Karczma pod Historią

Avatar
Konto usunięte
Ulryk na początek spróbował zepchnąć płytę z Sarkofagu by sprawdzić czy może nie ukryli przejścia w samym sarkofagu, w sensie czy zamiast płaskiego dna znajdzie schody kiedy otowży ten sarkofag

Avatar darcus
- To twoje żądło... - Zaczął w pewnym momencie mag. - Kontrolujesz nim co zechcesz? - Zapytał.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wyjątkowo, okazało się że zamiast schodów, znajdowała się w środku sporych rozmiarów dźwignia przechylona w stronę ołtarza.

Zaraza obrócił się do maga i przełożył swoją kończynę nad ramieniem tak, by móc dokładnie spojrzeć na własną broń.
- A co? Ciekawi cię czy potrafiłbym wykorzystać cię jak tamte zwierzęta? - zapytał Jeździec również wymijając pytanie i uśmiechając się przy tym lekko.

Avatar darcus
Xardon zeskoczył ze skrzyni, lądując zgrabnie, po czym wyprostował się. Po jego pozycji widać było, że jest śmiertelnie poważny. - Nie. - Odparł chłodno, po czym odwrócił się i ruszył w stronę przejścia w suficie, najwyraźniej chcąc je zbadać.

Avatar
Konto usunięte
- O a to ci niespodzianka - wymamrotał do siebie Ulryk po czym pociągnął dźwignię w drugą stronę

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zarazie chodziło po głowie, by powiedzieć mu cokolwiek na temat żądła. Wiedział jednak że ten nekromanta jest osobą, z którą być może kiedyś będzie musiał walczyć. W takiej sytuacji lepiej dla niego było, by Xardon wiedział o jego zdolnościach jak najmniej.

W tym momencie cały sarkofag się zatrząsł, po czym jakby wypychany jakimś zaklęciem, przesunął się w stronę ołtarza, ukazując tym - ku zaskoczeniu wszystkich - stare kamienne schody prowadzące gdzieś pod ziemię.

Avatar darcus
W tym momencie całą łodzią mocno zatrzęsło. Xardon wykorzystał ten moment, by rzucić telekinetyczną falą w stronę podwójnej klapy w suficie, która otworzyła się dokładnie w tym momencie, co rozbrzmiał hałas wstrząsu.
- Wysiadka. - Rzucił bez ceregieli, po czym, pomagając sobie lewitacją, wyskoczył przez otwór w suficie na pokład.

Avatar
Konto usunięte
- Huh...... no dobra trochę to było...... trochę to takie..... eh nie ważne - powiedział Ulryk po czym zaczął schodzić po schodach na dół, z jedną ręką opartą na ścianie a drugą trzymając rękojeść miecza na swoich plecach.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza ruszył więc za nekromantą, stanął pod otwartą klapą i przeniósł się na pokład rozglądając się przy tym uważnie.

Serh Wolf, który wyglądał jakby pamiętał to dziwne wejście, ruszył z lekkim uśmiechem za rycerzem po schodach. Na samym dole jednak póki co, widać było tylko ciemność.

Avatar darcus
Na pokładzie otwarło się kilka portali, z których wyskoczyły piekielne miniony. Było jasne, że te biedne dusze były kiedyś ludźmi, jednak dawno temu. Teraz została z nich tylko poszarzała, wyschnięta powłoka, wychudzona na kończynach i zdeformowana przy torsie. Twarze pozbawione wyrazu były wykrzywione permanentnym grymasem bólu, zaś puste, małe oczy wyrażały tylko posłuszeństwo wobec swych panów, których wola w tym momencie była jasna. Zabić.
- Wasze cierpienie dopiero się zaczyna! - Odezwał się Charon z końca pokładu, nie odwracając głowy.

Avatar
Konto usunięte
- Masz może pochodnię, Wolf? Widzenie w ciemnościach niestety nie jest częścią zalet które przychodzą z byciem Nieumarłym a przed sobą widzę ścianę solidnej ciemnosci

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza będący cały czas gotowy do ewentualnej walki, teraz rozejrzał się w poszukiwaniu Xardona.

Serh tymczasem szedł, jakby cały tunel był jasno i wyraźnie oświetlony, w pewnym momencie - jako iż tunel pozwalał na to - wyminął on rycerza i ruszył przodem.
- Kawałek dalej są zawieszone jakieś stare pochodnie, powinny się jeszcze dać podpalić. - stwierdził wskazując ręką gdzieś w ciemność przed siebie. - do tej pory trzymaj się blisko mnie.

Avatar darcus
Xardon stał już kawałek z przodu, uzbrojony w eteryczny topór i czekający na ruch przeciwników. Ci z kolei chwycili zaostrzone kawały żelastwa, zapewne funkcjonujące dla nich jako broń, po czym w głuchej ciszy ruszyli do ataku.

Avatar
Konto usunięte
- Mhm zrozumiano - powiedział Ulryk i zaczął iść tuż za Wolfem, oczywiście trzymał pewien zdrowy dystans między nim a sobą bo tak nie zręcznym jest dyszenie na czyiś kark w końcu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza również trzymał swoje żądło w gotowości, czekając aż któryś z przeciwników spróbuje się do niego zbliżyć.

Minęło kilka minut aż Wolf w końcu stanął, chwycił pochodnię, po czym podpalił ją za pomocą niewielkiego płomienia, który zdołał przywołać. Teraz Ulryk dużo lepiej był w stanie dostrzec tunel zbudowany ze starych, aczkolwiek na wyglądających na całkiem dobrze trzymających się cegieł. Tunel prowadził jeszcze kilkadziesiąt metrów dalej, a na samym jego końcu mógł dostrzec jakieś pomieszczenie, któremu jednak z tej odległości z powodu słabego światła nie szło się przyjrzeć.
- Jeśli jest tak jak mówił Masil, a najpewniej tak jest, to oznacza że niedługo możemy natrafić na jakichś ożywieńców, trzymaj broń w gotowości. - powiedział w spokoju, podając przy tym rycerzowi pochodnię, po czym ruszył dalej.

Avatar
Konto usunięte
Ulryk chwycił jedną ręką pochodnię podczas kiedy drugą ściągnął miecz z pleców i oparł go o ramię. Następnie nieumarły rycerz ruszył za Wolfem w pełnej gotowości bojowej.
- Hmmmm Ożywieńce.... nigdy się nie spotkałem z takim stworzeniem....... - wymamrotał do siebie rycerz - chociaż znając życie to jakiś stwór stojący na podobnej skali mocy co szkielety....

Avatar darcus
Xardon zaś nie czekał. Rzucił się do walki, tnąc szybko i precyzyjnie, a czasem także rzucając falami fioletowych płomieni, podczas gdy na Zarazę z wyjątkową zwinnością rzuciło się kilku przeciwników, przymierzając się do ciosu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wolf nie odpowiedział na to, idąc dalej przed siebie. Kiedy oboje dotarli w końcu do pomieszczenia na końcu tunelu, zauważyli tam kilka starych sarkofagów, wsuniętych do specjalnych, przygotowanych do tego dziur w kamiennych ścianach. W samym pokoju nie było praktycznie nic więcej, z wyjątkiem ogromnych ilości kurzu. Z samego pomieszczenia wychodziły natomiast pod ukos dwa ciemne tunele prowadzące w głąb katakumb. Z lewego z nich dało się słyszeć grzechotanie kości, które z każdą chwilą zaczynało stawać się co raz głośniejsze.

Zaraza zwinnie doskoczył do najbliższego z nich, po czym wykonał ruch podobny do ukłonu, wbijając przy tym żądło w gardło przeciwnika. Następnie obrócił się szybko rzucając nabitym wrogiem w następnego demona.

Avatar
Konto usunięte
Ulryk zbliżył się nieznacznie do tunelu z którego słychać dźwięk grzechocących kości, broni przygotowywać nie musiał bo już ją miał gotową do uderzenia, fakt będzie używać w tej chwili swoją broń jedną ręką co utrudnia sprawa pacząc na to że ów broń jest mieczem dwuręcznym, jednak nie takie rzeczy się robiło a ten miecz jest znacząco mniejszy w porównaniu do innych broni których używał.

Avatar darcus
Piekielne miniony, które, jak by na to nie patrzeć, demonami jednak nie były, wpadły na siebie i przewróciły się, a martwy przygniótł tego żywego. Do Zarazy zdążył doskoczyć inny stwór i próbował ranić go w brzuch.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W tej samej chwili kiedy Ulryk zbliżył się do tunelu, ujrzał wybiegającą z niego grupę około dziesięciu szkieletów bez żadnego pancerza, za to wyposażone w jakiś zardzewiały sprzęt pokroju mieczy czy toporów.

Zaraza wykonał zwinny unik uskakując w bok, po czym zamachnął się żądłem celując w kręgosłup przeciwnika.

Avatar darcus
Jebs! Przeciwnik padł martwy, bądź też sparaliżowany. Czy to ważne? W obliczu kolejnych czterech, a także wcześniej powalonego, który teraz się podnosił, wydawało się nieistotne.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza zauważył więc na tej postawie, że jego żądło najwyraźniej jest w stanie wpuścić chorobę tylko w większych, nieco wytrzymalszych przeciwników, jako ci mniejszych gabarytów, nie wytrzymywali uderzenia. Mając to na uwadze zapamiętał żeby więcej nie atakować ich w tamte okolice, co zwiększy szansę na to, że Xardon nie zwróci uwagi na tą zależność.

