Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate stała jeszcze chwilę jakby nad czymś myśląc po czym ruszyła w stronę wyjścia.

- Cóż... Żeby to zrozumieć musisz znać resztę historii. Klątwa nie polegała jedynie na tym że pojawiali się Awatary, bo przecież wtedy ludność wyspy mogłaby po prostu odpłynąć, racja? Bóg stworzył klątwę tak, żeby nie można było wyspy opuścić. Stale pilnował całą wyspę i jeśli ktoś chciał odpłynąć to ten po prostu zatapiał uciekiniera. Pewnego dnia niespodziewanie doszło do najazdu. Na wyspę przypłynęły trzy okręty wypełnione barbarzyńcami którzy chcieli powybijać ludzi i zająć wyspę. Uzbrojenie czy zdolności magiczne ludzi na wyspie były minimalne więc nie mieliśmy żadnych szans na to żeby ich odeprzeć. Bóg któremu byliśmy zmuszeni służyć także nie chciał nam pomóc, pewnie myślał że jego klątwa dopadnie także barbarzyńców i będzie miał więcej poddanych. Wtedy jednak rodzice Abraxasa postanowili zaryzykować. Posłali po mnie, jako iż zostałem mianowany Opiekunem naszego przyjaciela i kazano mi z nim odpłynąć. Oni wiedzieli że nie uda im się przeżyć, ale ucieczka większej ilości ludzi też nie miała sensu, bo bóg wyspy od razu by się zorientował. Udaliśmy się więc na jednej z niestrzeżonych statków barbarzyńców i ukradliśmy łódkę. Abraxas miał wtedy jakieś jedenaście lat a ja sam byłem jakieś siedem lat starszy. Kiedy odpływaliśmy wiedzieliśmy że zostawiamy resztę na zgubę, ale to był jedyny sposób żeby Abraxas miał normalne życie.
- Skoro jego rodzice chcieli żeby miał normalne życie to czemu oddali go temu... Awatarowi?
- Musisz zrozumieć jedną rzecz Elisif zanim pomyślisz że rodzice Abraxasa mogli być źli. Dziecko oddane awatarowi musiało być w miarę wcześnie urodzone, a na wyspie w tym czasie poza nim urodziło się tylko jedno. Pech chciał że w świątyni w tym czasie pojawiły się dwa Awatary, Zemsty oraz Szaleństwa. Jego rodzice nie mieli więc wyjścia, ale udało im się namówić ich ludową radę żeby to on przejął Zemstę a ten drugi Szaleństwo. Chłopaczek który wziął Szaleństwo popełnił samobójstwo w wieku sześciu lat, jego rodzice nigdy im nie wybaczyli. Teraz rozumiesz? Wybrali dla niego najlepsze wyjście jakie było i to uratowało jego życie kosztem utraty przyjaźni jednej z bliskich rodzin.
- Musisz mieć rację.
- Ale wracając do historii. Kiedy wreszcie wyszliśmy poza zasięg mocy boga najwyraźniej zorientował się że został wrobiony co doprowadziło go prawdopodobnie do wściekłości. Nie wiemy czy to on się aż tak zdenerwował, czy może to była jedna z reguł klątwy, ale kiedy oddalaliśmy się od wyspy widzieliśmy jak ona zapada się na dno oceanu.

Avatar darcus
Aby wyjść z chatki musiała najpierw wyjść z piwnicy, w której się znajdowała, przez klapę zaskakująco dobrze ukrytą w mchowej podłodze. Potem, do wyjścia, nic już jej nie zatrzymywało.

To wciąż nie wyjaśnia dlaczego przez cały ten czas klątwa pozostawała w ukryciu, a teraz nagle się ujawniła. - Zauważył Darcus.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tak więc Kate wyszła i skierowała się na tyły chatki.

