Karczma pod Historią

Avatar Omeg12
Poszukał ów Axa, ewentualnie wspomagając się dalszymi pytaniami i w ostateczności telepatią.

Avatar darcus
- Księga na pewno nie powiedziała ci więcej? - Zdziwił się Darcus.

Ax był tam, gdzie Davis spotkał go wcześniej. Zajęty w kuźni.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak jak mówiłam, jedyne wiadomości na jej temat mówią że żyje ona na wyspie Khorinis, ale nikomu do tej pory nie udało się zbliżyć do niej a co dopiero upolować. Nie pamiętam żeby księga mówiła cokolwiek więcej o... A zresztą. - mruknęła w którymś momencie po czym zdjęła plecak i wyciągnęła z niego księgę. - Opowiedz jeszcze raz dokładnie o Oku kamiennej pantery i samym zwierzęciu.

Avatar darcus
Księga, jak za poprzednim razem, powoli wymalowała na swych kartach słowa zapisane przed laty.
"Kamienna pantera to postrach wojowników i myśliwych z wyspy Khorinis, u wybrzeży Myrthany. Tylko stamtąd kiedykolwiek doniesiono o spotkaniu tej bestii, więc mogę przypuszczać, że jest tylko jedna. Kiedy piszę te słowa, nikt nie zdołał jeszcze jej ubić, ani nawet przeżyć bliższego spotkania, ale jestem niemal całkowicie pewien, że jej oko jest wymaganym elementem do konstrukcji Gniewu Bogów."
Tym razem jednak nie było to wszystko.
"Z początku sądziłem, że źródłem mocy kamiennej pantery, potęgą, która sprawia, że nie jest ona tylko zwykłym posągiem, jest jej serce. Okazuje się jednak, że, z powodów, których jeszcze nie mogę ci zdradzić, tymże źródłem są oczy. Potrzebujesz tylko jednego, dlatego nie ryzykuj wydobycia obu. Już próba zdobycia pojedynczego oka bez uwalniania nagromadzonej w nim mocy jest niebezpieczna, zachowaj więc ekstremalną ostrożność podczas wyciągania go z oczodołu bestii, kiedy już ją ubijesz. Szczegóły takiego postępowania powinien znać zręczny myśliwy."
- I co? Coś nowego? - Zapytał z lekka zniecierpliwiony Darcus.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Co do samej lokacji to nie dowiedziałam się niczego nowego. Spotkano ją do tej pory tylko na wyspie Khorinis. Jednak udało mi się znaleźć informację, że źródłem mocy pantery są jej oczy, i żeby nie ryzykować zdobyciem obu. Jakiś myśliwy może nam pomóc w trakcie wydobywania go.

Avatar darcus
- Myśliwy, mówisz? No dobrze... Ciekawe, czy stary obóz jeszcze stoi? - Zastanawiał się na głos Darcus, w międzyczasie wysuwając dłoń w stronę Elisif.

Avatar Omeg12
- Um... przepraszam że znowu przeszkadzam, ale powiedziano mi, iż odpowiadasz tu także za logistykę. A akurat potrzebuje pomocy w tej dziedzinie.

Avatar darcus
- Moment. - Ax odłożył coś dziwnego, przy czym aktualnie pracował, po czym zdjął metalową maskę, którą miał na sobie i położył ją obok. - Zamieniam się w słuch. - Rzekł, wycierając umorusaną twarz jakąś szmatką.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jeśli tak, to pewnie mocno się zmienił. - powiedziała łapiąc go za rękę.

Avatar Omeg12
- Nie wiem, ile wolno mi mówić na głos, więc od razu przejdę do sedna: Wyznaczono mi misję, w ramach której muszę znaleźć się na pustyni Varant. A nie uśmiecha mi się maszerować tam w pojedynkę i na piechotę.

Avatar darcus
Świat ponownie zawirował, tym razem nieco lżej niż ostatnio, a już po chwili rodzeństwo znalazło się w leśnej gęstwinie. Wszędzie wokół rosły drzewa i gęste chaszcze, słychać było odgłosy owadów i innych leśnych zwierząt, było też nieco cieplej i wilgotniej niż na kontynencie. Zdecydowanie był to charakterystyczny klimat wyspy Khorinis. A przynajmniej niezwykle do niego podobny.

- Z takimi to nie do mnie. Nawet jak dam ci najszybszego konia, podróż trochę potrwa. A coś czuję, że ty musisz działać szybko. Jeśli nie boisz się teleportacji, idź to Maraliusa. Jeśli tak... No cóż, coś wymyślimy. - Rzekł Ax, pocierając łysinę.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Więc... Gdzie dokładnie nas przeniosłeś? - zapytała Elisif rozglądając się.

Avatar darcus
Darcus rozejrzał się, nasłuchując i głęboko zaciągając się leśnym powietrzem. - Wygląda na to, że jesteśmy w lasach niedaleko sławetnej przełęczy. Kiedyś, na jednej z ekspedycji, polowałem tutaj. Nie wiem, dlaczego, ale pomyślałem właśnie o tym miejscu... - Zastanawiał się na głos asasyn.

Avatar
Konto usunięte
Tymczasem Albert wstał łóżka i poszedł do podziemi,

Avatar darcus
- Może. Pamiętam, że kilka lat temu niedaleko stąd było coś w rodzaju bazy wypadowej myśliwych. Myślę, że warto zapytać ich o nasz cel, więc chciałbym odwiedzić to miejsce. Może ich znajdziemy, albo chociaż dowiemy się, co się z nimi stało. - Wyjaśnił Darcus, rozglądając się. - Sądząc po słońcu, to gdzieś tam... - Wskazał w pewnym momencie przed siebie, po czym gestem zachęcił Elisif do pójścia za nim i ruszył naprzód.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif bez słowa więcej ruszyła więc za bratem.

Avatar Omeg12
- Nie mam szczególnych problemów z teleportacją, ale raczej mi ona nie wystarczy. Gdy już znajdę się na pustyni będę miał do ogarnięcia spory obszar, a bez żadnych zapasów nie pożyję zbyt długo - pokręcił głową - Cholera, to nawet bardziej skomplikowane niż myślałem.

Avatar darcus
Po kilkunastu minutach podróży przez leśną gęstwinę Darcus i Elisif znaleźli się w niewielkiej dolince otoczonej skałami, w pobliżu czegoś, co wyglądało na dawno zwinięty obóz. Wszędzie dookoła walały się jakieś śmieci, resztki namiotów, porzucone trofea zwierzęce, a na środku leżała kupka zwęglonego drewna, która kiedyś prawdopodobnie była ogniskiem. Wyglądało na to, że ktokolwiek tu mieszkał, zabrał się stąd w bardzo dużym pośpiechu. Mistrz asasynów przyklęknął obok i pochylił głowę, zamykając oczy i oddychając głęboko.

- W porządku, każę przyszykować ci jakieś zapasy. Co do transportu jednak, nalegam, byś w tej sprawie pomówił z Maraliusem. Mogę ci pomóc w znalezieniu się tam szybciej, niż na piechotę, ale w miarę prędkie zbadanie całego obszaru nie wchodzi w grę. Tutaj potrzeba pomocy maga. - Wytłumaczył Ax.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czyżby przed czymś uciekali? - Elisif przyglądała się temu wszystkiemu zastanawiając się.

Avatar Omeg12
- Rozumiem. Pójdę już z nim porozmawiać - odpowiedział Davis, po czym tak właśnie zrobił, o ile oczywiście wciąż pamiętał właściwą drogę

Avatar darcus
- Możliwe. Sądzę jednak, że to odrobinę zbyt zorganizowane, jak na ucieczkę. Ognisko jest dogaszone, a namioty wyglądają jak położone przez ludzi, nie przez wiatr czy zwierzęta. Myślę, że raczej nagle się o czymś dowiedzieli i ruszyli w pogoń. - Sprecyzował Darcus, wciąż pozostając w tej samej pozycji.

Nawet jeśli nie pamiętał, to mapy i drogowskazy rozwieszone tu i ówdzie pomogły mu sobie ją przypomnieć. Wkrótce znalazł się pod drzwiami gabinetu Maraliusa.

Avatar Omeg12
Zachowując uprzejmość zapukał do drzwi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Może trafili na trop jakiegoś zwierzęcia? Na przykład kamiennej pantery?

Avatar darcus
- Podoba mi się twój tok myślenia. Myślę, że może tu gdzieś być odpowiedź. - Darcus powoli wstał, podniósł jeden z namiotów, odrzucił go na bok, po czym podniósł zwitek papieru, który leżał na ziemi i podał go Elisif. - Gdybyś mogła... - Rzekł nieco speszony, że sam nie jest w stanie go przeczytać.

- Proszę! - Rozległ się głos należący do Maraliusa, po czym zamek szczęknął, jakby samoczynnie się otwierając.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Oczywiście. - powiedziała Elisif biorąc od niego papier i przyglądając się mu. W jej głosie było słychać współczucie dla swoje brata.

Avatar darcus
Wiadomość zapisana na skrawku papieru była krótka, acz dająca do myślenia.

"Wyruszyliśmy tropem tych dziwnych istot przypominających pełzacze. Pójdziemy za radą mojego ojca i będziemy ich szukać na północy, w dolinie Jarkendar, tam, gdzie niegdyś polował mój pradziadek.

~Wan
"

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cóż, to chyba nie do końca trafiony trop. Z tego co tu pisze to ta grupa ludzi ruszyła w stronę Jarkendaru. Wyruszyli chyba za jakimiś istotami przypominającymi pełzacze.

Avatar darcus
- Jarkendaru? - Darcus uniósł brew. - W takim razie wiem, gdzie są. A przynajmniej dokąd wyruszyli. Myślę, że mimo wszystko warto ich popytać, szczególnie, że nie mamy nic do stracenia. Chodźmy. - Wyciągnął dłoń w stronę Elisif w porozumiewawczym geście.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jak uważasz. - powiedziała Elisif chowając kawałek papieru do kieszeni po czym łapiąc za rękę Darcusa.

W tym samym czasie Masil siedział już z Gniotkiem w swojej wieży. Karczmarz nosił teraz na szyi nowy amulet. "sznurek" amuletu zrobiony był z jakiegoś rodzaju winorośli które na swoim środku trzymały niewielki kamyk w kształcie sześcianu, wszystko wyglądało niezwykle normalnie i prosto jak na coś, co miało pomóc z problemem Karczmarza. Ten jednak wyglądał na bardziej "trzeźwego" niż wcześniej. Siedział wciąż w tym samym fotelu trzymając w dłoniach kubek z niezwykle mocnymi ziołami przypominającymi zapach łąki.
Sam Masil siedział na drugim fotelu ze głową skierowaną na pusty skrawek papieru który trzymał w rękach. Miał zamknięte oczy i widać było że nad czymś myśli.
- Zawsze wiedziałem że będziesz lepszym magiem ode mnie. - powiedział w którymś momencie Abraxas.
Masil otwarł oczy, nie spojrzał jednak na Karczmarza skupiając się wciąż na papierze.
- To prawda.
- Zastanawia mnie tylko kiedy będziesz miał dość.
- Nie rozumiem.
- Ten wymiar, moc Xardasa oraz Marduka które jakimś cudem udało ci się utrzymać, to coś wspaniałego. Przeczuwam jednak że ty na tym nie staniesz.
- W takim razie twoje przeczucie cię nie zawodzi. Mam pewien plan, jednak nie jestem jeszcze na niego gotowy. Potrzebuję jeszcze czegoś.
- A jeśli już to zdobędziesz? Kiedy zamierzasz się zatrzymać?
- Zatrzymać? - Masil uśmiechnął się i przyjrzał swojemu przyjacielowi. - Nie Gniotek. Ja się nie zatrzymam. Zatrzyma mnie tylko śmierć. Rozwój to coś, co powinno trwać od początku do końca.
- Myślisz że dużo jesteś wstanie jeszcze unieść tej mocy?
- Znacznie więcej niż posiadam.
- Jak brzmiało to przysłowie? Z wielką siłą... No wiesz.
- Przychodzi wielka odpowiedzialność, bzdura. Ludziom wydaje się że ludzie posiadający moc mogą albo ratować ludzi, albo ich gładzić. Pamiętaj jednak że istnieje trzecia opcja.
- Pamiętaj Masil. Można być królem lub bogiem, ale najlepiej być sobą.
- Wierz mi przyjacielu, jestem sobą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. A teraz jeśli pozwolisz, muszę się czymś zająć. - zakończył po czym wstał z fotela, wrzucił kawałek papieru to ognia w kominku i ruszył na wyższe piętro wieży.
Karczmarz odprowadził go wzrokiem po czym pokręcił głową, wziął łyk ziół i skupił swój wzrok ponownie na ogniu.

Avatar darcus
Znajome uczucie przeniosło rodzeństwo przed niewielkie schody, prowadzące do dolinki, pomiędzy dwiema ogromnymi skałami, które sprawiały wrażenie, jakby miały zaraz się zawalić. Przed nimi znajdowało się trochę kamiennych budowli i ruin okraszonych nieco świeższą palisadą, a tuż za nimi rozciągało się rozległe bagno. Darcus westchnął. - Nigdy nie lubiłem tego miejsca... - Mruknął, bardziej sam do siebie, aniżeli do siostry.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jak myślisz, gdzie oni mogą być?

Avatar Omeg12
- To znowu ja - powiedział przekraczając próg - Podobno znasz się na teleportacji? Bo właśnie tego mogę potrzebować.

Avatar darcus
- Jestem niemal pewien, że zatrzymali się w tym obozie. Odkąd nie mieszkają tu bandyci, wszyscy myśliwi z okolic ciągną do niego jak do muchy do miodu. W okolicy jest więcej egzotycznej zwierzyny i w ogóle zwierzyny niż na całej reszcie wyspy razem wziętej. - Wytłumaczył Darcus, postępując krok naprzód.

- Rozumiem... Cóż, teleportacja jest w porządku, ale jeszcze lepsza jest magia zaginająca przestrzeń. Jestem specjalistą w ogniskowaniu kryształów, które tę magię ujarzmiają. Myślę, że to wystarczy. - Rzekł Maralius, wstając od biurka i podchodząc do stojącej nieopodal szafki, w której następnie zaczął grzebać.

Avatar Omeg12
Nie przeszkadzał Maraliusowi, rozmyślając na temat swojego pogrzebu i czy będzie dało się go przeprowadzić z ciałem zawieszonym pomiędzy wymiarami

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Miejmy tylko nadzieję że nie pomylą nas z swoją zwierzyną. - powiedziała Elisif idąc na bratem i rozglądając się po bagnach.

Avatar darcus
- O, tutaj są. - Mruknął do siebie staruszek, po czym wyciągnął z szafki kilka małych, ciemnofioletowych kryształów, które następnie podał Davisowi. - Aby użyć takiego kryształu musisz wypowiedzieć krótką formułę i zgnieść go w dłoni. Nie będzie z tym problemu, bo kiedy magia formuły zadziała robią się kruche jak jesienne liście. Zaraz zapiszę ci kilka przydatnych formuł... - Rzekłszy to usiadł do biurka i zapisał coś na kartce.

Idąc naprzód, wkroczyli do obozu, który rzeczywiście mógł kiedyś należeć do sporej grupy bandytów, sądząc po licznych fortyfikacjach. Po wyjściu za zakręt, kawałek dalej rodzeństwo ujrzało ognisko, a przy nim grupkę ludzi intensywnie o czymś rozmawiających. Darcus przymrużył oczy i powoli ruszył naprzód.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif bez słowa więcej szła po prostu za Darcusem.

Avatar darcus
Zanim jednak zdążyli się zbliżyć, drogę zastąpił im młody mężczyzna dzierżący sporego kalibru łuk. Na razie jednak nie celował nim w nikogo. - Stać! Coście za jedni? - Rzucił, lustrując rodzeństwo wzrokiem.
Darcus rzucił ukradkiem porozumiewawcze spojrzenie Elisif. Było jasne, że chciał, by to ona mówiła.

Avatar Omeg12
- Dziękuję. Z czystej ciekawości, co by było, gdybym nie umiał czytać?

Avatar darcus
- Byłbyś skazany na nauczenie się ich na pamięć. - Odpowiedział Maralius z uśmieszkiem, wstając i podając Davisowi kartkę papieru z kilkoma zapisanymi i opisanymi formułami.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Przybywamy z innej części Myrtany. Szukamy kamiennej pantery. - powiedziała Elisif obserwując myśliwego.

Avatar darcus
- Tak? A po co wam ona? Nie wyglądacie mi na myśliwych... - Łowca uniósł brwi, zdziwiony.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jesteśmy... Badaczami, chcielibyśmy się jej przyjrzeć z bliska. Nikomu nie udało się do tej pory dokładnie jej opisać, chcemy być pierwsi. - to była pierwsza rzecz jaka wpadła Elisif do głowy więc postanowiła spróbować.

Avatar Omeg12
- Coś jeszcze powinienem wiedzieć? - zapytał, chowając zarówno kartkę jak i kryształy do kieszeni

Avatar darcus
- A to ciekawe... - Mruknął myśliwy. - Chłopaki, mamy towarzystwo! - Krzyknął w stronę reszty, na co kilka osób odwróciło się i ruszyło w stronę trójki.
- A wy to kto? - Zapytał nieco starszy mężczyzna z kilkoma bliznami na twarzy i poważnym jej wyrazem.
- Ona twierdzi, że badacze. I chcą opisać kamienną panterę. - Uprzedził odpowiedź wartownik.
- A to ciekawe... - Zabliźniony zmrużył oczy, lustrując rodzeństwo wzrokiem. - No cóż, w takim razie chodźcie, usiądźcie przy ognisku. Droga przez bagno musiała być męcząca. - Zaprosił ich niemal podejrzanie miłym tonem, zachęcając gestem dłoni do podejścia, po czym sam ruszył w kierunku reszty myśliwych.

- Pij dużo wody i osłaniaj się przed słońcem. W końcu to pustynia, czyż nie? - Rzucił Maralius z lekka żartobliwym tonem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif jakby nie do końca pewnie spojrzała w stronę Darcusa żeby zobaczyć co on zrobi.

Avatar darcus
Darcus zmrużył oczy, po czym powoli i niepewnie ruszył naprzód, pokazując Elisif charakterystyczne gesty dłońmi za swoimi plecami, tak, by myśliwi nie spostrzegli. Siostra mistrza asasynów z pewnością wiedziała, co te znaki oznaczają, w końcu bractwo używało podobnych na co dzień. Jeden z nich oznaczał ostrożność, drugi pójście naprzód.

Avatar Omeg12
- Tego byłem w stanie się domyślić, ale dziękuję - kiwnął głową, po czym wyszedł z powrotem na korytarz

Avatar darcus
I tym razem nic go nie zatrzymywało.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif więc rozglądając się ruszyła ostrożnie za bratem.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią