Karczma pod Historią

Avatar
Konto usunięte
- Racja, ale to nie zmienia faktu że byliśmy o włos od śmierci i ja nie przepadam za taką bliskością do śmierci, dlatego jestem chirurgiem po to żeby odciągnąć ludzi od niej

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Masz rację, to było wielkie ryzyko, a ja sam bym się na nie nigdy nie zgodził. Michael postanowił zaryzykować i było blisko a byśmy wszyscy za to zapłacili. Gdyby coś się stało i ktoś z was by nie wrócił... Mniejsza z tym, najważniejsze jest to, by zaplanować kolejne starcie z kultystami. Nie możemy tak po prostu wysyłać ludzi mając nadzieję że jakoś sobie poradzą.

Avatar
Konto usunięte
- Zgadzam się całkowicie, tylko , jak to się mówiło......... hmm

Avatar darcus
Świat zawirował i po chwili rodzeństwo znalazło się w pokoju Elisif.

- Nic, czego nie da się odwrócić. Ale właśnie przyszło mi do głowy, że skoro i tak się u mnie uczysz, to ty możesz to zrobić. Nakłoń motyle do wylecenia i złap tamtego. - Rzekła Baba, wskazując na tego samego owada, którego wcześniej próbował złapać kobold. - ...ale najpierw chodź i wypij swój wywar. Mam już gotową porcję dla ciebie w piwnicy. - Dodała, ruszając we wskazane miejsce.

- Ty też.,. - Szepnęła Gorgoron, odwzajemniając uścisk na tyle, na ile pozwalała jej to rozpiętość ramion.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Karczmarz bez słowa spojrzał na Alberta, nie bardzo wiedząc co ten chce powiedzieć.

- Dobrze że udało załatwić się to w miarę sprawnie. - powiedziała Elisif przyglądając się teraz oku w swoich dłoniach.

Kate ruszyła więc za wiedźmą.
- Więc mówisz że zwierzęta też będą mnie słuchać? - zapytała wyraźnie zachwycona taką możliwością.

Elfka kucała tak jeszcze chwilę obejmując dziewczynkę po czym w końcu wstała.
- No dobrze, jest jeszcze coś co byście chciałby porobić? - zapytała spoglądając na Gorgoron i Vitę.

Avatar
Konto usunięte
- A już pamiętam, przypomniało mi się pewna rzecz którą zwykł mówić mój przyjaciel który był oficerem w armii to chyba szło mniej więcej tak "Żaden plan nie ważnie jak dobry, nie przeżywa kontaktu z wrogiem" nie jestem pewien dlaczego pomyślałem o tym ale no pomyślałem i powiedziałem

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Może i być w tym trochę prawdy. Ale lepiej mieć plan, który może nie wypalić, niż nie mieć go w ogóle. - stwierdził Karczmarz.

Avatar
Konto usunięte
- Fakt.... ale kurczę mam wrażenie że coś jeszcze powiedział na ten temat ale nie mogę sobie już tego przypomnieć

Avatar darcus
- Tak. To dobry początek. Co jest następne na liście? Natychmiast rozpocznę przygotowania. - Rzekł Darcus, pokiwawszy wcześniej głową w odpowiedzi na słowa siostry.

- Ależ oczywiście, jeśli wywrzesz na nie odpowiedni wpływ. Szybko nauczysz się, że rozmowa ze zwierzętami przebiega inaczej, niż z drzewami, choć w gruncie rzeczy opiera się na tym samym. - Tłumaczyła Jaga, razem z Kate schodząc po schodkach przez klapę w podłodze, którą kobold zostawił otwartą. Po znalezieniu się w piwnicy wiedźma podała swojej uczennicy miskę z ciepłym wywarem, tym samym co wcześniej.

Gorgoron złapała się za brzuszek. - Zgłodniałam trochę. Chodźmy do taty coś zjeść! - Zawołała podekscytowana, podskakując w miejscu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jak sobie przypomnisz to daj znać. - odparł Abraxas po chwili, po czym wziął oba kufle które przed chwilą wycierał i udał się do kuchni.

- Trudno mi powiedzieć. - powiedziała Elisif po chwili zastanowienia. - Masil mówił że postara się pomóc, ale nie wiem czy znalazł na to w ogóle czas, musiałabym się z nim skontaktować. - odparła.

Kate przełknęła ślinę, po czym wzięła miskę i wypiła całą zawartość.

- Jasne, świetny pomysł. - przyznała Saki po czym podeszła do Vity, gdziekolwiek ona się teraz znajdowała, i wzięła ją na ręce. - No to wracajmy. - powiedziała jeszcze tylko uśmiechając się po czym ruszyła w stronę Karczmy.