- Awatary powiązani są bezpośrednio z klątwą, a klątwa z wyspą. Wyspa zatonęła i od tamtej pory aż do teraz nie było niczego co wskazywałoby na to że Awatar miałby być obudzony. - w międzyczasie Masil podszedł nieco bliżej do Karczmarza i przyjrzał się amuletowi jakby chcąc się upewnić że ten wciąż jest na swoim miejscu. - Jeśli wyspa zatonęła, bóg stracił moc co równa się z tym że przestała działać klątwa. Awatar znowu się odezwał a śmierć Oghrena tylko go wzmocniła bo teraz może polegać na prawdziwym zdarzeniu a nie samych koszmarach. - w tym momencie Masil ścisnął swoją dłoń, amulet na szyi Gniotka błysnął a jego nosiciel opuścił głowę nieprzytomny.
- Co ty zrobiłeś?! - zawołała Elisif patrząc na Gniotka i potrząsając nim jakby chcąc sprawdzić czy jest przytomny.
- Próbowałem dowiedzieć się jakim cudem to wszystko od nowa się zaczyna i wszystko prowadziło do jednego tropu. - kontynuował ignorując Elisif. - Sprawdziłem go i jestem prawie pewien że mam rację. Wyspa powróciła, znów stoi tam gdzie wcześniej. Skoro powróciła wyspa, powrócił bóg, skoro powrócił bóg, powróciła klątwa, a skoro klątwa powróciła, Awatar na nowo się przebudził. Spokojnie Elisif, jest tylko nieprzytomny, ogłuszyłem go ponieważ Abraxas pod żadnym pozorem nie może się dowiedzieć że Wyspa powróciła.

Avatar darcus
Na poletku za chatką, jak Baba powiedziała, rosły kostury. Nie były to jednak zwykłe kostury. Mimo iż każdy z nich był nieco inny, to miały cechy wspólne. Wyglądały jak w miarę proste, choć niektóre nie doskonale, kije wyrastające z ziemi, wyposażone w liście, a niektóre nawet gałązki, owoce, kwiaty, czy inne części roślin. Część z nich miała nawet jakieś znaki, które wyglądały, jakby wykształciły się samoczynnie. Hodowla wyglądała ładnie i była bardzo dobrze utrzymana.

- Nie da się jakoś... Usunąć tej klątwy? Znam tylu mistrzów magii... Do licha, sam jesteś jednym z nich! - Denerwował się asasyn, spoglądając to na Gniotka, to na Masila.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate nie wiedząc który wziąć wybrała ten z najładniejszymi kwiatami.

- To jest właśnie problem z klątwami, jak są dobrze zabezpieczone to strasznie trudno się ich pozbyć. Gdyby istniał jakiś dobry sposób na obejście jej to ludzie z wyspy już dawno by sobie z tym poradzili. Klątwa będzie istnieć tak długo jak ktoś o niej wie albo tak długo jak będzie istnieć jej twórca. Pierwsze odpada, no bo właśnie wam o tym powiedziałem więc musiałbym zabić naszą czwórkę, a tak naprawdę to i tak tylko haczyk bo wciąż ten bóg by o niej wiedział więc to by nie zadziałało.
- W takim razie ten cały bóg wciąż żyje?
- Skoro wyspa znowu powstała z oceanu to prawie na pewno właśnie przez niego, więc tak.

Avatar darcus
Ów kostur rósł po drugiej stronie ogródka. Zanim jednak Kate zdążyła do niego dojść, coś przykuło jej uwagę. Była to mała, bezbronna sadzonka po środku poletka, która wydała się dziewczynie w jakiś niezrozumiały sposób ważna.

- Mam więc rozumieć, że czeka nas kolejna koszmarna wyprawa? - Westchnął Darcus. - To nie byłby pierwszy bóg, którego zabiłem. - Rzekł, rozmasowując pięść jednej dłoni drugą.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate podeszła do sadzonki przyglądając się jej.

