Kuba1001 pisze:
Podszedł do sprzedawcy.
- Witaj. Nazywam się Walon. Mam w planach ryzykowną wyprawe i potrzebuje czosnku, srebra i zapsaów na droge.
- Ach, witał cię młodzieńcze - odezwał się Alfrid - rozumiem, jakich zapasów sobie życzysz? Mam wiele długo terminowej żywności. - mówiąc to wyjął spod lady trochę czosnku. - I w jakiej postaci srebra chcesz? Sztabki? Strzały? A może kołki?