Właściciel
Smok Xardasa zionął w Wall-dura oddechem ciemności - nie była to moc demonów więc może jakieś zadrapanie mu zrobiło, następnie odleciał na bezpieczną odległość
Właściciel
Xardas próbował ominąć ogień jednak płomień przypalił szkodliwie skrzydło smoka - do prawda miał wolną regenerację, jednak nie mógł robić tego w locie - więc Xardas wylądował na wieży jakieś 100 metrów od Wall-dura
Właściciel
skała uderzyła o wieżę a ta zapadła się razem z Xardasem i jego smokiem... Smok leżał obok a Xardas pod głazami
Właściciel
Xardas po chwili się znalazł, z ręki strumieniem płynęła krew, po chwili oparł się na łokciach
- Dzięki... - Powoli wstał
Właściciel
Opisz dokładniej jak wyglądała walka ._.
- Czasami jednak się przydajesz bracie - zaśmiał się po czym usiadł na kawałku wieży - myślisz że darcusowi się uda?
Właściciel
- Bo jeśli nie... To w nawet najczarniejszym kątku tego wszechświata się nie uchronimy...
Właściciel
- Dobrze to wiem Xardon. Dobra ja nie pomogę nie mam jak. Może ty spróbuj.
Właściciel
Xardas wyładował prawie całą magię i oddał ją Xardonowi po czym usiadł zmęczony. Jego smoki już zregenerowało się skrzydło i była jak nie uszkodzone
Właściciel
/// "Ta walka będzie może i trwała pół dnia czasu rzeczywistego" aha///
Xardas wsiadł na smoka i poleciał do góry żeby rozejrzeć się dookoła walczących
Właściciel
///No i za**biście! Wreszcie coś oryginalniejszego niż smok!///
Xardas zauważył istotę w trakcie lotu
- Ile ta istota ma wcieleń?!
Właściciel
Xardas zrobił szybki unik w ostatniej chwili, po zaczął latać bliżej jego żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
Właściciel
Przestrzelił smokowi skrzydło jednak jako iż ten był sługą ciemności krążył dalej dookoła niego.
Właściciel
Xardas podleciał bliżej a smok wbił pazury w jedną z macek.
Właściciel
Smok próbował przegryźć mackę tryskała na niego masa krwi - czy co on tam miał w żyłach
Właściciel
Smokowi w tym momencie udało się przegryźć mackę i wydobył z niej Xardasa po czym zaczął się oddalać z nim na grzbiecie
Właściciel
Smok oberwał po ogonie po czym awaryjnie wylądował za jakimś budynkiem
Właściciel
Tymczasem w podziemiach aż ziemia się trzęsła przy większych uderzeniach i co raz to większej ewolucji demona.
Właściciel
Elisif czytała właśnie książkę kiedy to poczuła...
- Co co się stało? - spytała po czym zawołała tak że słyszeli ją wszyscy w bibliotece - Gdzie jest darcus?!
Właściciel
- O nie... Musicie kogoś po niego wysłać! Coś się musiało stać!
Właściciel
- Ale... Przecież go tam samego nie zostawimy!
Właściciel
- A zlekceważysz myśl że on może już nie żyć?!
Właściciel
Bez słowa wyszła... Powoli otwarła drzwi Karczmy i rozejrzała się dookoła - wszędzie walały się jakieś ruiny, szczątki, wszędzie było czuć odór śmierci ///padumcc!///
Właściciel
Zdążyła zrobić unik i wylądowała na ziemi, po czym szybko pobiegła i zbiegłą po schodach do podziemi asasynów. - Czuła że skoro przy Wall-durze nie było darcusa to stało się coś złego... Bardzo złego...
Konto usunięte
(Slejt dojechał do miejsca które zaznaczył Ardo na mapie)
-Ardo!
Właściciel
Ten siedział i rozkładał swój sprzęt przy sporym głazie, obok niego siedział jego syn i jeszcze 2 inne krasnoludy
Konto usunięte
-Ardo za tym lasem odgrywa się wojna! Przyjechałem cię ostrzec.
Właściciel
- Wojna z którą nie mamy nic wspólnego! Jeśli ten który nimi nie dowodzi przegra to i tak już po nas. Nigdzie się nie wybieram