W Karczmie było akurat cicho, nagle osoby znajdujące się W Karczmie usłyszeli jakieś głośne tupanie, jakby golema. Wtedy do Karczmy weszła dwójka osób.
Potężna istota w szacie zrobiona z kamienia, której przeciętny człowiek sięgał do klatki piersiowej

Na rękach niósł kobietę, na brzuchu miała sporą głęboką ranę z której lała się krew. To co było w niej nadzwyczajne, to to że miała rogi...

Odezwał się człowiek-kamień
- Potrzebuję pomocy! - Krzyknął po czym położył ją na jednym ze stołów