Konto usunięte
( Slejt wyszedł z karczmy i stanął przed ambasadą orków)
-Hmm... Może jest jakieś tylne wejście?
(rozglądną się)
Właściciel
Nie było, przed wyjściem stało dwóch orków z halabardami
Konto usunięte
-To nie w moim stylu.
(zaczął wspinać się na szczyt budynku tak żeby nikt go nie zobaczył)
Właściciel
- Radziłbym to zrobić w nocy - slejt zobaczyć na dachu ambasady jakiegoś człowieka w czarno zielonej szacie, jego twarzy nie było widać - teraz wszyscy orkowie czuwają
Konto usunięte
(Slejt spojrzał na postać i wciągnął się do góry)
- Nawet ciebie nie znam.
Właściciel
- Nie dziwię się, w tych okolicach nikt mnie nie zna, ale ja znam prawie każdego.
Konto usunięte
(Slejt zaczął się rozglądać)
-Jak tu wszedłeś?
Konto usunięte
(Slejt zaczął schodzić powoli w dół i szukał pustego pokoju)
Właściciel
Człowiek w szacie tylko pokiwał głową na boki po czym zeskoczył na ziemię bez wywrócenia się i ruszył w stronę ogrodu gdzie akurat siedziała Elisif.
Konto usunięte
(wkońcu znalazł pusty pokój i zaznaczył ścianę na zewnątrz czerwoną kropką po czym zszedł na dół i zaczekał na noc)
Konto usunięte
(Gdy nadeszeła noc Slejt wszedł do pokoju)
Właściciel
Tymczasem osoba którą slejt spotkał stanęła 10 metrów za Elisif
- Żadnych nagłych ruchów
- Hmm? - Elisif odwróciła się zdziwiona, z szat rozpoznała że człowiek którego widziała miał szatę Zentry
- Odpowiesz na kilka pytań i sobie pójdę, bez niepotrzebnych szkód
- Czego ode mnie chcesz?! Przecież Gniotek zniszczył waszą siedzibę!
- Nie da się nas tak łatwo pozbyć. - Podszedł 4 metry
- nie zbliżaj się! Nie mam z wami nic wspólnego! Odejdź, nie jestem już tą bezbronną dziewczynką co kiedyś!
- Dobrze to wiem, dlatego nie chcę żebyś zmarła dzisiejszego dnia, parę odpowiedzi i znikam
- Nie odpowiem na żadne twoje pytanie! Odejdź stąd!
- Hmm... Myślałem że bardziej ci zależy na Karczmarzu
- Co?! Co z nim zrobiliście?! Gdzie on jest?!
- To jak, odpowiesz na te parę pytań?
- Co chcesz wiedzieć?
Właściciel
Za drzwi pokoju do którego wszedł slejt dobiegała rozmowa dwóch orków
Właściciel
Człowiek z Zentry wyjął miecz i zaczął machać im przed nosami mieczem
- Spadać stąd po potnę!
Właściciel
- Ku*wa, miasto zeszło na psy - podłożył nogę Elisif tak żeby się wywróciła po czym użył fali śmierci która zabiła wszystkich wieśniaków
Właściciel
Człowiek przerzucił go przez plecy na ziemię po czym przybił mieczem przez serce go do ziemi - A to sku*wysyn. Dobra, nie ma czasu. W tym mieście lepiej nie rozmawiać. Przyjdź jutro z rana tutaj - dał jej mapę z punktem zaznaczonym na mapie. - Tylko jedno, nie wspominaj o mnie darcusowi. - powiedział i przeniósł się zaklęciem, Elisif wzięła mapę i zdezorientowana poszła w stronę Karczmy.
Właściciel
Elisif pobiegła do Karczmy
- darcus... Musimy pogadać...
Właściciel
Weszła za nim i zamknęła drzwi
- Był u mnie człowiek z Zentry...
Właściciel
- Ja też... Chciał żebym odpowiedziała na parę jego pytań. Z początku się nie zgodziłam ale powiedział że myślał że bardziej mi zależy na Gniotku...
Właściciel
- W ogrodzie, mówił też żebym ci nie mówiła...
Właściciel
- Jak myślisz, czego mógł chcieć?
Właściciel
- Dobrze... - Wstała wy stojąc tak chwilę wyszła z pokoju
Właściciel
I tak o to minęła noc. Rano Człowiek-kamień wyszedł przez Karczmę z identycznym urządzeniem jak to które oddał mu darcus, zaczął coś przy nim kombinować, po takim krótkim pisku schował urządzenia i zszedł z powrotem do podziemi
Właściciel
Tymczasem Elisif dotarła na miejsce spotkania, człowiek czekał w lesie obok pewnej wyraziście sporej skały
- A więc jednak poszłaś do darcusa
- Co? Nie nie po...
- Nie kłam! Naprawdę myślicie że jestem idiotą? Tak, masz to po Gniotku nie ma co.
- Dobrze wiem że go nie macie
- Tak? To dobrze bo jeszcze mogło ci to wpaść do głowy.
- Czego więc ode mnie chcesz? Jeśli myślisz że powiem ci gdzie jest baza...
- Zabawne, za kogo ty mnie uważasz? Po pierwsze, wiem gdzie assasini mają bazę, po drugie nie potrzebni mi są. Dlatego jeśli darcus uważa że... No nie wiem... Co ten człek mógł sobie wymyślić... O! Jeśli twój braciszek uważa że chcemy przywołać z powrotem Marduka to jest w błędzie, ani ty, ani on nie wiecie czego naprawdę chcemy.
- A więc o co chciałeś zapytać?
Godzinę później Elisif weszła do Karczmy mocno zdezorientowana, usiadła na krześle czekając na darcusa.
Właściciel
- Nie pytał o nic wspólnego z zakonem
Właściciel
- Zapytał tylko jakie jest moje ulubione zwierzę...
Właściciel
- Ale... Wspominał też że my nie zrozumiemy, i że wie gdzie jest baza asasynów. Powiedział też że mam rację mówiąc że oni nie mają Gniotka, o co tutaj chodzi?
Właściciel
- Dobrze, choć moim zdaniem to jest z góry skazane na niepowodzenie - powiedziała po czym wyszła
Właściciel
Wtedy z podziemi podpierając się swoim kosturem wyszła na górę Allease, akurat nikt jej nie pilnował a człowiek-kamień gdzieś poszedł
Właściciel
- Czuję się lepiej, ale wciąż przypomina mi się ostrze wbijające się w mój brzuch... Okropne przeżycie, tak czy siak. Dziękuję za uratowanie życia,