Avatar darcus
- Zatem zrób to kiedy tylko będziesz mogła. Ja mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. Do zobaczenia. - Asasyn posłał siostrze pożegnalny uśmiech, po czym ruszył na dół, do podziemi, rzucając po drodze pozdrowienie Gniotkowi. Tymczasem Elisif poczuła w jakiś sposób znajome wibracje energetyczne w powietrzu, które od razu skojarzyła z metodą teleportacji używaną przez Krąg Pierścienia.

Wywar nie był inny niż wcześniej ani w smaku, ani w konsystencji. Może odrobinę chłodniejszy, ale nie na tyle, by było to niekomfortowe. Baba zaś stanęła przy kotle i rozpaliła pod nim ogień, podczas gdy jej koboldzi przyjaciel ułożył się wygodnie na przypiecku.

Vita, choć nie była zwykłym dzieckiem, raczej nie miała w zwyczaju znikać, więc była tam, gdzie została zostawiona. Gorgoron wesoło podreptała za opiekunką i niesioną przez nią siostrą.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spodziewając się więc Cedrika lub kogoś związanego z nim, usiadła na łóżku i w ciszy zaczekała, patrząc przy tym na oko pantery.

Kate więc wzięła się za próbę kontaktu z motylami, jej największym problemem wydawało się to, że nie była wstanie wykorzystać tak dobrze przy kontakcie dotyku, jako iż motyle nie należały raczej do wolnych i spokojnych stworzeń.

Gorgoron w trakcie drogi przechodząc przez plac miała przy okazji możliwość zwrócić uwagę na Michaela, który siedząc na ławce w skupieniu obserwował jakiegoś młodego mężczyznę przy jednym ze straganów. Mężczyzna ten z kolei w tym momencie włożył do ust kostkę cukru i z lekkim uśmiechem pod nosem obserwował właśnie ich trójkę.

Avatar darcus
W tym momencie wibracje ustały, a Elisif usłyszała pukanie do drzwi swojego pokoju.

A zatem Kate uczyła się, próbując dać sobie radę z problemami, starając się poczynić postępy. Czekała ją długa droga do pełnego zrozumienia całej wiedzy, którą Baba Jaga chciała jej przekazać.

Gorgoron, odruchowo zaniepokojona obecnością Michaela, podbiegła bliżej do Saki i trzymała się jej nogi przez resztę drogi.

Avatar
Konto usunięte
Albert przez chwile siedział przy ladzie, widocznie myśląc nad czymś intensywnie po czym wstał z miejsca i zaczął schodzić do podziemi

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Otwarte. - zawołała więc spoglądając w stronę drzwi.

- Coś się stało? - zapytała elfka widząc nagłe zachowanie dziewczynki.

Kate starała się zapamiętywać wszystkie swoje próby skontaktowania się, by tak jak przy roślinach, znaleźć najpłynniejszy i najlepszy sposób na komunikację ze zwierzętami.

Młody mężczyzna podszedł za to po chwili do Michaela, wyjmując w międzyczasie z kieszeni kolejną kostkę cukru.
- Coś się stało, proszę pana? - zapytał niewinnym głosem.
- Co ty znowu knujesz co? Kolejne zadanie od Kultu? - zapytał, najwyraźniej rozpoznając, że nie jest to zwykły chłopek.
- Skąd taki dziwny pomysł, proszę pana?
- Asasyni już wiedzą że tu jesteś, więc nie myśl że jesteś wstanie robić co ci się żywnie podoba. - powiedział z powagą w głosie. Mężczyzna za to uśmiechnął się tylko szczerze, po czym zjadł kolejną kostkę.
- Sam przyznaj, już nawet mówiąc to, czujesz że to w zasadzie niczego nie zmienia. - stwierdził. - Musieliby pozamykać wszystkich mieszkańców miasta, żeby mieć szansę na wykrycie mnie w danym momencie, a nawet to nie dałoby im pewności.
- Jak to jest, że mimo takich możliwości, wciąż nie zabiłeś tutaj nikogo? - dopytywał Michael.
- Kult na pewno by się ucieszył gdybym doprowadził wasze miasto do ruiny. Ale ja nie wykonuję poleceń, kiedy nie uważam że są ciekawe.
- Od kiedy to zabijanie dla CIEBIE nie jest ciekawe?
- Po prostu zabić, potrafi byle głupi ork z badylem. Ja, jestem artystą. - stwierdził młody, biorąc kolejną kostkę.
- Czyli coś planujesz? - zapytał Michael spoglądając na kamienne płytki pod swoimi nogami.
- Czy to przypadkiem nie nadinterpretacja? - spytał z uśmiechem na ustach jego rozmówca.
- Nie, to przeczucie.
- No dobrze proszę pana, wygląda na to że rzeczywiście masz ochotę na grę. Zróbmy tak, ja przygotuję swój spektakl. A ty, spróbuj go powstrzymać. - powiedział po chwili przerwy mężczyzna, wstając z ławki, po czym ruszył przed siebie w stronę placu.
- Czekaj! - zawołał Michael wstając. - Jakie masz teraz imię? - zapytał.
- Och, jak wspaniale że zapytałeś mój drogi! - zawołał z przesadnie udawaną radością, jakby naśladując aktora teatru. - Me imię brzmi Romeo. - odparł po czym odwrócił się ponownie i ruszył w tłum na placu.
Michael obserwował do końca, widocznego jedynie z perspektywy jego oczu, Lokiego. Kiedy ten zniknął w tłumie ludzi w różnym wieku oglądających towary, zamaskowany wstał i pobiegł w stronę Karczmy, omijając elfkę i dziewczynki kawałek przed wejściem do Karczmy. Następnie wbiegł do środka zostawiając otwarte drzwi i ruszył do podziemi omijając przy tym Alberta i gdzie chciał zagadać do pierwszego napotkanego asasyna, którym okazał się akurat zupełnie przypadkowo Darcus.
- Dobrze że jesteś, trzeba coś obgadać. - powiedział, dysząc przy tym lekko, bo prędkość z jaką tutaj dotarł była naprawdę zaskakująca, jak na takiego chodzącego wraka, jakim wydawał się zazwyczaj.

