Właściciel
Więc wykonała w jego stronę zamach sztyletem
- Przekuj słowa w czyny!
Właściciel
Elisif rozejrzała się dookoła
- Cholera... - Założyła łuk na plecy jednak na wszelki wypadek nie schowała sztyletu
Właściciel
Przyjrzała się tylko czy przy dłoni nie ma czegoś ciekawego.
Właściciel
Wstała więc i skierowała się w stronę Karczmy
Właściciel
Cokolwiek ._.
Tymczasem do Axiliariusa podeszli dwaj paladyni ciągnący za ręce jakieś zwłoki
- To ktoś z waszych? - Zauważył że zwłoki które ciągnęli należały do Salema
Właściciel
Nasi budowniczy znaleźli go przygniecionego kawałkami muru miasta.
Właściciel
- Nie, przynajmniej nie widzieliśmy nic. Może pod zbroją coś będzie miał.
Właściciel
- Nie ma sprawy, a i nasz przywódca ma pewne pytanie.
Właściciel
- Zaraz się zjawi, tymczasem my wracamy do roboty - Obaj paladyni odeszli
W tym momencie przyszła Elisif, udała się prosto do Paragnotakhara (xd)
Właściciel
- Zraniłam go mocno ale uciekł...
///Parakhangakhonataraghknokataras///
Właściciel
- Ale nie mam pojęcia gdzie!
Właściciel
- W tym momencie nic mi to nie daje! Nawet nie wiem gdzie mogła bym go szukać
Właściciel
- Nie, nie mam pojęcia czym to jest...
Właściciel
- No dobrze... Szkoda że nie powiedziałeś mi o tym wcześniej nie musiałabym... Zresztą - Wyszła z Karczmy i ruszyła z powrotem do zagajnika
Tymczasem do Axiliariusa przyszedł dowódca paladynów
- Przydałaby by się wasza pomoc
Właściciel
- Potrzebujemy dobrego kowala... Najlepiej kilku może nawet i kilkunastu... Im więcej tym lepiej. Król przysłał mi ponad 100 wojowników ale ich pancerz nie nadaje się nawet to polowanie na okoliczne wilki! A ukończenie miasta przed załatwieniem pancerzu ludziom.
Właściciel
- Ehh... Cóż gdybyście mieli kogoś na zbyciu przyprowadźcie go do mnie
Właściciel
- Emm... nie chcę cię obrazić ale to chyba jakiś żart?Jak ten gnoll ma nam wykuć ponad sto pancerzy i mieczy?
Właściciel
- No dobra, zobaczymy. A teraz chodź gnollu jest coś do zrobienia - ruszył w stronę obozu.
Właściciel
Tymczasem Elisif dotarła na miejsce, ręka dalej leżała a ta kucając obok niech skupiła się jak najmocniej żeby wykryć gdzie jest wampir
Właściciel
Zdziwiona chwilę stała w miejscu, następnie udała się śladami
Właściciel
Szła dalej rozglądając się za co raz to następnymi śladami
Właściciel
Pobiegła więc za śladami kopyt
Właściciel
Zmieniła tempo do marszu, nie zamierzała stawać.
Właściciel
Wracanie się po konia zajęło by jej tyle co dojście pieszo do miejsca
Właściciel
Elisif udała się na małą farmę niedaleko stąd i pojechała na równiny białym koniem zwanym Świtem