Michaelpl03
- Hm... Tak. Nawet dwa. Po pierwsze: Mogę polecieć o własnych siłach by rozruszać skrzydła. Po drugie... Dobra, czekaj. Bonum, descendit!
*Na niebie pojawił się bardzo silny błysk światła. Tak silny, że Dudu musiał zasłonić oczy. Gdy je odsłonił, zobaczył ogromnego, białego smoka, a przy nim Michała*
- To jak?
Konto usunięte
- Dobra, nie mam więcej pytań...
Wyciągnął medalion. Po chwili nadleciał Vivmorte.
Huk jaki zrobiły smoki zwrócił uwagę orków przebywających w jaskini. Ruszyli oni na spotkanie Michałowi i Dudu.
-Szybko, na smoki!
Ryknął Dudu.
Michaelpl03
*Anioł spokojnie wsiadł na smoka. Powiedział coś do niego, a on zionął potężną wiązką światła, która zabiła ponad połowę potworów*
- Serio jest niezły w bitwie...
*Smok zaczął szarżować na wrogów*
Konto usunięte
- Zostaw ich, Michale. Wszak to tylko istoty.
Odleciał w stronę Arafinwe.
Gdy już byli na niebie Dudu rzekł do Michała.
- Lecimy prosto do Cintry, z przystankiem w Ghkabgk... Z początku Cię nie doceniałem, jednak teraz myślę, że się nadasz.
Konto usunięte
- Andre, ja, kilku zbuntowanych baronów, oraz Ty. Masz jeszcze jakieś pytania?
Michaelpl03
- Rozumiem, że chodzi o króla?
Konto usunięte
- Tak. Mam zamiar obsadzić Andre na tronie...
Zaczął.
- Plan jest taki: smoki przypuszczą nalot na pałac królewski. Gdy już zostaną niedobitki wkroczymy my.
Rzekł.
- Oczywiście twój smok również weźmie udział.
Michaelpl03
- Czy... Oni będą musieli zginąć?
Konto usunięte
- Król dobrowolnie nie odda korony.
Powiedział.
Michaelpl03
- Nie... Nie mogę wziąć w tym udziału...
Konto usunięte
- Oh, proszę... Zabijasz orków, używasz magii, dołączyłeś do armii królewskiej, a nie możesz poobcinać kilku łbów?!
Michaelpl03
- Orkowie stanowili zagrożenie. Nie mogę zabić nie-
*Przerwał*
- Eist jest dobrym człowiekiem?
Konto usunięte
- Jeżeli uważasz, że dobrem jest mordowanie ludzi za to, że przynieśli nieodpowiadające mu jedzenie... to tak.
Konto usunięte
- Ba! Jakby jeszcze było mało, ma, to znaczy miał, dziecko z własną siostrą!
Michaelpl03
- *Westchnięcie* Czyli jednak mogę wziąć w tym udział...
Konto usunięte
- Jak najbardziej... Licz się z tym, że Andre chojnie wynagradza, więc możesz liczyć na niezłą posadę. Baron, albo może... Hrabia?
Michaelpl03
- Ja?! *Zdziwił się* Niemożliwe!
Konto usunięte
- Wszystko wedle zasług, Michale.
Konto usunięte
Nie odpowiedział. Po półgodzinie rzekł.
-Jesteśmy w Ghkabgk. O, tam jest jakaś pusta polana... W dół!
Konto usunięte
Wylądowali na pustej polanie. Dwie mile stąd znajdował się zamek kapitana Garonda.
Akcja przenosi się do "Ghkabgk".
Konto usunięte
- Aj, aj, muzyko graj! - bard przechadzał się po mieście.
Michaelpl03
(Nikogo nigdzie nie ma, więc wbijam tu :D)
*Przychodzi. Przechadza się po lesie*
- Eh... Aura lasu... Jak ja ją lubię...
Konto usunięte
- Zapachniało powiewem jesieni,
Z wiatrem zimnym uleciał słów sens,
Tak być musi,
Niczego nie mogą już zmienić,
Brylanty na końcach twych rzęs,
Tam, gdzie mieszkasz już biało od śniegu,
Szklą się lodem jeziora i błota,
Tak być musi,
Już zmienić nie może niczego,
Zaczajona w twych oczach tęsknota,
Wróci wiosna, deszcz spłynie na drogi,
Ciepłem słońca serca się ogrzeją,
Tak być musi, ,
Bo ciągle się tli w nas ogień,
Wieczny ogień, który jest nadzieją.
Ludzie zaczęli bić brawa i wrzucać monety do kapelusika barda.
Michaelpl03
- Hm... Co to za muzyka w oddali?
*Zaczął iść za muzyką*
Konto usunięte
- Tak być musi,
Niczego nie mogą już zmienić,
Brylanty na końcach twych rzęs,
Michaelpl03
*Doszedł do miejsca, gdzie grał Dandelion*
- Hm... To już miasto. Ale kto tak gra?
*Wyczuł aurę Dandeliona. Nie była ona dobra. Grał jednak świetnie, więc podszedł do kapelusika i rzucił mu kilka monet*
Konto usunięte
- Dziękuje, dziękuje - rzekł poeta.
Michaelpl03
- Nie ma za co - Taka gra jest warta dużo więcej.
*Poczuł głód. Poszedł w stronę lasu coś upolować*
Konto usunięte
Mistrz rozpoczął śpiewać balladę.
Michaelpl03
*Wyczuł wilka. Ostrożnie schował się w krzakach. Po chwili z nich wyskoczył. Wilk zaczął na niego biec. Bliwild sprytnie uskoczył zadając wilkowi przy tym cios w głowę swoim mieczem. Przytachał go do jakiejś jaskini. Wziął jakiś kamień i zaczął go ostrzyć o inny kamień. Po chwili obdarł nim wilka ze skóry. Wziął dwa inne kamienie, trochę chrustu i zaczął rozpalać ogień. Postanowił upiec na nim wilka*
Konto usunięte
Bard skierował się w stronę karczmy.
Michaelpl03
*Gdy wilk był gotowy, wziął się za niego. Jak na niewidomego, to polowanie wyszło mu świetnie*
Konto usunięte
Woj poczuł, że ktoś go obserwuje.
Michaelpl03
*Przerwał posiłek. Spróbował "wyczuć" kto to. Nałożył nacisk na aurę "dziczy" i "zła"*
Konto usunięte
- Ktoś pozwolił Ci zabijać wilki? - zapytał ów nieznajomy.
Michaelpl03
*Wyczuł gdzie jest, oraz KIM jest*