Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate zacisnęła tylko zęby, żarty w tym momencie były ostatnim na co miała ochotę. Westchnęła głęboko żeby się uspokoić, po czym chwyciła miskę i wzięła się za jej zawartość.

- Buduję własną akademię dla magów, pomagam w stworzeniu jednej z najpotężniejszych broni jakie widział świat i przygotowuję się do walki między wymiarami... - wyliczył Masil. - Więc wydaje mi się że całkiem nieźle. - stwierdził uśmiechając się lekko. - Powiem ci że bycie kimś kogo decyzje mają cholernie duże znaczenie jest męczące, ale zaczyna mi się to podobać, ale zresztą przecież ty o tym bardzo dobrze wiesz, co nie?

Strażnicy na raz spojrzeli w ich stronę i kilku z nich odskoczyło wystraszeni obecnością samych Jeźdźców oraz ich wierzchowców. Wyglądało na to że część z nich ich rozpoznała. Minęła krótka chwila zanim jeden z nich wystąpił z grupki na przód z wypiętą piersią.
- Ttttak? - wycisnął z siebie jąkliwie mimo iż chciał chyba zabrzmieć bardziej dzielnie i poważnie.

Zaraza zastanawiał się przez dłuższą chwilę intensywnie. Wiedział że od jego wyboru dużo zależy. Niezgodzenie się mogłoby w najlepszym przypadku spowodować że zostanie odcięty od całej sprawy, a była ona tym co zaczęło ostatnio cholernie zżerało jego ciekawość. Dlaczego Xardon staje po stronie tego jego Księcia Ciemności, zamiast wspomóc człowieka którego uczył przecież jego własny brat? Czemu uważa Masila za aż tak duże zagrożenie? Czy Masil naprawdę jest kimś kogo powinno się wyeliminować? Czy może to Xardon wraz z tym swoich Księciem stanowią prawdziwe zagrożenie? A może najlepiej by było gdyby zniknęła cała trójka? Cóż, widzę tylko jedną drogę by dowiedzieć się wszystkiego... No dobrze magowie, czas zacząć grać na poważnie.
- Wchodzę w to. - stwierdził Zaraza głosem, w którym nie było nawet najmniejszego cienia wątpliwości.

Akryl uniósł głowę zdziwiony obecnością Kazia i szybko dotarło do niego to co się wydarzyło.
- A więc to tak... Spartoliłeś sprawę jak zawsze, co? - zapytał. - Tyle szczęścia że nasz rycerz sam tutaj trafił.

Avatar darcus
Wywar był cierpki i przepływał przez gardło z trudem, ale zaczął działać niemal natychmiast. Z początku Kate mogła być skonfundowana jego efektem, ale po chwili zobaczyła tego samego motyla, który chwilę temu wylądował w zupie, latającego wokół jej głowy. Był jednak jakiś inny, eteryczny, transparentny, coś sprawiało, że dało się wyczuć, iż nie był częścią materialnego świata, a w każdym razie niezupełnie. Połączenie działania poprzedniego i najnowszego wywaru Baby sprawiło, że Kate poczuła bijące niemalże od niego szczęście. Zdawał się w ogóle nie pamiętać rozterek motylego życia, jakby zniknęły w zupie razem z nim, był całkowicie zadowolony i ukontentowany. Jego jedyne zmartwienie, chociaż biorąc pod uwagę opisane uczucia może raczej wypadałoby je nazwać zaciekawieniem, wynikało z podłego nastroju samej Kate.

- A znajdzie się w tym wszystkim chwila, żeby wrócić na chwilę do ojczystego świata? - Zmienił nagle tok rozmowy Darcus, podnosząc ślepy wzrok na Masila.

- Spokojnie, panowie... - Głód zaśmiał się, zeskakując z konia. - Pomyślałby kto, że żyjąc w tym mieście będziecie przyzwyczajeni do dziwniejszych widoków, niż my. - Rozłożył ręce w geście pokoju, zbliżając się do strażników.

- Doskonale. Byłbym tylko wdzięczny, gdybyś na razie nikomu o tym nie wspominał. Swoim braciom również. - Dodał Xardon, po czym machnął ręką, tworząc portal obok Zarazy, podczas gdy sam zniknął.

Kaziu zwiesił głowę, skruszony, nie mówiąc nic więcej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate widząc ponownie latającego motyla była zdziwiona, ale zaczęła wypełniać ją radość.
- Jak to możliwe? Czy to zwidy? To jakaś sztuczka, prawda? - wypytywała obserwując latającego dookoła motyla.

- Oczywiście że tak. Niezależnie od tego co w tym momencie robię to dobrze pamiętam, że wiele lat temu obiecałem chronić Abraxasa tak długo jak tylko będę wstanie. A ochrona waszego miasta lub walka z Kultem jest czymś, co ma na jego zdrowie spory wpływ. Ale przejdźmy do sedna, dobrze wiesz że mój czas jest ograniczony. - stwierdził Masil obserwując twarz Darcusa.

Strażnicy odruchowo cofnęli się o krok, część z nich spojrzała po sobie.
- Czasami trudno stwierdzić po czyjej stronie stoi kolejna dziwna osoba na którą się trafia. Ale wy ponoć jesteście z nami, co? - zapytał jeden ze strażników.

- Ciekawe kiedy uda ci się zauważyć, że zamiast milczącej potulnej owcy, znalazłeś sobie wilka plagi. - szepnął sam do siebie Zaraza, kiedy mag już zniknął. Rzucił jeszcze raz okiem na miasto, po czym prostując plecy wkroczył w portal.

Avatar darcus
- To, moja droga, jest dusza świata... - Rzekła zadowolona Baba, podczas gdy przed Kate zaczęły odsłaniać się nowe widoki. Im dalej coś się znajdowało, tym dłużej zajmowało mu pojawienie się, ale z czasem pokazał się cały zagajnik. Kate widziała każdą roślinę, każdego owada, każdą najmniejszą formę życia czy przejaw witalnej energii. Wszystko wyglądało tak bardzo niezrozumiale i nie do opisania, że dziewczyna poczuła się skonfundowana, ale zdała sobie też sprawę, że całe to wrażenie jest czymś osobnym, jakby nie dotyczyło żadnego z jej dotychczasowych zmysłów.

- Miałem nadzieję, że to powiesz. Słuchaj, jest sporo rzeczy, innych niż rzucenie na miasto zaklęć ochronnych, do których potrzeba wyjątkowo utalentowanego maga, a ja swojego straciłem. Chwilowo największym zmartwieniem są te cholerne lodowe skały, które pospadały z nieba i roztaczają wokół siebie mroźne wichry. Nie mam pojęcia czym są, ile ich jest, ani jak się ich pozbyć, ale jak tak dalej pójdzie, to śnieg przykryje cały kontynent. Druga sprawa to sam kult. Trzeba się o nich znacznie więcej dowiedzieć. Wciąż mam jednego z nich spacyfikowanego z podziemiach, ale nie znam żadnego sposobu, by zmusić go do mówienia prawdy. No i trzecia, stolica. Jeśli chcemy się znaleźć choć trochę bliżej rozwiązania tego problemu, trzeba się tam dostać, a moi szpiedzy donieśli, że to miejsce otacza bariera trzy razy bardziej nieprzenikalna, niż za czasów drugiej wojny z orkami. Wiem, że twoje sprawy są niezwykle ważne, ale w tej sytuacji mogę liczyć tylko na ciebie, Masilu. Dla tych ludzi nie istnieje nic poza tym prostym, małym światem. Jeśli jakiś kult im go odbierze, nie zostanie już nic. - Odparł Darcus ledwie na kilku oddechach asasyn, starając się mówić szybko, aczkolwiek wyraźnie.

Głód kiwnął głową. - Jesteśmy starymi przyjaciółmi Darcusa, przywódcy... Jak oni się nazywali? Ach, tak, asasynów. Chcieliśmy dowiedzieć się, jak stoicie z przygotowaniami. - Rzekł Jeździec, opierając się o swojego konia nonszalancko.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate rozglądała się zdziwiona z szeroko otwartymi oczami. Było to coś czego nie ważne co, to nie była wstanie się spodziewać.

- Widzę że macie strasznie dużo problemów, niestety jak możesz się domyślić, nie dam rady wam pomóc we wszystkim. Same skały mogą być problemem nie tylko ze względu na samo zmienianie okolicy w lodowe pustkowie. Podejrzewam że mają w tym jakiś większy cel, to tylko część jakiegoś dziwnego planu którego nie do końca rozumiem. Proponuję póki co poczekać z odbijaniem stolicy na później i w pełni skupić się na tych skałach, ale nie tylko na nich samych, musimy znaleźć jakiś trop, coś, co pozwoli nam odkryć jaki jest główny powód dla którego je stworzyli.

Jeden ze strażników zaśmiał się cicho, cała reszta odsunęła się spoglądając na niego zdziwieni. Ten uniósł głową i rozejrzał się po reszcie, po czym spojrzał na obu Jeźdźców.
- Jedyne na co jesteśmy naprawdę przygotowani, to na własną śmierć. - stwierdził w końcu.

Avatar darcus
Na samym końcu Kate poczuła coś, co zdawało się na niej ciążyć, ale wcale nie w nieprzyjemny sposób. Kiedy spojrzała mimowolnie w dół, spostrzegła coś, co było tak jasne i rażące, że trudno było opisać jego kształt, czy jakiekolwiek cechy. Sprawiało to, że podłoga i ziemia pod nią wydały się dziewczynie tak nieważne i ledwie widoczne jakby stała na szkle. Nogi Kate zmiękły i straciła ona oparcie, upadając na kolana i będąc zmuszoną do podparcia się rękami w miękkim mchu, zupełnie bezradna w obliczu czegoś tak niewyobrażalnie pięknego i potężnego.

- Proponuję przesłuchać mojego więźnia, na dobry początek. Znasz sposób, by zmusić go do mówienia prawdy? - Zapytał Darcus, zastanawiając się.

- Czas to zmienić. - Jeździec spojrzał na krótko na Wojnę, po czym wrócił do rozmowy ze strażnikiem. - Chcielibyście potrenować z Jeźdźcami Apokalipsy? - Zapytał sugestywnie, puszczając oczko straży.

Portal tymczasem zaprowadził Zarazę do miejsca, które mógł już pobieżnie znać, czy to wykonując zadania od Rady Spopielonych jeszcze jako Jeździec Apokalipsy, czy też eksplorując samodzielnie. Mroczny las spowity wieczną nocą, sam w sobie straszny i niebezpieczny, a będący jedynie cienką zewnętrzną powłoką piekieł. Celowo miejsce to przypominało jedno z najgorszych środowisk, na jakie mógł natknąć się zwykły śmiertelnik w swej drodze życia, by już u wejścia napoić lękiem tych, którzy tu trafiali. Xardon pojawił się po krótkiej chwili, stając obok Jeźdźca.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate wyraźnie zszokowana tym wszystkim co widziała ruszała teraz ostrożnie dłońmi dotykając podłogi jakby bojąc się, że może nagle spaść. Nie była wstanie nic powiedzieć, to co widziała po prostu przekroczyło jej najśmielsze oczekiwania.

- Jeśli uważasz że może on cokolwiek wiedzieć, to myślę że dam radę coś wymyślić. Ale w tym celu wolałbym żeby udało ci się przyprowadzić go do mnie. - stwierdził Masil.

- My? - zapytali niemal wszyscy naraz zdziwieni.
- Nie wiem czy się do tego nadajemy, mieliśmy już podstawowe treningi jako członkowie straży ale...
- Potrafię chrząszcza przygotować na wojnę stulecia! Więc wy raczej nie będziecie problemem. - stwierdził Wojna.
- Nie jesteśmy pewni czy to taki dobry pomysł. - powiedział jeden z nich nieśmiało.
- Chcecie ochronić własne miasto, czy nie?! - zawołał Wojna. - Chyba nie zamierzacie spędzić reszty życia otoczeni zimą i niańczeni prze orków, co?!
- Jasne że nie! Po prostu...
- No to żadnego wymigiwania się! Zbierzcie resztę waszych i powiedzcie im co planujemy. Niech wszyscy chętni zbiorą się... Powiedzmy że na placu dziś wieczorem.
- Cóż, myślę że możemy spróbować. - kiwnął głową jeden z nich, a większość reszty zrobiła to samo po nim.

Zaraza rozejrzał się, kojarząc nieco miejsce i to co widział nie do końca mu się podobało.
- Temu twojemu panu tak śpieszy się do wojny ze Śniącym, a przenieśliśmy się na sam początek piekła? - zapytał Jeździec skonfundowany.

Avatar darcus
- Skup się dziewczę, skup! Kontroluj, nie daj się jej! - Mówiła znad Kate jej mentorka dosadnie. W obecnej sytuacji jej głos wydawał się jednak taki odległy i nieistotny...

- To wykonalne, aczkolwiek dość trudne i będę z tym potrzebował twojej pomocy. Czary ochronne działają tylko w podziemiach. Kawałek dalej i te cwaniaki mogłyby zacząć coś majstrować. - Wyjaśnił Darcus, jednocześnie kiwając głową w zamyśleniu.

- Doskonale... Czyli ze snu nici. - Ironizował Głód, po czym zaśmiał się cicho, wsiadając z powrotem na konia.

Xardon, co można było wywnioskować po r*chach i nerwowym rozglądaniu się, sam był dość zaniepokojony. - Coś musiało pójść nie tak. Lepiej chodźmy do bramy, dowiemy się więcej na miejscu. - Rzekł, wskazując na północ i ruszając naprzód, w kierunku oddalonego o jeden horyzont gigantycznego drzewa, które mogło być tylko Drzewem Śmierci.

Avatar
Konto usunięte
Ulryk na początku nie zwrócił uwagi na Akryla, wciąż sortując swe przedmioty jednak po chwili podniósł głowę, bo zauważył że był w lekkim cieniu (W końcu Akryl nad nim stał), i zauważył wymienioną wcześniej osobę
- Hmmmm pan coś do mnie mówił? Byłem przed chwilą pogrążony w myślach i mogłem nie słuchać tak dokładnie jak bym chciał więc jeśli pan się odzywał do mnie w szczególności to mógłby pan powtórzyć to co pan powiedział ? Jeśli to oczywiście nie stanowi problemu dla pana rzecz jasna.

Avatar Gniotek7
Właściciel
darcus pisze:
r*chach

///Kisnę że jeja dalej to cenzuruje.///

Kate starała się skupić i nie osłabnąć całkowicie pod napływem tego wszystkiego co ją otaczało. Spróbowała ostrożnie i powoli podnieść się z ziemi, nie tracąc przy tym równowagi.

- Mogę się tym zająć, ale dopiero później, dzisiaj mam jeszcze parę spraw do załatwienia... W międzyczasie słyszałem że Nei'qul, ten cały Khajiit był jako członek Kultu powiązany z jakąś księgą, wiesz coś na ten temat? - zapytał Masil przyglądając się Darcusowi.

Wojna również dosiadł swojego.
- Ciekawe ilu z nich rzeczywiście przyjdzie... Strasznie dawno nikogo nie trenowałem, ciekawe ile mi zostało z umiejętności nauczyciela. - zastanowił się na głos Jeździec.

Zaraza tymczasem zaczął powoli podejrzewać co się mogło stać.
- Z jakiegoś powodu postanowiłeś pomóc Władcy Piekła, ale czy oboje rzeczywiście sobie ufacie? - zapytał ruszając za Xardonem.

Akryl patrzył przez moment na rycerza zastanawiając się czy ten przypadkiem nie robi sobie z niego jaj.
- Mówiłem że Masil, władca tego wymiaru, ma najpewniej dla ciebie i tego gościa - powiedział wskazując kościstą ręką na Wolfa - jakieś zadanie.

Tymczasem Elisif która wraz z Cedrikiem pojawiła się ponownie w ogrodzie zaczęła się teraz zastanawiać.
- Skoro część elementów już mamy, nad jednym pracuje Masil więc zostaje nam serce golema oraz znaleźć odpowiedniego kowala. To czy powinniśmy już zacząć się zastanawiać nad kolejnym ostrzem jakie będzie nam potrzebne? - zapytała patrząc na członka Kręgu.

Avatar darcus
///Protip - nie dawaj entera po cytacie. Robi się strasznie niefajna przerwa, a jak nie dasz entera to potem i tak się zrzuci pod cytat.///

Kate miała spore trudności, jednak po dłuższym zastanowieniu dało się wyczuć pewne swoiste 'cykle' działalności siły ciągnącej ją do ziemi i odbierające percepcję. Dziewczyna sama miałaby problemy z opisaniem tego co to dokładnie było komuś innemu, więc ja też nie będę tego opisywał, ale swego rodzaju schemat sprawiał, że było możliwe, przy odpowiednim wysiłku, przeciwstawienie się tej mocy. Kate po chwili udało się wstać.

- Tylko strzępki. Głównie to, co napisano w raportach. Sugerujesz, że powinienem z nim porozmawiać? - Zapytał Darcus.

- Pojęcia nie mam. Ktokolwiek tam będzie, z pewnością zdołamy pokazać im parę sztuczek. Nie robimy z nich przecież kolejnych Jeźdźców. - Zażartował Głód, ruszając powoli w kierunku, najwyraźniej, Karczmy pod Historią.

- Jeżeli przez swój długi żywot jeszcze tego nie zrobiłeś, to wkrótce boleśnie przekonasz się, że kiedy mowa o Księciu Ciemności słowo 'zaufanie' traci jakikolwiek sens. - Odpowiedział wymijająco Xardon, nie odwracając się. Jeżeli Zaraza chciał to skomentować, to niestety nie zdołał, ponieważ w tym momencie coś uderzyło w ziemię przed nimi i jeszcze zanim to zobaczyli, zachwiali się wskutek potężnego tąpnięcia. Kiedy złapali równowagę i spojrzeli na źródło przewrotu, spostrzegli przed sobą zwierzę przypominające wilka, lub warga. Różniło się ono jednak od obu tym, że było dużo większe. W kłębie osiągało wysokość na oko od dwóch do trzech metrów. Stwór stał przed podróżnikami i powoli stawiał kroki naprzód, walcząc, ale na razie nie atakował.

- W tej sytuacji musisz sama podjąć decyzję. Mogę ci tylko poradzić, byś w tej sprawie zasugerowała się tym, co mówi księga. Z tego co udało mi się podejrzeć podczas moich zwięzłych zetknięć z nią, opowiada instrukcję bardzo dokładnie. - Poradził Cedrik.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Stała więc teraz, starając się dopilnować żeby nie wywrócić się po raz kolejny i rozglądała się ostrożnie po wszystkim tym, co widziała.

- Możesz spróbować, tylko wolałbym żebyś był ostrożny. Odkąd zamieszkał tutaj, większość czasu spędza pomagając mieszkańcom albo bawiąc się z dziećmi z okolicznej wioski. Przez cały ten czas robi co może, by zapomnieć o swojej przeszłości.

- Ciekawe czy będą równie chętni do moich ćwiczeń co orkowie. - odparł uśmiechając się. Pamiętał że im potrafił dać niezły wycisk.

Zaraza pokręcił głową, co raz bardziej podejrzewając o co w tym wszystkim może chodzić. Z drugiej strony czy Książę naprawdę podejrzewa, że ten stwór będzie problemem dla takiego maga jak Xardon i Jeźdźca? Oczywiście, stracił swoją główną część mocy, ale niech sobie nie myśli, że to jedyne co posiadał.

- Zajmę się tym potem. Najpierw powinniśmy się też zastanowić jak zamierzamy zdobyć to serce. - odpowiedziała Elisif.

Avatar
Konto usunięte
- Zadnie? Od władcy tego wymiaru? No cóż zawsze jestem tutaj gościem więc chyba to jakiś sposób na zostanie tu...- Powiedział lekko zamyślonym głosem, po czym wstał na nogi - No to prowadź panie ehm jak masz na imię?

Avatar darcus
W momencie kiedy rozglądający się wzrok Kate padł na Babę, jej oczy niemal oślepiło to, co zobaczyła. Nie umiała opisać tego co widzi, ale było to tak nieziemsko piękne, że dziewczyna mogłaby niemal zabić, byle tylko nie stracić tego z oczu.

- W porządku. Którędy do niego? - Zapytał asasyn, gotów do drogi.

- Daj im fory, w końcu to ludzie. - Rzekł Głód wymownie, wiedząc, że Wojna będzie wiedział, co to oznacza.

Xardon, przeczuwając co Jeździec może myśleć, odezwał się, biorąc krok w tył. - Z tym nie ma sensu walczyć. Lepiej pierzchaj. - Rzucił krótko, samemu wzbijając się w powietrze i rzucając masą ciemnej energii, która uderzyła w bestię, jedynie bardziej ją rozjuszając, na co ta rzuciła się na maga.

- To może być trudne. Na dobry początek trzeba znaleźć kogoś, kto zna się na czarnej magii. - Zaproponował członek Kręgu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jestem Akryl, a Masil sam po was niedługo przyjdzie, moja zabawa w posłańca się na dzisiaj kończy. - odparł szkielet po czym wszedł do wieży.
Tymczasem wojownik w nietypowej zbroi którego przyprowadził oparł się teraz o ścianę, i skupił swój nieobecny wzrok na ziemi.

Kate wpatrywała się więc w nią teraz, nie potrafiąc zbytnio zapanować nad sobą.

- Pokażę ci, i tak mam na zewnątrz coś do załatwienia. - odparł Masil otwierając ruchem ręki portal, tymczasem ten sam portal pojawił się kawałek od ogniska, przy którym znajdowali się teraz obaj rycerze.

- Tak z innej beczki, zawsze zastanawiało mnie jak smakuje alkohol, nigdy nie miałem okazji go spróbować. - stwierdził Wojna.

A więc na tym to ma polegać? Mamy przed wszystkim uciekać? A może to Xardonowi wydaje się że to on jest tutaj jedynym, które jest wstanie coś zrobić? - zastanawiał się Zaraza oddalając się na bezpieczną odległość i obserwując potwora, stale gotowy to dołączenia do walki.

Elisif zastanawiała się przez krótki moment.
- W zasadzie to na myśl przychodzi mi tylko jedna osoba. Skoro Xardas nie żyje, to jedyną opcją która jest w jakiś sposób dostępna, jest jego brat, Xardon. - odparł w końcu.

Avatar
Konto usunięte
- Aha.... ciekawy szkielet, w sumie nigdy przedtem z jednym nie rozmawiałem zawsze mnie atakowały swoimi zakrzywionymi mieczami i łukami....... - powiedział Ulryk po odejściu Akryla, chwilę potem odwrócił się w kierunku drugiego rycerza - A ty jakie miałeś przeżycia ż szkieletami ...... znaczy się szkieletami które nie należą do ciebie przyjacielu?

Avatar darcus
- Co się dzieje? Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha. - Zażartowała z chichotem Baba. Albo i nie. Głos który Kate usłyszała brzmiał bowiem zupełnie inaczej, niż Jaga zazwyczaj. Pieścił uszy dziewczyny w podobny sposób jak widok, którego doświadczała, jej oczy.

Darcus, chwilowo nie mówiąc nic więcej, ruszył naprzód, by przejść przez portal.

- Kiedyś próbowałem jednego z tych słabszych trunków i powiem ci, że w porównaniu z takimi napojami jak rynkol to nic nadzwyczajnego. Z drugiej jednak strony, istnieją ponoć znacznie mocniejsze wersje alkoholu. - Odparł Głód, którego temat podjęty przez Wojnę sam zaczął zastanawiać.

W tym momencie stało się coś, czego Zaraza raczej się nie spodziewał. Stwór, nie robiąc sobie nic z ataku Xardona, potężnym kłapnięciem szczęk złapał maga i równie potężnym potrząśnięciem rozerwał go w pół. Wokół rozleciały się flaki, na szczęście suche i raczej zastałe, bez krzty krwi czy posoki, a górna połowa ciała poleciała tuż pod nogi byłego Jeźdźca.

Cedrik zastanowił się przez chwilę. - Słyszałem już o Xardonie, Krąg miał z nim kiedyś pomniejszą utarczkę. Z tego co wiem może być dość niebezpieczny. Jesteś pewna, że można mu ufać? - Zapytał, nie wyrażając jednak niepokoju, który mogłaby sugerować jego wypowiedź.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ja... To wszystko... - wykrztusiła jedyne na co było ją stać Kate wciąż wpatrując się w Jagę.

- Zdarzało się, w mojej dawnej pracy nekromanci i ich stwory były dość częstym przeciwnikiem. - odparł Wolf spoglądając na ognisko z wbitym mieczem, w tym samym momencie z portalu obok wyszli Masil wraz z Darcusem.
- O, no proszę, a więc jesteście, obawiałem się że będę was musiał sam szukać... - mruknął mag po czym skierował się do Darcusa. - Wioskę widać już stąd. - powiedział wskazując zbiorowisko w większości drewnianych budynków, w tle którego w oddali powstała teraz jakaś monumentalna budowla. - Nei'qula powinieneś sam gdzieś tam znaleźć, w końcu to Khajiit, łatwo go będzie rozpoznać. - stwierdził i nie czekając na odpowiedź z powrotem zwrócił się do rycerzy. - Co do was, to wydaje mi się że macie wprawę w łażeniu po lochach i walce z nieumarłymi?

- Cóż, skoro zmierzamy do Karczmy, to będziemy mogli się osobiście przekonać. - stwierdził Wojna już nie mogąc się doczekać jak zacznie próbować wszystko co tylko wpadnie mu w łapy.

Zaraza otwarł szeroko oczy po czym prawie natychmiast je zmrużył.
Coś tu nie gra, przecież ktoś taki jak Xardon nie dałby się tak po prostu zabić... Co ta dwójka kombinuje? - zastanawiał się przez moment, po czym spodziewając się że teraz stwór będzie chciał dopaść jego, rzucił się biegiem w dalszą część piekła. W międzyczasie sięgnął do ciemniejszego miejsca swojej skóry na prawej ręce i przycisnął ją dwoma palcami co spowodowało że ta się zwinęła ukazując dwa wąskie, organiczne przedmioty, przypominające coś w rodzaju strzykawek. Jeździec uśmiechnął się nie tracąc przy tym tempa po czym wyciągnął oba przedmioty i ruszył dalej trzymając je w zaciśniętej dłoni. Wiedziałem że kiedyś to się przyda.

- Nie... - odparła Elisif. - W zasadzie to nawet nie wiem czy będzie chciał nam pomóc. Ale nie znam nikogo innego który byłby wstanie to zrobić.

Avatar darcus
- Spokojnie, powinno zaraz minąć. Na razie chłoń tylko z tego ile potrafisz. - Odparła pokrzepiająco Baba, najwyraźniej zdając sobie sprawę z tego, jak czuje się Kate.

Darcus kiwnął tylko głowa, rzucił okiem na 'gości' Masila, po czym ruszył we wskazanym kierunku.

- Rzecz jasna. - Pokiwał głową Głód, uśmiechnięty z lekka ironicznie na myśl o tym co może myśleć sobie jego brat.

Zaraza, biegnąc, usłyszał za sobą kroki zwierzęcia. Czy też należały do wilczego stwora który przygwoździł Xardona, czy czegokolwiek innego, z każdą sekundą były coraz bliżej.

- Bądź zatem ostrożna. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy, daj mi znać. Ach, chyba najwyższa pora, żebym ci to dał. Musisz mieć jakiś inny sposób, niż twoja od-niedawna-córka, żeby się ze mną porozumieć. - Rzekłszy to Cedrik wyciągnął do Elisif dłoń wierzchem do dołu, trzymając w niej pierścień, podobny temu, który wcześniej podarował Adanosowi.

Avatar
Konto usunięte
- Ależ oczywiście że mam w końcu sam jestem jednym z nich..... chociaż podejrzewam że chodzi ci o bardziej standardowe sprawy związane z nekromantami itp.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate stała więc w ciszy wciąż próbując ogarnąć to wszystko, co było dla niej czymś zupełnie nowym.

Nei'qul znajdował się teraz przed wioską, bawiąc się z trójką dzieci, które biegały za jakimś pociesznym dwemerskim pająkiem łażącym dookoła.

Zaraza w tym momencie uniósł jeden z wyciągniętych ze skóry przedmiotów i wbił go sobie w klatkę piersiową. Jego oczy wypełniły się zieloną energią a on sam zniknął zostawiając za sobą trujące opary. Pojawił się kilkanaście metrów dalej o mało nie uderzając w drzewo.
- Bywało lepiej, ale powinno starczyć. - stwierdził na głos Jeździec po czym ponownie przeniósł się kawałek dalej, starając się przyzwyczaić do zdobytej umiejętności.

- Jak się z tego korzysta? - zapytała Elisif odbierając od niego pierścień i przyglądając się mu.

- Cóż, obaj jesteście ludźmi którzy mają wprawę w walce, miejmy nadzieję więc że się wam uda. - odparł spoglądając na obu, po czym westchnął. - Sprawa wygląda tak. Wyślę was do pewnych podziemnych katakumb, nikt nie odwiedzał ich od lat, więc w środku pewnie zaroiło się tam od nieumarłych, interesuje nas jednak tylko jeden z nich, resztę możecie zwyczajnie wybić. Waszym celem jest znalezienie nieumarłego arcymistrza magów ognia, oraz namówienie go, by przywołał dla was ducha ognia. To może być dosyć trudne, podejrzewam że ten będzie nawet chciał z wami walczyć, ale podejrzewam że znajdziecie jakiś sposób by go przekonać, nie ważne jaki. Kiedy już przywoła ów ducha, musicie go pokonać, po czym wydobyć z jego ciała kryształ. Następnie wracacie przez portal który dla was utworzę i wszyscy będą zadowoleni, jakieś pytania?

Avatar darcus
W pewnym momencie działanie wywaru zaczęło ustawać, a wraz z nim dziwne wrażenia których doświadczała Kate. W pewnym sensie zmieniły się także jej wspomnienia. Czuła się tak, jakby to czego doświadczyła tylko jej się przyśniło, choć w niebywale realistyczny sposób, jak na sen. Baba stała nieruchomo przed dziewczyną i wpatrywała się w nią, jakby szukała czegoś na jej twarzy.

- Nei'qul? - Rzucił Darcus podchodząc bliżej, bardziej by zwrócić na siebie uwagę, niż faktycznie zapytać.

W tym momencie kroki ucichły na chwilę, tylko po to by zostać zastąpionymi przez cichy świst w powietrzu, tak, jakby coś przez nie leciało. Chwilę potem przed Zarazą z głośnym tąpnięciem wylądowała bestia jeszcze większa od tej napotkanej ostatnio. Tym razem przypominała ona lamparta. Stwór przymierzył się do pacnięcia Jeźdźca łapą.

- Ma kilka zastosowań. Kiedy go założysz, zyskasz zdolność przywołania i natychmiastowego przywdziania ubrań podobnych do moich. Nie służą one jednak wyłącznie do ochrony przed wścibskimi spojrzeniami. Mając je na sobie, będziesz mogła porozumieć się ze mną telepatycznie. - Wyjaśnił Cedrik dotykając skroni.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate stała przez chwilę nieruchomo po czym poczuła jakby od tego wszystkiego zakręciło jej się w głowie i upadła na kolana. Złapała się jedną ręką za głowę po czym spojrzała na Babę.
- To... To było... - próbowała coś powiedzieć.

Khajiit spojrzał na Darcusa z uśmiechem który automatycznie zniknął widząc przybysza, zupełnie jakby spodziewał się jaki jest cel jego wizyty.
- To ja. - odparł sucho przesuwając niewielką dźwigienkę na małym metalowym urządzeniu które trzymał w rękach, co spowodowało że maszyna odbiegła nieco dalej od nich, a za nią poleciały wszystkie zgromadzone dzieci.

Zaraza zacisnął zęby i przeniósł się kilka metrów za zwierza. Musisz się świetnie bawić, co, władco piekieł? - pomyślał po czym za pomocą mocy począł przenosić się co raz głębiej lasu.

- Brzmi niezwykle użytecznie, dziękuję, z pewnością się przyda. - odpowiedziała Elisif. - Wracając jeszcze do kwestii Xardona... Masz może pomysł jak się z nim skontaktować? - zapytała.

Avatar darcus
- To dość sporo, wiem, ale musiałaś to zobaczyć. A już wkrótce będziesz widzieć to i znacznie więcej bez pomocy moich wywarów. Wstań. - Rzekła spokojnie i pokrzepiająco Baba znów swoim zwyczajnym głosem, podając Kate rękę do pomocy.

- Wybacz, że niepokoję, ale czasy są ciężkie i muszę czepiać się każdego strzępka nadziei, jaki się pojawi. Chcę zadać ci kilka pytań na temat Kultu Firnu. - Przeszedł niemal od razu do rzeczy Darcus.

Bestia dalej biegła za Zarazą, ale wkrótce jej kroki zaczęły cichnąć. Wyglądało na to, że nowa zdolność Zarazy pozwoliła mu poruszać się odrobinę szybciej, niż biegł stwór. Drzewo Śmierci było tuż-tuż...

- Niestety nie mam pojęcia. Mogę jednak spróbować się dowiedzieć. - Zaproponował Cedrik.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate bez słowa więcej chwyciła rękę Jagi i podniosła się z ziemi.

Nei'qul uniósł głowę w górę i spojrzał w niebo wzdychając ciężko.
- Czemu to musiało być takie oczywiste... - mruknał Khajiit. - Zdajesz sobie sprawę że już bez tego Kult zrobiłby wiele żeby tylko mnie zniszczyć? - zapytał spoglądając na niego smutnym wzrokiem. - Poza tym obecność byłego kultysty w okolicy wcale nie pomaga. - dodał rzucając okiem na Szczura wciąż siedzącego pod drzewem.

Zaraza więc ostrożnie i co raz płynniej, przenosił się co raz dalej, wypatrując kolejnego zagrożenia.

- Cóż, z pewnością by mi to pomogło. - stwierdziła Elisif.

Avatar darcus
- Idź odpocząć kilka minut, porozmawiaj z łóżkiem. Potem dam ci kolejne zadanie. - Zaproponowała dziewczynie nauczycielka, sama odwracając się do kotła i siorbiąc z kubka napełnionego chwilę wcześniej jego zawartością.

- U Masila jesteś bezpieczny. Zresztą, to on przysłał mnie do ciebie. - Wyjaśnił Darcus, podążając za wzrokiem Nei'qula na Szczura.

- W porządku. Czy potrzebujesz czegoś jeszcze? - Zapytał profilaktycznie Cedrik.

W pewnym momencie Zaraza dotarł pod Drzewo Śmierci. W oddali, w pniu, majaczyła potężna brama Studni Dusz, jednak droga do niej została niedbale rozkopana, uniemożliwiając przejście. Zamiast tego w dół rozpadliny prowadziło strome zejście, naprzeciwko którego znajdowały się monstrualne wrota piekieł, ozdobione wizerunkami potępionych. Ich górną framugę znaczyły rzeźbione słowa. "Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie". Nad wrotami, na półce przed Drzewem Śmierci stała kolejna bestia, największa z trzech. Lew. Stwór ryknął i zeskoczył na dół, do rozpadliny, blokując Jeźdźcowi drogę do wrót.

Avatar
Konto usunięte
- Hmmm mag ognia? Masz na myśl Piromante? - zapytał Ulryk trochę zdziwiony tym zdanie oraz "Przywołaniem ducha ognia" czym jest duch ognia? czy to jakaś nowa sztuka piromancji? Czy może istnieje jakieś przymierze o którym nie słyszał które sprawia że ich członkowie stają się duchami ognia kiedy są przywołani ?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate kiwnęła głową i położyła się powoli na łóżku, starając się przy tym po kolei odtworzyć i przemyśleć to do widziała.

- No tak... Problem polega na tym że u magów takich jak on trudno całkowicie potwierdzić to swoje bezpieczeństwo. Widziałeś co on tutaj robi? W pewnym momencie te wszystkie jego wielkie budowle i jeszcze większe ambicje zawalą nam się na głowy.

- Nie, raczej nie. - odparła Elisif wkładając pierścień do kieszeni.

Szkoda byłoby używać prawie wszystkiego co mam tu i teraz, będę musiał go jakoś wyminąć - stwierdził Zaraza przyglądając się zwierzowi i próbując ocenić jego zwinność.

- Nazywaj to jak chcesz, ważne, że za życia podążał ścieżką ognia i jako arcymistrz potrafił przywołać takowego ducha. Podejrzewam że przy odrobinie pomocy teraz dalej będzie wstanie to uczynić. - stwierdził Masil.

Avatar
Konto usunięte
- Aha.... to kiedy ruszamy?

Avatar darcus
Aby położyć się w łóżku Kate musiała opuścić piwnicę, ale z tym raczej nie było problemu. Posłanie było miękkie i ciepłe jak zawsze.

- Masil często porywa się na rzeczy duże i większe, nie wszystkie takie działania mogę poprzeć, ale ufam mu. I ty też powinieneś, chyba, że wolisz być na zewnątrz, w zasięgu Kultu. - Rzekł Darcus ostro. Może nawet trochę za ostro jak na niego.

Zwierzę było większe od swojego ziemskiego odpowiednika w porównywalnej skali do pozostałych dwóch, które Jeździec napotkał. Stwór jednak był lwem, co oznaczało, że był większy i cięższy od innych. Nie wyglądał na zbyt zwinnego, a raczej na ociężałego i powolnego, aczkolwiek, kto wie? Pozory mogły mylić.

- Zatem do zobaczenia. - Rzucił krótko Cedrik po czym zniknął susem w portalu, który obok pojawił się równie szybko jak zniknął.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate westchnęła głęboko i oddała się na chwilę spokojowi, z jakim związane było leżenie na tym łóżku.

- Mówiąc szczerze chciałbym żebyście zajęli się tym już teraz. - mówiąc to wykonał lekki gest głową, a za nimi otwarł się portal.

- Po prostu powiedz czego chcesz. - odparł spoglądając z gniewem w oczach na Darcusa.

Zaraza nie zastanawiając się więc dłużej spróbował wyminąć zwierzę wykonując trzy szybkie skoki mocy, próbując przy tym oddalić się od stwora i jak najszybciej dostać do bramy.

Avatar darcus
A zatem pozostało jej relaksować się i czekać na kolejne polecenia od Baby.

- Księga. Co ci to mówi? - Zapytał krótko Darcus.

Duży błąd. Zwierzę okazało się dużo zwinniejsze, niż początkowo wyglądało. Tąpnęło w miejscu niemal w tym samym momencie, w którym skończył się trzeci skok Zarazy, co posłało go najpierw w powietrze, a potem na glebę kilka metrów dalej. W tym momencie leżąc na ziemi Jeździec zauważył za sobą dwie pozostałe bestie, wilka i lamparta, które dobiegły do skarpy.

Avatar
Konto usunięte
- Rozumiem, w takim razie.....- powiedział, po czym chwycił za swój miecz i wskoczył w portal

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Oo, no proszę, a więc teraz zaczęło was to interesować? Szkoda że nikt nie pomyślał o tym wcześniej, kiedy wymienialiście się nią za jakiś głupi Prastary Zwój. - odparł Khajiit unosząc ręce w powietrze tonem, jakby Prastary Zwój był zwykłym skrawkiem bezużytecznego papieru.

Łatwo nie odpuszczacie, co? - pomyślał po czym przeniósł się mocą do pozycji stojącej i rozejrzał po wrogach. Już zaczynał mu chodzić po głowie pewien plan, ale wolał zaczekać na ruch przeciwnika.

Ulryk przeniósł się do sporych wielkości cmentarza otoczonego przez stary i ponury las. Sam cmentarz wydawał się nie wyróżniać zupełnie niczym, na samym środku stał ponury i zaniedbany kościół. Po krótkiej chwili do rycerza dołączył również Wolf, rozejrzał się dookoła i westchnął głęboko.
- Wspomnienia wracają, mogłem się domyślać że to tutaj chce wysłać nas Masil. - mruknął.

Avatar darcus
- Czekaj moment, o czym ty mówisz? - Zapytał Darcus, najwyraźniej nie bardzo rozumiejąc, co jego rozmówca może mieć na myśli.

Dwa mniejsze zwierzęta kolejno zeskoczyły do parowu przy akompaniamencie tąpnięć i lekkiego trzęsienia ziemi. Warczały i ryczały na Zarazę, najwyraźniej próbując go zastraszyć, zanim zaatakują. W tym samym czasie największy z trójki ruszył w swoje prawo, okrążając powoli pole walki i dumnie unosząc łeb, przeszywając Jeźdźca spojrzeniem, którego naturę z racji zwierzęcych kształtów przeciwnika trudno było zdefiniować.

Avatar
Konto usunięte
- Hmm Cmentarz ahh przypominają mi się już moje przygody, mam tylko nadzieje że nie wpadniemy na paskudne mięso pożerające robactwo..... no ale co zrobić jeśli są prać na przód trzeba - powiedział, bardziej do siebie niż do towarzysza, Ulryk, po czym odwrócił się do Wolfa - Wygląda na to ze ty wiesz gdzie iść prawda?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Khajiit patrzył przez krótką chwilę na Darcusa po czym westchnął głęboko.
- Kiedy do wasz przybyłem po raz pierwszy, miałem ze sobą księgę o którą najpewniej ci chodzi. Byłem idiotą i z jakiegoś durnego powodu pomyślałem że zabranie jej ze sobą z bazy Kultu w trakcie ucieczki będzie świetnym pomysłem... Udało mi się przeżyć aż do teraz tylko dzięki temu że najwyraźniej Kult miał w tym jakiś zysk. - mruknął Nei'qul ponownie rzucając okiem na Szczura. - Tak czy siak, kultyści zaczęli wprowadzać w życie swoje plany i zdecydowali że muszą ją odzyskać. Jeśli mnie pamięć nie myli, to ci cali asasyni zgodzili się na taki układ, że kultyści nie zrobią ze mnie karmy dla wilków i na dodatek dadzą wam Prastary Zwój w zamian za ów księgę. Niestety nikogo nie zaczęło zastanawiać że hej, skoro Kult Firnu daje w zamian tak dużo za jedną księgę, to musi być dla nich niezwykle wartościowa. Gdyby ktokolwiek znał prawdziwą wartość tej księgi to poświęciłby i Prastary Zwój, i mnie, i jeszcze stu innych byle tylko nie dostali jej w swoje ręce. Ale cóż, kto mógł wiedzieć że w przyszłości Kult stanie się takim zagrożeniem, racja?

Zaraza stojąc niewzruszony w miejscu rozłożył swoje ręce niczym motyl żeby pokazać własną wielkość. Spodziewał się że oczywiście nie wystraszy żadnego z przeciwników, ale mógł je tym sprowokować. Na to wciąż postanowił czekać, na ich ruch.

- Jeśli mnie pamięć nie myli to wejście do katakumb znajduje się w kościele pod sarkofagiem znajdującym się przy ołtarzu. - odparł ruszając powolnym krokiem po ścieżce z rozsypanych kamieni prowadzącą do budynku. - Pomyśleć że takie jak to zostanie zaniedbane przez Wojowników Innosa. - dodał po czym uśmiechnął się lekko. - Ale cóż, znając ich całą historię to wcale mnie to aż tak nie dziwi.

Avatar darcus
- Teraz mi się przypomina, że faktycznie czytałem kiedyś raporty na ten temat. - Potwierdził Darcus. - Tego nikt nie mógł przewidzieć. Tak czy siak jednak, osoba odpowiedzialna za tę transakcję nie żyje, więc nie ma sensu tego roztrząsać. Powiedz mi więcej o tej księdze. - Poprosił.

Wilk i lampart zaczęły warczeć i uderzać łapami w ziemię w jakimś dziwnym rytmie, a lew warknął kilka razy prowokująco. Całość sprawiała wrażenie niemal... Religijną. Jakby to był jakiś rytuał. Zanim jednak Jeździec zdążył się nad tym zastanowić, okrążający go do tej pory przeciwnik zdążył nakreślić półokrąg, odcinając Zarazie drogę ucieczki, po czym rzucił się na niego.

Avatar
Konto usunięte
- Ahh stary trik z tajnym przejściem pod sarkofagiem, tak stary niczym tajne przejście pod ołtarzem , które często spotykałem na swoich podróżach - skomentował, po czym ruszył za Wolfem - Szczerze powiedziawszy tyle razy odwiedzałem zaniedbane cmentarzyska odwiedzałem tak wielokrotnie że doszedłem do wniosku że naturalnym stanem takich miejsc jest takowy który teraz tutaj widzimy - w tym komentarzu można było usłyszeć dość subtelną nutą smutku

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nei'qul najwyraźniej miał ochotę coś dodać, ale powstrzymał się zadowolony faktem że nie padły żadne oskarżenia pod jego imieniem. Westchnął jeszcze raz i skupił swój wzrok na dzieciach biegających kilkadziesiąt metrów dalej za dwemerskim pająkiem.
- Nie wiem wszystkiego, wydaje mi się nawet że całą zawartość zna tylko i wyłącznie przywódca Kultu. Udało mi się jedynie podsłuchać parę razy kilka rzeczy. Wiem że to cholernie ważny artefakt, księga i jej zawartość mogą być prawdopodobnie główną przewagą jaką przed nami mają. Oczywiście, Kult sam z siebie jest potężny i być może wojna nie różniłaby się aż tak bardzo w tym momencie, ale to właśnie dzięki niej ich szanse niezwykle wzrosły. Słyszałeś o tych lodowych skałach co pospadały na Stary Kontynent? Osobiście jestem prawie całkowicie pewien że udało im się to tylko dzięki wiedzy zawartej w księdze. Chodziły nawet plotki że ujawnienie się Naznaczonych jest efektem prób otwarcia jej, ale nie wiem ile w tym prawdy.

Zaraza w tym momencie szybko zacisnął pięść na drugim z przedmiotów i z całej siły wbił ją sobie w klatkę piersiową po czym zniknął. Pojawił się krótką chwilę później za dwoma mniejszymi ze zwierząt. W tym momencie z jego pleców wyrwała się dodatkowa wyglądająca na gnijącą kończyna z ostrym niczym przy ogonie skorpiona żądle na końcu. Jeździec wyskoczył na wysokość około dwóch metrów a dodatkowa kończyna ponad trzy razy dłuższa od jego rąk sięgnęła z nad jego głowy i wbiła się prosto w kręgosłup lamparta. Zaraza wylądował teraz na zwierzęciu ze wciąż wbitym żądłem i złapał się go mocno za grzbiet. Samego lamparta zaczęła tymczasem w niezwykle szybkim tempie wypełniać choroba, która dostała się niemal natychmiast do jego głowy i niczym wirus zaraziła powolnie mózg zwierzęcia, dając Jeźdźcowi nad nim pełną kontrolę.

- Może i masz rację. - przyznał Wolf. - Problem polega na tym że leżą tutaj praktycznie sami samozwańczy święci. Paladyni, magowie ognia i cała masa innych ważnych sługów Innosa. W końcu to nie przypadek że zmarły arcymag ognia zamieszkuje akurat te katakumby, w końcu to tutaj został pochowany.

Avatar darcus
- Naznaczonych? - Zapytał Darcus, unosząc brew.

Lew wyrżnął się pod własnym impetem, upadając na ziemię z braku ofiary do złapania, a lampart zaczął wierzgać, próbując zrzucić Zarazę z grzbietu. W pewnym momencie jednak choroba zaczęła działać i skulił się, powoli oddając się Jeźdźcowi. Wilk zaś skoczył, chcąc pomóc pobratymcowi pozbyć się 'pasożyta' z grzbietu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cholera mam za długi język. - mruknął Khajiit sam do siebie. - Tak niektórzy z Kultystów nazywają tą lodową dwójkę która pomaga Kultowi, sam ich nie widziałem, ale słyszałem że okazali się nimi być kobieta i jakiś ork. Podobno są cholernie niebezpieczni. - odparł.

Zaraza jako iż przejął kontrolę nad jednym z przeciwników zmusił go do skoku w bok w celu uniknięcia wilka, po czym sam nakierował lamparta żeby ten rzucił się na niego.

Avatar darcus
- Chyba wiem o kim mówisz. - Potwierdził Darcus kiwnięciem głowy. - Co ich wyróżnia? - Zapytał.

Lampart doskoczył do wilka, zaskakując go i złapał w szczęki jego kark. Wystarczył jeden ruch, by go zabić.

Avatar
Konto usunięte
- Ehm czyli Piromancja jest w tym świecie aż taka ważna? Huh w moim świcie większość Piromantów to wyrzutki mieszkające na bagnach z dala od cywilizacji......

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Trudno dokładnie powiedzieć, słyszałem chodzące w Kulcie legendy lub mity o nich, jeszcze zanim tak naprawdę się pojawili, więc trudno mi stwierdzić czy to wszystko było prawdą. Tak czy siak według legendy wybraniec miał być osobą nie związaną zupełnie z Kultem, zatem i nie będący kultystą, tą część wielu odrzucało, myśląc sobie z nadzieją "Hej, to może ja jestem wybrańcem, tylko jeszcze o tym nie wiem?". Dalej w tej niby legendzie była mowa, że zostanie oni spowity mrozem jakiego jeszcze nikt nigdy nie poczuł, i jako Naznaczony nową mocą, będzie tym którzy przypieczętują los. Nie ma w tym micie jednak ani słowa o tym, o czyj los chodzi. Krążyły też dodatkowe plotki że najpewniej mają oni wyraźny związek z księgą, ale żaden nikt tego nie potwierdził. Nie rozumiem tylko czemu okazało się że istnieją dwaj pseudo-wybrańcy a nie jeden, a ni tym bardziej czemu od razu dołączyli się Kultu. Podejrzewam jednak że albo ma to rzeczywiście związek z tą księgą, albo po prostu Kult stara się wyglądać na takich, którzy naprawdę rozumieją ich naturę i są wstanie im pomóc z nową mocą, to może brzmieć wiarygodnie, patrząc na to że na lodzie to jednak się znają. - Nei'qul mimo iż cały czas wyglądał na niezadowolonego tym że musi rozmawiać o Kulcie przed którym cudem udało mu się zwiać, to jednak kiedy zaczynał już mówić, to robił to tak długo aż powiedział zupełnie wszystko to wpadło mu do głowy.

Zaraza jednak zamiast natychmiast zabić wilka przeskoczył na niego odrywając swoją dodatkową kończynę od lamparta i wbijając ją w kręgosłup drugiego zwierzęcia. Spowodowało to to samo co w przypadku lamparta, zwierzę zaczynało tracić własną świadomość i kontrolę nad ciałem, powoli oddając się Jeźdźcowi. Zaraza tymczasem przestał w pełni kontrolować lamparta jako iż nie był już z nim połączony, ale ten zarażony doszczętnie nie był wstanie wrócić do poprzedniej formy co spowodowało że zaczął szukać nowego przeciwnika, w którym nie byłoby namiastki tej samej choroby która go dotykała, i jak można się domyślić, okazał się nim trzeci, największy z przeciwników.

- Cóż, kiedyś z pewnością była na Starym Kontynencie dosyć istotna. W końcu magami ognia zostawali najbardziej oddani z sługów Innosa. Po odejściu bogów jednak, niewiele z nich zostało. Większość opuściła klasztor, a najbardziej oddani z magów zwariowali. Mimo wszystko jednak tym cmentarzem przestano się opiekować już dużo wcześniej, najwyraźniej gdzieś mieli szacunek do zmarłych i okazało się to przestać być opłacalne. - stwierdził Wolf zbliżając się do kościoła.

Avatar
Konto usunięte
- Innosa? Huh nigdy o nim nie słyszałem...... chociaż tyle bogów już było że ho ho......

Avatar darcus
- Ale w zasadzie dlaczego? Dlaczego właśnie lód? - Dopytywał się Darcus, gestykulując lekko.

Lampart, co chwilę potrząsając łbem, jakby miał w nim coś natrętnego, co w sumie było prawdą, warknął niespokojnie i skoczył na lwa. Ten jednak był potężniejszy, niż Zaraza mógł przypuszczać i złapał swojego jeszcze-chwilę-wcześniej-sprzymierzeńca szczękami za kark. Rozległ się głośny trzask łamanych kości i zwierzę znieruchomiało.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A cholera ich wie. - mruknął Nei'qul. - Może ma to związek właśnie z księgą? Może pierwszy kultysta akurat ten typ magii miał najbardziej okiełznany więc postanowił szkolić w nim innych? Nie wiem tego ani ja, ani większość kultystów. - odparł wzruszając ramionami.

Zaraza raczej nie podejrzewał że lampart poradzi sobie ze znacznie większym przeciwnikiem, ale przynajmniej pozbył się jednego z wrogów, a drugi z nich był pod jego kontrolą. Ujeżdżał więc wilka i spoglądając skupionym spojrzeniem w oczy ostatniego z przeciwników i po raz kolejny czekając na jego ruch.

- W tej chwili to że kiedyś ktoś taki istniał nie jest istotne. Został zgładzony przez śmiertelników co tylko pokazuje że bogowie nie są wcale tacy potężni jacy mogą się wydawać. Zabiła go jego własna duma, tak samo jak jego brata. Tylko jeden z nich był na tyle mądry, by oddać swoją moc śmiertelnikom i odejść w cień. Co nie zmienia faktu że również musiał być niezwykle słaby, skoro oddał im ją, zamiast po prostu ich zniszczyć. Cóż, tak czy siak chodzi plotka że ponoć uczłowieczenie Adanosa żyje gdzieś na Starym Kontynencie i pomaga ludziom. Chciałbym go kiedyś spotkać i popytać odnośnie wydarzeń z tamtego dnia. - opowiedział Wolf w międzyczasie kiedy dwójka wojowników stanęła przez spróchniałymi drzwiami kościoła.

Avatar darcus
Darcus przymknął na chwilę oczy. Nei-qul nie mógł tego wiedzieć, ale przez jego myśli w kilka sekund przemknęło przynajmniej kilkadziesiąt bóstw, istot i ideologii, które mogłyby być tego przyczyną.

Lew zrobił coś, czego prawdopodobnie Zaraza się nie spodziewał. A może jednak? Rzucił w niego cielskiem Lamparta, które w mgnieniu oka przysłoniło cały widok na przeciwnika.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A więc? - zapytał Khajiit zakładając ręce. - Jest jeszcze coś, czym zamierzasz mnie męczyć?

Zaraza mając podejrzenia co przeciwnik może planować rozkazał szybko wilkowi odskoczyć w bok unikając lamparta, sam natomiast odłączył się od niego i skoczył na martwego kota lądując wraz z nim na ziemi i jednocześnie ukrywając się pod jego ciałem.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku