Karczma pod Historią

Avatar darcus
- Tak, ale mów ciszej... - Szepnęła dziewczynka, po czym w pewnym momencie, jak na ironię akurat w chwili kiedy Elisif mrugnęła, Gorgoron pojawiła się obok niej na łóżku, trzymając słodko śpiącą Vitę w ramionach.

Kostur zadrżał nieco, wydzielając trochę ciepła, ale nic poza tym. Baba Jaga zaś zamlaskała z niezadowoleniem. - No dobrze, a zatem będę cię uczyć od podstaw. Ale najpierw demonstracja... - Wiedźma zatarła ręce i machnęła nimi w kierunku pustego kawałka gruntu nieopodal, posyłając tam zielony błysk światła, w reakcji na który ziemia zrodziła z siebie kilka kwiatów i pnącze, które ułożyło się w kształt serduszka. - Podoba się? - Zapytała Baba z ohydnym uśmieszkiem.

- Zajmę się tym... - Rzekła kobieta z Kręgu, po czym odwróciła się i już miała wkroczyć do portalu, kiedy nagle coś ją powstrzymało. Przyłożyła dwa palce do prawej skroni, po czym pokiwała z zamysłem głową. - To jakaś grubsza sprawa... - Rzekła naprędce, odwracając się z powrotem do Adanosa. - Cedrik chce cię widzieć. - Dodała, brzmiąc poważnie.

Ax podniósł wzrok znad pisma. - Ach, jesteś już. Proszę, to dla ciebie. - Rzekł wstając i podając Davisowi plecak wypełniony zapasami i sprzętem.

Tymczasem Darcus, idąc zamyślony w podziemiach, skręcił korytarzem i omal nie wpadł na Victorię, która zdawała się na niego oczekiwać, stojąc w sugestywnej pozie i uśmiechając się ironicznie.
- No hej... - Mruknęła, zanim jeszcze Darcus zdążył pozbierać się po niemal-zderzeniu.
- Victorio... Nie spodziewałem się tu ciebie... - Wybąkał zdezorientowany asasyn.
- Jak to było? Zwierzęta są wytresowane i będą cię słuchać. Tak, myślę że to właśnie kazał ci powtórzyć. - Powiedziała niebieska sarkastycznym, ale pozującym na nonszalancki tonem.
- Och... Czyli poznałaś już Finara... - Rzekł Darcus, najwyraźniej nie bardzo wiedząc co powiedzieć.
- Poznałam Finara... I Żurka... - Doprecyzowała Victoria, patrząc w ślepe oczy asasyna i utrzymując swój pretensjonalny ton.
- Żurka? To znaczy, że... - Próbował wykrztusić Darcus, ale z niepowodzeniem, bo przerwała mu niebieska.
- Jak mogłeś mi nie powiedzieć o czymś takim?! - Rzuciła poirytowana.
- Zastanów się. - Spoważniał nagle asasyn. - Jak zareagowałabyś na wieść, że gburowaty farmer spoza miasta hoduje w stodole stwory z piekła rodem? - Zapytał retorycznie.
- Coż... - Victoria teraz sama poczuła się zbita z tropu. - Trzeba było przynajmniej... - ...Tym razem to jej przerwano.
- Nie tutaj. Chodźmy do mojego gabinetu, tam porozmawiamy. - Nie czekając na odpowiedź Darcus ruszył dalej, a Victoria pospiesznie popędziła za nim.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif nie powiedziała już nic więcej tylko się uśmiechnęła widząc swoje córki. Zrobiło jej się ciepło na sercu kiedy pomyślała że obie w różnych okolicznościach adoptowała i teraz wygląda na to że dobrze się dogadują.

Kate aż pisnęła niczym dziecko z zachwytu po czym zasłoniła sobie usta dłońmi. Zarumieniła się mocno, ale wciąż spoglądała na dzieło Baby z zachwytem.

- Nie wiem czy to najlepszy moment na to. - powiedział Adanos i w tym momencie od strony wejścia wydobył się jasny błękitny błysk.
- Kult Firnu! - wrzasnął jakiś człowiek podnoszący topór oparty o ścianę jaskini.
W jaskini pojawił się niespokojny ruch, ludzi którzy mieli czym zbierali się i ruszali w stronę wyjścia, inni zaczynali panikować i kryć się we wszelkich możliwych miejscach. Grupka magów wstała teraz i podeszli do Adanosa.
- Jakiś plan?
- Nie, nie przygotowałem żadnych planów na... Chociaż w sumie... - Adanosowi przyszło coś do głowy. Chyba na coś wpadłem. Wy zajmijcie się ludźmi i dopilnujcie żeby nie zbliżali się do wyjścia, ty - powiedział wskazując na jednego z magów ognia. - Chodź ze mną, wiem co zrobić. - powiedział i nie czekając na odpowiedź pobiegł w stronę wyjścia.

Avatar darcus
Gorgoron zaczęła nucić jakąś cichutką kołysankę, a Vita ssać kciuka przez sen. Obie wyglądały przeuroczo.

Na twarzy Baby ponownie zagościł jakże obrzydliwy uśmieszek, gdy zobaczyła reakcję Kate. Chwilę potem jednak na powrót spoważniała. - To, czego cię nauczę, to bardzo stara wiedza o jeszcze starszej magii. Może ona z łatwością dawać życie, ale także je odbierać. Nigdy nie może wpaść w łapska kogoś, kto mógłby ją wykorzystać w ten zły sposób. Dlatego trzymaj język za zębami i nikomu ani słowa, jasne? Nie znam cię jeszcze, ale Kostur cię wybrał więc pokładam w tobie głębokie nadzieje. Nie zawiedź mnie... - Powiedziała Jaga, brzmiąc bardzo dosadnie.

- Emm... Cedrik? - Kobieta znów przyłożyła palce do skroni, tym razem lekko zaniepokojona. - Poszło szybciej niż się spodziewałam... - Rzekła z zakłopotaniem, po czym pokiwała głową. - W porządku... - I wskoczyła do swojego portalu, który zamknął się zaraz za nią.

Chwilę potem obok Adanosa pojawił się niewielki, a wręcz malutki portal, który zaczął przemieszczać się razem z nim, będąc w synchronizacji z byłym Bogiem tak, by ten stale widział go kątem oka i mógł słyszeć komunikat, który najwyraźniej zaraz miał dobiec, bo z portalu wychynęła zamaskowana w sposób charakterystyczny dla Kręgu Pierścienia sposób głowa. - Posłuchaj zbawco, bo to co teraz powiem jest cholernie ważne! Zaraz przyślę kogoś żeby ci pomógł, ale MUSISZ się skupić, żeby chociaż jednego z tych kultystów nie zabijać, tylko schwytać, rozumiesz?! To bardzo, BARDZO ważne! - Widać było, że Cedrik, bo do niego należał ten głos i głowa najwyraźniej też, przykładał dużą wagę do tych słów i bardzo mu zależało, żeby Adanos współpracował. Wyglądało też na to, że strasznie się spieszy.

Avatar
Konto usunięte
Tymczasem w wymiarze Masila, do ogniska przy którym siedział rycerz , podszedł człowiek którego można by opisać tym samym mianem, ów człowiek ubrany był w płytowy pancerz który był dość nietypowy przynajmniej dla oczu kogoś pochodzącego z Myrthany.
(tu będzie link do wyglądu bo nie potrafię go opisać pisemnie
cdna.artstation.com/p/assets/images/images/000/515/478/large/chang-gon-shin-darksoul-002.jpg?1443931279 )
Ten rycerz nosił na plecach miecz dwuręczny, którego ostrze było okryte raczej szorstko wyglądającą, brązową, tkaninom. Przez pewną chwilę wojownik ubrany w zbroję o błękitnych wykończeniach wpatrywał się w pochyloną nad ogniem , postać, następnie rozejrzał się po okolicy i stanął nad odpoczywającym rycerzem
- A więc widzę że szczęście mi dopisało, albowiem widzę żeś nie jest tylko fantomem acz prawdziwą osobą - Powiedział dość donośnie rycerz - Czy będzie czy w nie znak jeśli odpocznę przy tym ognisku ?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Oczywiście, postaram się. - powiedziała Kate szczerze.

- Tego to już musisz ty dopilnować. - mruknął Adanos. - najważniejszy są ludzie! - byli już z magiem prawie przy wyjściu. - Masz poczekać aż wyjdę na zewnątrz wraz z kultystą, następnie postaraj się wysadzić wyjście.
- Że co?
- Słuchaj co mówię, dobrze wiesz jak ci ludzie są niebezpieczni, nie chcę żadnych przypadkowych ofiar, rozumiesz? Zajmę się nimi albo chociaż ich przytrzymam.
- Pójdę z tobą...
- Nie! Przypilnuj wraz z magami reszty ludzi, nie mogą panikować, niech nie ruszają się z miejsc i czekają aż wrócę, ale ktoś za mnie. W każdym razie, macie przypilnować porządku, nie chcę tutaj żadnych bohaterskich czynów, jasne?
- A to co robisz to niby co?
- Od początku jestem tu po to by was bronić, więc nic się nie zmieniło, racja? Nikt ma nie opuszczać jaskini! - zawołał Adanos i ruszył w stronę wyjścia.
Znajdowały się tam teraz dwa lodowe posągi. Spomiędzy nich przyglądał mu się młodszy, z długimi czarnymi włosami mag w granatowej szacie z czarnymi pasami.
- A więc to ty jesteś ich... Zbawcą! - mężczyzna wyszczerzył zęby i splunął na ziemię.
- Owszem, to ja jestem tym który dopilnuje żeby nikomu z tych ludzi nie stała się więcej krzywda.
- Żałosne starania! - wrzasnął mag. W tym momencie Adanos wyczarował potężny podmuch wiatru który wyrzucił maga z jaskini a następnie sam pobiegł w jego stronę.
- Teraz!
Mag w środku pokręcił głową po czym przywołał sporą kulę ognia która uderzyła w sufit wywołując rozpad skał które zasypały wejście.
Mag podniósł się powoli i spojrzał wściekłym wzrokiem na Adanosa.
- Jak bohatersko. - syknął mag. - Myślisz że to mnie powstrzyma?! - krzyknął. - Najpierw zabiję ciebie a potem całą tą twoją żałosną gromadę!
- Nigdy więcej nawet na nich nie spojrzysz a co dopiero im coś zrobisz.
- Zobaczymy!

Rycerz siedzący do tej pory pod drzewem uniósł minimalnie głowę i spojrzał na przybysza. Bez słowa pokazał tylko dłonią na ziemię przy ognisku.

Avatar Omeg12
- Dziękuję - odparł zakładając plecak - Teraz pozostaje mi już chyba tylko użyć magicznego kryształku Maraliusa i rozpocząć poszukiwania. Jeśli z jakiegoś powodu nie wrócę... to trudno.

Avatar
Konto usunięte
- Dzięki ci mości Rycerzu - wtedy wojownik siada na miejscu wskazanym przez Rycerza, następnie zdjął wciąż okryty miecz z swoich pleców i położył go obok siebie. Wtem nastąpiła chwila ciszy podczas której przybysz wpatrywał się w ogień, stukając palcami o nagolennik swojego pancerza, jednakże przerwał to ciszę
- Heh wiesz nie sądziłem że spotkam tutaj kolejnego nieumarłego, no ale świat ma to do siebie że lubi nas zaskakiwać co? heh ........ jak masz na imię?

Avatar darcus
- W porządku. - Baba kiwnęła głową. - Na początek musisz wiedzieć, że nasz świat nie jest wyłącznie bezosobowym wymiarem. Ma swoją duszę. W ogóle dusza to nie jest w zupełności to, co ci się wydaje, ale więcej o tym powiem później. No ale do brzegu. Im bardziej rozwinięta umysłowo jest dana istota, tym zazwyczaj trudniej jej się skontaktować z duszą świata. Potrafią to wszystkie rośliny, niektóre zwierzęta, no i ja. - Wiedźma posłała Kate uśmieszek, po czym kontynuowała. - Ludziom jest niełatwo to zrobić, rzecz jednak w tym, że taka rozmowa ze światem potrafi być bardzo kształcąca. Mnie zapewniła władzę nad bardzo potężną magią, szczegółową wiedzę o naturze, a także, choć zważywszy na mój wygląd pewnie będzie ci trudno w to uwierzyć, wieczną młodość. Ty też możesz to wszystko mieć, musisz się tylko nauczyć rozmawiać ze światem. Nadążasz? - Przerwała na chwilę Jaga, by zlustrować twarz Kate w poszukiwaniu reakcji, emocji, czy też czegokolwiek, co mogło na niej zagościć.

W tym momencie kilka metrów za kultystą otworzył się portal, z którego wyskoczył członek Kręgu i cisnął w lodowego maga potężną falą gorąca, wyczuwalną już z daleka. Była tak silna, że jeśliby jej nie uniknął, lub w jakiś sposób zablokował, to mogłaby go wręcz ugotować żywcem.

- Poczekaj chwilkę... - Powiedział Ax, drapiąc się po łysinie. - Weź to. - Po chwili namysłu wyjął z kieszeni niewielką pieczęć na łańcuszku, którą podał Davisowi. - Używanie tego nie powinno sprawić ci problemu, zważywszy na twoje telepatyczne moce. To pieczęć Gildii Bohaterów, z dawnych lat. Te pieczęcie pozwalają się komunikować ze wszystkimi, którzy je mają. Kilku z nas takie posiada, między innymi Darcus i Maralius. Tylko nie zgub jej, i pamiętaj by zwrócić. - Wyjaśnił pokrótce rzemieślnik, po czym kiwnął głową. - Zdaje się, że to wszystko. - Posłał Davisowi pokrzepiający uśmiech i czekał, aż ten przejdzie do rzeczy.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Marcus. - mruknął rycerz spuszczając głowę.

- Tak. - powiedziała po chwili Kate próbująca sobie wyobrazić to wszystko o czym mówiła wiedźma. Rośliny rozmawiające z czymś znacznie większym i potężniejszym a przy tym niezwykle inteligentnym.

Mag nie zdążyłby prawdopodobnie sam zdążyć zareagować jednak w tym momencie od strony drzew po lewej od walczących wyskoczył drugi, nieco starszy, w jaśniejszej szacie z białymi związanymi z tyłu włosami. Wyciągnął ręce przed siebie i otoczył zaatakowanego kultystę grubą bryłą lodu która mimo iż niemal całkiem roztopiła się od fali to jednak była na tyle twarda że mag wyszedł z tego bez obrażeń. Ten następnie zorientował się szybko że przeciwników jest dwóch i teleportował się do towarzysza.
- Wiedziałem że prędzej czy później Krąg wepchnie swoje łapska nie tam gdzie trzeba! - zawołał ten "jaśniejszy". - Spodziewałem się jednak że przydacie się do czegoś więcej niż ochrona bandy biedaków. Najwyraźniej Kult was przecenił, jak wiele rzeczy!
Adanos podszedł do członka Kręgu i stanął z nim ramię w ramię.
- Jak naprawdę chcecie któregoś z nich złapać, to polecam uważać z temperaturą. - powiedział.

Plan na obalenie Semangata okazał się skuteczniejszy niż Masil się spodziewał. Okazało się że niektóre z demonów naprawdę potrafią pomyśleć zamiast po prostu szarżować na wroga w morderczym szale. Było to niezwykle przydatne, mogło się jednak okazać niewygodne w dalszych jego planach. Ale trudno, już tego nie cofnie. Tak czy siak, demony zgodnie z planem doprowadziły do zamieszek w miastach - co w ich przypadku wyglądało prawie jak porządna wojna. Wszelka armia która stała po stronie władcy wymiaru może i była lepiej przygotowana to jednak z przeważającą liczebnością zwolenników Masila i Śniącego nie mieli większych szans. Oddział napadający na więzienie dostał wiadomość że tylko w jednym z trzech miast pokonanie wojsk się nie udało ale uszkodzili ich się na tyle że raczej nie stanowili większego zagrożenia. Druga główna grupa przypuściła szturm na fortecę Semangata co okazało się ciężkim zadaniem. Mimo wszystko jednak powoli udawało im się przebić przez kolejne zastępy oddziałów władcy. Tymczasem Masil wraz z satyrem-demonem i zaledwie czterema innymi demonami stali już przed bramą więzienia. Ciała ośmiu strażników leżały obok nich spalone przez jednego z demonów który nie posiadał rąk, a miał za to dwoje potężnych nóg z jednym wielkim pazurem na stopę (która składała się zresztą z jednego palca). Głowy też nie posiadał gdyż cała jego szkaradna twarz z trojgiem oczu znajdowała się na klatce piersiowej. Ilość płomieni które były wstanie się stamtąd wydostać były naprawdę przerażające. Tłumaczyło to zresztą czemu zabrali ich tylko czworo, były to w końcu potwory z prawdziwego zdarzenia.
Jeden z demonów, wyglądający jak ogromny, szary, czteroręki wku*wiony ork na sterydach już miał podejść do pancernych i metalowych drzwi kiedy na ścianach szerokiego na kilkaset metrów więzienia otwarły się zasłonięte kawałkami blachy okna z których poleciała salwa płonących bełtów prosto w czterorękiego. Nie zrobił on sobie z tego zbyt wiele, groźniej się zrobiło kiedy z okien najbliżej wejścia wysunęły się lufy dwóch ogromnych dział przypominających jakieś demoniczne wersje armat.
Masil skupił się na obu armatach i w momencie kiedy wystrzeliły ten siłą zatrzymał ogniste pociski po czym zawrócił ich tor lotu. Doszło do dwóch sporych wybuchów zostawiających w ścianie ogromne dziury.
W tym samym czasie jeden z demonów, przypominający wychudzonego chińskiego smoka z sześcioma łapami i strasznie jaskrawymi zielonymi łuskami ruszył pędem do jednej z dziur po armacie i udał się w stronę kuszników którzy teraz zasłonili okna żeby ponownie przeładować. Chwilę później usłyszeć można było wrzask, jedno z okien otwarło się i wyleciał przez nie człekokształtny demon który rozpuścił się na oczach pozostałych.
Czteroręki widząc robotę pozostałych wreszcie podszedł do drzwi i z całej siły wyrwał je z zawiasów a następnie rzucił je do środka rozwalając przy okazji ścianę, usłyszeć można było wrzask kogoś w środku.
- Śniący znajduje się na samej górze, na szóstym piętrze poświęconym tylko jemu. - powiedział satyr-demon siedzący sobie na taborecie obok grupy i jak gdyby nigdy nic grał sam ze sobą w szachy przy niewielkim drewnianym stoliku.
- Wiecie coś o reszcie demonów? Co z nimi?
- Zostawcie ich, potem zobaczy się kto z jakiego powodu tu wylądował, może część z nich odkupi winy i nam się przyda.
- No to do roboty. - Masil ruszył do środka wraz z czterorękim i żywym miotaczem ognia do środka. Satyr-demon został przed wejściem a Zielony gad szalał już wewnątrz jak można było się domyśleć po wrzaskach. Masilowi brakowało tylko tego czwartego o którym wspominał satyr ale pomyślał że nawet jeśli nie dotarł, to poradzą sobie bez niego.

Avatar darcus
- A wracając do roślin... - Kontynuowała Baba. - To z nimi najpierw musisz nauczyć się rozmawiać. Na początku będziesz potrzebowała pomocy, ale z czasem stanie się to dla ciebie instynktowne, odruchowe. Jak oddychanie. - Jaga przerwała na chwilę, by ponownie przyjrzeć się Kate. - Pomocą o której mówię jest ten wywar, który wypiłaś wcześniej. Wspominałam, że zrobisz się od tego drewniana, ale to tylko efekt uboczny. Jego działanie polega na zbliżeniu twojej natury do natury roślin. Problem w tym, że efekt wywarty na umyśle przemija, a na ciele nie, dlatego by się uczyć będziesz musiała pić go coraz więcej i więcej. Z czasem wywar będzie wywierać coraz mniejszy wpływ na twój umysł, a większy na ciało, dlatego zrobisz się drewniana. Jesteś na to gotowa? - Zapytała, patrząc swojej od-niedawna-uczennicy w oczy.

- Nie bój się, Krishna ich poskłada jeśli tylko nie zginą. Skup się na tym, żeby skurczysynów unieruchomić... - Syknął władający gorącem członek Kręgu, po czym przywołał do obu dłoni spore kule ognia., od których jego szaty zajęły się i zaczęły powoli płonąć.

Tymczasem w zamkniętej jaskini ponownie otworzył się portal, tym razem znacznie większy, z którego wyskoczyła ta sama członkini Kręgu, która rozmawiała z Adanosem. - Tędy, begiem! - Zawołała do ludzi, wskazując na portal i odsuwając się z drogi.

Tymczasem Głód, Jeździec Apokalipsy, siedząc sobie z Wojną nie wiadomo gdzie, pośród piasków pustyni Varant, nudził się niemiłosiernie. - Słuchaj, nie wiem jakie masz plany, ale nie sądzisz, że to czekanie jest odrobinę dobijające? - Zapytał w pewnym momencie, kierując słowa do swego brata, Wojny, który niewątpliwie znajdował się gdzieś obok.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate spróbowała to sobie wyobrazić. Czuła się niezwykle dobrze w swoim ciele i szkoda by jej było tak to stracić.
- Jak... Jak bardzo mnie to zmieni? - chciała się upewnić dziewczyna.

Adanos w tym momencie skupił się i wycelował dłonie w stronę magów. Oni czekali na jego atak ale w tym momencie rzuciły się na nich drzewa znajdujące się obok nich próbując ich zgnieść gałęziami. Adanos skupił się i sterował nimi starając się zwrócić ich uwagę.
Mag w błękitnej szacie uniknął ataku drzewa i zamroził jedno z nich a to przestało się ruszać. Ten drugi zorientował się co Adanos robi i posłał prosto w niego lodową włócznię.

Ludzie spoglądali na nią dość niepewnie. Zjawił się jednak mag ognia, ten który wcześniej zasypał przejście.
- Adanos mówił że ktoś po nas przyjdzie, o nich musiało im chodzić! Dalej ludzie! Wchodzimy póki można!
Ocaleli zaczęli się teraz zbierać i powoli w grupach wchodzili do portalu. Magowie czekali aż wejdą wszyscy.
- A co z naszymi zasobami? - spytał jeden z magów patrząc na członkinię Kręgu.

Znajdowali się oni obecnie w jednej z orkowych wiosek.
- Zajrzyjmy do kowala, czas zobaczyć co można zrobić z tą zbroją. - powiedział Wojna idąc przez wioskę i rozglądając się.

Avatar Omeg12
- Chyba tak. Wiesz może, gdzie powinno się dokonywać teleportacji i temu podobnych? Bo nie chciałbym przez przypadek czegoś tu zniszczyć.

Avatar darcus
Jaga zastanowiła się moment. - Najpierw twoja skóra zrobi się szorstka i sucha, a z czasem stwardnieje i poszarzeje. Powypadają ci włosy, paznokcie i zęby, a reszta będzie coraz bardziej twardnieć i zniekształcać się, aż zacznie przypominać korę drzewa. Jeśli cię to nie zachwyca to pocieszę cię, że proces jest odwracalny, ale niestety wymaga rzadkich składników. - Wyjaśniła wyczerpująco.

Członek Kręgu rzucił w lodową włócznię jedną z kuli ognia, sprawiając że do stóp Adanosa padła tylko kałuża wody, drugą zaś posłał w stronę maga kręgu, który akurat nie borykał się z drzewami.

- Przechowam je na razie, potem wam oddam, a teraz szybciej, nie mamy wiele czasu! - Popędzała ich kobieta, podczas gdy obok pojawił się kolejny portal, który wessał wcześniej zostawione przez nią zasoby.

Ludzie zaś, którzy weszli do portalu, pojawiali się na plaży przy jeziorze w wymiarze Masila. Co więcej, członkini Kręgu Pierścienia pojawiła się w takim miejscu, w jakim tradycyjnie pojawiano się wchodząc do tego wymiaru.

- Myślisz, że będzie w stanie coś z tym zrobić? Wiesz, w końcu to niezbyt ziemska robota... - Skrzywił się lekko Głód, idąc za Wojną.

- Możesz to zrobić nawet tutaj. Kryształy Maraliusa są bezpieczne, z tego co wiem. Sam ich używałem kilka razy. - Odparł Ax, poprawiając okulary na nosie.

Avatar
Konto usunięte
- Jam jest Ulryk, rycerz na służbie Lady Sary - powiedział Rycerz dumnie, chociaż można było wyczuć pewną dozę jak by to powiedzieć "Suchości" w jego wypowiedzi, chociaż to zapewne było spowodowane zmęczeniem po długiej podróży w końcu mało kto to trafia tutaj od tak........

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate słuchając jej przeszedł dreszcz. Nie była sobie nawet wstanie wyobrazić że mogło by jej stać się coś takiego.
- A nie da się jakoś osłabić efektów tego?

Mag w ciemnej szacie uniknął kuli skacząc w bok. Ten drugi natomiast zamroził już wszystkie drzewa i teraz przywołał dwa lodowe atronachy zza plecami przeciwników. Adanos uniknął ataku jednego z nich i wystrzelił z ręki w stronę jaśniejszego maga. Ten już miał przywołać lodową ścianę jednak w błyskawica przeleciała w ostatnim momencie i trafiła go rzucając nim o ścianę.

Magowie poczekali jeszcze chwilę aż reszta wystraszonych trochę ludzi udała się do portalu a następnie sami przez niego przeszli.
członkinię Kręgu przywitała jak zawsze uśmiechnięta ognista sekretarka.
- Witamy serdecznie w Masilium, czym mogę służyć?

- Przecież wiem głąbie. - odparł Wojna i machnął przed sobą ręką. - Według tego demona od którego dostałem ten sprzęt potrzebujemy kowadła, dzięki temu kamieniowi może uda nam się ją naprawić.

- Aha. - odparł krótko Marcus. Wyglądało na to że nie należy do tych rozmownych.

Avatar darcus
- No właśnie się da, ale tak jak mówiłam, trzeba do tego rzadkich składników, które nie występują naturalnie na tym kontynencie. Więc albo je sobie wyhodujesz, albo będziesz musiała po nie latać na miotle. - Baba zachichotała, najwidoczniej starając się nieco rozluźnić dziewczynę.

Członkini Kręgu obecna w jaskini, kiedy już stuprocentowo upewniła się, że wszyscy przekroczyli portal, zdematerializowała go i otworzyła dla siebie mniejszy, w który natychmiast wskoczyła.

Ognisty dwa palce jednej ręki przyłożył do skroni, zaś drugą miotnął falą ciepła w stronę atronachów. - Są bezpieczni! - Krzyknął po chwili w stronę Adanosa ognisty, po czym dołączył do ataku drugą rękę, produkując gorąco podobne do tego, którym początkowo zaatakował kultystę.

- Mam bardzo niewiele czasu. Na zewnątrz właśnie gromadzi się grupa ludzi, którzy szukają schronienia. Masil z tego co wiem zgadzał się na to i dobrze by było, gdyby dowiedział się, że już są. Przepraszam, ale mam sprawę niecierpiącą zwłoki... - Pospieszyła z wyjaśnieniami kobieta obecna w Masilium, po czym zniknęła w portalu, który pojawił się by ją zabrać i równie szybko zniknął.

- Dobra, dobra... - Przewrócił oczami Głód. - Nie pomyślałem o tym... Jakby ten cały kowal sprawiał problemy, mogę go przycisnąć, czy coś. Daj znać. - Rzekł tylko i szedł dalej w milczeniu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate uśmiechnęła się krzywo ale nie było jej do śmiechu czuła że to w końcu mimo wszystko dość trudny dla niej wybór. Niektórym mógł wydać się okropnie głupi, ale to w końcu jej ciało, a ona jest młoda.
- No dobrze... - westchnęła. - W końcu wiele się nauczę, co nie? Mam tylko nadzieję że nie będę musiała tego pić aż tak często.

Ciemny mag szybko spojrzał w stronę drzew i teleportował się tam, najwyraźniej lepiej wychodziło mu uciekanie niż walka. Ten jaśniejszy natomiast podniósł się z ziemi, wyglądał na wściekłego.
- Jak śmiesz atakować mego ucznia! Już wkrótce tacy jak wy będziecie czyścić mu buty! - wrzasnął. Ziemia zatrzęsła się a Adanos nagle dostał prosto w głowę blokiem lodu który wysunął się szybko z ziemi tuż przed nim.
- Wynoś się stąd Shion! - zawołał jaśniejszy mag. - Zbyt mało umiesz!
- Nie zostawię cię tutaj samego mistrzu!
- Powiedziałem wynocha! - wyciągnął z ziemi następny lodowy blok który uderzył Adanosa mocno w plecy rzucając nim ponownie na ziemię. Ten próbował wstać ale i wtedy z boku wyskoczył kolejny, można było usłyszeć chrupnięcie łamanych żeber.
- Nie! Sam mówiłeś mi żeby nie dać się kontrolować! - Ciemny mag wystrzelił w członka Kręgu trzy grube sople.
- Lepiej posłuchać starszego niż umrzeć!

- Oh... - ognista podrapała się po ramieniu widząc znikającą kobietę. - Szef nie mówił mi co mam robić w takiej sytuacji. - powiedziała sama do siebie. - No cóż, postaram się nimi zająć.

- Nie będzie. Nie ważne czy mamy dalej nasze moce czy nie, spora część orków potrafi nas wciąż rozpoznać. - odparł.

Ekipa ratunkowa była już prawie na samej górze więzienia kiedy wszystko zaczęło się trząść.
- Co do cholery? - mruknął Masil rozglądając się.
W tym momencie przybiegł do nich Satyr-demon.
- Trzeba się zbierać! - zawołał. - Semangat odkrył nasze plany i udało mu się przysłać Pożeracza.
- Że co?
- Taki spory demoniczny robal który żyje pod ziemią. Chyba doszedł do wniosku że po prostu lepiej żeby zjadł nas razem z więzieniem.
- Gdzie to jest?
- Cholera wie, pewnie gdzieś niedaleko.
- Dobra, zajmijcie się Śniącym i spieprzajcie stąd. - zawołał do demonów które właśnie wyważyły drzwi do schodów na ostatni poziom. - ja przytrzymam robaka.
- Mhmm. - mruknął czteroręki po czym wbiegł na górę zostawiając wgniecenia w schodach. Żywy miotacz ognia i gad poleźli za nim do środka. Satyr-demon pokręcił głową i poszedł za nimi.
Masil tymczasem wyskoczył przez okno i spowalniając się w locie wylądował spokojnie na ziemi. Skupił się głęboko starając się wykryć skąd przybywa robal. Trzęsienie było co raz mocniejsze, po chwili wyczaił skąd nadchodzi. Skupił się głęboko na punkcie który znajdował się jakieś sto metrów od niego. W pewnym momencie kiedy wyczuł że przeciwnik musi znajdować się tam użył swojej mocy by zatrzymać go mocą w miejscu. Po rękach przeszedł mu dreszcz, wymagało to sporo siły gdyż był to żywy, olbrzymi przeciwnik. Z wulkanem na jego wymiarze szło mu to trochę lepiej ponieważ jego wymiar posiadał trochę specjalnych "zasad" które pomagały mu korzystać z mocy. Teraz pierwszy raz brał się za coś tak dużego. Nie był to jednak dla niego koniec. Zmusił swój umysł do działania i prawie sięgnął szczytu swojej mocy żeby wyciągnąć wielkiego robala z ziemi. Był wielki, Dłuższy i tylko trochę niższy niż więzienie, gdyby je pożarł mogłoby to wyglądać jak wąż który pożarł całego człowieka. Ten brzydal miał jednak w środku swojej gęby kilkaset wielkich ostrych igłowych zębów które szybko mogły by skruszyć taki budynek. Przeciwnik nawet nie drgnął, a to przez to że Masil wykorzystał większość swojej mocy żeby nie tylko wyciągnąć go z ziemi ale też zablokować każdy jego najmniejszy mięsień. Czuł że granica tego co może jest już blisko, ale postanowił postawić wszystko i rzeczywiście się sprawdzić. Sięgnął umysłem po granicę swoich możliwości i z ogromną siłą zgniótł przeciwnika. Ogromna kupa mięsa, flaków i krwi spadła z powietrza rozwalając się na kilkadziesiąt metrów ziemi. Masil padł na kolana i oparł się dłońmi o ziemię. Tuż obok niego w ziemię w bił się jeden z zębów robala. To było dobre. Ale wiedział że był zbyt słaby skoro tak go to zmęczyło. Będzie musiał się napić herbaty.
Wstał powoli lekko się chwiejąc i spojrzał w stronę więzienia. Właśnie, rozwalając ścianę, wyszedł stamtąd Śniący prowadzony przez jego demoniczną ekipę.
- O ku*wa, tyś to zrobił? - Satyr przyjrzał się kupce z wielkich zwłok za magiem.
- Nareszcie się spotykamy. - odezwał się Śniący, nic się nie zmienił. Miał teraz tylko trochę blizn na nogach i twarzy. - A więc nasz układ okazuje się znakomity.
- Nasi zwierzchnicy okupują teraz dwa z miast i fortecę Semangata. - powiedział Masil.
- Możliwe że nie do końca. - mruknął satyr.
- Że co?
- No... Ogólnie rzecz biorąc na terenie wymiaru żyły dwa Pożeracze, a skoro przybył tu tylko jeden...
- Cholera. - mruknął Masil.
- Znając Semangata byłby wstanie poświęcić każde miasto byle tylko zostać przy władzy nad wymiarem. Więc możliwe że go tam wysłał.
- Trzeba będzie sprawdzić.
- Musimy najpierw odstawić w ukrycie Śniącego - powiedział Satyr. - jest osłabiony po siedzeniu w tej klatce. Poza tym zwolennicy Semangata mogą się na niego uwziąć.
- Jak uważasz, ja też muszę chwilę odetchnąć.
- No i świetnie.

Avatar Omeg12
- Więc biorę się do roboty - powiedział, odetchnął i wyciągnął jedną z karteczek z formułami

Avatar darcus
- Na razie nie więcej niż raz dziennie, to ci mogę obiecać. I jak, czujesz już coś? Powinien zaczynać powoli działać. - Zapytała Baba, wpatrując się w Kate.

Członek Kręgu obecny na polu bitwy zamaszystym ruchem zrzucił z siebie nadpalony płaszcz, po czym zaczął płonąć silnym płomieniem i rzucać w kierunku 'jasnego' maga coraz większymi kulami ognia, coraz szybciej. Krzyczał przy tym, a z każdą chwilą jego krzyk robił się głośniejszy, jakby wraz z płomieniem rósł gniew ognistego. Sople wystrzelone w jego kierunku zaś roztopiły się, zatrzymane przez jedną z kul ognia.

Wtem przed 'ciemnym' magiem wyrósł nagle portal, z którego wyskoczyła członkini Kręgu, która dopiero co odesłała ludzi do wymiaru Masila. - No cześć... - Wypaliła głupkowatym tonem pozującym na ironiczny, po czym rzuciła w stojącego kawałek dalej kultystę falą dziwnej energii, przypominającej taką towarzyszącą portalowi, ale znacznie bardziej bezkształtną.

Głód miał chyba coś powiedzieć, ale powstrzymał się i resztę drogi pokonał w milczeniu.

Formułki prowadzące na pustynię były raczej niczym więcej jak zbiorem przypadkowych sylab. No, chyba że był to po prostu jakiś dziwny, egzotyczny język, którego Davis nie znał.

Avatar
Konto usunięte
- Widzę żeś jest małomówną osobą, mości Marcusie jednak nie będę drążyć tego tematu - Wtedy Ulryk odwrócił się w stronę swojego ostrza, następnie wziął je odwinął z tkaniny i zaczął je polerować

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate spróbowała się teraz skupić na zachodzących w niej zmianach.

Jaśniejszy mag przestał więc obijać Adanosa i spróbował przywoływać przed sobą ściany lodu. Najwyraźniej nie potrafił on jednak tworzyć bloków wystarczająco mocnych by były wstanie wytrzymać tak potężny gorąc. Kiedy jego druga ściana roztopiła się pod wpływem kul ten starając się uniknąć jakoś ognia uniósł mocą dwa zamrożone drzewa i rzucił nimi w stronę członka Kręgu oraz Adanosa.
Ciemny mag natomiast nie zdążył zareagować i oberwał falą po czym odleciał do tyłu i uderzył głową w drzewo. Upadł na ziemię i przekręcił się na bok mocno ogłuszony.
- Jak śmiesz! - wrzasnął jaśniejszy i już chciał unieść trzecie drzewo kiedy nie zareagował zbyt szybko i oberwał jedną z kul. Nie zginął na miejscu tylko dzięki temu że szata mroziła niezwykle ciało chroniąc przed zbytnim nagrzaniem. Upadł na ziemie chwytając się za poparzoną twarz swoimi prawie spalonymi dłońmi.

Rycerz nie mówił już nic więcej. Spoglądał teraz prosto w ogień przez swój otwór w hełmie.

Avatar darcus
Kate nie czuła nic, poza lekką zgagą... Chwila, moment... Ten krzak wskazany wcześniej przez Babę wydał się nagle niesamowicie interesujący... Z kostura ponownie wydobyły się wibracje, a dziewczyna zdała się słyszeć jakby... Śmiech?

Ognisty, niczym Iron Man pomagając sobie swoistymi 'dopalaczami' z ognia, zręcznie wymijając rzucone drzewa doskoczył do jaśniejszego maga i złapał go za głowę, chcąc uderzyć nią o ziemię celem ogłuszenia delikwenta.

Posługująca się zaś portalami kobieta spojrzała z politowaniem na powalonego przez nią kultystę i stworzyła kolejny portal tuż pod nim, tak, aby do niego wpadł, po czym sama odwróciła się i skierowała w stronę drugiego z lodowych magów oraz swego towarzysza z kręgu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wojna z Głodem w międzyczasie znaleźli wreszcie kowala. Znajdował się na samym końcu wioski, stał w tym momencie nad kowadłem pracując nad kawałkiem metalu który najprawdopodobniej miał być na końcu ostrzem topora.
- Potrzebujemy twojego kowadła. - powiedział Wojna podchodząc.
- A ja potrzebuję pieniędzy. - mruknął ork nie spoglądając nawet na niego.
- Można się jakoś dogadać.
Ork podniósł głowę i przyjrzał się obojgu.
- Co tam? Nie macie swojej mocy to już nawet zwykłego kowadła nie potraficie sobie zorganizować? Banda wariatów. - mruknął i wrócił do kucia młotem.
- Trudno sobie zorganizować cokolwiek skoro wszyscy mają takie nastawienie jak ty.
- Słuchaj no, - przerwał po raz kolejny. - Bhor-gul płaci takim jak ja, dodatkowo bo nie mam obowiązku kuć dla armii. A tak się składa że przygotowujemy się do wojny więc zysk jest jeszcze większy. Ty akurat powinieneś coś o tym wiedzieć.
- Wojny?
- A no. Ludzie mają teraz problem z tymi swoimi lodowymi móżdżkami. Poza tym planujemy powiększyć swoje tereny.
- Czyli jednak potem zajmiecie się ludźmi?
- A gdzie tam, nie. Przynajmniej takie są na razie plany. Za wodami jest jeszcze inna pustynia, Bhor-gul uważa że to świetne miejsce na zbudowanie kolejnych miast, przy okazji będziemy mieli więcej opcji poza tym przeklętym, Starym Kontynentem.
- Nadzwyczaj mądry jak na trolla.
- Wiesz co? - powiedział unosząc gorący metal swoją dłonią w rękawicy. - Przez ciebie wyschło mi gardło, macie dziesięć minut. Tylko niczego nie zepsujcie!
- Jasne, jasne. - Wojna poczekał aż ork sobie pójdzie po czym rozłożył kawałki zbroi na kowadle i wyciągnął Kamień. - Jakby się za to wziąć...

Kate nie mówiąc nic złapała mocniej kostur i podeszła do krzaka z zaciekawieniem.

Mag puścił swoją poparzoną twarz na której teraz pojawił się szyderczy wykrzywiony uśmiech. Członek Kręgu złapał go za głowę, jednak za nim zdążył go ogłuszyć ten już nie żył. Wbił sobie lodowy sopel w serce.

W tym samym momencie jedno z drzew zgniotło Adanosa.

Avatar darcus
- Wcześniej mówiłeś coś o magii. Tutaj chyba nie bardzo ci pomogę, ty zawsze byłeś lepszy w te klocki... - Zastanawiał się Głód, spoglądając to na Kamień dzierżony przez Wojnę, to na kawałki zbroi rozrzucone po kowadle.

Zza krzaka zdawała się dochodzić cicha piosenka nucona przez jakiś nieokreślony głos. A może to sam krzak? Mimowolnie Kate zwróciła też uwagę na ciche szepty, które dało się słyszeć wśród koron drzew. Nie potrwało to długo, jak nagle cała okolica zaczęła coś mówić, śpiewać, lub wydawać inne odgłosy. Dziewczyna poczuła się jak w samym środku zatłoczonego miejskiego placu w godzinach szczytu.

- NIECH CIĘ SZLAG! - Warknął ognisty, rozpalając się do ogromnych rozmiarów płomienia i już szykując uderzenie ogniem w martwe teraz ciało...
- Nova, uspokój się! - Wrzasnęła poirytowana członkini Kręgu, podbiegłszy do niego od strony drzew.
Tamten spojrzał na nią, zamrugał kilka razy, a jego płomień przygasł. - Znowu mnie poniosło... - Bardziej stwierdził niż zapytał, acz kobieta tak czy inaczej pokiwała energicznie głową.
- Miałeś chronić Adanosa, a patrz do czegoś dopuścił! - Warknęła, wskazując na przygniecionego przez drzewo byłego boga.
- Jasna cholera! - Jęknął ten, który chwilę wcześniej został nazwany 'Nova', po czym pobiegł jakby goniło go stado krwiopijców, dopadł do drzewa i zaczął powoli je roztapiać, uważając, by nie poparzyć Adanosa. - Cedrik mnie zabije... - Mruczał co chwilę przy tym.
- Kari, do mnie, migiem. - Powiedziała kobieta obecna na polu bitwy, przykładając palce do skroni.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wojna chwycił kamień i spróbował go jakoś użyć, wykorzystać jego moc, cokolwiek.

Kate rozejrzała się dookoła. To co się działo było dla niej niesamowite.
- One mówią! - zawołała patrząc po drzewach niczym na ludzi.

Spod drzewa wystawały aktualnie tylko nogi Adanosa i widać było że się nie rusza. Drzewo zaczynało się roztapiać i wszystko spływało na byłego boga.

Avatar darcus
Kamień zrobił się cieplejszy... Ale to chyba od słońca. Z tej perspektywy wyglądało na to, że jest to po prostu zwyczajny klejnot.

- Wsłuchaj się. Musisz bardzo dużo słuchać, jeśli chcesz nauczyć się rozumieć. - Baba wyglądała na bardzo zadowoloną szybkimi postępami Kate. Przypatrywała jej się cierpliwie, oczekując na ewentualne pytania, czy też w zasadzie każdą znaczącą reakcję.

Członkini Kręgu otworzyła obok portal, z którego wyszła ta druga. Widząc co się dzieje, natychmiast uklęknęła przy Adanosie i złapała za najbliższą dostępną część ciała, czyli w tym przypadku nogę, starając się całą swoją mocą, a tej miała sporo, doprowadzić do tego by nie zginął, jeśli oczywiście jeszcze żył, co również była w stanie wyczuć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate postanowiła - i tak też uczyniła - że skupi się na konkretnym drzewie żeby spróbować się dowiedzieć co ono czuje.

Adanos jeszcze żył ale nie był raczej w zbyt dobrym stanie. kompletnie przygniecioną prawą rękę, drzewo użyło z taką siłą że po prostu ją zmiażdżyło. Ponadto miał pełno popękanych i złamanych kości. Największym problem jednak była spora grupa gałąź która oderwała się od drzewa i wbiła prosto w lewe płuco w minimalnej odległości od serca. Woda zaczęła napływać do jego ust oraz zlewać się z teraz wszędzie dookoła pojawiającą się jego krwią. Rany otwarte bowiem nie były raczej teraz rzadkością w jego ciele.

Avatar darcus
Drzewo było roześmiane i wyrażało głęboką radość zachodnimi błyskami promieni słonecznych w swej koronie, ale Kate zrozumiała niewiele więcej.

Mniej więcej w tym momencie Nova skończył roztapiać drzewo, a ta cała 'uzdrowicielka' przysunęła się bliżej do Adanosa i zaczęła 'obmacywać' jego ciało w zranionych miejscach, co wyglądało dość groteskowo, ale chyba tylko wyglądało, ponieważ przy każdym dotknięciu z jej dłoni wydobywała się złoto-różowa poświata, która zdawała się łagodzić rany. W krótkim czasie udało jej się niemal całkowicie zatrzymać krwawienie, co było wyczynem samo w sobie, ale niewiele więcej.
- Poskładasz go, Kari? - Zapytała kobieta stojąca obok, ta od portalów, z lekko zdenerwowanym tonem głosu.
- Cholera... Tak, ale nie tutaj. Zabierz nas do siedziby... - Odparła Kari, podczas gdy tamta nie zwlekając utworzyła portal, który przesuwając się wchłonął całą czwórkę. Po chwili jeszcze pojawił się mniejszy na drugim końcu pola bitwy, ale zaraz zniknął, po tym jak wessał martwe ciało jednego z kultystów.

Avatar Omeg12
Mimo to spróbował przeczytać jedną, sylaba po sylabie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ten wariat od którego dostałem ten sprzęt mówił coś o użyciu czystej energii. - przypomniał sobie Wojna przyglądając się w zastanowieniu kamieniowi i zbroi. Skupił się na chwilę i spróbował to zrobić, nie znał się może za bardzo na magii ale chciał sprawdzić czy zostało mu jej chociaż na tyle po utracie mocy Jeźdźcy.

Kate uśmiechnęła się widząc radość drzewa.
- To naprawdę niesamowite! - zawołała kładąc rękę na drzewie po czym odwróciła się do Baby. - Nie miałam o tym wszystkim pojęcia!

Teraz przynajmniej była pewność że się nie wykrwawi. Gorzej było z tym że spora część jego kości oraz i samo płuco były mocno uszkodzone. Sam był zresztą nieprzytomny.

Masil wraz z ekipą w międzyczasie odprowadzili Śniącego w okolice domu satyra-demona.
- Dobra, a więc co teraz? - zapytał Masil który odzyskał już większość swoich sił.
- Nie mamy żadnych wiadomości na temat tego co dzieje się pod fortecą Semangata. A to źle, to znaczy że coś tam się wydarzyło.
- Prawdopodobnie zeżarł ich robal.
- Pewnie tak, ale nie jest to pewne. Idziemy zebrać pozostałych którzy są po naszej stronie z miast. Może w międzyczasie dostaniemy kontakt od kogoś spod fortecy.
- Wciąż nie rozumiem jakim cudem wasz plan nie wziął pod uwagę tak wielkiego, dosłownie, zagrożenia.
- Nie spodziewaliśmy się tego bo do tej pory zawsze oba robale trzymały się pod ziemią. Nikt nie był wstanie tak po prostu im rozkazywać. Ale najwyraźniej Semangat znalazł jakiś sposób. Mniejsza z tym, nie traćmy więcej czasu i zbierajmy się.
- Jasne.
Następnie cała ekipa z wyjątkiem Śniącego który został tutaj wpadli do portalu.

Avatar darcus
Magia nie była całkowicie uzależniona od mocy chaosu, którą Jeźdźcy utracili, i pewnie tylko dlatego udało się jej wykrzesać jeszcze trochę. Klejnot trzymany przez Wojnę łapczywie pochłoną podarowaną mu dawkę energii po czym zaczął z każdą chwilą coraz silniej wibrować i rozgrzewać się. Ewidentnie coś się działo.

Baba Jaga wyglądała na szczerze zadowoloną. Spoglądała na Kate trzymając dłonie na biodrach. - Świetnie ci idzie. Słuchaj, muszę teraz iść i coś zrobić. Próbuj nie tylko słuchać drzew, ale też do nich mówić i przyjdź do mnie, do piwnicy, kiedy już efekt wywaru przeminie. - Powiedziała po krótkiej chwili, po czym nie czekając na odpowiedź ruszyła do chatki.

Adanos wylądował na łóżku w czymś, co wyglądało na podziemną, bo bez okien, komnatę mieszkalną. Kari wylądowała zaraz obok niego i położyła dłonie na jego klatce piersiowej, kołysząc się lekko i szepcząc jakieś słowa niemające sensu.

Po przeczytaniu formułki jeden z kryształów podarowanych Davisowi przez Maraliusa zaczął żarzyć się bladym światłem, jak rozgrzany węgielek, jednak wcale nie przybierając na temperaturze.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wojna ciekawy co się może zaraz stać przybliżył kamień do zbroi.

Kate kiwnęła tylko głową po czym z powrotem odwróciła się w stronę drzewa. Położyła na nim dłoń i nie do końca wiedząc jak to zrobić szepnęła.
- Cześć. - od razu pomyślała sobie że z boku musiało wyglądać to głupio.

Avatar darcus
Kamień wibrował tak mocno, że trudno było go utrzymać w dłoniach, a jego ciepło już wkrótce rozgrzewało metalowe rękawice Jeźdźca do czerwoności. Kiedy wibracje stały się tak mocne, że lada chwila klejnot miał wylecieć z rąk Wojny, zamiast tego eksplodował, odrzucając obu Jeźdźców w tył i rozpadając się na kawałki. Kiedy opadł kurz, bracia spostrzegli, że po okolicy porozrzucane są teraz pozostałe po klejnocie brylanty, zaś, co ważniejsze, w powietrzu przed nimi lewituje niewielki, owalny, błękitny klejnot, zdający się mieć w sobie coś na kształt wewnętrznej gwiazdy, której blade światło rozchodziło się na zewnątrz. Nawet jeśli Jeźdźcy nie słyszeli starych podań i nie domyślali się czym jest ów kamyk, z pewnością wywarł on na nich wrażenie niezwykle wartościowego i potężnego.

Drzewo nie zareagowało. Najwidoczniej słowa niewiele znaczyły w tej kwestii. Wyglądało na to, że cała sprawa była bardziej skomplikowana, niż Kate się początkowo mogło wydawać.

Avatar Omeg12
- Chyba wiem co robię. Życz mi szczęścia - powiedział, po czym rozgniótł żarzący się kamień

Avatar Gniotek7
Właściciel
Wojna wstał powoli przyglądając się kamieniowi. Stojących w okolicy dwóch orków również teraz zaczęło przyglądać się jeźdźcom. Wojna podszedł ostrożnie do kamienia.
- Jasna cholera.

Kate nie wiedząc co począć zastukała w drzewo dwa razy.

Avatar darcus
Głód szybko zauważył, że nie tylko Jeźdźcy wpatrują się w kamień. Podszedł do niego bliżej i przyjrzał się mu, odruchowo kładąc dłoń na rękojeści broni, w razie gdyby przyszło mu bronić się przed ewentualnymi rabusiami, ale także by ich przestrzec przed próbą kradzieży. Najwyraźniej jednak obawiał się dotknąć klejnotu. - Z czymś mi się to kojarzy... - Mruknął tylko, mrużąc oczy.

- Hej, to łaskocze! - Odbił się echem po lesie roześmiany głos drzewa, na tyle wyraźny, że dało się go zrozumieć.

Kryształ dał się rozgnieść jakby był zrobiony ze skorupki jajka, a uwolniona z niego energia przysłoniła Davisowi widok. W jednej chwili poczuł jak traci ziemię pod nogami, a siła ciążenia działająca na niego zmienia kierunek, a w drugiej znajdował się już w samym środku skąpanej w słońcu pustyni.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Niby z czym? - zapytał rzucając przy okazji okiem na części zbroi.


- Nie rozumiesz mnie, prawda? - zapytała Kate przesuwając powoli dłonią po korze.

Avatar darcus
- Nie wiem, chyba słyszałem kiedyś jakiś opis który do tego pasuje, ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie i kiedy... - Mówił Głód, zaś ze zbroją nic się nie działo. Przynajmniej na razie...

Drzewo nie odpowiedziało, tylko śmiało się dalej, w miarę jak Kate dotykała jego kory. Głos był piskliwy, radosny i dziecięcy, słuchając go aż chciało się dołączyć i śmiać się razem z nim.

Avatar Omeg12
- O, nie umarłem - głośno stwierdził oczywistość, po czym ogarnął pustynię wzrokiem

Avatar darcus
Jak okiem sięgnąć piach, wydmy, góry... I zarysy budynków gdzieś w oddali. Najwyraźniej jakaś wieś, lub miasteczko.
///Tutaj pałeczkę przejmuje Gniot, bo on jest ten od orków i Jeźdźców :v///

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Świetnie, zastanawiam się tylko co teraz? - Wojnę zaczęło teraz korcić żeby złapać kamień, ale nie był pewien czy to dobry pomysł, w końcu wciąż latał.

Kate zachichotała słysząc radosne drzewo. Z drugiej strony było jej trochę smutno że nie potrafiła słownie skontaktować się z drzewem.

Avatar darcus
Kamień nagle zaczął wibrować. Chwilę potem zaczęły wydobywać się z niego smugi energii, które niczym macki chwytały za fragmenty zbroi, przyciągały je do siebie z dużą siłą i przy akompaniamencie brzęku metalu łączyły je w całość. Po kilku chwilach przed Jeźdźcami stały dopasowane do nich zbroje. W tej dla Wojny, wytrzymalszej ale cięższej od zbroi Głodu, która była lekkim pancerzem zakrywającym nagie do tej pory części jego ciała, na środku napierśnika przytwierdzony był klejnot, słabo pulsujący bladym światłem i wydający ciche brzęczenie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Widząc zbroję na twarzy Wojny powoli pojawił się uśmiech.
- No i to ja kurde rozumiem! - zawołał opierając dłonie na naramiennikach zbroi by lepiej jej się przyjrzeć.

Avatar darcus
///Zapomniałem o Kate, wybacz :c///
Głód również z zadowoleniem przyjrzał się swojej. - Nieźle, nieźle... Rada to miała głowę żeby coś takiego zrobić... - Złapał za napierśnik i zabrał się do przymierzania. - A nawet trzy głowy. Pasuje jak ulał. - W rzeczy samej, pasowało. Jeździec zabrał się więc do przywdziewania reszty swego pancerza.

- Z czego się śmiejesz? - Zapytało nagle drzewo, nie przerywając własnego śmiechu, jak na ironię.

Avatar Omeg12
Jako, że jego zainteresowanie wydmami było dość umiarkowane, skierował się w stronę zabudowań.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///Jakbym ja co chwilę nie zapominał o praktycznie wszystkim :L///
Wojna również wziął się za założenie pancerza spoglądając jednak co jakiś czas na kamień który to wszystko połączył.

Kate zamarła na chwilę i rozejrzała się. Po chwili dotarło do niej że to drzewo.
- Ja... Ty mnie rozbawiłeś. - powiedziała Kate wciąż spodziewając się że drzewo i tak jej nie zrozumie.

Z czasem jak Davis zaczął zbliżać się do niewielkiej wioski z drewnianą palisadą łatwo można było się zorientować że należy ona do orków. Cóż, w końcu dwóch z nich stało opartych o swoje topory przed niewielką bramą i spoglądało na siebie.

Avatar Omeg12
Przebadał ich umysły, chcąc dowiedzieć się czegokolwiek o tym miejscu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nie dowiedział się zbyt wiele ciekawego bo praktycznie niczego ciekawego nie można było powiedzieć. Była to jedna z wielu mniejszych wiosek orków jakie znajdowały się na całej pustyni. Ci dwaj orkowie spędzali większość swojego nudnego życia na staniu przed bramą a ich największą zabawą były pojedynki na wzrok. Praktycznie nigdy z niczym nie walczyli, ponieważ na tym pustkowiu niewiele się pojawiało. Kilka dni temu niezwykle ucieszyli się na widok trzech ludzi jednak potem okazało się że to ludzie Stratuma i mają sojusz. W samej wiosce nie było zbyt wielu ciekawych miejsc z wyjątkiem niewielkiej Karczmy oraz domu wodza. Większość tutejszych to po prostu orkowie którzy co jakiś dostają coś do roboty od grubych ryb z większych miast. Ci dwaj nie wiedzieli jednak nic więcej na ten temat bo oni tylko tutaj ciągle stali.

Avatar darcus
///Przepraszam, że tak długo, ale neta nie mam ,_,///
Kamień ewidentnie promieniował mocą. Gdy Wojna przywdział pancerz, poczuł to na własnej skórze. Energia klejnotu poprzez zbroję powoli wypełniała jego ciało oraz duszę i nic nie wskazywało na to, by miała przestać.

- Dlaczego nie odpowiadasz? - Zapytało drzewo, posmutniawszy nagle. - Ach, już wiem! Jesteś ruchomym! Oni nie umieją czuć! Nie martw się, nauczysz się! Pamiętaj tylko, że masz nie mówić, ale czuć! - Rzekła roślina, co jak na roślinę było aż zanadto inteligentne, potwierdzając tym samym słowa Baby o duszy świata, a następnie ponownie wybuchła serdecznym śmiechem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///Spoko, ja i tak cały dzień handlowałem///
Wojna zastanawiał się chwilę nad czymś po czym chwycił klejnot.

Kate stała przez chwilę próbując ogarnąć to wszystko co w tym momencie odkrywała. Po krótkiej chwili uśmiechnęła się radośnie i oparła obie ręce na drzewie.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku