Kiedy Kate wstała momentalnie za kostki i nadgarstki chwyciły ją jakieś pnącza i posadziły z powrotem w fotelu. - Ty powinnaś mi to powiedzieć. W końcu weszłaś nieproszona do mojego domu. - Rozległ się skrzeczący, nieprzyjemny głos, należący z pewnością do jakiejś kobiety w podeszłym wieku. Postać odwróciła się i Kate, której wzrok już całkiem wrócił, ujrzała przysadzistą staruchę, której ciało, a przynajmniej skóra, zrobione były, co wyjątkowo dziwne, z sękatego drewna. Nawet jednak pomimo tego faktu, wyglądała jak karykatura człowieka, a już w każdym razie co najmniej groteskowo. Miała rozlazłą szczękę pełną zepsutych zębów, która i tak była słabo widoczna, bo niemal w całości zakrywał ją długi, drewniany nos, który miał długość około metra. Całość, niczym wisienka na torcie, dekorowały wyjątkowo obwisłe piersi i patykowate, długie ręce, z jeszcze dłuższymi palcami. Oczywiście w porównaniu do zwykłego człowieka. Postać była ubrana w stary beret i obdartą suknię.
Starucha uśmiechnęła się ironicznie, po czym wytknęła Kate palcem. - Wytłumacz się! - Zaskrzeczała.
Darcus, który początkowo nie zwrócił uwagi na ciało, zaraz potem odwrócił się i spojrzał za Czytelnikiem, po czym skamieniał. - Czy... Czy to... - Próbował wykrztusić.