-Byleby tylko nie rzucali przedmiotami utworzonymi z języka Pradawnych.- Dodał jeszcze uśmiechając się, a następnie wszedł do środka, a tam rzecz jasna wykonał ukłon i należycie przywitał osoby w środku.
Właściciel
Byli tam wszyscy główni przywódcy, a więc: Uther, Amhiranta, Anduin. Mistrza Gildii Magów nie zauważyłeś, ale zamiast niego był jakiś mężczyzna w eleganckim pancerzu najlepszej jakości. Posiadał również tarczę, róg ze srebra i długi miecz. Zapewne był to wódz wojsk Cesarstwa.
-Drodzy mistrzowie, przybywam zarówno z kilkoma prośbami... Wysłuchacie mojej audiencji?
Właściciel
- Oczywiście, zawsze mamy czas zarówno dla dowódców, jak i dla prostych żołnierzy. - odparł Uther, a że nikt nie wypowiedział słowa sprzeciwu, to najwyraźniej możesz zostać.
-Mistrzowie, moim zadaniem jest zajmowanie uwagi tego całego Strażnika, w sumie mi się to nawet udaje, ale będę potrzebował rady oraz nowego pancerza, bo ten tutaj nieco się uszkodził od ostatniej walki, a nie chcę ryzykować tego, że przeciwnik wykorzysta zniszczone w nim elementy.
Właściciel
- Radę możemy zapewnić Ci już teraz, a pancerz możesz odebrać u kwatermistrza. Na pewno ma jakiś lepszy na stanie.
-Zatem ta rada dotyczy tego, że potrzebuję podszkolić się w używaniu języka Pradawnych oraz potrzebuję jakiejś kontry na magię cienia, ten strażnik co chwilę się teleportuje w moją okolicę i praktycznie nie mam czasu na reakcję.
Właściciel
- Sposobu na teleportację nie znamy, ale z językiem Pradawnych nie będzie problemu.
-Będzie to tradycyjny sposób nauki czy jakiś przyśpieszony? W dodatku nawet nie wiem od czego zacząć w tym języku, nawet podstaw mi brak.- Powiedział nieco zakłopotany drapiąc się po głowie.
Właściciel
- Mamy tu jeszcze sporo do omówienia, ale dziś postaram się udzielić Ci lekcji zaawansowanej. - odparł Wielki Mistrz Paladynów. - To wszystko?
-Zasadniczo... To tak, tylko tyle. Dziękuję zatem za wysłuchanie i udzielenie mi pomocy.- Ukłonił się zatem jeszcze w stronę mistrzów nim najpewniej musiał wyjść.
Właściciel
Skoro to wszystko, to owszem, wypadało wyjść, co też uczyniłeś.
Postanowił zatem odhaczyć pierwsze zadanie jakie miał na swojej krótkiej liście i udał się do kwatermistrza, o ile nie znał do niego drogi to postanowił o takową zagadać kogokolwiek.
Właściciel
Znałeś drogę, więc szybko trafiłeś do okazałego namiotu, który dzieliło od miejsca narady wodzów ledwie kilkanaście metrów.
Pozostało mu więc podbić do owego Kwatermistrza i zacząć rozmowę.
-Witaj, przyjacielu. Przysyła mnie Mistrz Uther, który pozwolił mi wybrać nowy pancerz dla siebie, ten niestety już nieco się zużył od ostatniej walki ze Strażnikiem.
Właściciel
Starszawy Krasnolud zmierzył Cię uważnie wzrokiem i powiedział:
- Masz jakieś szczególne wymagania?
Właściciel
- Nie mów nic więcej. - odparł kwatermistrz i zniknął w namiocie. Nie było go dobry kwadrans, ale gdy wrócił, przyniósł Ci pancerz niemal taki sam, jak ten, który Ci się marzył. Nie miał jednak skrzydeł, ale odrabiał ochronnymi symbolami, takimi jakie stosują niektórzy Paladyni i większość Inkwizycji.
Skrzydła będzie posiadał kiedy tylko nadejdzie odpowiednia chwila.
-No panie, idealna zbroja. Gdzie można to ubrać?- Zaśmiał się lekko przyglądając się pięknu pancerza.
Właściciel
- Gdzieś na zapleczu mam lustro, jak chcesz się przejrzeć.
-To też się przyda, można właśnie tam zmienić tę zbroję?- Powiedział starając się jakoś zebrać pancerz, by móc go przenieść.
Właściciel
- Jasne, idź. - powiedział i dodał: - Jak coś, to powiedz, czy nie potrzeba poprawek.
Ruszył właśnie przed lustro wraz ze zbroją, po czym zaczął zdejmować swój stary pancerz, by przywdziać ten nowy, wytrzymalszy.
-Wiernie mi służyłeś.- Spojrzał na swoją starą zbroję z lekkim uśmiechem.
Właściciel
Pancerz leżał idealnie i tak samo się prezentował.
-Nie wiem czy z tym pancerzem to wygramy, ale nie zaszkodzi spróbować.- Powiedział zaciskając dłoń, a następnie wyszedł do kwatermistrza. No, prezentuje się on idealnie, jeszcze tylko trzeba będzie go przetestować w boju.
Właściciel
- A ze starym co zrobić? - zapytał, gdy przyjrzał Ci się i zagwizdał z podziwem.
-Przechować, jeżeli tu zwyciężymy, a ja przeżyję to dam go do jakiejś gabloty w swoim pokoju.- Zaśmiał się nieco, po czym nieco rozprostował kości.
-Będzie pamiętany jako pancerz, który wytrzymał starcie ze Strażnikiem, a to spory wyczyn.
-Tym kilkumetrowym gigantem, które bez problemu zwykle widać na murze warowni.
Jak na znak Strażnik akurat wstał i zrobił mały obchód po miejscu w którym zazwyczaj przesiadywał.
Właściciel
Bilo:
Spokojnie, niedawne ubytki w Nieumarłych załatano nowymi oraz Mrocznymi Elfami. Ciężko będzie Wam to przegrać.
FD_God:
- Nie słyszałem, ale najwidoczniej groźny i nieciekawy typ.
-No i to mi się właśnie nie podoba, mam nadzieję, że innym pójdzie dobrze przejmowanie murów, kiedy będę go zajmował.
Właściciel
- Może być ciężko, ale jeszcze dziś ma dojść do ostatecznego szturmu.
-Czyli wchodzimy po same jaja jak widać... Nie powiem, może być ciężko.
-Jeżeli to ma się udać, to lepiej, żeby tu nie było drowów, czuję że to oni przesądzą o wyniku tego oblężenia.
Właściciel
- W sumie nam też przydałoby się wsparcie.
-Widzę kwatermistrzu, że jako jedyny myślisz o tym samym co ja, bez wsparcia od imperium gryfa czy krzyżowców, to nasze siły szybko mogą się wykruszyć.
Właściciel
- Lata doświadczenia, młody. - powiedział i chyba chciał dodać coś więcej, lecz przerwały mu trąby, co oznacza, że musicie się zebrać do szturmu, o którym Krasnolud zapewne mówił.
-Pora spotkać się z naszym przeznaczeniem.- Skinął jeszcze głową do kwatermistrza, a następnie udał się na jakąś zbiórkę.
Właściciel
Tak jak inni Paladyni, wypada zająć miejsce w środku szeregu.
Ustawił się zatem pośród nich, ale pewnie wyglądał jak tulipan w sadzie pełnym margerytek.
Strażnik przyglądał się formacji wroga, starał się wypatrzeć po uniformach ilość zwykłych piechurów imperium.
Właściciel
Bilo:
Niestety, na wypatrywanie musisz poczekać, aż ruszą. Te cenne minuty warto poświęcić na przegląd obrony.
//Ja tylko przypominam o Żelaznych Kuźniach.//
FD_God:
Rzeczywiście, odstawałeś jak filozof pośród Orków, a właściwie wszyscy gapili się na Ciebie z mieszaniną podziwu i lekkiej fascynacji.
Zero:
//Tez mógłbyś coś napisać.//
-Ciekawie to być tak prawie w centrum uwagi.- Pomyślał sobie, a następnie czekał dalej na rozkazy, które miały paść od dowództwa.
//Mieliśmy na coś czekać, ale ok//
Ona nadal obserwuje okolicę muru.. Dzięki wrodzonym zdolnościom, jakie posiadają wszystkie Drowy nie musi nawet oświetlać sobie terenu wystrzelając zapalone strzały.
Właściciel
Zero:
Pod murem spokojnie, ale nie na długo, bo wróg szykuje się do ataku.
//Tak, na skończenie rozmowy między FD, a wodzami armii. W tym czasie nic dla Was nie zaplanowałem, więc ruszyłem teraz, gdy skończył.//
FD_God:
I po chwili ruszyliście. Obraliście charakterystyczną formację klina - Wy w środku, piechota Cesarstwa po bokach, Inkwizycja na skrzydłach, a Kapłani z tyłu, razem z łucznikami i kusznikami. Z tego co się orientujesz, ruszyli prawie wszyscy.
Jeżeli ich formacja jeszcze nie ruszyła to tylko czekał dalej, w przeciwnym wypadku ruszył z całą resztą.