Avatar darcus
Do środka, zamykając za sobą drzwi, wszedł Cedrik. Mimo iż wszyscy spotkani przez Elisif członkowie Kręgu wyglądali tak samo, to po takim czasie wystawienia na tę ich magię potrafiła wyczuć, że to on.
- Nie chciałem przeszkadzać w odpoczynku, ale mam dobre wieści. - Rzekł mężczyzna, pokazując swojej rozmówczyni Wodną Perłę trzymaną w dłoni.

- Nie, nic... Tylko... Chodźmy już... - Odparła skonfundowana nagłym sprintem Michaela Gorgoron.

Kiedy wywar zaczął działać, Kate usłyszała mrowie głosów, piskliwych i nieznośnych dla kogoś, kto nie lubił tłumów. W przeciwieństwie do roślin, motyle porozumiewały się szybko, niespokojnie i nierównomiernie. Trudno było wyłapać cokolwiek sensownego spośród tego całego zgiełku, nawet pojedyncze słowa.

Darcus zmrużył oczy i przez mniej niż sekundę ważył ryzyko. - Dobra. Wchodź. - Rzekłszy to uchylił drzwi do pomieszczenia, przed którym akurat się znaleźli. Wewnątrz znajdowało się kilka sof, foteli i dywanów porozrzucanych gdzieniegdzie, nieco utrudniając rozpoznanie przeznaczenia pomieszczenia, a przynajmniej umieszczonego w takim miejscu, tuż przy wejściu do podziemi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Udało wam się to znaleźć? - zapytała Elisif wyraźnie zadowolona. - No cóż, ja też raczej nie próżnowałam w międzyczasie. - dopowiedziała pokazując Cedrikowi oko pantery.

Saki która zauważyła Michaela dopiero jak przebiegł tuż obok nich, spoglądała na niego moment zdziwiona do czasu aż zniknął jej z widoku, po czym weszła z dziewczynkami do Karczmy.
- O, widzę że już wróciłyście. I jak, dobrze się bawiłyście? - zapytał uśmiechając się Karczmarz, który akurat wyszedł z kuchni.

Kate zajęło pewną dłuższą chwilę dostosowanie się do głosów, które trochę ją zaskoczyły i najwyraźniej nie był to najprzyjemniejszy dźwięk, jaki mógł dotrzeć do jej uszu. Kiedy w końcu przestały jej aż tak bardzo przeszkadzać, spróbowała się z nimi jakoś skontaktować.

- W zasadzie to obstawiam że nie mamy wiele czasu, więc będę się streszczał. - powiedział wchodząc do pomieszczenia, ale nie siadając nigdzie. - Loki coś planuje, a patrząc na to co robił dotychczas, to nie skończy się to dobrze dla nikogo, poza nim oczywiście. Muszę porozmawiać z Czytelnikiem, bo czuję że z jego pomocą mogę odkryć co dokładnie planuje. Poza tym, nie wiem czy w rzeczywistości to cokolwiek da, ale potrzebuję żeby twoi ludzie skupili się na patrolowaniu miasta bardziej niż zazwyczaj, pod obserwacją musi być jak największa ilość ludzi zwłaszcza zwykłych cywili, to ograniczy nieco jego pole działania. A teraz najważniejsze, dopilnujcie żeby wszystkie kobiety związane w jakiś konkretny sposób z wami nie opuszczały przez najbliższy czas Karczmy lub podziemi. Chodzi tu głównie o bliskich, widziałem że Saki oraz dwie z córek Karczmarza dopiero co szły w tą stronę, dopilnujcie żeby były pod obserwacją. Zostaje również Elisif i ostatnia z jej córek, Kate. Mam nadzieję że one też są gdzieś w okolicy? - powiedział szybko Michael, nie robiąc przy tym praktycznie żadnej przerwy na oddech aż do zadanego pytania.

