Michaelpl03
*Stanął normalnie*
- Tak... A więc tak zginę? No tak - Przecież to tylko zemsta...
*Upuścił miecz*
Konto usunięte
Wilki zbliżyły się, wojowi nie pozostało wiele czasu. Śmierć zbliżała się wielkimi krokami. Lecz wtem rozległa się piękna muzyka lutni. Wilki zaprzestały ataku. Usiadły, zaczęły wsłuchiwać się w pieśń.
Michaelpl03
*Bliwild tak małych ruchów jak siad nie rozpoznaje, lecz usłyszał dźwięk*
- Dziwne... Jeszcze nie atakują?
Konto usunięte
Muzyka robiła się coraz głośniejsza. Wilki zaskowyczały.
Michaelpl03
*Spróbował od nich odejść, gdyż zauważył, (A tak dokładnie to wyczuł) że nic nie robiły*
Konto usunięte
Po pewnej chwili, gdy muzyka cichła, wilki uciekły w głąb lasu.
Michaelpl03
- Jak brzmi imię tego, kto uratował mi życie?
Konto usunięte
- Czy można się nazywać? Imię przyodziać? Założyć niczym kurta? Jak dzik, otoczon, broniłeś się białymi kłami i tnąłeś zajadłą psiarnię. Ów bard, wśród chmary zagrożenia obronił Cię z rozpaczy i nadziei, która myślała, że z obozu pomoc nadejdzie, ona jednak nie nadeszła... Tak! Mam świetny temat do ballady! Muszę to gdzieś zapisać...
Michaelpl03
- Dziękuję Ci po stokroć. Ale... Jak brzmi Twe imię?
Konto usunięte
- Jak to było... - bard był bardzo zamyślony, nie zwracał uwagi na woja.
Michaelpl03
*Spróbował go wyczuć. Wyczuł aurę tworzenia oraz aurę cywilizowaną*
- Halo?
Konto usunięte
Bard nie zwracał na niego uwagi, w końcu zakrzyknął.
- Mam!
Konto usunięte
Odwrócił się w stronę woja.
- O co chodzi?
Michaelpl03
- Ja... Dziękuję za uratowanie mi życia. Mogę się jakoś odwdzięczyć?
Konto usunięte
- Nie... Chociaż w sumie jest jedna sprawa, w której mógłbyś mi pomóc.
Konto usunięte
- Pewna kobieta... Ekhem... Zostawiłem u niej moją ręcznie rzeźbioną elfią lutnię. Ta, na której gram, nie wydaje tak niezwykłych dźwięków. Czy pomógłbyś mi ją odzyskać?
Konto usunięte
- Tylko nie mów jej, że przychodzisz ode mnie... Ma ona kuszę!
Konto usunięte
- Przynieść mi ją... - zamyślił się. - Chwila, gdzieś już Cię widziałem.
Michaelpl03
- Tak... Ja też Cię wi-
*Ugryzł się w język*
- Słyszałem...
Konto usunięte
- Ciesze się. Przynieś mi moją lutnię, a nagroda Cię nie ominie.
Michaelpl03
- Nagrodę już otrzymałem... Gdzie mogę znaleźć Twój instrument?
Konto usunięte
- W domu mojej byłej narzeczonej, panny Bonnie.
Konto usunięte
- W Arafinwe, w dzielnicy Arkady. Dom jest wielki, na pewno go znajdziesz. Ja nie mogę się nawet tam zbliżyć, gdyby mnie zauważyła - już po mnie.
Michaelpl03
- Tak, tylko... Jest pewien problem... A nawet dwa...
Konto usunięte
- Mów... Jak tam Ci mówią?
Michaelpl03
- Po pierwsze: Mam "zakaz" wstępu do Arafinwe. Po drugie: Jestem niewidomy. Po trzecie: Mówią na mnie Bliwild.
Konto usunięte
- Niewidomy? Ależ to ekscytujące. Tyle inspiracji... - Wyciągnął ze swojej torby jakiś zwitek papieru, oraz coś do pisania. Zaczął bazgrolić po kartce.
Michaelpl03
*Nie spostrzegł tego ruchu*
- Tak, niewidomy...
Konto usunięte
- Pięknie... Idealnie... Słowa same układają się!
Konto usunięte
- Nie przeszkadzaj mi teraz!
Konto usunięte
- Tak... Ów... Cholera...
Michaelpl03
- ...
(Ale się rozpisałem, że ho ho!)
Konto usunięte
- Albedo? Tak! To rozwiązanie.
Konto usunięte
Bard był pochłonięty w całości, na czynności którą wykonywał.
Konto usunięte
Bard ciągle pisał.
(może byś w końcu udał się gdzie trzeba?)