Właściciel
FD_God:
I ruszyliście.
Bilo, Zero:
- Łucznicy! - krzyknął nagle jeden z Wampirów, kierując swoje słowa do Szkieletów. - Przygotować się!
Drow-dowódca zrobił podobnie, szykując swoich kuszników i łuczników.
Skoro wszyscy jednak o tym wiedzą, to lepiej się przygotować.. Obrona pewnie już niedługo się zacznie.. Musi mieć w zapasie sporo strzał..
Czekał zatem na pierwszy kontakt z wrogiem.
Właściciel
//Ja niezbyt rozumiem sens tego posunięcia, Zeromus. On właściwie każe Wam tylko nałożyć strzały/bełty, wycelować i zaczekać, więc nie ma po informować innych, jeśli są o tym poinformowani.//
//Myślałem, że tamci się zbierali wcześniej w sekrecie :/ //
Właściciel
//Niby jak? Staliście przecież na murach ._.
Zresztą, edytuj, albo daj nowy post, bo musimy czekać.//
//Nie znam się na magii bólu, ale ona chyba w ten sposób nie działa.//
Właściciel
//No niestety, FD ma rację.//
//fuuk, zrób jakąś iluzję .-.
Właściciel
//To tak nie działa ;-;
Mógłbyś spróbować bezpośrednio oddziaływać Magią Bólu na ich umysł, ale zadziałałoby to na małej grupie, co najmniej kilka dziesiątek i to takich, których Magia Światła nie chroni.//
Właściciel
Zero:
- OGNIA! - wydarł się Wampir, a Twój dowódca po chwili mu zawtórował i Szkielety puściły pierwszą salwę we wrogów.
FD_God:
Pierwszy kontakt nastąpił poprzez ostrzał Szkieletów z murów, jednak pociski w większości spadły na szeregi piechoty Cesarstwa.
Jako, że i tak nie mógł poprzestać widząc śmierć młodych mężczyzn, to tak musiał kontynuować drogę dalej, by móc w końcu dostać się do walki w zwarciu z wrogiem.
Właściciel
W chwilę później odpowiedziała Wasza artyleria, trafiając mury i niszcząc Szkielety na nich. Do tego nowe pociski wciąż poszerzały wyłomy w murach.
No to postanowił ruszyć przodem do jednego z bezpieczniejszych wyłomów, co rozumie się przez taki, do którego obecnie nie strzela artyleria.
Właściciel
Właściwie to nie strzelała już do żadnego, a ostrzał artylerii przeniósł się na mury i dziedziniec, więc możesz spokojnie wybierać z wyłomów. Warto dodać, że piechota szturmuje zarówno je, jaki i mury, choć do tych drugich potrzeba drabin.
Lepiej dla niego byłoby użyć wyłomu, w końcu po drugiej stronie są schody, a wtedy łatwiej o wejście na mury i sieczkę na nich. Postanowił poprowadzić oddział o ile za nim jakikolwiek podążał, a jak nie to ruszył samotnie.
Skoro tak to ma wyglądać, to ona wybiera cele wyglądające na "ważniejsze" I za każdym razem atakuje zmrożoną strzałą
Właściciel
FD_God:
Ruszyłeś z dwoma znajomymi Paladynami oraz oddziałem tego oficera, którego spotkałeś podczas wcześniejszego szturmu. Walka na dziedzińcu była zacięta i udział w niej brali Kapłani, Magowie, Paladyni, żołnierze i Inkwizytorzy, a po drugiej stronie chyba nawet każdy typ Nieumarłego.
Zero:
Skutecznie wyeliminowałaś dwóch oficerów wojsk Cesarstwa, ale tylko ich, gdyż wrogowie zaczęli wchodzić na mury. Na ich przyjęcie ruszyły Szkielety, jednak pewnie długo nie wytrzymają, więc dobrze byłoby przygotować się do walki na krótkim dystansie.
Postanowił zatem przez chwilę wspomóc swoich towarzyszy strzelając pociskami z powietrza w nieumarłych przeciwników, robił zwyczajnie ostrzał magiczny. Jednak głównie był zainteresowany udaniem się na mury, by zawalczyć z nieproszonymi mrocznymi elfami, ci chyba byli bardziej dewastacyjni, niż nieumarli.
Właściciel
Owszem, byli większym zagrożeniem i do tego ustawili się na tyłach, za Szkieletami. A to oznacza, że dokładnie tam, gdzie prowadziły schody. Niestety, były one strzeżone przez trio Wampirów oraz pół tuzina Nieumarłych, lecz większych i silniejszych od takich zwykłych.
No to postanowił zostawić walkę na dziedzińcu pozostałym, a samemu ruszył ku schodom, w międzyczasie popisowo kręcąc w rękach glewią, by będąc w miarę dobrym zasięgu znienacka zaatakować przeciwników przed schodami kilkoma falami uderzeniowymi światła.
Krótki dystans ? Nie jest to jej najlepszą formą walki, jednak jak mus to mus... I dopóki jeszcze może to albo"pożycza" sobie miecz od szkieleta jeżeli jakiś jest w pobliżu albo tworzy sobie taki z lodu.
Właściciel
Zero:
Niestety, Szkielety nie miały miecze, a jednoręczne topory. Chodź jeden miał miecz, ale nadal trzyma go w kościstej łapie i walczy za jego pomocą z jakimś żołnierzem.
FD_God:
Atak znienacka odpadł, gdyż Wampiry w jakiś sposób Cię zauważyły i dwa z nich, wykorzystując swoją nadnaturalną wręcz zwinność, odskoczyły i fala ich minęła. Trzeci nie zrobił takie manewru, ale zamiast tego otoczył się jakąś formą magicznej tarczy, która zablokowała Twój atak i skontrował dwoma pociskami cienia wypuszczonymi z rąk. Dodatkowo, już po wysłaniu pocisków, wysłał do ataku jednego z gigantycznych Nieumarłych.
Gigantyczni nieumarli to nie problem, pierw trzeba było zablokować nadchodzące pociski cienia, które postanowił zneutralizować za pomocą wysłania w nie odpowiadającej ilości pocisków światła. Tak jak dużo wcześniej, dorobił świetlne ostrze z drugiej strony glewii oraz przedłużył te oryginalne, po czym ruszył na takiego nieumarłego wykonując młynki bronią.
Przecież lepiej będzie załatwić to szybko, bo jak nie uda jej się żadnej broni zdobyć, to szybko się to wszystko zakończy
Właściciel
Zero:
Dobre rozumowanie, ale z myśli pora jakoś przejść do czynów.
FD_God:
Udało Ci się skontrować atak Wampira, a Nieumarły, głupi zresztą, wyciągnął w Twoim kierunku jedną z łap. Młynek z połączonych kling światła i stali dość szybko pozbawił go najpierw palców, a później całej dłoni, aż do nadgarstka. Popatrzył na to z niedowierzaniem, później przeniósł wzrok na Ciebie i nagle zdzielił Cię drugim łapskiem, na tyle mocno, że zachwiałeś się i spadłeś ze schodów na bok, prosto na dziedziniec. Na szczęście mógł to być maksymalnie metr, więc nic Ci się nie stało i spokojnie wylądowałeś na nogach. Nieumarły, rozochocony tym łatwym zwycięstwem, zeskoczył również i stanął jakieś dwa metry przed Tobą. Dodatkowo za nim wylądowało trzech innych jego kompanów, jednak oni nie przyszli już z pustymi rękoma - Każdy miał wielki buzdygan, którym mógł spokojnie zmiażdżyć Ci czaszkę. O ile trafi.
-Żeście paskudni...- Powiedział przyjmując postawę obronną, ale ze swojej jednej dłoni posłał w stronę nieumarłych równo cztery faliste wiązki światła, gdzie każda z nich miała działać na nich jak igła ze sznurkiem próbująca załatać dziurę, czyli innymi słowy miała przebić każdego z nich po kilka razy.
Topory wcale nie leżą jej, więc niestety, ale pozbawia tamtego szkieleta broni uprzednio strzelając do żołnierza, z którym on walczył
Właściciel
Zero:
Żołnierz ten padł martwy, ale wcześniej ściął czaszkę Szkieletowi, więc możesz spokojnie wziąć miecz.
FD_God:
Trafiłeś każdego z nich jednak żaden nie padł martwy co jest bardzo dziwne. Dość szybko ruszyli do natarcia, wznosząc broń i sadzając długie kroki. Ten bez dłoni ruszył jako pierwszy, zapewne w charakterze żywej tarczy.
Skoro tak się stało, to zabiera miecz i walczy z najeźdźcami stosując głównie pchnięcia na tych, co wchodzą na mury
//Ku*wa je**ne ścierwo skróty klawiszowe//
O ile świetlne więzy dalej w nich tkwiły to postanowił nimi mocniej szarpnąć chcąc je rozluźnić i tak rozerwać nieumarłych od środka. Jeżeli takowych w sobie nie mieli to utworzył wokół siebie barierę światła mającą na celu przyjęcie impetu kilku uderzeń, zamiast miałaby to robić jego zbroja. Następnie samemu ruszył przeciwnikom na przeciw, a będąc raczej od nich szybszym miał szansę na wyprowadzenie pierwszego ciosu jakim był atak na tego z przodu od dołu ku górze.
Właściciel
Zero:
Udało Ci się tak zabić pięciu, ale z Twojej lewej spora grupka wdarła się na mury i trzech idzie w Twoją stronę.
FD_God:
//Hę?//
Twój manewr igły z nicią skutecznie wyeliminował dwóch gigantów, a cios mieczem sprawił, że trzeci padł z wielką dziurą ziejącą w korpusie. Ostatni wykonał potężny zamach z góry, jednak tarcza spełniła swoje zadanie i zatrzymała cios. Nie tracąc czasu na zastanawianie się, co się stało, uderzył ponownie, ale tym razem poziomo, z prawej na lewo. Tarcza i ten cios przetrzymała, ale prawdopodobne, że trzeciego już nie zatrzyma.
Trzeba ich szybko załatwić, więc najpierw magią pokrywa podłogę lodem, by potem wytworzyć z niej sople mierzące w żołnierzy
//Zwyczajnie pisałem tamten post kilka razy, a przypadkowo wcisnęło się jakąś kombinację klawiszy i musiałem pisać od nowa.//
-Daj sobie spokój.- Powiedział do nieumarłego, a następnie jeżeli przeciwnik postanowił wykonać atak to starał się przed nim jakoś uchylić czy też odskoczyć. Następnie podskoczyć bliżej, odciąć mu obie ręce atakiem półksiężyca glewii, a następnie przejechać mu drugim półksiężycowym atakiem glewii, ale tym razem po całym jego tułowiu.
Właściciel
Zero:
Plan powiódł się połowicznie, bo lodowa podłoga sprawiła, że cała trójka z rozpędu wpadła na Ciebie i wszyscy leżycie w bezwładnej kupie.
FD_God:
//Znam to ;-;//
Wszystko się udało, lecz trwało to dość długo, gdyż Nieumarły wykonał aż trzy ataki, a Ty trzy razy musiałeś robić unik. Do tego dwa Twoje pierwsze ciosy zablokował swoją buławą, ale później nie miał szczęścia i padł wreszcie definitywnie martwy. Cóż, trzeba przyznać, że ten typ Nieumarłego całkiem nieźle sobie radził i zdołałeś się nawet trochę spocić.
No to co mu teraz pozostało? Chyba musi teraz biec na schody, by zaatakować od pleców mroczne elfy.
Nie ma co... Zje**ne po całości, jednak jest jeszcze jedno wyjście z tej sytuacji. Może i to dosyć ryzykowne, jednak lepiej jest zrobić to od razu... Wykorzystując połowę pozostałych jej pokładów energii magicznej wytwarza wokół siebie "skorupę" lodową, z której generuje kolce, żeby wykończyć tych żołnierzy i ich od siebie odrzucić.
Właściciel
FD_God:
No niestety, ale drogę do nich blokowały Ci Wampiry w liczbie trzech i dwóch ostatnich wielkich Nieumarłych, tym razem w grubych pancerzach, hełmach, z tarczami i buławami.
Zero:
Udało Ci się jedynie ich nadziać. Jeden był martwy, drugi ranny, a trzeci zdążył odskoczyć i wyjść bez szwanku. Dwóch pierwszy leżało na skorupie, a przez to nie miałaś jak się ruszyć. Trzeci natomiast wzniósł w górę swój topór, w celu rozbicia pokrywy z lodu.
Skoro on wzniósł topór, to znaczy, że odsłonił się na strzał, czyli łatwo mogę to zakończyć jednym celnym strzałem z łuku, więc po szybkim utworzeniu niewielkiego otworu w skorupie wystrzelam strzałę z łuku w kierunku celując w jego szyję, ponieważ tam jest zazwyczaj najmniej pancerza.
-Paskudztwa, no...- Powiedział przyjmując na szybko postawę obronną, a w swojej wolnej ręce wygenerować świetlistą tarczę. (Rzecz jasna używa teraz glewii jak włóczni) Poczekał pierw, aż przeciwnik sam do niego podejdzie, by nadziać go na włócznię czy też sparować i skontrować jego atak.
Właściciel
Zero:
Dostał, lecz powierzchownie. Czy na pewno używanie łuku z odległości kilku metrów jest dobrym pomysłem (owszem, on stoi nad Tobą)?
FD_God:
Schody były na tyle małe, a Nieumarli na tyle szerocy, że ruszyli gęsiego. Pierwszy wzniósł w górę buławę i zadał potężny cios, który mocno nadszarpnął zasoby Twojej magicznej tarczy. Twoja kontra dała niewiele, bo sam również zatrzymał cios swoją tarczą.
-Właśnie o to chodzi!- Powiedział, po czym osłonił się tarczą przed siebie, by wykonać z niej rozbłysk słoneczny starając się tym oślepić wszystkich znajdujących się na schodach, a następnie odsunął się nieco w tył, przekazał energię magicznej tarczy do swojej glewii, by załadować ją jeszcze bardziej, a następnie posłać falę uderzeniową ze światła wzdłuż schodów, najpewniej nie powinna ona poprzestać na pierwszym przeciwniku.
Skoro jest aż tak blisko, to lepiej zrobić to bardzo szybko i użyć sztyletu razem z mieczem mieczem odebrać mu broń a sztyletem zaatakować jego serce
Właściciel
Zero:
//Nie mam pojęcia, jak to chcesz zrobić. Powiem tak: Leżysz na ziemi. Nad sobą masz małą skorupę z lodu. Na niej jest jeden trup i jeden ranny. Nad nią stoi żołnierz z toporem. Skorupa jest mała, więc masz ograniczoną zdolność manewru.//
FD_God:
I rzeczywiście, nie poprzestała, gdyż zabiła ona Nieumarłego i jednego z Wampirów. Drugi przeżył, lecz był ranny. Mimo to, trzymając lewą dłoń przy prawym boku, a w prawicy miecz, konsekwentnie blokował Ci dalszą drogę.
//inaczej to sobie wyobraziłem, to tamto nieważne//
Skoro ma mało miejsca, to wyciąga miecz w stronę żołnierza i pcha w jego stronę rozbijając własną skorupe
-Czyli tutaj boli cię najbardziej, dobrze wiedzieć.- Ruszył biegiem po schodach w jego stronę, by zablokować jego atak mieczem, który raczej by wykonał, podbić jego broń do góry, a następnie jedną ręką wystrzelić pocisk światła w jego czułą raną, która powinna go już chyba załatwić.
Właściciel
Zero:
Przebicie mieczem lodu nie było trudne, podobnie jak przebicie lekkiego pancerza ze skóry, którym osłaniał się żołnierz. Padł on po chwili martwy, a Tobie zostało w sumie tylko dobić rannego i ruszyć dalej do walki.
FD_God:
I tak się stało, Wampir padł bez życia na schody. Jednak zanim zacząłeś pysznić się tym zwycięstwem przypomniał Ci się jeden, drobny szczególik: Nie ma trzeciego Wampira.