Widząc zagrożenie ataku od przodu postarał się o zablokowanie młota swoim własnym, świetlnym. Dobre byłoby też uchylenie się przed takim atakiem. Gdy ten zniknął to ochronił swój tył skrzydłami, bo najpewniej stamtąd miałby pójść kolejny atak. Trójka jego sojuszniczych paladynów też mogłaby coś w tym momencie zrobić.
Właściciel
Bilo:
Młot został w ostatniej chwili zatrzymany młotem i oba upadły dość daleko od Was. Za to atak po nogach się udał, gdyż skrzydła, które stworzył tam sobie Paladyn, nie ochroniły ich. Ale nie dane jest Ci cieszyć się tym zwycięstwem, ponieważ ku Tobie ruszyła trójka Paladynów, każdy uzbrojony i z celem wiadomym. Już w biegu zaklęli swoją broń i wypuścili ku Tobie pociski z Magii Światła.
FD_God:
Udało Ci się sparować cios wroga, a także wytworzyć skrzydła, lecz ochroniły one plecy, a nie nogi, które były głównym celem ataku Strażnika. Dzięki temu miecze zdrowo poharatały Twoją zbroję i nawet poczułeś ból. Jednak widzisz i słyszysz, jak z odsieczą biegnie trójka Paladynów.
Skoro te wieże się zbliżają, i są zrobione z żelaza, to istnieje tylko jeden sposób, żeby je odeprzeć, jednak jest on dosyć ryzykowny. Początkowo stara się jakoś zamrozić koła przynajmniej jednej z nich, żeby chociaż spowolnić je do momentu, aż rozpoczną kontratak katapultami z twierdzy.
Znait od razu teleportował się tuż przed jednego z Paladynów, tak że zapewne wyminie się z pociskiem i nie da delikwentowi czasu na reakcję. Gdy już się przed nim znalazł błyskawicznie spróbował przebić go mieczem, a drugiego przeciwnika ciąć przez pierś.
Syknął jedynie z bólu po otrzymanych obrażeniach, a następnie obrócił się za siebie i postarał o zaatakowanie Strażnika, raczej paladyni nie byli tak daleko od niego, więc mógł wykonać pchnięcie ostrzem glewii wzmocnionej światłem w plecy przeciwnika.
Właściciel
Zero:
Było to niesamowicie trudne nawet dla zaawansowanego Maga Mrozu, a Ty poznałaś dopiero podstawy.
Bilo:
Niestety, był to rój małych pocisków, z których kilkanaście trafiło w cel. Jednak teleportacja zdała egzamin, ponownie, i pozbawiłeś jednego z Paladynów chęci do walki, głowy i życia. Drugi cios jednak niewiele dał, pancerz wytrzymał. Zdołał wyprowadzić kontrę i odbić Twój miecz, a następnie posłał cios z góry na dół, wymierzony prosto w Twoją głowę. Jego towarzysz natomiast klęknął i wykonał pchnięcie pod takim kątem, by trafić w ważniejsze narządy.
FD_God:
Gdy Wy toczyliście swoją krótką, acz zaciekłą, walkę, oni zdołali poprowadzić swoich wgłąb dziedzińca, gdzie nadal trwają walki. Także gdy się zorientowali z Twojego położenia i ruszyli Ci na pomoc, byli jakieś dziesięć metrów od Ciebie, teraz są może z pięć.
Problemem mogło być iż Znait nie miał narządów - był upiorem, dlatego też teleportował się ponownie. Tym razem za atakujących Paladynów aby skierować swe uderzenia po raz kolejny na ich głowy.
//Demotywator lvl pro xD//
Skoro tak to ma wyglądać, to jedyne, co pozostało, to czekać na ostrzał, jednak dla upewnienia się postanawia dać im jakiś sygnał i zapala strzałę (o ile ma coś w pobliżu, czym mogłaby to zrobić) i wystrzela ją w niebo
No to zamiast siedzieć i czekać to poleciał w ich stronę wystrzeliwując z dłoni promień światła, najlepiej w miejsce, gdzie ostatnio Strażnik otrzymał uderzenie młotem.
Właściciel
Zero:
Zrobiłaś to, lecz chyba niewiele to dało.
Bilo:
I zabiłeś kolejnego, lecz ostatni ochronił się barierą z czystego światła, które uratowało mu życie.Przeszedł do kontrofensywy, wykonując szybkie młynki, ciosy i pchnięcia.
FD_God:
Spudłowałeś, bo znów się teleportował.
Zatem spróbował owe ataki parować aby samemu po chwili zmusić go do obrony.
Może tym razem nie wykona teleportacji, więc starał się strzelić obok czy też nad zdecydowanie niższym paladynem w ogromnego Strażnika, tak jak ostatnio, najlepiej w uszkodzone miejsce.
Właściciel
Bilo:
Plan udał się połowicznie, bo rzeczywiście parowałeś, ale nie miałeś jak zaatakować, bo Paladyn uderzał szybko, często, celnie, silnie i z wielkim gniewem.
FD_God:
Niestety, bark jest zasłonięty, więc możesz co najmniej strzelać mu w plecy.
Westchnął zatem i teleportował się nieco w tył, na tyle żeby nadal mieć go w zasięgu - jednak żeby on nie miał go w zasięgu - cios wymierzony przez przeciwnika powinien wytrącić go z równowagi, i dać Znaitowi dość czasu na pozbawienie go głowy.
//Chwila, najpierw był przede mną, potem za mną, by mnie ciąć i teleportował się do przodu czyli plecami do mnie, potem teleportował się za paladyna, czyli znowu przodem do mnie, tak?//
Postanowił przekazać paladynowi część swoich sił chcąc go jakoś wzmocnić, a następnie kontynuował ostrzał w stronę Strażnika.
Skoro nic to nie dało, to chyba przydałoby to się coś zrobić, ale przeciwko wieżom oblężniczym nic to nie da, więc po prostu sprawdza, co służy za napęd dla nich (czyli co je ciągnie lub pcha)
Właściciel
Bilo:
Wszystko zadziałało perfekcyjnie, tylko docięcie głowy niezbyt, ponieważ życie Paladyna znów uratowała tarcz Magii Światła. Co ciekawe, bariera ta była zadziwiająco mocna, jak na kogoś, kto zużył sporo sił w walce. Czyżby pomógł mu Awatar Światła, który teraz trafił Cię w plecy świetlistym pociskiem?
FD_God:
//Wiem, że to trochę skomplikowane, ale tak :V//
Trafiłeś w plecy. Przekazana energia pozwoliła wzmocnić Paladynowi tarczę i uratowała jego głowę. Dosłownie.
Zero:
Nic ich nie ciągnie, więc pewnie są pchane, choć mogą mieć też jakiś własny napęd. W końcu czego to Krasnoludy nie wymyślą, nieprawdaż? Ale jeśli jest to napęd konwencjonalny, to pchający wieżę osobnicy, muszą być gdzieś za nią.
W takim razie licząc na powolną dalszą reakcję przeciwnika Strażnik teleportował się za Avatara, aby zamachnąć się na jego plecy dwójką mieczy..i żeby podnieść swój młot.
Skoro ten w ogóle zniknął z jego wzroku to mógł spodziewać się takiego samego manewru co zawsze, posłał ze swoich skrzydeł oślepiający blask na przeciwnika, na tyle by nie mógł wykonać swojego ataku, a następnie obrócił się i tym samym wykonał zamach na swojego przeciwnika.
Właściciel
Bilo:
Młot gdzieś leżał, więc wystarczy go chwycić. A co do ataku, to jeden z Twoich mieczy ześlizgnął się po zbroi. Jednak drugi przebił miejsce, w którym z pleców wyrastały mu skrzydła. Poczułeś nie tylko wielką radość, gdyż owe zaczyna zanikać, ale i wielki ból, gdyż po ostrzu Twojego miecza zaczynają przechodzić białe nitki elektryczności, lecz masz pewność, że jest to Magia Światła, bo tylko ona jest w stanie zrobić Ci coś takiego.
FD_God:
Udało Ci się go oślepić, lecz Strażnik nie jest zwykłym śmiertelnikiem, nie potrzebuje wzroku. Także jeden z jego ciosów szczęśliwie ześlizgnął się po płycie zbroi, lecz drugi trafił perfekcyjnie w miejsce, z którego wyrastało świetliste skrzydło. Poczułeś nie tylko ból, ale też to, że owe zaczyna zanikać. Jednak otrzymałeś pomoc od swojego organizmu oraz samej postaci Awatara, które wysłały w kierunku napastnika potężny ładunek Magii Światła, rażący go niczym potężna błyskawica.
Nieco zdezorientowany bólem który jakże rzadko zaznaje złapał błyskawicznie za młot i teleportował się w tył aby przyjrzeć się przeciwnikowi, jak i polu bitwy. Walka z Avatarem była jakże interesująca, jednak nie priorytetowa.
Krzyknął jedynie równie wściekle co i z bólu.
-Wyrwij miecz...- Powiedział w stronę paladyna, który jeszcze został na placu boju. Dodał jeszcze raz do swojej glewii świetlny młot i czekał na ruch swojego przeciwnika, był też gotowy do użycia swoich skrzydeł ofensywnie, by posłać z nich świetlne ostrza, kiedy ten spróbuje się do niego zbliżyć.
Strzał pod takim kątem jest niemal niemożliwy, więc nawet, jeżeli coś pcha te wieże, to ciężko byłoby ich trafić, więc jedyne, co pozostaje to czekać na wsparcie.
Właściciel
Zero:
Wsparcie nadchodzi, głównie w postaci wielkich Szkieletów. To zapewne tworzone z kilku zwykłych szkieletów wojownicy Barona, jego Gwardia Grobowa i Kostuchy. Ci pierwsi to połączenie dwóch Szkieletów, dzięki czemu są dwa razy mocniejsi. Każdy ma na sobie ciężki pancerz, od czasu do czasu tarczę, a także jakąś włócznię, halabardę, miecz, topór, buławę lub inną broń. Natomiast Kostuchy... To już trzy lub cztery szkielety, wysocy i niewiarygodnie silni. Każdy dysponuje też własnym rozumem, a za uzbrojenie służą im wielkie miecze, do rękojeści których przyczepiono zasuszone głowy zabitych wrogów. Za nimi ruszyli również kusznicy Barona, czyli zwykłe Szkielety, jednak w pełnym lekkim pancerzu lub kolczudze, w hełmach. Każdy miał imponujący zapasa bełtów i dwuręczną kuszę oblężniczą, z której mógł zabić nawet wojownika w płytowej zbroi. Poza nimi są też inne Mroczne Elfy, które przetrwały wcześniejsze walki.
Bilo:
Na mury nadciągają doborowe oddziały Barona Gadeona, a może niedługo dołączy i on sam. Poza nimi są tam też Mroczne Elfy, a ku Wam ciągną wielkie wieże oblężnicze, prawie całe z metalu.
FD_God:
Paladyn natychmiast pospieszył Ci z pomocą i wyciągnął miecz, a do zranionego miejsca przyłożył dłoń i użył Magii Światła, aby nieco złagodzić ból. O atak Strażnika zbytnio co nie miałeś się martwić, wziął swój młot i zaczął obserwować nie tylko Ciebie, ale i pole walki.
//Mógł on usłyszeć nadejście tych wojsk oraz wież?//
-Nie utrzymam się w tym stanie do końca oblężenia, ale też nie dam rady się wycofać... Słabo...- Zaczął tak rozmyślać jednocześnie dalej bacznie obserwując Strażnika, był cały czas gotowy użyć ofensywnie skrzydeł.
Skoro oni nadchodzą, to lepiej też wziąć się do roboty i zaczyna ostrzeliwać pozostałości piechoty wroga.
Strażnik ponownie spojrzał na Awatara, błysnął swymi czerwonymi oczyma i teleportował się..w dolną część wieży oblężniczej.
Właściciel
Zero:
Lepiej to będzie wspomóc swoich na dziedzińcu, bo dostają tam niezłe baty.
Bilo:
//W sensie, że chcesz być na zewnątrz dolnej części wieży, czy wewnątrz?//
FD_God:
//Nie jest to raczej ciche, więc tak.//
Nie musiałeś, ponieważ Strażnik błysnął swoimi ślepiami i gdzieś zniknął.
Właściciel
Bilo:
Cóż, na dole ledwo się zmieściłeś, widać, że wieża została zaprojektowana przez istoty o znacznie innych gabarytach.
Skulony zatem nieco rozejrzał się poszukując ludzi którzy popychali owe ustrojstwo.
-Cholera, trzeba pomóc naszym na murach. Jak słyszę to teraz jest tam znowu tłoczno, ale wejdę tam już chyba w konwencjonalny sposób...- Powiedział udając się ku schodom, rozejrzał się jeszcze po dziedzińcu.
Miała zostać na murach, jednak to dobry pomysł. I zaczyna strzelać w żołnierzy, którzy przedarli się na dziedziniec
Właściciel
Bilo:
Zapewne pchali ją, będąc za wieżą. I do tego na zewnątrz.
FD_God:
Na dziedzińcu walka jest dość zażarta, a na chwilę obecną nie możesz stwierdzić, kto wygrywa.
Zero:
Mnogość celów oraz fakt,że walczą z innymi wrogami sprawił, że otrzymałaś kilkanaście celnych trafień.
Zatem teleportował się kilka metrów w przód..tuż za wieżę od razu roztaczając wokół siebie aurę magii bólu żeby powstrzymać ewentualne ataki - a zaraz po tym zajął się machaniem mieczami tak aby jak najwięcej głów poleciało.
-Postaraj się tutaj jeszcze jakoś pomóc.- Powiedział do paladyna, a samemu pozostawił tę walkę nierozstrzygniętą i ruszył, czym prędzej dalej na mury. stamtąd postanowił, chociaż powierzchownie ocenić sytuację w okolicy.
Właściciel
FD_God:
Na mury ruszyły doborowe oddziały Nieumarłych samego Barona Gadeona, a także ocalałe Mroczne Elfy. Szykują się do obrony przed sporą liczbą metalowych wież oblężniczych, które powoli, acz nieubłaganie, ciągną ku Wam.
Bilo:
Dość krzepcy, lecz bezbronni, ludzie padali martwi i po kilkunastu sekundach wieża stanęła. Nagle usłyszałeś ostre przekleństwo i z góry rzuciła się na Ciebie mieszanina brody, pancerza, mięśni i zajebistości, czyli krasnoludzki wojownik w czystej postaci. Jednym ciosem topora trafił Cię w czaszkę, zapewne gdyby był zaklęty, padłbyś martwy, a tak pozostałeś jedynie oszołomiony. Krasnolud osłonił się tarczą i przygotował topór do kolejnego ciosu.
- Stawaj, ch*ju! - krzyknął.
Strażnik rozejrzał się wokół, spróbował teleportować w przód ale nie dał radę i zrobił to nieco w bok po czym otrząsnął się, i zakręcił wykonując kilkanaście uderzeń swoimi mieczami tak żeby wybić topór oraz zbić tarczę przeciwnika jeśli to możliwe.
W milczeniu starał się zlokalizować nieumarłych, a następnie wyciągając w ich stronę dłoń strzelał w nich pociskami światła. Wykonał też barierę, żeby obronić się przed bełtami strzelców.
Gdy tylko skończą mi się strzały, to udaje się w stronę dziedzińca chcąc chociaż trochę pomóc im.
Właściciel
Bilo:
Solidna tarcza nie dawała się uszkodzić, ale topór zdołałeś wytrącić. Ostro wku*wiony Krasnal rzucił się na Ciebie, osłaniając się tarczą, niczym żywy pocisk zniszczenia.
FD_God:
I tak się stało, lecz widać, że nie masz do czynienia ze zwykłymi Nieumarłymi. Bo każdy z wrogów wytrzymał ten jeden pocisk, jaki w niego wysłałeś. Jednak całość zupełnie Cię zignorowała, a po chwili poczułeś niesamowity żar po swojej prawej i nagle trafiła Cię wielka kula ognia.
Zero:
Idąc tam, trafiłaś na Paladyna, osławionego podczas wcześniejszych walk Awatara Światła, który blokował Ci drogę. Trafiłaś idealnie, by zobaczyć jak otrzymuje trafienie potężnym pociskiem Magii Ognia. A w tym zamku jest tylko jedna osoba na tyle potężna i zaznajomiona z ową Magią, aby stworzyć coś takiego.
Zatem teleportował się za niego aby ciąć tym razem po plecach, a jeśli jego ostrza się ześlizgnęły odrzucił miecze i dobył młota aby to nim zadać kolejny cios.
Wzmocnił jeszcze barierę, a także schował się pod murem, by ci nie mogli go w żaden sposób ostrzelać. Ognista kula raczej nie mogła stopić mu zbroi, więc wytrzymał jakoś ból i następnie zaciskając glewię w ręce ruszył z powrotem na mury i postarał się o szybkie namierzenie tego kto cisnął w niego ognistą kulą.
Właściciel
Bilo:
Ciosy miecza trafione, ale niewiele dały. Wobec tego uderzyłeś młotem, lecz Krasnolud do głupich wojów nie należy i w tym samym momencie, w którym otrzymał owe ciosy, odwrócił się i Twój cios trafił w tarczę.
FD_God:
Sprawcy tego zamieszania bez dwóch zdań nie było na murach, a pewnie w wieży obok.
Tak też ponownie się zamachnął, zmieniając tym samym styl walki - także na bardziej krasnoludzki. Skupił się na silnym ciosie który miałby albo uszkodzić tarczę, albo krasnoluda albo chociaż wytrącić go z równowagi.
Za bardzo wolał nie iść w tamtym kierunku, więc jedynie wystrzegał się pocisków nadlatujących stamtąd i rozejrzał za jakimiś najbliższymi nieumarłymi.
Właściciel
Bilo:
Tym ciosem nie tylko roztrzaskałeś tarczę, ale też powaliłeś go i nieco ogłuszyłeś.
FD_God:
To nadal byli Ci sami, ale nic więcej nie ustaliłeś, bo zostałeś ponownie trafiony dziesiątkami małych pocisków z ognia, ale tym razem wystrzelonych z dziedzińca.
Postanowił więc dalej bronić się swoją barierą, ale tym razem obejrzał się w tamtym kierunku.
Coś się dzieje, jednak nie za bardzo się nadaję do takiej akcji, czekam aż paladyn się oddali i wtedy przechodzę do dalszej walki z żołnierzami.
Wy Krasnoludy przypominacie mi czasem inne istoty które znam, bogów - oni także są zbyt dumni..- stwierdził potężnym głosem i szeroko zakręcając młotem uderzył w samego Krasnoluda -.