- Nie. To musi poczekać, to nie jest bóg który wyjdzie nam na spotkacie i będzie chciał się napi**dzielać. Wyspa to pułapka, wykorzysta wszelkie sposoby żeby nas zatrzymać lub nawet wciągnąć w działanie klątwy. Ja zajmę się Abraxasem i postaram się ograniczyć możliwości Awatara, byłem do tego trenowany. Najpierw trzeba zająć się Kultem Firnu, poza tym... Wydaję mi się że możliwości Awatara będzie można wykorzystać przeciwko nim.
- Że co? Nie ma mowy! - zaprzeczyła Elisif.

Avatar darcus
Sadzonka powoli zwiększała się. Kate mogła zauważyć, że im bardziej się do niej zbliża, tym szybciej roślina rośnie. Zdawało się też, że wzrasta w jej stronę.

- Co konkretnie masz na myśli? - Zapytał Darcus, któremu też pomysł się nie spodobał, acz postanowił od razu go nie skreślać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate przyspieszyła więc trochę kroku podchodząc co raz bliżej.

- Sprawa wygląda prosto. Awatar Zemsty ukierunkował swój gniew ku Kultowi Firnu, więc w walce z nimi może być niezwykle przydatny, tylko że wtedy Abraxas będzie musiał oddać mu kontrolę nad ciałem. To nie Awatar Gniewu, więc nie powinien atakować nikogo z nas, chyba że spróbujemy go powstrzymać, ale nigdy nie wiadomo do jakiego stopnia może to dojść.

Avatar darcus
Kiedy Kate była tuż przy sadzonce, ta zdążyła zakończyć wzrost i była teraz całkowicie wykształconym kosturem. Był on iście cudowny. Jego trzon był prosty i pokryty wieloma charakterystycznymi znakami z fozforyzujących porostów, których Kate nie znała, a mimo to w jakiś sposób wiedziała, że mówią one o życiu, naturze i trudnej decyzji. Od kostura odrastały liczne gałązki, liście i kwiaty z różnych roślin, zdawało się też, że jest owinięty bluszczem. Żaden z tychże dodatków nie przeszkadzał jednak w chwycie, a wręcz przeciwnie, w kluczowych miejscach znajdował się mech tworzący poduszeczki. U szczytu kostur tworzył niedomkniętą pętelkę, stanowiącą trzy czwarte koła, wewnątrz której lewitował czerwony, przypominający bijące serce owoc, odziany w opończę złotego blasku.

- Nie zgadzam się. Nie możemy za niego decydować o jego ciele. Wymyśl coś, żeby powstrzymać tę abominację w nim. - Zażądał krótko asasyn.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate przestała już w tym momencie myśleć w ogóle o tamtym kosturze przyglądając się temu co dopiero wyrósł i zastanawiając się jak takie kostury się zbiera. Pomyślała więc że po prostu złapie go i podniesie i tak też zrobiła.

- Wasza strata. - powiedział Masil który w zupełności spodziewał się tej odpowiedzi ale z drugiej strony czuł lekki zawód.
- Strata? A ty przypadkiem nie miałeś go właśnie pilnować, żeby taki się nie stał?
Masil słysząc to przewrócił oczami.
- Niby tak. - powiedział upijając łyk ziółek - Ale to zadanie dostałem kiedy Gniotek skończył pięć lat a sam miałem kilkanaście, wiesz ile czasu od tego minęło? Oczywiście, wciąż mam go bronić, ale moim zadaniem jest dopilnować żeby Awatar siedzący w nim nie zrobił niczego złego, sam Abraxas jest w zupełności bezpieczny poza utratą kontroli. A co jest złego w rozwaleniu paru kultystów?

Avatar darcus
Kostur z cichym trzaskiem oderwał się od korzenia, nie stawiając większego oporu. Z chwilą chwycenia go Kate poczuła płynącą z niego moc.

