety, ale wilkołaka i tak trzeba zabić. Powinniśmy tu poczekać. Powinien niedługo przybyć.
- Moge odprowadzić kobiety do wioski. - powiedział Kal.
- Nie. To zbyt niebezpieczne. Musimy się trzymać razem. - powiedział Walon.
Czekali tak kwadrans, dwa, trzy aż po godzinie pojawił się wilkołak. Wielka bestia. Czarne futro, żółte ślepia, wielkie kły i pazury. Węszył niespokojnie w pobliżu jaskini i w końcu wszedł do niej. Po kilku minutach wszyscy usłyszeli głośne wycie. Bestia wybiegła z kryjówki i szukała intruzów.
- Jakiś plan? - szepnął Walon.

Avatar
Konto usunięte
- Napi**dalać - odszepnął Aravil i rzucił się na wilkołaka, dźgając go w najczulsze, jego zdaniem, punkty, czyli w: serce, głowę i w brzuch.

Avatar Kuba1001
- Idiota!
Walon napiął łuk i wystrzelił trzy strzały ze srebrnymi grotami trafiając wilkołaka w lewe i prawe ramię i w prawą nogę. Potem z toporem i szblą zaatakował potwora. Bestia była silnia i mimo ran nadal walczyła zajadle. Po chwili do walki dołączył też Kal dżgając potwora w plecy.

Avatar
Konto usunięte
Aravil wykonał potężny zamach w kierunku szyi oponenta, licząc na to, że utnie mu łeb.

Avatar Kuba1001
Bestia zrobiła unik i wyskoczyła kilka metrów dalej. Przez to Kal wbił włócznie w ziemię, bo wziął za duży rozbieg, a Aravil upadł na ziemię. Jedynie Walon stał prosto. Tu uratowało mu życie, bo zdążył zablokować szablą pazury wilkołaka. Bestia widząc to wytrąciła mu broń z rąk i przewróciła na ziemię. Próbowała zagryźć go, ale Walon trzymał się dzielnie przytrzymując pysk besti.

Avatar
Konto usunięte
Aravil wbił swój miecz w plecy bestii i rozciął je, ratując Walona z opresji.

Avatar Kuba1001
Bestia o dziwo odeszła kilka kroków w tył, wzięła rozpęd i jeszcze raz zamachnąła się łapą na Walona. Ten zablokował cios toporem, a szble wbił w gardło besti. Wilkołak padł martwy na ziemię.
- Prosze, prosze. Jednak się udało.
Kobiety podbiegły do Kala, Aravila i Walona i każdego z nich pocałowały.
- Dziękujemy! Bez Was napewno zostałybyśmy pożarte, a nasza wieś spustoszona.

Avatar
Konto usunięte
- Cała przyjemność po mojej stronie. Równa walka to rzecz, którą cenię ponad wszystko.

Avatar Kuba1001
Walon wymamrotał coś pod nosem i w odciął toporem łeb potwora. Schował trofeum do torby i powiedział:
- Lepiej wracajmy do wioski.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///Bakasura - Wielki pożeracz z mitologii Indyjskiej, na brzuchu miał wielką zębatą paszczę którą pożerał ofiary

Dzięki że na mnie poczekaliście [czyt. nie]...

+ Pff, gdybym to ja opisywał całe to zdarzenie to Aquo zabił by jedną z kobiet bo przecież napisał co zrobił więc nie miałeś jak go zatrzymać + zadałby potężne obrażenia Aquowi skoro jak głupi rzucił się na wilkołaka

++ Jak wilkołak mógł najpierw wejść do jaskini nie widząc drużyny? Nie pisałeś że gdzieś się skryli. Poza tym wilkołak raczej by ich wyczuł

+++ Dziękowałem już za poczekanie na mnie? Chyba tak.///

Karler przestając powoli dyszeć spojrzał na gada.
- Mogło być gorzej, chyba...

///Działania Oghrena nie opisuje bo i tak to nie ma sensu, co miałbym niby opisać skoro nikt na mnie nie poczekał?///

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Coś w tym jest... No dobra, co teraz mamy w planach? Kolejną walkę?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem Masil z Zarazą wciąż wędrowali przez wymiar. Mimo iż w rzeczywistości minęło kilka dni, u nich zaledwie chwila.
- Co to jest? - zapytał w którymś momencie Zaraza kiedy szli przez dolinę w której podłoga zrobiona była z święcącego zielonego kamienia, spoglądał na karabin Ak-47 oparty o drewnianą skrzynię.
- Nie wiem, zresztą co za różnica? Chodźmy dalej musimy wreszcie znaleźć tamtych.
- Czy któryś z nich nosi niebieską szatę? - zapytał Zaraza zbliżając się do skrzyni i podnosząc z niej kawałek niebieskiego materiału.
- Tak! Pokaż mi to! - zawołał Masil a Zaraza rzucił do niego dany kawałek po czym zajrzał do skrzyni.
- Tak, to z pewnością kawałek szaty jednego z nich.
- Daje nam to coś? - zapytał Zaraza przekładając w rękach granat znaleziony w skrzyni, była ich pełna.
- Oczywiście że tak! Chyba, szczerze to nie mam bladego pojęcia.
- Zastanówmy się, patrząc na sens, a raczej brak sensu, tego wymiaru, gdzie stąd mogli pójść? - zapytał odkładając granat i sprawdzając w rękach karabin.
- Hmm... Niech nie pomyślmy, zakładając że przyszli stąd skąd my, to... - mówiąc to Masil spojrzał do góry i spojrzał na stojące w powietrzu drzwi. - Tam?
- Tylko jak zamierzasz tam wejść?
Masil podniósł kamień leżący na ziemi i rzucił w drzwi, te spadły obok nich, otwarł je, prowadziły do jakiegoś lasu. Zaraza założył karabin na plecy i wziął kilka granatów po czym razem z Masilem ruszyli dalej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Karler po walce spał jak zabity, Stratum siedział tak opierając się kamień, w którymś momencie zaśmiał się krótko i powiedział cicho.
- I pomyśleć że miałem rację.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jasne, jeśli nic po drodze mnie nie napadnie, będę szczęśliwy. Poza tym radziłbym poinformować nagi w lesie o całej sytuacji bo mogą chcieć się zemścić. - Rzekł Stratum i bez odwracania się do nich ruszył w stronę Varantu. Paladyn patrzył chwilę zanim po czym odezwał się.
- Czuję że to co on planuje ze swoimi ludźmi może źle się dla nas skończyć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kiedy dotarli wreszcie do miasta Karler od razu wrócił do Garrusa i opowiedział mu o całej podróży, został wynagrodzony złotem za całą akcję i stał tak teraz patrząc przez okno zastanawiając się.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Ważne jest też to, że kiedy do miasta przybyli bohaterowie coś się zmieniło, magiczne drzewo w lesie. Było teraz ogromne, wyższe niż najwyższy budynek w mieście, widoczne było niemal z całego miasta a jego korona sięgała nad cały ogród w którym owo drzewo rosło.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Gniotek tymczasem leżał z jakiegoś powodu podenerwowany w zamkniętym pokoju, myślał, a przynajmniej wyglądał jakby myślał bo nie wiadomo co właściwie działo się w jego głowie. W którymś momencie podniósł się szybko podbiegł i zacząć walić w drzwi i próbować je otworzyć wpadając w furię. W tym samym momencie Elisif zbudziła się dopiero co usypiając gdyż wyczuła gdzieś w podziemi dziwne silne uderzenia.
- Co... Co się dzieje? - rozejrzała się powoli zdezorientowana i zaspana.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku