Właściciel
Była drabina umożliwiająca zejście na dół.
Konto usunięte
Wpierw spojrzał w dół tej drabiny.
Konto usunięte
Rozejrzał się, za ludźmi, za czymkolwiek.
Konto usunięte
Zaciągnął zamek wolno i najohydniej jak potrafił, jeśli ktoś tu był to na pewno to usłyszał. Wolnym krokiem skierował się do przodu rozglądając się za budynkiem do którego mógłby udać się Jack.
Właściciel
No cóż, w tym mieście tak łatwo go nie znajdziesz.
Konto usunięte
Warto zacząć. Wszedł do pierwszego lepszego domu kierując do środka lufę karabinu i rozglądając się.
Właściciel
Dywan na podłodze, bongo w rogu... a tak ogólnie pokój pusty.
Konto usunięte
-Co do ch*ja...
Wyszedł innym wejściem idąc dalej przed siebie, próbował znaleźć środek miasta, lub jakiś rynek.
Konto usunięte
-No to jestem w czarnej dupie.
Padł na jedno kolano i rozejrzał się za osłoną lub domem, który wyglądałby mu na najlepszy do obrony.
Właściciel
Ciekawym faktem było to, że nie mówili tego do ciebie.
Konto usunięte
Nie wstając skierował się do źródła głosów, przed każdym zakrętem zatrzymywał się i lekko wychylał by na nikogo nie trafić.
Właściciel
Grupa podlud... muzułmanów goniła kogoś, kogo niestety nie rozpoznałeś, bo zniknął za budynkiem. Mógłby to być Jack.
Konto usunięte
Biegł za nimi szybkim truchtem, lecz trzymał pewną odległość by go nie zauważyli. Czekał na dobrą okazję.
Właściciel
Taka się nie pojawiała, Fanatycy religijni ciągle go gonili, a ty biegłeś do nich prawie równolegle.
Konto usunięte
Biegł dalej, nie miał zamiaru tego kogoś zostawiać.
Właściciel
W końcu pierwszy muzułmanin upadł martwy, a za nim kolejny. I kolejny.
Konto usunięte
Zostawanie bezczynnym nie było zbyt mądre, więc wycelował w pierwszego i wypalił biegnąc w stronę osłony. Miał nadzieję, że zatrzymają się by z nim walczyć.
Właściciel
Zabiłeś jednego, tym samym ratując uciekającego. Pod świeżym trupem eksplodował granat.
Konto usunięte
Wychylił się szukając kolejnego celu.
Właściciel
Biegli nadal, ale dwóch zaczęło gonić ciebie.
Konto usunięte
Wystrzelił do jednego z nich celując w splot słoneczny, po czym od razu wystrzelił cztery razy w stronę drugiego, aby ten nie miał czasu wycelować i musiał się schować.
Konto usunięte
Nie było co zbierać nieśmiertelników, więc znów zaczął biec w stronę w jaką uciekł ten którego gonili lub gonią.
Właściciel
Im dalej, tym więcej trupów.
Właściciel
Kolejny Ahmed cię zaatakował.
Konto usunięte
Nie zatrzymując się wypalił do niego dwa razy.
Konto usunięte
Biegł dalej, bo przecież co innego mu zostało?
Właściciel
Dobiegłeś do pobojowiska. Reszta muzułmanów leżała pozabijana.
Konto usunięte
Wolnym krokiem szedł przed siebie trzymając karabin w pogotowiu.
Właściciel
Nikogo w okolicy nie było, ale trupów mnóstwo. Na szczęście takich, jakie powinny być.
Konto usunięte
Rozejrzał się gdzie owe trupy próbowały dobiec przed śmiercią, w którą stronę był skierowane.
Właściciel
W stronę piętrowego budynku, wiele dziur po kulach było w okolicy okna na piętrze.
Konto usunięte
Skierował się w stronę drzwi.
Właściciel
Dotarłeś do nich, przestrzelone, ale nadal stały. Drewniane.
Konto usunięte
Spojrzał przez jedną z dziur po kuli.
Właściciel
Dywan na ziemi, a pomieszczenie puste.
Konto usunięte
Popchnął drzwi lekko nogą i stanął na krawędzi dywanu. Przyklęknął i złapał za dywan ściągając go na bok.
Właściciel
Udało się, nic pod nim jednak nie było.
Konto usunięte
-Jak ja nienawidzę pustych pokoi, jeśli znowu mnie jakiś fryc zaatakuje to przysięgam na lewą rękę, że...
Nie dokończył zdania, które mówił szeptem i jeszcze raz rozejrzał się po pokoju.
Właściciel
Nikogo, ale pozostaje piętro.
Konto usunięte
Skierował się na górę cały czas mają karabin gotowy do wystrzału.
Właściciel
Były tam drzwi, czymś zablokowane.
Konto usunięte
Zapukał trzy razy i odsunął się, aby przypadkiem temu komuś nie wpadło na myśl by zacząć w nie strzelać.