Właściciel
<Salem wstaje>
- Ja, a co? Jakiś problem jest?
Właściciel
- Jestem NOWYM Karczmarzem, a co do darcusa. To jest aktualnie zajęty
Właściciel
- Czy ja ci wyglądam na tępaka? Nie nie wspominał o tobie. <wziął miotłę do ręki> Oghren trzeba pozbyć się tych beczek na zewnątrz, zająłbyś się tym?
- No dobra... Ehh... Piwa nie ma, no to lipa <wychodzi na zewnątrz>
Właściciel
- Hmm? Rzeczywiście, wczoraj jej nie było <podniósł i przeczytał>
Właściciel
- No tak, mogłem wcześniej wstać. Hmm... Dobra... Oghren!
<wbiega do Karczmy ze Skrzynią w rękach>
- Co znowu?
- Daj Paladynowi coś do picia a ja... Cholera... No tak. Słuchaj Paladynie, tak się składa że nie mamy nic na składzie więc niestety nie mogę ci nic podać.
Właściciel
- Akurat został jeden wolny pokój <daje klucz> ja tymczasem udam się po kogoś
<zszedł na dół do podziemia i spotkał jakąś asasynkę>
Słuchaj, jak spotkasz darcusa powiedz mu że ktoś na niego czeka
Właściciel
<Wszedł do karczmy>
- Cholera a myślałem że Gniotek nie ma problemów, dobra... Oghren zająłeś się beczkami?
- Zostały może z dwie
- Świetnie, będzie trzeba też zdobyć jakiegoś dostawcę żywności
- Może krasnoludy?
- Mają wojnę z tymi "opętanymi" nie pamiętasz jak nam ten starzec opowiadał?
- A no tak.
<nagle usłyszeli z pokoju Elisif cichy płacz>
Hmm? Dobra lepiej tam zajrzę, a ty pozbądź się tych pozostałych skrzyń
<wszedł po schodach>
Właściciel
<Salem wszedł do pokoju Elisif, sytuacja wyglądała podobnie jak ostatnio>
- Mój boże <podszedł> poczekaj chwilę <wyjął z swojej torby jakąś fiolkę> proszę wypij
<Elisif przechyliła głowę i wypiła całą zawartość> jasny szlag, co mnie ominęło, i gdzie do cholery jest Gniotek?
<Elisif po chwili otworzyła oczy które jednak wciąż miała pełne łez>
- Dzię... dzięku...
- Spokojnie, nie ma za co, teraz leż i odpoczywaj. Czekaj <wyjął z kieszeni chustę> masz wytrzyj sobie twarz
<zrobiła tak jak radził po czym zamknęła oczy, ten przykrył ją i po paru minutach wyszedł>
Właściciel
- Mówiłaś że to wyjście może być ryzykowne, o co chodziło?
Właściciel
- Wiem że ci zależy na tym żebym czuła się lepiej ale na razie sobie poradzę... Mam tylko jedno pytanie...
Właściciel
- Czy Gniotek też tobie mówił? <było widać że chce jej się płakać> że prawdopodobnie nie wróci?...
Właściciel
- Cieszę się że tak mówisz, nie powinnam ci już przeszkadzać, pewnie masz ważniejsze rzeczy do robienia niż nudzenie się ze mną <uśmiecha się>
Właściciel
- Poradzę sobie, jestem dorosła darcus. A demony czekać nie będą
Właściciel
- Mówię ci poradzę sobie.
Właściciel
<wtem strzeliła błyskawica i do Karczmy wszedł do Xardas>
- A więc powróci... A co tu tak pusto?
<Salem>
- Gniotek gdzieś się zapodział a skład trzeba było oczyścić, a na razie nie mam funduszy na zakup żywności
- Świetnie, po prostu świetnie. A Masila widzieliście?
- Nie, od 2 dni
- Dobra, a więc ruszam dalej <wychodzi>
Właściciel
<Orgnar wraz z Salemem udali się do miasta w celu znalezienia taniego handlarza który załatwi potrzebne do karczmy jedzenie>
Właściciel
<Tymczasem Kate po zaśnięciu obudziła się w szpitalu asasynów>
Właściciel
- Przepraszam, jak długo tu leżę?
Właściciel
- Nie dużo, dziękuję za pomoc. Kiedy będę mogła wyjść?
Właściciel
- No dobrze więc... <położyła się na łóżku i zamknęła oczy>
Właściciel
<i tak minął cały kolejny dzień>
Konto usunięte
<Slejt doszedł do krasnoluda>
-iii? Żyje?
///czekałem na twoją odpowiedź długo ;P więc sam napisałem już///
Właściciel
///Przecież chyba odpisywałem ._.///
- Wciąż nie oddycha... ale czekaj... <przysłuchuje się > Tak! Serce mu bije! Synu! Żyjesz? Słyszysz mnie?! Obudź się! no już! wstawaj! <powoli otworzył oczy i zaczął z wolna oddychać>
- Tata? Co się stało?
- Już nic! Nie ważne teraz chodźmy domu. Dam ci porządnego kufla piwa!
<pomaga mu wstać>
Dzięki ci Slejt, lepiej zostawić te ruiny w pokoju i poczekać aż Armia Krasnoludów będzie miała czas się tym zająć
<wychodzą na górę domu>
Konto usunięte
<wyciąga ładunki wybuchowe i przymocowuje je na ścianach>
-Chodźcie idziemy.
<gdy byli na górze Ardo i Jego syn usłyszeli głośny wybuch pod ziemią.
Właściciel
- Dobrze więc, dzięki ci Slejt. Gdyby nie ty prawdopodobnie nigdy bym się nie odważył tam wejść
Konto usunięte
-Słuchaj założyłem bractwo ale nikt w nim nie jest tylko ja i szukam kandydatów.
Chciałbyś dołączyć?