-Może nasi, by się tym zajęli, całą tę bitwę używali artylerii.
Właściciel
- To dajcie im jakiś sygnał, czy coś.
-Za wiele sposobności na to nie mam, ale spróbuję przekazać to najbliższym jednostkom, może przejdzie taka sama wieść.- Powiedział, po czym ruszył w kierunku swoich sprzymierzonych oddziałów paladynów i kapłanów oczywiście po drodze wybijając wszelaką nieumarłą padlinę.
Właściciel
Najbliżsi Paladyni byli zajęci walką, więc nic by nie pomogli, ale Kapłani wspomagali Was pasywnie, więc może jakiś zgodzi się robić za gońca.
Do kapłanów zatem, ruszył do pierwszego lepszego nie zajętego walką i zaczął rozmowę.
-Potrzebujemy natychmiast przekazać jakiemuś dowódcy artylerii, by zaczęli ostrzeliwać wrogą bramę, to ważne.
Właściciel
- Na pewno zaczną, ale problem jest taki, że nie spodziewaliśmy się tak szybkiej odsieczy, wojska Cesarstwa już odeszły spod Heresh, zabierając swoją artylerię. Posłaliśmy już gońców, ale nim ich zawrócą, a oni rozłożą się ze sprzętem to trochę minie. - wyjaśnił Kapłan.
-Cholera, raczej w inny sposób nie zastawimy tej bramy...
Właściciel
- Więc pozostaje nam się utrzymać do tej pory, albo poprosić naszych przyjaciół, żeby wysłali swoich największych wojowników, może oni coś poradzą. - powiedział, mając rzecz jasna na myśli Ogry, Orkologi, Trolle i Cyklopy.
-W sumie...- Powiedział, a następnie podziękował za rozmowę kapłanowi i pobiegł w stronę dowódcy hordy, dosyć śmiesznie pracuje się jako łącznik.
Właściciel
Ten zajęty był właśnie walka z dwoma Upiorami na raz, jego towarzysz gdzieś się zawieruszył lub zginął.
Co poradzić na straty podczas bitwy, ruszył na pomoc Gotaiowi strzelając sporym promieniem magii światła w Upiora.
Właściciel
Zraniłeś go i zdezorientowałeś, jednocześnie wystawiając na cios Orka, z czego ten skrzętnie skorzystał. Jednakże drugi Upiór zaatakował teraz z większą zaciętością, ustawiając się tak, że nie masz jak w niego strzelić, jeśli nie chcesz przy okazji trafić Gotaia.
Jemu magia światła raczej krzywdy nie zrobi, ale lepiej nie próbować szczęścia, postanowił jakoś ich obejść lub zacieśnić dystans między nimi, by móc wspomóc go w walce wręcz.
Właściciel
Znalazłeś się tuż za Upiorem i nawet on nie był w stanie walczyć na raz z dwoma przeciwnikami, do tego z dwóch stron. W końcu przebiłeś go swą bronią, a Gotai dokończył dzieła, obcinają maszkarze głowę.
-Ogólnie jest wyjątkowo ch*jowo, bo nasze maszyny oblężnicze wycofały się i dopiero posyłają po nie gońca, ale może wasze trolle i cyklopy dałyby radę zrobić cokolwiek? Miotanie skał w bramę można śmiało porównać do działań trebusza.
Właściciel
- Mają tam Lisze. - rzucił Gotai, wskazując na zamek. - Jak Wasi Kapłani będą nas osłaniać to może i damy radę.
-Z pewnością to zrobią jak przekaże im się odpowiednią informację, zawsze postaram się jakoś ich tam wspomóc.
Właściciel
- Ty idź do Kapłanów, ja pójdę po Czerwonookiego. - powiedział i ruszył ku oddziałom Cyklopów, Ogrów i Trolli, wycinając sobie drogę swoim mieczem.
No i zrobił podobnie tylko ruszył w stronę kapłanów.
Właściciel
Trafiłeś tam bez problemów, ten z którym rozmawiałeś ostatnio jedynie spojrzał na Ciebie zdziwiony i uniósł brew.
-Są dobre wieści, już leci po cyklopów i resztę, ale trzeba ich będzie osłaniać, a do tego raczej przyda się nieco kapłanów przed liszami.
Właściciel
- Aktualnie też mamy tu sporo roboty, jeśli jakoś wyłuskam pół tuzina wolnych Kapłanów to będzie podchodzić to pod cud.
-Lepsze tyle, niż w ogóle, ja jeszcze będę wam towarzyszył, więc w miarę będę was uzupełniał.
Właściciel
Skinął głową i po chwili zebrał oddział siedmiu Kapłanów, rzecz jasna na Twe rozkazy.
-Dobra chłopaki, naszym zadaniem będzie osłanianie istot, których zadaniem będzie zawalenie bramy wroga, także szykujcie zaklęcia ochronne oraz ofensywne w razie czego, no i w drogę.- Powiedział rozglądając się jeszcze za tym czy ich gigantyczne wsparcie już gdzieś jest.
Właściciel
Od walczącej w centrum grupy Ogrów, Trolli i Cyklopów oderwała się około jedna trzecia, dołączyła do nich też połowa Cyklopów rzucających kamieniami. Z kilkoma Orkami ruszyli oni w kierunku zamku.
-Dobra, trzeba ich osłaniać, do broni!- Powiedział, a następnie pokierował skromną grupę kapłanów, ku tej grupie.
Właściciel
Profilaktycznie trzymali się z dala, choć już zaczęli inkantację odpowiednich zaklęć.
Akurat bycie kawałek od nich było zrozumiałe, lepiej nie zostać przypadkowo płaskim, ale teraz trzeba ich podprowadzić pod bramę, by wykonali swoje zadanie.
Właściciel
Nie zaszliście zbyt długo, nim nie posypał się na Was grad strzał i bełtów, choć magicznych pocisków na razie brak.
Cóż, mógłby najwyżej osłaniać siebie świetlną barierą i spróbowałby też chronić część wojsk sojuszników. Magicznymi pociskami zajmą się najwyżej Kapłani, bo on najwyżej zrobi małe tarcze w punktach, w które miałyby te pociski trafić.
Właściciel
Ochrona przed strzałami uratowała Orków, a pozostałym bełty i strzały nie były straszne. Lecz po chwili zaczęły lecieć ku Wam magiczne pociski liszy.
-Kapłani, do dzieła!- Powiedział głośniej w ich kierunku, a samemu starał się posyłać pociski światła w kierunku tych od liszy, by miały one zneutralizować ich efekt nim te doleciały.
Właściciel
Udało Ci się przechwycić kilka z nich, lecz masa pozostałych dalej zmierzała ku celowi... I rozbiła się na świetlnej tarczy stworzonej przez Kapłanów.
-Zniszczyć tę bramę, nie pozwolić im stamtąd wyjść!- Krzyknął głośniej do masywnych sojuszników, by ci mieli wziąć się do swojej roboty, a on kontynuował ochronę ich.
Właściciel
Trolle, Ogry i Cyklopy ruszyły do ataku z marszu, wraz z postępująca przed nimi tarczą. Orkowie trzymali się raczej z tyłu, a Cyklopy z kamieniami zaczęły ciskać w mury, wieże i bramę pierwsze pociski.//
Samemu też nie zamierzał podchodzić bliżej, jedynie osłaniał największych dokładając się do tej anty-magicznej tarczy.
Właściciel
Kamienie zdawały się nie robić na murach i wieżach wrażenia, ale gdy Orkowie polecili napi**dalać w jedno miejsce, zrobili konkretny wyłom. Brama natomiast nie mogła oprzeć się ciosom Ogrów i Trolli, zwłaszcza że była to prowizorka po Waszym wcześniejszym ataku. Do tego udało im się wybić sporą grupę Szkieletów, Nieumarłych i jednego Wampira, którzy pracowali, a w wypadku Wampira to czuwali nad pracą. Jeden z Trolli postąpił nawet krok dalej i zaczął wspinać się na mury, co wyglądało dość komicznie. Choć zapewne tylko dla Was, gdyż gdyby Nieumarli potrafili odczuwać strach to byliby przerażeni. Również po chwili usłyszałeś ogromny huk, gdy pod ciosami drzew, maczug i pięści Cyklopów powoli waliła się wieża.
-Ku*wa, my mamy tutaj im uniemożliwić pomoc armii paktu, a nie ich tam w środku zapie**olić!- Powiedział głośniej nieco zdziwiony efektem tego co robili ogromni sojusznicy.
Właściciel
Cóż, najwidoczniej prosta logika tych istot opierała się na tym, że jeśli zapie**olą wszystko w środku, to nikt nie przyjdzie na pomoc tym walczącym w polu.
W sumie mieli rację, ale próba załatwienia wszystkiego w środku zaraz może odbić się niezbyt dobrze na całokształt ich misji.
Właściciel
Niestety, wysiłek Trolla spełzł na niczym, gdyż zaraz po wdrapaniu się na mury, te runęły. Może i nie całe, ale mniej więcej do połowy. Natomiast ze środka nieszczęśnika zasypał grad bełtów, strzał i magicznych pocisków. Pozostałe Trolle ruszyły na pomoc pobratymcowi, również Cyklopy zaczęły obrzucać wnętrze kamieniami i głazami.
Postarał się jakoś chociaż osłaniać trolla przed pociskami ustawiając przed nim świetlną barierę, jak trzeba było to nawet podszedł bliżej.
Właściciel
Udało Ci się go ocalić, a pozostałe Trolle odprowadziły go na tyły.
-Ku*wa, weź im któryś powiedz, by nie próbowały im się wpie**olić do środka.- Skierował te słowa w stronę orków.
Właściciel
Jeden z nich szybko pobiegł w tamtym kierunku i rzeczywiście, jakimś cudem, zdołał zatrzymać bandę Trolli, która szykowała się już do natarcia, żeby pomścić kolegę i zamordować wszystko w środku zamku.
//Ma siły, dzięki którym może zdobyć Heresh. Nie atakuje.//
//Najpierw wypada załatwić tych na zewnątrz, potem można słabo broniony już zamek :v//
-To jeszcze nie chwila na atak tego co jest za murami, pierw naszym zadaniem jest uniemożliwienie im wsparcia wojsk z zewnątrz!
Właściciel
Teraz pora wyjaśnić swoim gargantuicznym towarzyszom jak mogą to zrobić bez siania rozpie**olu w środku.
No to najlepiej do nich podejść, by móc im to jakoś wytłumaczyć.
-To jeszcze nie pora na bitkę z tymi w środku! Najpierw trzeba wybić tych na zewnątrz, zrozumiano?- Powiedział głośniej w ich kierunku.
Właściciel
Orkowie, dodając prostsze czasowniki, krótsze odpowiedniki niektórych słów i sporą dawkę przekleństw, wytłumaczyli to pozostałym, pora teraz im jeszcze powiedzieć jak sprawić, aby tamci z zamku stamtąd nie wyszli.