Gniotek7 pisze:
W tej chwili Omeg poza ruchem w wiosce poczuł coś jeszcze.
///Stary... Ty to musisz być naprawdę roztargniony :v///
Głód nie zwlekając wskoczył na Pożogę i przytrzymał się siodła, gotów na szybką jazdę.
- Jeśli akurat nie wpadniesz na dreszczorośl rosnącą przypadkiem w okolicy, to nie bardzo. - Uśmiechnęła się Baba i wróciła do warzenia mikstury.
W pokoju poza Adanosem nie było nikogo, przynajmniej na razie. Inaczej sprawa miała się z kultystą. Z cienia obok wyłonił się Cedrik, trzymając w rękach jakąś książkę, pogrążony w lekturze. Nie zaszczycił maga spojrzeniem, zdawało się nawet przez chwilę, że nie zauważa jego obecności. Stało się jednak jasne, że to tylko pozór, kiedy się odezwał. - Powinieneś być wdzięczny. Takie obroże to prawdziwy luksus. - Rzekł spokojnie, ale i bez wyrazu, oschle, po czym przewrócił kartkę.
Kiedy Michael schodził do podziemi, minął się z Darcusem, który maszerował ku powierzchni. Zaraz za nim szła Victoria, niemniej zdziwiona niż sam asasyn. Kiedy dotarli na górę, Darcus prędko wspiął się na dach, po czym zaczekał, aż niebieska zrobi to samo. - Powiesz mi co widzisz? - Zapytał formalnie, na co ona kiwnęła głową, spojrzała w niebo i nagle jej mina jakby zrzedła. - To... Trudno to opisać... Jakby wielka, lodowa skała, która spada z nieba... - Wykrztusiła z trudem, pogrążona w przerażeniu.
Usłyszawszy to, Darcus nie zwlekał. W mgnieniu oka zeskoczył z dachu i z ręką po drodze wsuniętą do kieszeni pobiegł z powrotem do podziemi, w takim tempie, że Victoria ledwie za nim nadążyła.