- A to, że cel nie uświęca środków. Dopóki on sam się na to nie zgodzi, nie zamierzam pakować go w pułapkę umysłu. - Utrzymywał asasyn.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kate obróciła go raz w rękach po czym ruszyła z powrotem do piwnicy.

- Jasne. A teraz skoro załatwiliśmy sprawę z Abraxasem, to porozmawiajmy a propo waszej narady. Słyszałem że potrzebujecie pomocy, czego dokładnie chcecie?

Avatar darcus
Kostur zawibrował lekko pod dotykiem Kate, a kiedy ta wróciła do piwnicy, zastała Babę pracującą nad kolejnym wywarem, który zaczynał przypominać szambo.

- W zasadzie, to... - Darcus zamarł na chwilę. - Zaraz. Skąd to wiesz?... - Zapytał zdziwiony i jednocześnie z lekka podejrzliwy.

Avatar Omeg12
- Przepraszam - podszedł do starca - Planuję wybrać się na pustynię Varant w bliżej niesprecyzowanym czasie. Ma pan jakąś mapę, która mogła by mi w takiej sytuacji pomóc?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wzięłam ten, wydawał się... Inny. - powiedziała Kate podchodząc do Baby z kosturem.

- Mam swoje sposoby. Na przykład drzewo nie jest tylko gadającym drzewem służącym do przenoszenia się do mojego wymiaru. A co do rzeczy dziejących się gdzieś w bardziej skrytych miejscach, są istoty na tyle małe i posiadające na tyle dobry słuch że mogę słyszeć znacznie więcej niż można się spodziewać.

Avatar darcus
Starzec pokiwał głową i pokazał Davisowi mapę Varantu.

- Świetnie. - Baba zerknęła na Kate, po czym wróciła do warzenia wywaru. - Połóż go... - Nie dokończyła. Jej oczy szeroko się otworzyły, a łyżka wypadła z dłoni i utonęła w zupie. Jaga powoli odwróciła się w stronę dziewczyny i zmierzyła przyniesiony przez nią kostur wzrokiem bardzo dokładnie. - Niech to wszyscy diabli... Nie wierzę... - Wyjąkała, nie mogąc spuścić przedmiotu z oka.

- Nie musisz nas szpiegować. Powiedziałbym ci o wszystkim. - Darcus wyglądał na zawiedzionego.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Co? Co się stało? - zapytała Kate nie do końca rozumiejąc.

- Szpiegować? - zdziwił się Masil. - Nie, ja was chronię. Zastanawiało cię kiedyś czemu Kult Firnu do tej pory nigdy nie zaatakował miasta? Dlatego że wiedzą do czego moje drzewo jest zdolne, jakoś się dowiedzieli i rozumieją że nie mogą tak po prostu was zaatakować. - w międzyczasie kiedy mówił klasnął w ręce i Abraxas na nowo się obudził, ale dalej był raczej nie obecny i jakiś taki zamyślony. - Poza tym ostatnio pojawił się u was ten cały Michael, może mówić Gniotkowi co chce, ale ja mu nie ufam, i wam radzę zrobić to samo. Nie zapominajmy też że nie zawsze będę miał czas żeby z wami gadać, a muszę być na bieżąco z informacjami.

Avatar darcus
- Moje drogie dziecko... - Westchnęła Baba Jaga. - Ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego, co właśnie trzymasz w rękach? - Zapytała z politowaniem w głosie.

- Wciąż jestem jednak zdania, że powinieneś choć raz na jakiś czas się odezwać, skoro wywierasz taki wpływ na nas i nasze życie. Gdybyś od początku był z nami szczery, choćby co do tego drzewa, kilka spraw mogłoby potoczyć się... Inaczej. - Rzekł Darcus, nadal nieco niezadowolony. Zabawne. Asasyni mieli najlepszą siatkę szpiegowską na świecie, ale wystarczyło tylko trochę magii, żeby ich zinfiltrować.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Kostur... Zabrałam go z ogrodu tak jak chciałaś... Wydawał się inny niż reszta co prawda, jakby rósł przy mnie.

- Mamy teraz czas na rozmowy, ale ty wolisz go wykorzystywać żeby narzekać na moje sposoby działania. Gdybym myślał że wszystko co będę robił będzie każdemu odpowiadać to nie mieszkałbym w innym wymiarze Darcus. Wpuściłem was tutaj tylko dlatego bo wiem że potrzebujecie pomocy, a nie po to żeby słuchać że jesteś wielce obrażony bo was o niej nie poinformowałem. Jeśli masz z tym taki problem, spoko, mogę zabić drzewo i odesłać do innych wymiarów wszelkie moje środki do pilnowania was, ale wtedy już nie wrócą.

Avatar darcus
- Motyla noga! Próbowałam taki wyhodować od stuleci, a ty nagle zjawiasz się i przy tobie sam wyrasta! - Nie mogła się nadziwić Baba. - Prawdziwy, jedyny i niepowtarzalny Kostur Życia... - Wyglądała, jakby chciała pochłonąć przedmiot wzrokiem.

Darcus zmrużył oczy w niezadowoleniu. Nie podobało mu się, że tak delikatna sprawa wymyka się spod jego kontroli. - To nie będzie konieczne. Zamiast tego, mógłbyś pomóc jeszcze bardziej. Na przykład zakląć naszą broń, wspomóc nas czarami ochronnymi, użyczyć kilku ze swoich konstruktów, czy nawet osobiście wziąć udział w bitwie. - Zaproponował, w nadziei na to, że mag zgodzi się na chociaż jedną z tych rzeczy.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Naprawdę? To... To chyba dobrze! - zawołała Kate. - Więc mówisz że jest wyjątkowy, tak? - powiedziała teraz jakoś lepiej czując się że trzyma ten kostur, obróciła go jeszcze raz w rękach.

- Zaklinanie broni odpada, nie zamierzam biegać między waszymi ludźmi i zapalać im mieczy. Jeśli chodzi o udział w walce, to też raczej będę miał ważniejsze rzeczy do roboty. A jeśli chodzi o konstrukty... To mogę wam załatwić coś znacznie lepszego, potrzebuję tylko czasu.

Avatar darcus
- Więcej niż wyjątkowy. Bije od niego taka moc, że zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest TEN Kostur Życia! Ha! To byłoby niezłe! - Prawie krzyczała z podsycenia Baba Jaga, ale potem nieco ściszyła ton. - Jeśli to prawda, to pilnuj go dobrze. Nie chcę wiedzieć, co stałoby się, gdyby wpadł w ręce kogoś, do kogo nie należy. - Przestrzegła dziewczynę.

- O czym dokładnie mówisz? - Dopytywał się Darcus.

Avatar Omeg12
- Świetnie. Ile za to?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mam... Mam go pilnować? To znaczy że... Że należy do mnie? - w głosie Kate słychać było głęboki zachwyt.

- O czym, czego jest dużo, będzie pod moją kontrolą i pomoże wam w walce z Kultem. Reszty dowiesz się jak skończę.

Avatar darcus
Staruszek wskazał na cenę napisaną na odwrocie mapy. A że finanse mamy tutaj jeszcze nieobcykane, to powiem tylko, że była to typowa cena za mapę tego rozmiaru i szczegółowości.

Baba widząc zadowolenie Kate uśmiechnęła się pod nosem. Oczywiście w przenośni, bo chyba nikt nie chciałby zobaczyć tego w znaczeniu dosłownym. - Wyczuwam, że już cię wybrał. Jest twój. - Potwierdziła.

- W porządku. Zaufam ci. - Kiwnął głową asasyn. - Co jednak z Gniotkiem? Znasz jakiś sposób, żeby pohamować te ataki, czy będzie tu siedział z tym czymś na szyi? - Zapytał z lekka ironicznie, a zabrzmiało to tak, jakby wcale nie chciał usłyszeć odpowiedzi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Więc... Co powinnam teraz zrobić? Kostur może pomóc w naprawie lasu, prawda?

- Zajmę się nim. Amulet jest tylko tymczasowy, wymyślę coś co zmniejszy wpływ Awatara ale nie będzie blokować uczuć Abraxasa. Do tego czasu będzie sobie tutaj siedział i spoglądał w ogień.

Avatar darcus
- Może zrobić to i znacznie więcej. Ale do tego będziesz musiała się nauczyć go używać. Od tego masz mnie. Będę cię uczyć. - Stwierdziła pokrzepiająco Baba.

- Myślisz, że długo to potrwa? - Dopytywał się Darcus, 'patrząc' na Abraxasa.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To... To kiedy zaczynamy?

- Nie mam pojęcia, ostatni raz robiłem to jakieś... trzydzieści lat temu? Ale w końcu nie jestem teraz pierwszym lepszym losowo znalezionym magiem więc może jakoś mi to wyjdzie. Po prostu kiedy uda mi się go ogarnąć to przyślę go z powrotem do Anubel.

Avatar darcus
- Jak tylko skończę to tutaj. Lepiej przynieś w tym czasie swoje rzeczy, bo potem możesz nie mieć kiedy. - Poradziła Baba, zanurzając rękę we wrzącym wywarze, prawdopodobnie w celu wyłowienia łyżki.

- W porządku. - Kiwnął głową Darcus. - Jeżeli to wszystko, to powinniśmy wracać. - Rzekł, spoglądając na Elisif.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Dobrze! Zaraz wrócę! - zawołała entuzjastycznie Kate i pobiegła z powrotem do Anubel.

- Poczekaj. - powiedziała Elisif. - Chciałam cię zapytać a propo tych składników o których ci wspominałam...
- Nie ma problemu, wiedziałem że będziesz mnie potrzebować więc już wziąłem się za ich szukanie, ale może to trochę zająć patrząc na to że to nie pierwsze lepsze rosnące na krzakach przedmioty.
- Rozumiem, dziękuję.
- Jasne. Dobra, skoro to wszystko to wracajcie do siebie. - powiedział Masil wykonując gest ręką i w miejscu w którym wskazał pojawił się portal.

Avatar darcus
Baba zaś wyłowiła łyżkę i wróciła do warzenia.

- W porządku. Uważaj tylko, żebyś nie stał się taki jak ten demon, którego wchłonąłeś. To byłaby ogromna strata. - Darcus mrugnął jednym okiem w stronę Masila, a następnie, nie czekając na odpowiedź, wkroczył w portal.

Avatar Omeg12
Uiścił więc ów rozsądną zapłatę, po czym przestudiował mapę pod względem rozmiaru krainy i zaznaczonych istotniejszych miejsc.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jakby demon był jedynym co chcę zrobić. - powiedział sam do siebie Masil po czym udał się na poziom gdzie znajdowały się wszystkie zdobyte artefakty. Na jednej ze skrzyń leżała niewielka klatka w której siedział przywołany przez Cedrika robak. - No dobra, zobaczmy co takiego masz. - powiedział otwierając klatkę.

Avatar darcus
Mapa przedstawiała pustynię Varant, wraz z ukształtowaniem terenu, najważniejszymi drogami i największymi miastami.

Darcus, po przejściu przez portal, oparł się o jakieś drzewo, czekając na siostrę.

Chrabąszcz, po chwili wahania, wyleciał z klatki i usiadł Masilowi na dłoni. Zanim mag zdążył zareagować, owad spalił się, pozostawiając po sobie mały rulonik papieru.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif pojawiła się chwilę po nim.
- Masil się zmienia i nie jestem pewna czy wie co robi.

Masil tymczasem wziął rulonik i rozkręcił go.

Avatar darcus
- Zauważyłem. - Darcus 'spojrzał' na drzewo. - Myślisz, że naprawdę wie wszystko, co się tu dzieje? Że nawet teraz może słyszeć naszą rozmowę? - Zapytał w zadumie.

Rulonik okazał się zawierać krótką wiadomość.
"Chociaż wcale się nie spodziewam, że się zgodzisz, to wierzę, że warto spróbować. Z twoimi niebywałymi zdolnościami i niespotykaną dokładnością miejsce w Kręgu Pierścienia masz zapewnione, o ile tylko zechcesz i podzielasz nasze ideały. To moja propozycja. Podejmij decyzję.
~Cedrik
"

Avatar
Konto usunięte
Tym czasem Albert wrócił do swojego pokoju i się położył na łóżku

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Może nie wszystko, ale podejrzewam że wie o wielu rzeczach. - powiedziała Elisif stając obok niego i patrząc w niebo, a dokładniej mówiąc w liście wielkiego drzewa zasłaniające niebo. - Wydaje mi się że gdyby chciał po prostu ukryć portal do swojego wymiaru to zasadził by... Mniejsze drzewo.

Na twarzy Masila w trakcie czytania wiadomości pojawił się uśmiech.
- Nie wierzę że to decyzja was wszystkich. - zaczął mówić sam do siebie, albo kto wie, może miał nadzieję że Cedrik w jakiś sposób słyszy jego słowa. - Przynależność to ograniczenie. Ale kto wie, może kiedyś będę miał na to czas. - Masil zgniótł kartkę jedną ręką po czym wrzucił ją do kominka.

Avatar darcus
- Albo poprosił mnie, żebym to zrobił... - Darcus zaś skupił się raczej na samym drzewie, po czym przeniósł wzrok na swą siostrę. - Elisif, ufasz mi? - Zapytał zagadkowym tonem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spojrzała na niego nieco zdziwiona.
- Oczywiście że tak, jesteś moim bratem. - powiedziała po chwili.

Avatar Omeg12
Na podstawi ewentualnie załączonej skali oraz własnej wiedzy ocenił, o jak wielkim obszarze mowa.

Avatar darcus
Darcus wyciągnął dłoń w stronę Elisif. - Złap mnie za rękę. - Rzekł krótko, nie spuszczając z niej wzroku.

Varant był mniej-więcej wielkości Myrthany, chociaż jeśliby się uprzeć i być dokładnym, to był nieco większy w przeliczeniu na powierzchnię.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Co planujesz? - zapytała łapiąc go za rękę i nie rozumiejąc na co znowu wpadł.

Avatar darcus
- Zaraz ci powiem. - Odpowiedział krótko, po czym Elisif poczuła jak świat wiruje. To było znajome uczucie. Teleportacja. Po chwili upadła na czarną, gładką skałę. Czuła delikatny, chłodny powiew wiatru.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif otwarła oczy i rozejrzała się.

Avatar darcus
Darcus stał nad nią, pochylając się, by sprawdzić, czy nic jej nie jest. - Wszystko w porządku? Pierwszy raz w tym miejscu może być nieprzyjemny... - Mruknął. Ano właśnie, w tym miejscu. Bo znajdowali się w Pustce, miejscu, którego Elisif jeszcze nigdy nie odwiedziła, ale coś w nim wydawało się dziwnie znajome...

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif wstała powoli.
- Po co się tutaj przenieśliśmy? - zapytała w końcu.

Avatar darcus
- Chciałem mieć całkowitą pewność, że nikt nas nie usłyszy. Musimy porozmawiać na temat Masila. - Rzekł poważnie.

Avatar Omeg12
Trochę kiepsko. Udał się do najbliższej karczmy - najlepiej jakiejś w miarę normalnej - aby powypytywać w temacie.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią