Kate zacisnęła tylko zęby, żarty w tym momencie były ostatnim na co miała ochotę. Westchnęła głęboko żeby się uspokoić, po czym chwyciła miskę i wzięła się za jej zawartość.
- Buduję własną akademię dla magów, pomagam w stworzeniu jednej z najpotężniejszych broni jakie widział świat i przygotowuję się do walki między wymiarami... - wyliczył Masil. - Więc wydaje mi się że całkiem nieźle. - stwierdził uśmiechając się lekko. - Powiem ci że bycie kimś kogo decyzje mają cholernie duże znaczenie jest męczące, ale zaczyna mi się to podobać, ale zresztą przecież ty o tym bardzo dobrze wiesz, co nie?
Strażnicy na raz spojrzeli w ich stronę i kilku z nich odskoczyło wystraszeni obecnością samych Jeźdźców oraz ich wierzchowców. Wyglądało na to że część z nich ich rozpoznała. Minęła krótka chwila zanim jeden z nich wystąpił z grupki na przód z wypiętą piersią.
- Ttttak? - wycisnął z siebie jąkliwie mimo iż chciał chyba zabrzmieć bardziej dzielnie i poważnie.
Zaraza zastanawiał się przez dłuższą chwilę intensywnie. Wiedział że od jego wyboru dużo zależy. Niezgodzenie się mogłoby w najlepszym przypadku spowodować że zostanie odcięty od całej sprawy, a była ona tym co zaczęło ostatnio cholernie zżerało jego ciekawość. Dlaczego Xardon staje po stronie tego jego Księcia Ciemności, zamiast wspomóc człowieka którego uczył przecież jego własny brat? Czemu uważa Masila za aż tak duże zagrożenie? Czy Masil naprawdę jest kimś kogo powinno się wyeliminować? Czy może to Xardon wraz z tym swoich Księciem stanowią prawdziwe zagrożenie? A może najlepiej by było gdyby zniknęła cała trójka? Cóż, widzę tylko jedną drogę by dowiedzieć się wszystkiego... No dobrze magowie, czas zacząć grać na poważnie.
- Wchodzę w to. - stwierdził Zaraza głosem, w którym nie było nawet najmniejszego cienia wątpliwości.
Akryl uniósł głowę zdziwiony obecnością Kazia i szybko dotarło do niego to co się wydarzyło.
- A więc to tak... Spartoliłeś sprawę jak zawsze, co? - zapytał. - Tyle szczęścia że nasz rycerz sam tutaj trafił.

Zaloguj się





