Właściciel
FD_God:
Zauważyłeś około tuzina Gwardii Grobowej, którzy ciasnym kordonem otaczali jakąś postać, zapewne sprawcę tych wszystkich ognistych niespodzianek.
Bilo:
On natomiast rzucił się do przodu i zdążył sprzedać Ci jeden mocny cios pięści w rękawicy, nim sam padł od ciosa młotem.
Zero:
Jest gdzie był.
-No proszę, to twoja sprawka.- Powiedział, a następnie gromadząc energię światła nad swoją wolną dłonią wystrzelił świetlny promień właśnie w kierunku takim, by uszkodzić samą Gwardię.
Zaraz zatem rozejrzał się za kolejną wierzą i do niej doskoczył, tym razem uderzając we wszystkie strony młotem.
Właściciel
Bilo:
Skończyło się tak samo. Cóż, prawie tak samo, bo obyło się bez Krasnoluda.
FD_God:
Uskodziłeś, ale nie zniszczyłeś. A oni zareagowali, rzucając się na Ciebie z bronią gotową do użycia.
Odetchnął ciężej i przygotował się do przywitania tego przeciwnika na schodach, miał zamiar użyć świetlnego młota, gdy tę spróbują podejść zbyt blisko.
Gdyby nie on to łatwo możnaby spróbować podejść do ich dowódców i ich zgladzić
Właściciel
Zero:
//FD to Ci tu niezbyt przeszkadza, zawsze możesz pójść na mur i strzelać do nacierających, tam pewnie będzie jakiś oficer. A jeśli nie, to zawsze można udać się na inny odcinek muru i zejść tamtędy.//
FD_God:
Z racji małych schodów oraz swoich gabarytów, Gwardia szła pojedynczo, co tylko ułatwiało robotę. Pierwszy idący ku Tobie Szkielet wzniósł nad głowę halabardę i spróbował zadać Ci cios ostrzem.
Postanowił uderzyć ostrze halabardy ostrzem swojej glewii, a następnie wykonał zamach świetlnym młotem na gwardzistę.
Gdy walka zbyt długo trwała, to sprawdzam stan nieba. Głównie to, czy widoczny jest księżyc i w jakiej jest fazie.
Właściciel
FD_God:
I zmienił się w kupę kości i pancerza. Jednak drugi wykonał poziomy zamach na Ciebie i to za pomocą ogromnej buławy.
Zero:
Ciężko dostrzec księżyc w dzień.
Nie mając za wiele czasu na blokowanie tego wykonał w miejscu w jakim zaatakuje przeciwnika barierę, a następnie pchnął go świetlnym młotem.
Właściciel
Zachwiał się, ale wytrzymał cios i ruszył do ponownego ataku, tym razem wznosząc buławę nad głowę i stamtąd zadając cios.
Postarał się jakoś uchylić przed ciosem odskakując dalej w tył, takowy zamach ma raczej to do siebie, że nie jest zbyt daleko zasięgowy, a następnie chwycił za prawie ostrze glewii i mając przewagę zasięgu wykonał zamach na wysokości szyi gwardzisty młotem.
Właściciel
Bez problemów zmiotłeś jego czaszkę, oddzielając ją od reszty ciała.
Dla poprawy uderzył nim jeszcze raz, tym razem chcąc go jedynie zepchnąć w dół schodów.
Skoro tak, to będzie dużo trudniej dojść do niego niezauważonym, jednak stosuję pewną taktykę.. I idę na mury, żeby tamtędy zejść na dół
Właściciel
Zero:
Udało się. Trafiłeś na dziedziniec, na którym ciągle trwa walka.
FD_God:
I spadł, lecz idą kolejni. Ci jednak zatrzymali się i wrócili na swoje miejsca, otaczając tego, którego chronili, ciasnym półkolem.
- Jeśli moja Gwardia nie jest dla Ciebie wystarczającym przeciwnikiem, to może zmierz się ze mną? - powiedział jegomość w kapturze.
-No proszę, honor pośród jednego z was? To jakiś ewenement!- Powiedział śmiejąc się jeszcze, widać nieco poczucia humoru mu zostało. No to pokaż się i szykuj się na śmierć.
Od razu zaczynam tam się bronić przed oddziałami ludzi, nie oddziealając się od innych mrocznych elfów.
Właściciel
FD_God:
No i wystąpiła osoba średniego wzrostu. Po chwili zrzucił z siebie płaszcz i ukazał się się mężczyzna, sławny Baron Gadeon, w przedniej kolczudze produkcji Drowów, z zaklętymi zapewne jataganami u pasa oraz czerwoną chustą, która zasłaniała twarz od nosa w dół.
-Dobrze, że mam młot...- Pomyślał przyglądając się owej kolczudze. Zatem skończmy to jak mężczyźni, zabierz tę swoją gwardię.- Powiedział schodząc po schodach, a przy okazji postanowił schować swoje skrzydła z powrotem do ciała, by dodać sobie więcej energii na czas walki.
Właściciel
FD_God:
Pstryknął palcami i owi odeszli o kilkanaście kroków. On sam chwycił w dłonie w pancernych rękawicach swe jatagany i przyjął postawę obronną.
- Głupcze! - krzyknął Baron. - Zostałem wyszkolony w sztukach władania mieczem przez Zaknafeina Do"Urdena, Wielkiego Fechmistrza Drowów oraz przeszkolony w dziedzinach Magii Mroku i innych przez mych mistrzów z Paktu Trzech.
Właściciel
Zero:
No i się bronisz, ale z tym oddzielaniem może być problem, bo zrobiłaś to już dawno, opuszczając mury, gdyż na dziedzińcu walczyli sami Nieumarli wszelkiej maści, żadnych Mrocznych Elfów.
-Wybacz, ale nie wiem kto to.- Powiedział otaczając swój hełm barierą światła, w razie gdyby ten próbował jakichś niecnych zagrywek. Następnie powoli ruszył w jego kierunku szykując się również do obrony.
Właściciel
Zakręcił młynki swoją bronią, lecz nie ruszył się nawet o krok.
-Ładnie kręcisz tymi szabelkami, potrafisz też nimi walczyć?- Spytał czekając, aż ten zdenerwuje się odzywkami i zechce go zaatakować.
Właściciel
W odpowiedzi jedynie się uśmiechnął. Najwidoczniej wkurzenie go nie będzie takie proste, jak zakładasz.
-Widzę to jedna z tych ostoi spokoju, której nigdy nie zmąci.- Powiedział, a następnie posłał w niego dwie zakrzywione fale światła, które miały zaatakować go od boku, a następnie jedną, którą posłał prosto w niego.
Właściciel
Wszystkie trzy zderzyły się z czymś na kształt czarnej jak smoła kopuły, która zatrzymała wszystkie trzy pociski.
-Intrygujące.- Powiedział, a następnie zaczął podchodzić bliżej, by móc zasięgiem uderzyć go kilka razy świetlnym młotem.
Właściciel
Wszystkie ciosy przyjęła owa kopuła, a po chwili zniknęła. W jej miejsce pojawiły się macki stworzone z Magii Mroku w liczbie czterech, z czego każda chwyciła Cię za osobną kończynę, a Baron podszedł, by zadać ostateczny cios.
Postarał się czym prędzej roztoczyć ze swojego wnętrza barierę, która miałaby go uwolnić i odepchnąć wroga, a następnie wystrzelił dwa świetlne promienie ze swoich oczu prosto w swojego przeciwnika.
Właściciel
Zdołałeś usunąć trzy z czterech macek (została ta na prawej nodze) i odepchnąć wroga, lecz ten odbił oba promienia ostrzami swych jataganów, posyłając je wysoko w górę. Dość szybko wstał i teraz dla odmiany zaczął inkantację zaklęcia.
Zdecydowanie nie mógł pozwolić mu dokończyć swych słów. Postarał się o usunięcie magią ostatniej macki, a następnie posłał w niego spory pocisk światła celując konkretniej w jego głowę. Następnie też ruszył na niego, by zadać mu cios młotem.
- Szlag.. Nie powinnam się tak oddalać - Powiedziała szybko patrząc na otoczenie. Jednak szybko wraca do walki głównie atakując żołnierzy horyzontalnymi cięciami.
Właściciel
FD_God:
W ostatniej chwili przerwał formułkę i postawił przed sobą ścianę ognia, która uratowała mu życie. Wiedzą, że nie zdoła zatrzymać ciosu Twego młota, wykonał unik i odszedł o kilka kroków w tył. Później zakręcił każdym z jataganów młynka, a ich klingi zabłysły niebieskimi płomieniami.
Zero:
Dwóch utrupiłaś tek bez większych problemów. Niestety, gdy spróbowałaś wziąć się za dwóch innych nie poszło tak różowo, bowiem jeden skutecznie odpierał ataki Nieumarłych, a jego towarzyszy w porę odwrócił się do Ciebie, sparował cios tarczą i wykonał szeroki zamach bojową buławą na wysokości Twojej głowy.
-Nie powiem, język starożytnych przydałby się tu teraz.- Pomyślał sobie przyjmując teraz postawę defensywną, średnio wiedział czego może spodziewać się po takim ogniu.
Właściciel
Wróg zaśmiał się na widok Twojego zmieszania i machnął mieczami poziomo, mniej więcej na wysokości Twojej klatki piersiowej. Po chwili część płomieni oderwała się od kling i w postaci zakrzywionych pocisków ruszyły ku Tobie.
O ile się dało to spróbował jakoś uniknąć tego pocisku, w innym przypadku postarał się o wykonanie przed sobą świetlnej tarczy, która miałaby ochronić przed tym pociskiem.
Właściciel
Na unik nie miałeś szans, ale zdołałeś postawić świetlistą tarczę. Jednak, co dziwne, wystarczyła ona tylko na te dwa pociski, później bowiem padła. A tymczasem przeciwnik wystrzelił kolejne cztery takie.
-Wiesz, byłbyś oryginalny!- Powiedział, starając się stworzyć tak samo silną tarczę, a następnie wystrzelił kilka pocisków światła chcąc możliwie zniszczyć pociski nim one dolecą.
Właściciel
Tarcza dzielnie spełniła swoje zadanie, osłaniając Cię przed pierwszymi pociskami. Jednak następne nadleciały tak szybko, że nim zdążyłeś uformować pierwsze świetlne pociski, zostałeś nimi trafiony w brzuch i klatkę piersiową. Odrzuciły Cię kilka metrów dalej, a później, oceniając swe szkody, stwierdziłeś, że w miejscach trafień zieją spore wyżłobienia, lecz pociski nie przebiły pancerza. Dodatkowo sama rana i jej okolice były osmalone, we wnętrzu tej na brzuchu tlił się jeszcze nikły ogień.
O ile mógł to zrobić to jeszcze postarał się o jakieś ugaszenie tych płomieni.
-Przyznam, ciekawa sprawa...- Postanowił zmniejszyć nieco dystans między nimi w międzyczasie strzelając w barona ciągłym promieniem świetlnym, co miało być odwróceniem uwagi dla oślepienia go świetlnym blaskiem i posłania kilku pocisków, które miałyby go zaatakować od boków.
Właściciel
Ten "ogień ciągły" (ba dum tsss) przyjął na ostrze jednego z jataganów, drugim szykując się na sparowanie Twego ciosu. Niestety, miał to być wyłącznie cios klasyczny, bo na magiczny w ogóle nie był przygotowany i po chwili świetlne pociski trafiły go idealnie tam, gdzie chciałeś.
-Poczuj gniew światłości!- Powiedział chcąc z góry przywołać na niego świetlną błyskawicę (Plo Koon Style), która miałaby mu zadać dostatecznie silny cios, by móc w miarę bez problemu zaatakować go jeszcze świetlnym młotem.
Strażnik ruszył się ponownie po dłuższej chwili..i ponownie teleportował na basztę po czym rozejrzał po okolicy - głównie aby ocenić jak idą walki.
Właściciel
FD_God:
Błyskawica sprawiła, że wypuścił broń z rąk i padł na kolana. Gdy wznosiłeś młot nawet nie próbował się bronić.
- Głupcze. - powiedział. - Oni niedługo nadejdą.
Po tych słowach głowicę młota dzieliły od jego czaszki zaledwie milimetry, gdy nagle zniknął, zapewne dzięki Magii Dymu, Cienia lub Mroku. Pozostawił po sobie jedynie swoje mieczyki oraz Gwardię Grobową, która natychmiast się na Ciebie rzuciła.
//Nie zabijesz go. Nie teraz.//
Bilo:
Na dziedzińcu trwa ciągła rąbanka każdego z każdym, Paladyni i żołnierze szturmują przez otwartą bramę i wyrywy w murze, Nieumarli łatają front czym się da, wysyłając do walki ciągłe odwody lub zasilają się wskrzeszonymi wrogami. Na murach natomiast została tylko garstka Mrocznych Elfów, jednak to ledwie jedna trzecia ich sił, Gadeon chowa gdzieś resztę. Wspomogli ich tam elitarni wojownicy Barona, Gwardia Grobowa i Szkielety Kusznicy. Zetrą się oni zapewne za chwilę z wojskami, które wyleją się z wież oblężniczych.
Użył teleportacji ponownie - tym razem by znaleźć się na murach i wyczekiwać wraz z nieumarłymi nadejścia reszty wież.
-Przeklęty tchórz...- Powiedział, a widząc natarcie jego Gwardii postanowił wytworzyć w ich kierunku poziomą falę światła, jeżeli ta cała gwardia trzymała się w jednym miejscu i nie otaczała go. Zaś, gdy ci go otoczyli to wykonał wokół siebie rosnący pierścień z tego samego żywiołu, który miałby zaatakować każdego z nich. Postanowił też przy okazji się jakoś wycofać, zastanawiało go gdzie podziewali się jego dowódcy.
Właściciel
Bilo:
Nieumarli nie mieli morale, więc nie podniosło się ono po Twoim przybyciu. Za to Mroczne Elfy zareagowały dość entuzjastycznie, wznosząc w górę broń i pięści oraz wydając kilka okrzyków w swym języku. Później wieże dobiły do murów, trapy zaopatrzone w żelazne kolce wbiły się głęboko w ściany i po chwili ruszyły po nich oddziały... Krasnoludów! Brodacze odziany w kolczugi, ciężkie pancerze i hełmy, z tarczami w lewicy, a młotami i toporami w prawicy ruszyli do ataku, po dwóch naraz, gdyż na tyle pozwalała im szerokość trapów. Krasnoludy zostały zasypane bełtami z kusz Szkieletów. Ci przyjmowali je na tarcze i nie czyniły one w ten sposób żadnych szkód. Jednak gdy taki trafił w korpus lub w głowę nawet hełm lub pancerz nie pomagał, a delikwent padał martwy. Kusznicy po oddaniu pierwszej salwy cofnęli się, a przed nich wystąpiła Gwardia Grobowa, czyli nie jakieś tam byle Szkieleciki. Walka była wyrównana, jedyną przewagą jaką dysponowały Krasnoludy był fakt, że ich wrogowie nie mieli hełmów, więc jeden cios młota lub topora w czachę i po zawodach. Jednak duży wzrost Gwardzistów i mały Krasnoludów sprawiał, że ciężko było im taki manewr wykonać.
FD_God:
Pierwszy atak wystarczył zupełnie i z Gwardii został stos kości, broni i pancerzy. Odwrót się powiódł, pytanie tylko gdzie dokładnie chcesz się wycofać.