Właściciel
Mimo zbroi i ciężkiego ekwipunku jakim była tarcza i młot, zdołał uskoczyć do tyłu, a cios świsnął mu tylko przed twarzą.
-Dziś odniesiemy zwycięstwo, w imię Światłości!- Zakrzyknął w stronę murów, a jego głos miałby odbić się po całym zamku. Wtedy zleciał ponownie na dziedziniec rozglądając się, po tym co obecnie się tam dzieje.
Właściciel
Na dziedzińcu trwa walka, tak jak wcześniej, ale tym razem zauważyłeś znanego Ci już Strażnika, który bezproblemowo zabił żołnierzy Cesarstwa pod bramą, a teraz toczył bój z trójką Paladynów.
Gdy to zrobił oczy Znaita na znak radości zabłysły mocniejszą czerwienią i teraz doskoczył w przód, rzucił młotem w jednego z Paladynów i dobył dwóch swoich ostrzy kręcąc nimi potężne uderzenia skierowane w pozostałą dwójkę.
Postanowił wykorzystać moment tego, że Strażnik go nie widział i posłał w jego stronę silną falę światła, raczej by mu nie zrobiła za dużej krzywdy, ale z pewnością wytrąci z równowagi.
Właściciel
Bilo:
Młot zrobił swoje i jeden z Paladynów, niechroniony tarczą, przyjął na twarz uderzenie młota. Dwaj pozostali, ten z młotem i tarczą oraz drugi wyposażony w dość dziwną broń jak na Paladyna, bo w halabardę, zwarli szyk, widząc, że szykujesz się do ataku. Jednak nim zrobiłeś krok w ich stronę potężna fala światła uderzyła Cię od tyłu. Nie odniosłeś żadnych obrażeń, ale zdekoncentrowałeś się na moment wystarczająco długi, by to Paladyni zaczęli atak.
FD_God:
Fala odniosła pożądany efekt, lecz nie uratowałeś wszystkich. Jeden z Paladynów padł ze zmiażdżoną czaszką nim fala dotarła do Strażnika. Ale gdy już się to stało, zdekoncentrował się tak mocno, że dwaj pozostali przy życiu przejęli inicjatywę i zaczęli atak.
W gniewie postanowił ruszyć dwójce wciąż żywych na pomoc, wzleciał na metr czy dwa w powietrze i poleciał w jego stronę wysyłając kilka dodatkowych pocisków światła, by następnie będąc dość blisko starał się uderzyć przeciwnika z młota świetlnego.
Po uderzeniu oczy Znaita na chwilę przygasły - uderzenie go zaskoczyło ale zaraz po nim teleportował się za paladynów tak aby stamtąd wymierzyć śmiertelne uderzenia przeciwnikom którzy sami mieli zamiar uderzyć. Gdy jego wrogowie byli już odpowiednio podziurawieni Krasnoludzkimi ostrzami przyjrzał się on nowemu wrogu.
Właściciel
FD_God:
Koncepcja ataku była dobra, ale nie przewidziałeś, że wróg zechce się teleportować. Gdy tak już się stało, pociski trafiły Twoich towarzyszy. Oczywiście nie zrobiły one na nich żadnego wrażenia, ale zanim zdążyli coś odpowiedzieć, już nie żyli, gdy z piersi każdego wyszła klinga potężnego miecza Strażnika.
Bilo:
Paladyni posłużyli Ci za tarczę przed pociskami światła, a po chwili Twoje miecze przebiły każdego na wylot. Gdy ich ciała upadły z chrzęstem zobaczyłeś, że sprawcą ataku znienacka był znany Ci już Paladyn pod postacią Awatara Światła.
Znait najpierw zaśmiawszy się swym jadowitym podobnym do szeptu głosem wyrwał oba miecze z upadających paladynów
I to mają być ci wielcy paladyni ?- stwierdził a jego oczy błysnęły, zaraz po tym teleportował się..na szczyt baszty żeby przyjrzeć się gdzie może być potrzebna jego pomoc -.
-Żadnego honoru...- Powiedział wzdychając ciężko, a następnie skinął głową do martwych paladynów i najpewniej spróbował otworzyć bramę skoro nikt mu w tym nie przeszkadzał no i o ile nie była ona zamknięta.
Właściciel
FD_God:
Zdołali otworzyć ją częściowo, więc Ty dokończyłeś to, co oni zaczęli.
Bilo:
Wróg przełamał obronę na prawym skrzydle i chyba tam najbardziej się przydasz.
Stanął, więc jeszcze w bramie i zakrzyknął.
-Tędy, do ataku!- Powiedział wskazując wojskom, by te mogły swobodnie przebiec przez główną bramę odpuszczając sobie mury czy wyłomy.
Tak też teleportował się tam starając się trafić na tyły wroga aby zacząć tam siać zniszczenie rozległymi ciosami swoich mieczy.
Właściciel
Bilo:
Zwykli żołnierze mając przed sobą posiłki Nieumarłych, które przybyły w porę, oraz Ciebie za sobą nie mieli szans. Na swojej pozycji utrzymało się zaledwie kilku Paladynów, lecz zginęli oni w ognistej kuli, której źródła nie znałeś.
FD_God:
Trzy oddziały żołnierzy Cesarstwa, każdy z Paladynem na czele, już miały pchać się w wyłomy, ale skorzystali z okazji i zaatakowali, wbiegając przed bramę.
Tak też cały uwalany w krwii ruszył ponownie do miejsca w którym widział Avatara Światła aby po raz kolejny się z nim zmierzyć.
Postanowił zatem poprowadzić całą tę małą armię ku dziedzińcowi, ostatnio był tam spory młyn.
Najlepiej byłoby się wycofać teraz na dalszą linię, i właśnie to czyni, ponieważ sama już nic więcej nie zrobi na murach, a skoro one puściły, to należy bronić dalszego placu. Czyli to tam się wycofuje.
Właściciel
Bilo:
Prowadził on teraz sporą armię żołnierzy Cesarstwa i trzech nowych Paladynów. Zauważyłeś również, że brama jest otwarta.
FD_God:
I nadal ten młyn jest, ale drogę na dziedziniec zastąpił Wam nie kto inny, jak Strażnik we własnej osobie.
Zero:
Cóż, dowódca nie wydał takiego rozkazu, więc siłą Cię zawrócono. Poza tym wróg został odparty nadzwyczaj szybko, głównie dzięki interwencji Strażnika, czyli tego dziwnego typa, który poprowadził Waszą armię do zamku.
Zaskakujące- stwierdził potężnym głosem spojrzawszy po zwykłych żołnierzach nie chronionych magią, zaraz po tym zamieniwszy go na ów jadowity - i tym razem odpowiedzi miały dochodzić poszczególnych wrogów z różnych stron-.Przed chwilą zabiłem dziesiątki waszych przyjaciół a wy wciąż stajecie mi na drodze..- tu dla czystego poszerzenia strachu w szeregach wroga przejechał ostrzami swych mieczy po sobie i teleportował się w szereg żeby szybko zabić kilku z nich..i zaraz wrócił na swoje dawne miejsce
-Pomińmy zatem fakt, że chwilę temu zrównałem z ziemią nieumarłych na murach.- W akcie niemałej obawy przed wrogiem postanowił otoczyć sojusznicze oddziały błogosławieństwem nadanym na ich oręż oraz zbroję chcąc, chociaż odrobinę przedłużyć ich żywot. Raczej nie miał jak gonić Strażnika skoro ten teleportował się z miejsca na miejsce tak więc pozostał w postawie defensywnej.
Właściciel
Atak Strażnika uszczuplił szeregi o trzech żołnierzy, ale widać, że reszta ma bardzo słabe morale.
A strażnik po prostu przed nimi stał wyczekiwując, ze swą bronią skierowaną do dołu.
-Pamiętajcie o co walczymy, walczymy o przyszłość całego kontynentu, nie pozwolimy jakimś nieumarłym zniszczyć dorobek, o który walczyły osoby przed nami!- Powiedział do swoich starając się ich czym prędzej podnieść na duchu, a następnie ruszył powoli na Strażnika starając się być wyczulonym na jego sztuczki.
//A może by tak dawać po jednym poście, a następnie dać odpisać Kubie?//
//Zapomniałem o tym wcześniejszym :D
Skoro on wyniszcza ich oddziały poza murami, to chyba teraz można spróbować z oddali odnaleźć kogoś, kto wygląda na ich dowódcę, co właśnie czyni.
Właściciel
Zero:
To po prostu musi być ten łysy typ z insygniami. Musi.
Bilo:
//Weź daj odpis, bo teraz Twoja kolej :V//
//Przecież dał odpis przede mną//
Skoro udało się go zlokalizować, to można spróbować go sprzątnąć i po chwili wypuszcza strzałę prosto w jego łysą czaszkę wiedząc, że i tak pewnie to się nie uda, jednak w ten sposób sprawdzi też jego ochronę
Właściciel
Zero:
Był to zwykły żołnierz, a nie Kapłan, Paladyn czy Inkwizytor, więc strzała zrobiła swoje i padł martwy.
FD_God:
Pozostali czekali, a Ty powoli się zbliżyłeś.
Bilo:
Stoisz więc w miejscu, a Paladyn powoli się zbliża.
Postanowił wydzielać z siebie aurę światła, chcąc chociażby ograniczyć zdolności natychmiastowego poruszania się Strażnika, a w najlepszym wypadku w ogóle odebrać mu możliwość teleportacji.
Poszło zbyt łatwo. To nie mógł być ich prawdziwy dowódca, zamiast tego jednak lekko przygląda się zbliżającemu starciu paladyna z tym Strażnikiem. Jednak nie traci czujności, bo przecież to nadal walka i stara się odbić jak najwięcej atakujących na mury
Strażnik natomiast doskoczył po prostu do przodu i szeroko uderzył dwoma swymi ostrzami, pierwszym celując w nogę paladyna - pamiętając o starej wyrwie którą tam udało mu się utworzyć a drugim w jego pierś
Właściciel
Zero:
No niestety, walka i przyglądanie się jednocześnie, wyłączają się wzajemnie.
FD_God:
Zdołałeś je jedynie zakłócić, co i tak było dobrym wynikiem.
Bilo:
Aura światła podziałała. Możesz się nadal teleportować, ale nie tak precyzyjnie, więc gdy pojawiłeś się przed swym oponentem, miecz skierowany w pierś chybił, ale ten drugi dosięgnął celu, choć nic się nie stało. Możliwe, że jako Awatar Światła nie odczuwa on bólu, albo odczuwa go później. Choć rana nie wyglądała na poważną.
//Albo zwyczajnie zmienił zbroję.//
-Wyjątkowo denerwuje mnie te twoje używanie ciągłego znikania...- Powiedział starając się szybko zaatakować go świetlnym młotem po ciele nim chociaż zdąży ponownie się teleportować.
Jednak nie może przestać. Nawet jako ktoś, kto nie jest do tego wyznaczony może analizować wszystko. Więc Stara się chociaż przez chwilę obserwować palafyna.
Właściciel
Palafyn ten nie jest zwyczajnym Palafynem, gdyż jego broń i zbroja wydają się zrobione z czystego światła, a i nie każdy ma takie bajeranckie skrzydła.
//Nie musiałeś tak tego robić xD na telefonie jestem i małe przyciski//
To jest bardzo podejrzane. Lepiej zrobić coś w końcu i decyduje się na jakiś krok i wystrzela w pełni lodową strzałę w jego stronę.
//Pozwolę Kubie zdecydować co z tym strzałem będzie, moja postać jest chyba teraz za bardzo na kimś innym skupiona.//
Strażnik natomiast skrzyżował dwójkę swych mieczy w coś na kształt nożyc starając się złapać broń swojego przeciwnika, i kopnąć go tak aby wytrącić go z równowagi.
Właściciel
Bilo:
//On ma glewnię i młot. O którą z tych broni Ci chodzi?//
Właściciel
Zero:
//Nie mogłem się powstrzymać :V//
Udało Ci się wypuścić strzałę, ale nie był to byle jaki Paladyn i... zwyczajnie odbiła się ona od jego zbroi. Za dobrą monetę możesz wziąć to, że nie zwrócił na Ciebie uwagi.
Bilo:
Potężny cios młota trafił Cię w bark i po raz pierwszy od wielu wieków poczułeś to dziwne uczucie, na które śmiertelnicy mówią ból. Jednakże, gdy wróg cofał swój młot, zdołałeś wykonać swój manewr i pozbawiłeś go tejże broni, jednak kopniak nie był już tak udany, ponieważ trafiłeś, ale nic to nie dało.
FD_God:
Twój cios mógłby skruszyć bark każdego śmiertelnika, w wypadku Strażnika zadałeś mu jedynie sporo bólu. Jednak sukces ten został okupiony stratą młota. Przynajmniej kopniak wroga się nie udał i nadal stoisz pewnie na swoim miejscu.
Skoro tak to wygląda, to chyba nie ma za bardzo innego wyjścia na "wsparcie" tego Strażnika, jednak i tak musi wrócić do odpierania ataków żołnierzy na mury, więc bierze w dłoń miecz i walczy dalej
-Wiesz, że to tak nie działa, co?- Powiedział ponownie tworząc świetlny młot w miejscu posiadania poprzednika, ale tym razem starał się wykręcić kilka młynków w stronę Strażnika, by uderzać na przemian młotem oraz ostrzem.
Strażnik wściekle zasyczał i spróbował teleportować się w tył aby złapać za swój własny młot, jeśli natomiast nie teleportował się tak precyzyjnie po prostu..co zaskakujące podszedł po swą broń.
Właściciel
Zero:
Niezbyt Ci to idzie, bo na razie nie ma wrogów na murach. Na razie, gdyż przeciwnicy skołowali skądś żelazne wieże oblężnicze, które zbliżają się do Was powoli, ale nieubłaganie.
FD_God:
Prawie trafiłeś. Prawie, bo znów zagrał Ci na nerwach i teleportował się do tyłu, unikając ciosu.
Bilo:
Udało Ci się.
Tym razem to on przeszedł do ataku, teleportował się do przodu i zakręcił szeroko młotem, celując w głowę Paladyna, zaraz po owym ataku wypuścił młot z rąk, spróbował się teleportować za niego i dobywając swych dwóch mieczy ciął go po nogach