Avatar darcus
Xardon na szczęście był sam wystarczająco zajęty siekaniem swoich własnych oponentów, by zwracać uwagę na działania Zarazy. A może to tylko pozór?

Avatar
Konto usunięte
Ulryk wtem zrzucił pochodnie na ziemię i chwycił miecz obiema rękami, następnie oddalił się trochę od tunelu by mieć trochę miejsca na swój atak.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza zmrużył oczy na krótki moment jakby myśląc nad jakąś kwestią, po czym potrząsnął głową i rozejrzał się gotowy do walki z kolejnymi przeciwnikami.

Serh Wolf najwyraźniej chcąc zobaczyć, jak jego towarzysz radzi sobie w walce, cofnął się na bezpieczną odległość, mając też przy okazji oko na drugi tunel. Krótką chwilę potem wszystkie szkielety wyleciały z tunelu rzucając się na najbliższy cel, czyli Ulryka.

Avatar darcus
Krótki moment jednak w zupełności wystarczył, żeby jeden z przeciwników zdołał ciąć go wzdłuż ramienia. Zaraza mimowolnie zatoczył się w tył, a dwaj przeciwnicy rzucili się z kolejnymi uderzeniami.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza syknął łapiąc się ręką za ranę i w tym samym momencie wykonując atak z boku za pomocą żądła. Jego dodatkowa kończyna z impetem przebiła najpierw jednego a potem drugiego przeciwnika przez tułów, a następnie rzucił obu do wody strącając ich z żądła.

Avatar darcus
W tym momencie na Jeźdźca od tyłu wskoczył powalony wcześniej przeciwnik, łapiąc go za gardło i usiłując udusić. Był wyjątkowo silny jak na taką kruchą istotę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza złapał swoimi dłońmi ręce wroga próbując przy tym odciągnąć je od swojego gardła. W międzyczasie żądło ponownie cofnęło się do standardowej pozycji i z całej siły wbiło się w głowę przeciwnika.

Avatar darcus
Czarna krew trysnęła prosto na Jeźdźca, a przeciwnik zmiękł i osunął się bez życia na ziemię.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza zrobił kilka kroków do tyłu oglądając się przy tym czy kolejni przeciwnicy nie zbliżają się do niego.

W międzyczasie zdążyło się już prawie całkowicie ściemnieć i można teraz było ujrzeć co raz bardziej widoczny księżyc, na lekko zachmurzonym niebie.
Michael pogrążony w głębokim zamyśleniu właśnie dotarł do starszego kupca w okolicy kanałów, i tym samym sposobem co ostatnio poinformował mieszkańców opuszczonej chatki że przybył. Tym razem jednak nie otwarło mu żadne z dwojga dzieci mieszkających tam, a Limen, która właśnie wychodziła.
- Ty tutaj? O tej porze? - zapytał Michael wykonując przy tym jakiś szybki gest lewą dłonią. Kobieta rozejrzała się szybko dookoła, jakby starając się dostrzec osoby które według wskazanego symbolu mogły ich obserwować, po czym uśmiechnęła się szeroko.
- Nie miałam wcześniej czasu, a wolę przychodzić codziennie, wiesz że mu nie ufam.
- To dobry facet, chociaż może nie wyglądać. - odparł. - Reszta już śpi?
- Dopiero co zasnęły. - powiedziała kładąc rękę na jego ramieniu. - Obiecaj, że znajdziesz im kogoś lepszego. - mruknęła patrząc mu w maskę.
- Znam taką jedną, ale cały czas się upiera że tancerka nie nadaje się na matkę. - odpowiedział uśmiechając się pod maską, po czym wysunął się spod jej ręki i wszedł do środka zamykając za sobą drzwi.
Limen zacisnęła pięści, po czym zakaszlnęła cicho i ruszyła drogą przez miasto.
Michael ledwo wszedł do środka, to usłyszał cichy głos K'eya, który wyjątkowo nie siedział na dole w ciemnicy, a zamiast tego siedział na ziemi czytając coś dwójce dzieci, które spały wtulone siebie pod kołdrą.
- Morze tej nocy było bardzo spokojne, od kilku godzin nic nie przepływało w okolicy, nie pojawiła się najmniejsza fala lub choćby podmuch wiatru, panował błogi spokój. Bohater wyjątkowo mógł chociaż raz spokojnie położyć się i spoglądać w gwiazdy tak długo, jak tylko jego senne ciało na to pozwalało. Wiedział, że przyszły dzień będzie tym, które nareszcie zmieni jego życie. Czekał na to naprawdę bardzo, bardzo długo, a mimo wszystko, wiedząc, że wystarczy przecież teraz tylko zasnąć i obudzić się rano, to wciąż leżał na plecach z szeroko otwartymi oczami, obserwując konstelacje gwiezdne. Było w nocnym niebie coś, co zawsze pozwalało Bohaterowi spędzać przy nim czas naprawdę bardzo długo, a ten i tak nie czuł zmęczenia tak dużego, że musiał przerywać. Zazwyczaj robił to raczej ze smutkiem, ale wiedział, że tak musi być, że natura działa właśnie w taki sposób, a on potrzebować będzie naprawdę dużych sił na następny dzień...
- Naprawdę lubisz tę historię. - stwierdził Michael słuchając go, oparty łokciem o ścianę obok.
- Skąd taki pomysł M? Czy to dlatego, że czytam ją zawsze do końca, nawet jak dzieci śpią już od ponad godziny? - mruknął spoglądając na zamaskowanego.
- Muszę kiedyś posiedzieć tutaj z nimi i zobaczyć jakie jest zakończenie.
- Nie spodobałoby ci się.
- A to dlaczego? - zapytał nieco zdziwiony.
- Bo koniec może i jest szczęśliwy, ale nie był takim, jaki zaplanował sobie Bohater. - odparł uśmiechając się i ukazując przy tym swoją niepełną szczękę.
- Hej, moje plany w efekcie mają kończyć się szczęśliwie. - odpowiedział na to Michael, udając lekko dziecięcy obrażony głos.
- Gdyby to była prawda, to patrząc na ciebie, można by pomyśleć, że żaden z nich nigdy się nie udał.
- No cóż... Muszę przyznać, że nie jestem kimś, kto powalałby swoim pięknem...
- Wyglądasz gorzej ode mnie, a to dosyć trudne do osiągnięcia. Ale mniejsza z tym, po co dzisiaj przyszedłeś? - zapytał wstając z podłogi.
- W zasadzie chciałem się ciebie o coś spytać, ale nie powinienem ci przeszkadzać w czytaniu.
- I tak już przeszkodziłeś, już za późno by do niej wracać. - odparł zamykając książkę i kładąc ją na stole.
- No dobrze, w takim razie chciałem, żebyś powiedział mi, gdzie twoim zdaniem leży granica między wyobraźnią, a rzeczywistością.

Avatar darcus
Dwóch pozostałych przeciwników podchodziło powolnym krokiem do Jeźdźca, niezłomni i gotowi do dalszej walki... Ale nie zdążyli, gdyż w tym momencie od strony Xardona nadleciał jeden z jego oponentów, z impetem zagarnął pozostałą Zarazie dwójkę i wpadł razem z nią do wody. Wyglądało na to, że mag też już skończył. - Wszystko w porządku? - Zapytał pospiesznie, jednak Jeździec nie zdążył odpowiedzieć, gdyż w tym momencie całym pokładem mocno wstrząsnęło. Od strony głowy Charona, ale nieco z jej prawej strony, wspiął się na górę stwór. Był na tyle duży, by móc pożreć człowieka w mniej niż dwóch kęsach, mniej lub bardziej humanoidalny w kształcie, miał czarne futro, wydłużony pysk jak u wilka oraz długie kolce wyrastające z tyłu głowy i pleców, a także coś co przypominało metalową skorupę i osłaniało jego grzbiet oraz głowę, zasłaniając oczy, jeśli je miał. Na potworze siedział demon, trzymając dwa z jego rogów jak lejce i ewidentnie nim kierując.
- Asteriańska bestia... - Szepnął cicho Xardon, spoglądając na bestię w oczekiwaniu. Stwór zaryczał, zionąc przy okazji ogniem, a następnie, poruszając się powoli, ze względu na swój prawdopodobny ciężar, uniósł pięści, celem uderzenia nimi podróżników.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza za pomocą mocy przeniósł się kilka metrów do tyłu, obserwując przy tym bacznie przeciwnika.
- Trzeba najpierw zająć się tym gnojem na górze! - stwierdził skupiając swój wzrok na demonie, siedzącym na potworze.

Minęło dość sporo czasu, nim grupa z Bleckiem na przodzie dotarła do końca jaskini. Trafili do jakiegoś całkiem sporego pomieszczenia, obudowanego w ten sam sposób, co ukryty tunel którym przyjechali na wozie. W samym pomieszczeniu poza ich piątką znajdował się tam jedynie rozwalony drewniany wóz, podobny do tego, który płonął u wejścia do wykopanego tunelu. Dookoła wozu leżało sporo towaru, jednak naprawdę niewielka część zachowała się w sensownym stanie.
Po drodze do tego miejsca nie natrafili na praktycznie nic, teraz od tego pomieszczenia wychodziły dwie drogi. Jedna ta, którą przybyli, i druga, w postaci kamiennego tunelu na szerokość dwóch osób, idącego kawałek dalej i skręcającego w prawo. Całość po długim czasie podróżowania w nieoświetlonej wykopanej jaskini, ku zadowoleniu większości nareszcie była oświetlona magicznymi, święcącymi się na pomarańczowo metalowymi pochodniami, co było specjalnością krasnoludów.
Bleck wyraźnie nie zadowolony długim, męczącym i niezwykle żmudnym marszem z spojrzał na rozwalony wóz z miną, jakby to był żart, po czym przykucnął przy nim i jakby od niechcenia, zaczął przeglądać towar rozwalony dookoła niego.
Med, cała poplamiona zaschniętą już krwią, usiadła po drugiej stronie przy ścianie i wyraźnie czując ból - w znacznej mniejszości spowodowany podróżą - schowała głowę między kolanami, drżąc przy tym lekko.
Oba bliźniaki padły na ziemię od razu, jak tylko dotarły to pomieszczenia i tak na razie leżały oddychając powoli i ciesząc się zimnem podłogi.
Smakosz natomiast, idący z tyłu z częścią zapasów schowanych do kotła na plecach, o mało co nie depcząc po bliźniakach, stanął na środku pomieszczenia, postawił tam kocioł, i oddychając zmęczony spoglądał na jego zawartość jakby potrafił zjeść ją samym wzrokiem.
- Cholera, dawno nie byłem tak głodny. - stwierdził drapiąc się po brzuchu, co spowodowało że po pomieszczeniu echem odbiło się głośnie burczenie.
- Michael nie będzie zadowolony. - stwierdził Bleck widząc zawartość wozu. - To już drugi który trafił szlag, na trzeci nawet nie natrafiliśmy.

Avatar darcus
Xardon, który też najwyraźniej zdążył w jakiś sposób odskoczyć, kiwnął tylko głową, biorąc głęboki wdech i najwyraźniej zastanawiając się co robić, podczas gdy bestia z impetem uderzyła pięściami o pokład, wstrząsem niemal pozbawiając podróżników równowagi.

- Jeśli przez ten krótki czas czegoś zdążyłam dowiedzieć się o Michaelu to tego, że nigdy nie jest zadowolony. - Rzekła Natalie, wychodząc z tunelu jako ostatnia, jednak ze wszystkich posiadając najwyraźniej najwięcej energii. Uklęknęła przy wozie, głośno wciągając powietrze przez nos i badając swymi zręcznymi palcami towar, chcąc użyć typowej dla swego gatunku zdolności do wybadania okolicy w poszukiwaniu poszlak.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza był bliski wywrócenia się, udało mu się jednak przytrzymać żądłem, korzystając z niego niczym jakby był trzecią nogą.

- Więc czemu mu pomagasz? - zapytał Bleck przyglądając się wysuszonym związanym roślinom które wyciągnął z wozu. Tymczasem w okolicy nie dało się za bardzo wyczuć niczego, z wyjątkiem zawartości wozu. Po piratach nie było najmniejszego śladu, zupełnie jakby nawet tutaj nie dotarli.

Avatar darcus
Xardon spróbował rzucić w demona falą energii, ale niewiele to dało, gdyż ten rozkazał bestii osłonić się. Ta przyjęła całość uderzenia na swoje ręce, a to niewiele dało, przynajmniej chwilowo.
- Cholera... - Mruknął mag, z dźwiękiem szczęku udawanego metalu przywołując w dłoń kolejne już eteryczne ostrze i gotując się do walki.

- Nie ma sensu, żebym próbowała ci to wytłumaczyć. Łowca głów nigdy tego nie zrozumie. - Odparła niemrawo Natalie, odurzona doznaniami w podobny sposób, jak drapieżnik wciągający zapach ofiary.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza gotowy do dalszych uników, zaczął się teraz przyglądać potworowi, szukając jakiegoś miejsca, w którym mógłby spróbować wspiąć się na przeciwnika.

Bleck uśmiechnął się krzywo wstając przy tym od wozu, po czym rozejrzał się po pomieszczeniu. Widząc grupę oraz sytuację w jakiej się znaleźli pokręcił tylko głową i podszedł do Smakosza, po czym zajrzał do garnka.
- Zabrałeś coś jadalnego? - zapytał.
- Wciąż mam tą zupę którą kazałeś mi przygotować...
- Mówiłem ci że to na specjalną okazję baranie, jeszcze nie pora. Coś poza tym?
- Jasne, mam tu sporo warzyw, trochę wyschnięty, ale wciąż całkiem dobry chleb oraz wędliny. Mogę coś z tego dobrego przyrządzić! - zawołał wyraźnie zadowolony grubas.
- Tylko nie to. - mruknął mężczyzna. - Każdy sam sobie coś zrobi. Jak ktoś z nas ma umrzeć, to w walce, a nie przez twoje zdolności kucharskie. - stwierdził po czym podszedł do zniszczonego wozu, wyrwał z niego szeroką deskę, przetarł ją swoim skórzanym rękawem, a następnie postawił obok kotła którego całą zawartość wysypał na deskę. Przyglądał się temu wszystkiemu z niezbyt zadowoloną miną, po czym za pomocą jednego z swoich toporów uciął kawałek chleba, gruby plaster wędzonej szynki, po czym wziął do tego jeszcze jednego nieco wyschniętego pora i poszedł z tym wszystkim w rękach usiąść obok tunelu prowadzącego od pomieszczenia.

Avatar darcus
Miejsc było pełno, wystarczyło chociażby wspiąć się na stwora, który nawiasem mówiąc ruszył powoli w kierunku przeciwników, po jego rogach i kolcach. Sęk w tym by unieruchomić stwora na tyle długo, by dało się to rzeczywiście zrobić.

- Może zrobiłbyś coś dla mnie? - Natalie posłała Smakoszowi uśmieszek i puściła oczko, po czym wróciła do badania okolicy, tym razem nieco bardziej w pobliżu tunelu wyjściowego.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Xardon, dałbyś radę go zatrzymać na chwilę? - rzucił do nekromanty Jeździec, nie spuszczając bestii z oka.

- Ależ oczywiście! - zawołał Smakosz który wyraźnie się zarumienił po czym chwycił za nóż kuchenny leżący na desce i wziął się za krojenie mięsa, warzyw, chleba oraz dziwnej świecącej się na pomarańczowo bulwy która przy pierwszym cięciu wypuściła niewielki obłok dymu który wywołał u otyłego faceta mocne łzawienie. Ten jednak jakby kompletnie nic się nie stało, dalej przygotowywał jakieś danie. Bliźniacy w międzyczasie podnieśli się z ziemi czując jedzenie, oraz zabrali spory pozostawiony kawałek przez Smakosza kawałek mięsa i zajęli się wspólnym zżeraniem go. Bleck również kończył swoją porcję i jedynie Med nie drgnęła przez ten czas ani razu.
Natalie mogła za to wyczuć zbliżając się do tunelu... Ewidentnie rozkładające się ciała nieznanego pochodzenia, które musiały znajdować się gdzieś dalej.

Avatar darcus
- Mogę spróbować, ale łatwo nie będzie... - W tym momencie bestia schyliła się i zionęła ogniem, zmuszając obu podróżników do odskoczenia. - ...te cholerstwa są diabelnie wytrzymałe. - Dokończył mag, po czym rzucił kolejną falą energii, która trafiła stwora w podbrzusze sprawiając, że ten tylko się bardziej rozjuszył.

Dveirenka ruszyła więc ich śladem, robiąc marsową minę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza przeniósł się w bok blisko krawędzi burty.
- Gdyby cokolwiek tutaj było proste to już dawno gadalibyśmy z tym twoim panem mroku! - zawołał Jeździec.

- Hej mutantko! - usłyszała za sobą wołanie Blecka. - Ja rozumiem że pewnie nawet po trwającej przez tydzień orgii nie musisz odpoczywać, ale tak się składa że my jesteśmy zwykłymi ludźmi! - krzyknął widząc jak ta znika w tunelu, po czym spojrzał po reszcie. - Noo w miarę normalnymi. - mruknął dodatkowo nieco ciszej.
Sam tunel natomiast oświetlony w ten sam sposób do pomieszczenia, skręcał w prawo a następnie po raz kolejny w lewo, gdzie ciągnął się nieco dalej. Końca jednak nie dało się dojrzeć, gdyż na końcu znajdowało się coś w rodzaju pomarańczowego pola magicznego.

Avatar darcus
- Nie zaprzeczam... - Mruknął Xardon, rzucając kolejnymi dwoma falami energii w bestię, która tąpnęła nogą, starając się go trafić, co wstrząsnęło całym pokładem. Tymczasem obok Zarazy otworzyły się kolejno trzy portale, z których wyskoczyło po demonie, wszystkie niezbyt wielkie, uzbrojone w toporki.

Natalie, nie zwracając uwagi na wołanie Blecka, podeszła do pola i najostrożniej w świecie sprawdziła jego właściwości.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Słyszałem że jesteś jednym z najlepszych magów wśród śmiertelników! Postarałbyś się! - zawołał Jeździec przebijając jednego z demonów żądłem, po czym rzucił nim w drugiego, spychając obu do wody, a chwilę po tym przeniósł się mocą za trzeciego z nich i skręcił mu kark.

- Szlag by trafił to babsko... - mruknął Bleck, po czym włożył całą resztę kanapki do ust, i żując wszystko intensywnie, wstał z ziemi.
- Wydawało nam się że byłeś przeciw zabierania jej. - zauważyły bliźniaki z lekkim uśmiechem - Więc lepiej dla ciebie będzie jeśli pójdzie sama i coś jej się stanie.
- Ale jak już Michael zmusił nas do zabrania jej, to moim zadaniem jest wykorzystać jej wszystkie umiejętności na naszą korzyść. - odparł łowca którego najwyraźniej zdenerwowało to, co powiedzieli. - Poza tym... - zaczął po chwili, uśmiechając się szeroko. - To raczej wam i waszej koleżance jest bardziej potrzebna, aniżeli mi.
- O czym ty znowu gadasz? - zapytali nieco zdziwieni.
- Naprawdę myślicie że gadanie szeptem, pozwoli wam ukryć cokolwiek przede mną? Słyszałem całą waszą rozmowę z Natalie w wozie. Naprawdę smutna historia... Gdyby tylko nie robiło mi się niedobrze na wasz widok.
- Nie powinieneś o tym gadać! - syknęli obaj. - Lepiej rzeczywiście stąd spieprzaj!
- To wy powinniście za nią polecieć, bo może wam uciec jedyna szansa, na odkrycie swojej przeszłości. - stwierdził zgryźliwie łowca.
Tymczasem Med uniosła lekko głowę, spoglądając znad kolan na Blecka, który wykonał jakiś niewidoczny z jej perspektywy gest ręką w stronę dwójki chłopaków, na co ci ledwo powstrzymali się przed zerwaniem się z miejsca, a ten zaśmiał się z nich głośno szyderczym głosem, po czym ruszył do tunelu.
Smakosz który przez ten czas siedział skulony nad jedzeniem, woląc nie mieszać się w żadne kłótnie, teraz zauważył że Med się ruszyła, na co spojrzał na nią uśmiechając się.
- Hej, tobie też przyrządzić coś do jedzenia? - zapytał przyjaznym głosem.
- Nie. - odparła cicho chowając ponownie głowę między kolana. - Nie jestem głodna. - dodała po chwili.
- Na pewno? Nie jedliśmy nic od dość długiego czasu... - upewniał się obserwując dziewczynę.
- Powiedziałam nie. - odpowiedziała nieco bardziej stanowczo i wyraźnie niż wcześniej, na co Smakosz aż się wzdrygnął.
- No dobra już dobra, odpoczywaj sobie dalej. - powiedział defensywnie otyły facet, który jednak mimo wszystko wziął się za przygotowanie czegoś dla Med.
W międzyczasie pomarańczowe pole najwyraźniej było nie do przejścia, ale nie wyglądało na to żeby było w stanie zranić osobę próbującą przejść. Była to zapewne jakiegoś rodzaju zaklęcie, a przynajmniej trudno było tutaj mówić o technologii, gdyż nigdzie nie dało ujrzeć się czegoś - a przynajmniej z tej strony - co mogłoby utrzymywać pole. Ponadto przez jasne i intensywne pole była w stanie dojrzeć leżące tuż za nim zwłoki krasnoluda, które najpewniej były już w dalekim stadium rozkładu.
- To zaawansowana krasnoludzka robota. - Natalie usłyszała za sobą głos Blecka, a po chwili zobaczyła też jego rękę, wskazującą jakieś dziwne, ledwo widoczne ustrojstwo wycelowane w ich stronę, przypominające nieco kuszę z czterema ramionami, które znajdowało się na ścianie przed nimi. - Co ciekawe wspierane orkowym zaklęciem, które brodacze zdobyły jakieś dwa wieki temu i udało im się je wykorzystać do swoich dzieł. - powiedział łowca głów bez nuty złości, lub sarkazmu czy zgryźliwości, czego jego wypowiedzi sprzed kilku chwil były niemal wypełnione.

Avatar darcus
- Jak się postaram bardziej, to nas utopię! - Zakrzyknął sfrustrowany Xardon, rzucając kolejną, wyraźniej mocniejszą falą energii, która w rzeczy samej zatrzęsła całym pokładem i niemal zakołysała łodzią. Sprawiła jednak, że bestia schyliła się, podpierając jedną ręką i dysząc, wyczerpana.

- Jakieś pomysły? - Rzuciła chłodno Natalie, przyglądając się owemu ustrojstwu z odległości.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza nie zwlekał nawet krótkiej chwili. Od razu przeniósł się tuż pod jedną z łap zwierza i z pomocą teleportacji na dosyć krótkie zasięgi i chwytaniem się wystających elementów, których był w stanie się schwytać, prędko zaczął wznosić się co raz wyżej w celu dopadnięcia przeciwnika ujeżdżającego bestię.

- Najłatwiej byłoby rozwalić tamto urządzenie które utrzymuje pole. - odparł rzucając przy okazji okiem na martwego krasnoluda. - Nie wiem jednak jak mielibyśmy zrobić to z tej odległości. Nie bardzo jest jak stąd czymkolwiek rzucić. Można by spróbować rozwalić boczną ścianę, ale to mogłoby wywołać zbyt wiele hałasu, a patrząc na tego trupa i ciała piratów które znaleźliśmy, można łatwo dojść do wniosku że pewnie nie jesteśmy tutaj sami... - stwierdził Bleck przyglądając się ponownie krasnoludowi, kiedy nagle coś go olśniło, otwarł szeroko oczy i popędził w stronę pokoju z którego przyszli.

Avatar darcus
Przeciwnik, po krótkiej chwili poświęconej na próbę podniesienia umęczonej bestii, ryknął i chwycił za topór, próbując strącić wspinającego się Zarazę... Jednak nie zdołał, bo wyjątkowo precyzyjna błyskawica strąciła go i wyrzuciła za burtę. Jeździec napotkał jednak inny problem. Część prądu poraziła bowiem stwora, który pozbawiony pana zaczął miotać się na wszystkie strony.

Natalie przewróciła oczami w reakcji na nieoczekiwaną małomówność Blecka, po czym ruszyła biegiem za nim.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza trochę zdenerwowany że czekał na moment, żeby się tutaj wspiąć tylko po to, żeby Xardon po prostu zestrzelił demona, chwycił się mocniej stwora, rozważając przy tym sposób by go pokonać. Próba przejęcia go nie wchodziła w grę, jako iż nie wierzył że żądło ta radę przebić taki gruby pancerz i skórę jednocześnie. Pomyślał więc o standardowym słabym punkcie, czyli sercu.

Bleck wpadł do pomieszczenia po czym kucnął przy Smakoszu i chwycił go mocno za ramiona, przez co ten zdziwiony aż wypuścił nóż który zabrzęczał w zetknięciu z podłogą.
- Gruby! W wozie którym przyjechaliśmy w jednej ze skrzyń były takie świecące owoce, wyglądające trochę jak połączenia cytrusa i bulwy. Powiedz mi że zabrałeś chociaż jednego!
- No tak... Wziąłem jednego bo zastanawiało mnie jaki może mieć smak... - powiedział nieco zdziwiony energią jaką miał w sobie facet.
- Gdzie on jest?
- Zdążyłem go wkroić do sałatki dla Natalie, miałem nadzieje że doda daniu ciekawego uroku...
Bleck nie czekając dłużej dopadł do sałatki z warzyw i mięsa ustawionej na oddzielnej desce, po czym grzebiąc w niej zaczął wyciągać po kolei świecące kawałki owoca.
- No weź! Nie wolno dotykać bez pozwolenia czyjegoś dania! - zawołał oburzony.
- Gdyby go zjadła, to w najlepszym przypadku miałaby mdłości i dziwne niekontrolowane moce przez tydzień. - rzucił tylko łowca.

Avatar darcus
Serce nie wchodziło w grę. Dosięgnięcie go było jednoznaczne z byciem dosięgniętym przez bestię. A może by tak... Po prostu złapać za rogi, które wcześniej trzymał demon?...

Natalie, dobiegłszy na miejsce i zorientowawszy się w sytuacji, wskazała gestem Smakoszowi, by się wstrzymał. - Co to za owoc? - Zajrzała Bleckowi przez ramię, zupełnie zdając się nie zwracać uwagi na fakt, że ktoś demoluje jej sałatkę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Zaraza nie bardzo był w stanie pojąć jak można kontrolować takie bydle za pomocą zwykłych rogów, postanowił jednak spróbować. Przeniósł się na jego kark a następnie skoczył na jego głowę i schwytał się obu rogów zaciskając na nich swoje brudne ręce.

- Telekta Nadmorska. - powiedział Bleck - Da się z niego zrobić wywar który pozwala nadać pewne moce magiczne nawet istocie, która nigdy nie miała zdolności magicznych. Sam z siebie jest trujący i szkodliwy, przy odpowiednim przerobieniu jednak, będę w stanie go wykorzystać.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią