Dwóch pozostałych przeciwników podchodziło powolnym krokiem do Jeźdźca, niezłomni i gotowi do dalszej walki... Ale nie zdążyli, gdyż w tym momencie od strony Xardona nadleciał jeden z jego oponentów, z impetem zagarnął pozostałą Zarazie dwójkę i wpadł razem z nią do wody. Wyglądało na to, że mag też już skończył. - Wszystko w porządku? - Zapytał pospiesznie, jednak Jeździec nie zdążył odpowiedzieć, gdyż w tym momencie całym pokładem mocno wstrząsnęło. Od strony głowy Charona, ale nieco z jej prawej strony, wspiął się na górę
stwór. Był na tyle
duży, by móc pożreć człowieka w mniej niż dwóch kęsach, mniej lub bardziej humanoidalny w kształcie, miał czarne futro, wydłużony pysk jak u wilka oraz długie kolce wyrastające z tyłu głowy i pleców, a także coś co przypominało metalową skorupę i osłaniało jego grzbiet oraz głowę, zasłaniając oczy, jeśli je miał. Na potworze siedział demon, trzymając dwa z jego rogów jak lejce i ewidentnie nim kierując.
- Asteriańska bestia... - Szepnął cicho Xardon, spoglądając na bestię w oczekiwaniu. Stwór zaryczał, zionąc przy okazji ogniem, a następnie, poruszając się powoli, ze względu na swój prawdopodobny ciężar, uniósł pięści, celem uderzenia nimi podróżników.