Avatar
Konto usunięte
Albert w tym czasie schodzi po schodach do "Kwatery" Gildii, był on zupełnie cichy i bardzo ostrożnie stawiał swe kroki

Avatar darcus
- Doskonale. Skoro tak, to na razie zatrzymam perłę u siebie. Niebezpiecznie jest trzymać takie obiekty w jednym miejscu. Powinniśmy uzgodnić, czego poszukamy następnie. - Zaproponował Cedrik.

- Tak! - Zawołała na nowo rozentuzjazmowana Gorgoron, znikając nagle i pojawiając się tuż przy Karczmarzu, tuląc się do niego.

- Wielka... Jedna z nas... Brzydka... Pachnie... Jedna... Wciąż... Jedna z nas... Przyjaciółka?... W środku... Bezpiecznie... Nie... Nie na zewnątrz... - Wołały głosy. Jak na razie nic więcej nie dało się wyłapać ze zgiełku wśród motyli.

Darcus myślał przez chwilę. - W porządku. Wkrótce wydam odpowiednie rozkazy. Chodźmy do Czytelnika, jest w szpitalu. - Kiwnął głową asasyn i wyszedł z pomieszczenia, kierując się we wskazanym kierunku.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W samej kwaterze nie było w tym momencie nikogo poza Jackiem, który spał na górze jednej z dużych półek na książki.

- W zasadzie to planowałam porozmawiać z Masilem i dowiedzieć się czy przypadkiem nie miał czasu czegoś znaleźć. - odparła Elisif.

- To dobrze, zgaduję że pewnie trochę zgłodniałyście, co? - zapytał Karczmarz uśmiechając się przy czym kucnął spoglądając wesoło na twarz Gorgoron. - Co powiecie na ciastka?

Kate spróbowała więc w jakiś sposób się z nimi skontaktować, i być powiedzieć im, że wylot stąd nie będzie wcale taki zły.

Michael szedł przez pewien czas za Darcusem w milczeniu, w końcu jednak się odezwał.
- Nie rozumiem Kultu. Do tej pory wyglądają na ludzi, którzy za wszelką cenę chcą mieć wszystko pod kontrolą. Ten facet z kolei nie jest kimś, kogo da się kontrolować. Dlaczego więc działają razem? - zapytał, trudno było stwierdzić czy mówi do Darcusa, do Atlasa, czy może po prostu głośno myśli.

Avatar
Konto usunięte
Albert podszedł do jednej z nich i zaczął przeglądać tytuły

Avatar darcus
- Moglibyśmy więc zrobić to razem. Ustalić we trójkę, kto co zrobi następnie. - Zaproponował Cedrik.

- Taaak! - Pisnęła z radości Gorgoron, podskakując w miejscu.

Próba kontaktu Kate w jakiś sposób poruszyła motyle. Ich głosy znów stały się niezrozumiałe.

- Marduka i Kaina też niełatwo kontrolować, a mimo to współpracowali ze sobą. - Odparł Darcus, nie odwracając się. - Wyciąganie wniosków na temat wroga nie może być zbyt pochopne. Jak na razie mieliśmy z nimi styczność tylko w trakcie ataków... Cóż, w każdym razie ja miałem. - Rzekł nieco ironicznie, jednak nie zatrzymywał się.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cóż, uważam że to dobry pomysł. - przyznała Elisif.

- No dobrze, poczekajcie tu chwilę, zaraz wrócę. - powiedział po czym wstał i ponownie udał się do kuchni. Saki natomiast usiadła przy ladzie wciąż trzymając Vitę w rękach.

Kate zamilkła więc na chwilę, by zbytnio nie wystraszyć motyli, po czym spróbowała znacznie lżej i spokojniej, wciąż starając się usłyszeć coś więcej.

- Oczywiście że tak. Mimo wszystko jednak, Loki jest człowiekiem którego da się w pewien sposób zrozumieć. Wiadomo że nie jest to proste, ale po tak długim kontakcie z różnymi mniej lub bardziej szemranymi typami, jestem wstanie zauważyć pewne schematy w jego zachowaniu. W zasadzie to może wydawać się kompletnie nieprzewidywalny, ale znałem kogoś kto naprawdę był kimś, kogo choćby nie wiem co, nie byłeś wstanie zrozumieć. Nieznajomość jednak, nie zawsze czyni przeciwnika niepokonanym.
- Inaczej nie zabiłbyś Benjamina, co? - Michael usłyszał pytanie w swojej masce, nie odpowiedział jednak. - W zasadzie to nie o to chciałem zapytać. Czy naprawdę zamierzasz spytać Czytelnika o to o czym myślę? W sensie ja rozumiem że oni nie wiedzą o tobie zbyt wiele, jednak znajomość niektórych rzeczy może wydać się niezwykle podejrzana.
Michael nic nie odpowiedział, zdawał sobie sprawę że niektóre podejmowane przez niego kroki, mogą mieć drastyczne skutki, ale wierzył że zasłona którą stworzył z Atlasem, wystarczy by zapobiec jakimkolwiek kłopotom.

Książki widziane na regale w większości trzymały się podobnej tematyki, w większości historyczne. Wśród nich można było cztery różne części "Historii Starego Kontynentu". Wśród bardziej wyróżniających tytułów Albert mógł znaleźć też książki takie jak "Za Kurtyną Światłości", "Czarne Południe" czy "Księżycowy Zajazd", co ciekawe, wszystkie trzy tego samego autora, niejakiego Serha Wolfa. Na samym dole było też trochę książek o alchemii takich jak "Najskrytsze składniki Fenevii" czy "Varant Pełen Roślin?" oraz parę książek kucharskich zawierających przepisy z najróżniejszych kontynentów jak np "Kulinarne Kompendium Tamriel".

Avatar darcus
- W porządku. Zaczekam na ciebie na miejscu. - Cedrik kiwnął głową i, nie dając czasu Elisif na odpowiedź, zniknął, używając dwóch portali, które od dołu i góry wchłonęły go i same rozpłynęły się w powietrzu.

Gorgoron wdrapała się na jeden ze stołków przy ladzie i zwiesiła nogi, machając nimi w rytm nuconej przez siebie piosenki.

- Co?... Co mówi?... Myśli?... Czuje?... Na zewnątrz?... - Wołały zaniepokojone owady.

- Przerabiałem bardziej nieprzewidywalnych niż... On. - Pod koniec głos Darcusa nieco drgnął, ale zdawało się, że nie miało to związku z wypowiadanym przez niego zdaniem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif chciała jeszcze coś najwyraźniej powiedzieć ale jako że rozmówca zniknął, ta tylko westchnęła i zeszła na dół.
- Hej dziewczynki, powiedzcie tacie że idę odwiedzić przyjaciela, wrócę niedługo! - zawołała Elisif machając do dziewczynek po czym wybiegła z Karczmy i ruszyła do ogrodu.

Kate rozumiejąc część słów owadów, wciąż próbowała nakłonić je do tego by może jednak wyleciały na zewnątrz, gdzie wcale przecież nie jest tak źle, starając się jednak przy tym zachować łagodne i spokojne brzmienie.

- Wyjdzie w praniu. - odparł Michael idąc wciąż za Darcusem. - Proponowałbym jednak przyspieszyć, zanim okaże się że nawet nie będziemy mieli czasu żeby go rozpracowywać.

Avatar darcus
- Papa! - Zawołała Gorgoron, machając Elisif na pożegnanie.

- Co mówi?... Co?... Siostro... Niebezpiecznie... Nie, nie, nie!... Niedobrze!... Źle... Siostra zostanie... Tam nie dom!... Już nie... Tam teraz pusto!... Niebezpiecznie!... - Wołały motyle, przejęte losem swojej nowej 'siostry'.

- To za rogiem. - Doprecyzował Darcus. I faktycznie, do szpitala weszli po następnym zakręcie. Nie minęło dużo czasu, jak odnaleźli w tym wszystkim łóżko Czytelnika.

Avatar
Konto usunięte
Albert wziął jedną z książek tego Wulfa ("Za kurtyną Światłości tak dla jasności sprawy) i zaczął ją czytać

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate kontynuowała więc, starając się im wytłumaczyć, że w okolicy jest bezpiecznie i że wkrótce ich dom urośnie na nowo, może nawet piękniejszy niż dotychczas.

Książka którą wziął Albert zaczynała się krótkim przysłowiem "Najciemniej pod latarnią". Z początku wyglądało na to że historia opowiada o jednym z paladynów, którego marzeniem - jako iż ojciec również podążył taką ścieżką. - było dołączyć do zakonu i walczyć w imię Innosa. Z czasem jednak, im dalej sięgała opowieść, tym ten zaczynał odkrywać co raz więcej sekretów, które ukrywali wojownicy Innosa oraz sami magowie ognia. Nie wielu bowiem poza zakonem wiedziało o wybiciu całej wioski ludzi niezależnie od wieku i płci, w której ponoć to zaczęło rozprzestrzeniać się wilkołactwo. Takich akcji według autora było całkiem dużo, wszystkie o podejrzanej sprawiedliwości. Ta wymieniona miała jednak największe znaczenie, dlatego że mimo iż nikt się o tym przez długi czas nie dowiedział, to właśnie w jej trakcie, główny bohater został ugryziony przez jedną z chorych osób.
- Słyszałem że książki Wolfa są powszechnie zakazane i sam pisarz musiał cholernie długo uciekać przed sługami Innosa. - Albert usłyszał głos pirata który najwyraźniej się obudził i teraz przyglądał się chirurgowi. - No wiesz, w końcu jego utwory raczej nigdy nie rzucają zbyt dobrego światła na całą ich działalność. U piratów... A przynajmniej wśród tej niewielkiej części która czyta książki, jest to cholernie popularny facet. Nie ma co się zresztą dziwić, my nigdy nie przepadaliśmy za tymi "świętymi". - powiedział, mówiąc ostatnie słowo z wyraźną pogardą.

Michael widząc Czytelnika przyspieszył kroku i po chwili stał już nad nim.
- Czytałeś kiedyś "Romeo i Julię"? - zapytał jeszcze zanim ten zorientował się że ktoś do niego przyszedł.
Czytelnik otworzył oczy i przez chwilę patrzył na zamaskowanego ze niezwykłym zdziwieniem, w końcu przestawił się do pozycji siedzącej. Spojrzał na Darcusa po czym ponownie na Michaela.
- To okropnie stara opowieść, zapisana tylko i wyłącznie w tradycyjnym elfickim, nie spodziewałem się że ktokolwiek na Starym Kontynencie będzie ją kojarzył. Zwłaszcza, że tytuł który przytoczyłeś to bezpośrednie tłumaczenie na język ludzi... - przyznał z zaskoczeniem w głosie Czytelnik.
- Zdarzyło mi się kiedyś na nią natrafić. - skłamał Michael. - Przeczytałeś ją?
- Oczywiście, czytam absolutnie wszystko co wpadnie mi w ręce. Skąd takie nagłe pytanie?
- Jak wiele z niej pamiętasz? - dopytywał zamaskowany.
- W zasadzie to wszystko. Od urodzenia tak mam. Jestem wstanie przypomnieć sobie co do słowa fragment każdego tekstu jaki kiedykolwiek miałem przed oczami. Jakbyś miał na to ochotę, to mógłbym ci nawet całą tą książkę wyrecytować.
- Nie ma takiej potrzeby, zwłaszcza że i tak nie ma na to czasu. - odparł Michael. - Czy gdyby niezwykle zdolny zabójca, będący załatwić prawie każdego śmiertelnika, nazwałby się Romeem, co jak myślisz, co planuje?
- Hmm... - zamyślił się na moment Czytelnik. - To pewnie zależy od charakteru zabójcy. Ale najbardziej prawdopodobne jest to, że w takim scenariuszu on gra syna Montecchich, czyli jednej z rodzin w tej historii. Pytanie też jak głęboka jest jego znajomość tekstu. Myślę że to może nie być chęć wiernego trzymania się wszystkich wydarzeń z książki. To mogła być tylko wskazówka, kto będzie jego ofiarą.
- I uważasz że kto mógłby nią być?
- Julia oczywiście. - odparł Czytelnik niemal natychmiast. - Ofiarą zostanie więc ktoś, kto mógłby odegrać rolę córki drugiej rodziny, z którą ta pierwsza od lat jest w konflikcie. Szukamy więc dziewczyny, najpewniej nie dziecka, ale kogoś kto jest już dorosły albo wchodzi w ten okres...
- Darcus. - w tym momencie odwrócił się w stronę Przywódcy Asasynów. - Czy ktokolwiek ma pojęcie gdzie znajduje się teraz Kate?

Avatar
Konto usunięte
- Cóż w moich stronach, oczywiście wszystko jest zależne od okolicy i kto ją kontroluje, jest całkiem sporo książek tego typu tyle że duża część z nich, a nawet rzekłbym większość , ma atakuję główną religie i kościół w sposób otwarty oraz mało subtelny lub mnie subtelniej niż ta książka.

Avatar darcus
Motyle znów wydały się niespokojne, ale teraz w jakiś inny sposób, niż poprzednio. Kate nie potrafiła dokładnie wyczuć różnicy...

...ale Darcusa już nie było. Popędził do wyjścia z podziemi, a potem na górę, 'na czuja' biegnąc w stronę Elisif. Jeśli ktoś mógł wiedzieć, gdzie jest Kate, to tylko ona...

Avatar Gniotek7
Właściciel
Michael mruknął coś niewyraźnie pod nosem po czym skierował się do Czytelnika.
- Spróbuj przeanalizować całą tą książkę i jeśli wpadniesz na cokolwiek co mogłoby nam pomóc, to daj znać. Chcę wiedzieć wszystko z czego może skorzystać Loki. - powiedział po czym odwrócił się na pięcie i ruszył biegem za Darcusem.
Elisif tymczasem weszła do ogrodu i zmierzała do drzewa zasadzonego przez Masila.

- Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz. Nikt bowiem nie wie czy książki zapisane przez Wolfa są historiami wymyślonymi, opowiadaniami, czy może to rzeczywista historia która miała miejsce? W końcu to dość trudne do uwierzenia, nawet dla mnie, że jednym z wyżej postawionych paladynów za czasów faceta którego historia jest opowiadana, mógł być cholernym lordem wampirów działającym w ukryciu. - powiedział Jack wyraźnie zainteresowany tematem.

Kate nie wiedząc co tym razem wywołało poruszenie u motyli, spróbowała im zaproponować, że wyjdzie na zewnątrz razem z nimi, żeby pokazać że nic im nie grozi.

Avatar darcus
Darcus biegł sprintem, na skróty przez jedną z placówek asasynów, ledwie mając czas by hamować przed zakrętami. Nie mógł znieść myśli śmierci kogoś tak bliskiego jemu i jego rodzinie, nie teraz, po tym jak odszedł jego najlepszy przyjaciel. A mimo niedługiego czasu znajomości znał tego zabójcę aż za dobrze by wiedzieć, że cała ta sprawa to nie przelewki. Zwłaszcza, jeśli ofiarą miała być Kate, która prawdopodobnie przebywała gdzieś poza jako-tako chronionym miastem. Dlatego wybiegł z podziemi tuż przy ogrodach i popędził natychmiast w kierunku drzewa, doganiając Elisif akurat w momencie, w którym ta spostrzegła Cedrika opierającego się o masilowe drzewo pod kątem, który uniemożliwiał jego dostrzeżenie komuś, kto nie był odpowiednio blisko.
- Elisif! - Krzyknął asasyn, podbiegając do siostry. - Musimy pogadać. Gdzie jest Kate? - Zapytał naprędce, stając przed nią z lekką zadyszką, co, jak na niego, było zadziwiające.

Motyle na to poruszyły się jeszcze bardziej. - Nie!... Siostra nie wychodzi!... Siostra bezpieczna tu!... Tam źle!... Tam niebezpiecznie!... - Niektóre z owadów zaczęły na swój śmieszny sposób panikować do tego stopnia, że obsiadły ramiona i głowę Kate, jakby starały się ją utrzymać w miejscu, nie wiedząc w swej owadziej naiwności, że nie mogą nic zdziałać swą nieistotną, w stosunku do człowieka, fizyczną siłą.

Avatar
Konto usunięte
- Nie wiem, znaczy się ja nie wiem jak wyglądają wampiry w tych stronach ale u mnie żaden raczej by nie potrafił się zamaskować wśród ludzi

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif odwróciła się wyraźnie zdziwiona spoglądając na brata.
- Kate? Wydaje mi się że w zmrożonym lesie, chyba poznała tam jakąś wiedźmę, wiesz jak ona lubi naturę... - odpowiedziała po czym ucichła na chwilę. - Czekaj, co się dzieje? Dlaczego to nagle takie ważne?

Dziewczyna tymczasem kompletnie nie rozumiejąc o co chodzi motylom, starała się je jakoś uspokoić, wytłumaczyć że w tę okolicę kompletnie nikt się nie zapuszcza, zwłaszcza od czasu gdy las został zniszczony.

- W zasadzie z tego co słyszałem to te największe szychy Innosa praktycznie nigdy nie opuszczają tych swoich klasztorów i zamków, myślę że przy odpowiednim sposobie perswazji dałoby się namówić najbliższych ludzi to milczenia. Paladyni mogą udawać świętych, ale to wcale nie znaczy że nie dać się ich przekupić. - stwierdził pirat wyraźnie zadowolony myślą że ci wielcy wojownicy, mogą skrywać jakąś skazę na sumieniu.

Avatar
Konto usunięte
- Oczywiście że tak, nie ma ludzi perfekcyjnych albowiem to są tylko ludzie, każdy ma wady, zalety. - Odpowiedział chirurg którego ton głosu w czasie tej konwersacji pozostał neutralny

Avatar darcus
- Trzeba ją znaleźć, szybko... Szczegóły zdradzę ci po drodze, ale teraz migiem! - Rzekł naprędce Darcus, odwrócił się na pięcie i pobiegł najkrótszą sobie znaną drogą do lasu, bacząc, by Elisif mogła nadążyć za nim, jeśli oczywiście zdecydowała się z nim pójść.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mnie najbardziej interesują wady przeciwników, je można wykorzystać w walce przeciwko nim. - stwierdził pirat.

Elisif nie rozumiejąc o co chodzi, ruszyła pędem na bratem. W międzyczasie Darcusa dogonił Michael.
- Nie powinieneś mieszać do tego tylu osób. - stwierdził zamaskowany biegnąc tuż obok niego. - Daj mi się tym zająć. Musisz poinformować swoich ludzi o tym co się dzieje, to że wiemy kto może paść jego celem, wcale nie oznacza że znamy jego cały plan. Jesteś potrzebny tutaj, moja nieobecność nikomu nie zagrozi. Tym bardziej Elisif nie powinna znajdować się tak blisko Jul... Znaczy Kate, to tylko pogorszy sprawę. - powiedział Michael dotrzymując mu kroku. Ponadto jego głos brzmiał jakby wcale on nie biegł, tylko stał i mówił zwyczajnie, zupełnie jakby coś poprawiało to co mówi, by było jak najbardziej zrozumiałe.

Avatar darcus
- Już wiedzą. - Darcus błysnął Michaelowi po oczach Pieczęcią Gildii, którą właśnie wyjął z kieszeni, po czym przyspieszył kroku.

Avatar
Konto usunięte
- Mnie w czasie walki najbardziej interesuje jak nie oberwać

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A co z Elisif? Lepiej odeślij ją z powrotem do Karczmy. - odparł Michael w momencie kiedy właśnie przekroczyli bramę miasta, wyraźnie nie podobał się pomysł żeby wychodzili z miasta całą trójką. Siostra Darcusa wciąż biegła kawałek za nimi starając się nadążyć, co momentami sprawiało jej problem.

- No jasne, ale ty jesteś wsparciem, tak? Ja jako kapitan okrętu muszę walczyć na przodzie, inaczej nikt nie chciałby ze mną pływać. - stwierdził Jack.

Avatar
Konto usunięte
- Wsparcie to za wiele powiedziane, ja co najwyżej w czasie bitwy to mogę postarać się ustabilizować stan rannego, ale żadnej pełnej operacji w środku bitwy nie zrobię. Co najwyżej zabandażuje ranę i zadbam oto żeby nie bolało za bardzo

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie martw się, jeszcze zrobi się z ciebie prawdziwego wilka morskiego! Tylko że... Takiego na lądzie.

Avatar
Konto usunięte
- Ehm ok?...... chociaż ehm co mam bycie Wilkiem Morskim do łatania ran w czasie bitwy?

Avatar darcus
- Nie kontroluję jej. - Rzucił tylko Darcus, po czym 'na czuja' skierował się do pozostałości lasu Farwood. Kiedy dotarł do prawie dwukrotnie większego niż ostatnim razem zagajnika, zahamował, by mu się bliżej przyjrzeć. Coś w nim sprawiało, że ślepiec się zaniepokoił.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Chodzi o to że... - zaczął Jack ale po chwili najwyraźniej zmienił zdanie. - A nie ważne. Cholera, tęsknię za morzem. - doszedł do wniosku pirat.

Michael zaklął tylko pod maską i stanął tuż obok niego.
- Któryś z was może mi wytłumaczyć co się właściwie dzieje? - zapytała Elisif dysząc kilka metrów za nimi.
- Nie powinnaś była tutaj z nami przychodzić. Gdyby Darcus... - zamaskowany najwyraźniej chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie urwał bo cała trójka usłyszała szelest w krzakach. Michael położył dłoń na nożu przy swoim pasie, gotowy do ewentualnej walki.
Po chwili kompletnej ciszy z zieleni wyszedł jakiś facet z skórzanym kapeluszem, lekkim zarostem i koszem pełnym malin, jagód i innych jeżyn leśnych. Dopiero kiedy stanął na prostych nogach i wytrzepał spodnie z brudu, zauważył trójkę osób obserwujących go.
- Emm... - jęknął wyraźnie zaskoczony widokiem gości. - Ja tu tylko zbierałem owoce... - powiedział niepewnie.
Michael patrzył na niego przez moment, po czym pokręcił głową i ruszył w stronę zagajnika.
- Lepiej stąd spadaj, póki jesteś wstanie chodzić. - mruknął tylko przechodząc obok faceta.

Avatar darcus
- Kate jest w niebezpieczeństwie. Michael twierdził, że Loki na nią poluje. - Odpowiedział Darcus, na swój niezauważalny sposób 'obserwując' faceta od owoców dopóki się nie oddalił, a następnie również ruszając ku wnętrzu zagajnika. Cała trójka wkrótce trafiła na chatkę Baby Jagi, którą trudno było przegapić w nadal jeszcze małym, w stosunku do całego lasu, skupisku roślin. - Wygląda na to, że miałaś rację... - Asasyn zmrużył oczy, raczej ze względu na konsternację, niż faktyczne przyglądanie się konstrukcji, z wiadomego powodu.

Avatar
Konto usunięte
- Aha - powiedział chirurg po czym wrócił do czytania książki

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Loki? - zapytała ze zdziwieniem a jej głos lekko zadrżał. - Ale dlaczego miałby to robić?
- Sama się go zapytasz jak już go spotkamy. - odparł mocnym tonem Michael, najwyraźniej chcąc by ta teraz zamilkła. Sam natomiast spoglądał na chatkę i rozglądał się dookoła.

Avatar darcus
- Tym razem nie pozwolę, by uszło mu to płazem... - Darcus, niewiele myśląc, podszedł do drzwi chatki i zapukał. Albo nie był w żaden sposób gotowy na to, co mógł zastać w środku, albo po prostu perfekcyjnie tę gotowość ukrywał.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem pukanie usłyszały... Kate wraz z Babą, które wciąż znajdowały się na dole. Dziewczynę wytrąciło to trochę z równowagi, gdyż wciąż próbowała się skupić na komunikacji z motylami.
- Słyszałaś? - zapytała patrząc na wiedźmę lekko zdziwiona. - Chyba ktoś pukał.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią