Filizaneczkaherbaty
Glitch
Nie zdążyła, bo Febrione już ją pociągnęła do ciała.
- Policja, czy coś?
Filizaneczkaherbaty
Alice
Delikatnie zabrała rękę, nie tracąc uśmiechu.
- Spokojnie. – powiedziała do Marka.
- Nie mam zamiaru wyrządzić żadnej krzywdy, ani nic z tego. – powiedziała pogodnie, nie schodząc ze spokojnego tonu. Alisson skoncentrowała się na jednym celu.
Zrozumienie dat.
Marek
- Alice, zrozum, że ja nie zostałem poprawnie odtworzony przez aparaturę mej znajomej. Ja nie potrafię czuć czegokolwiek. Nie potrafię kochać, czuć radości, smutku i wielu innych uczuć.
Filizaneczkaherbaty
Alice
- Mam na tyle wyniszczoną psychikę, że nie odczuwam innych emocji oprócz radości i szczęścia. Jak bycie wiecznie ućpaną.
Marek
- Tylko cud może sprawić, że będę ponownie normalny, a przecież się to nie zdarzy.
Moderator
Tanja
-to może pójdziesz do psychologa?. Mi o dziwo pomógł- powiedziała do kociarza i pogłaskała kota z chetshire
Właściciel
Glitch
Wzdrygnęła się na widok trupa.
- kto to mógł zrobić...
Ray
Wyszedł na zewnątrz.
- a gdzież to was wywiało?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Doktorku, krwawa zbrodnia, albo samobójstwo.
Alice
Uśmiechnęła się cieplutko.
A kotek Cheshire się uśmiechnął.
- Mrr, dziękuję. – zamruczał.
Właściciel
Ray
- czyli będziemy mogli wykonać rekonstrukcję wydarzeń! - wyciągnął soniczny śrubokręt i wysłał sygnał do Tardisa. - no dalej maleńka, przyleć do nas...
Glitch
- co on może kombinować?
Marek
- Więc kiedy idziemy?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- To jedna z zalet związku. Nie wiemy czego od siebie oczekiwać. – mruknęła Febrione.
Tardis
Przyleciała tu.
Filizaneczkaherbaty
Alice
- Do mnie, czy Tanji?
Marek
- Mówiłem do ciebie Alice, bo twierdziłaś, że powinienem pójść do psychologa z moim przypadkiem.
Właściciel
Ray
Ray klasnął w dłonie.
- udało się! Nie mogłaś się tu teleportować? Mogłaś się ubrudzić! - sprawdził czy budka nie jest czymś ubrudzona.
Glitch
- on gada do niebieskiej budki... - stwierdziła po chwili. - czy takie budki nie były przypadkiem w Londynie?
Moderator
Tanja
-nie mam nic przeciwko pójsciu do mnie- pogłaskała kota jeszcze raz
-nie musisz- powiedziała do koteczka
Filizaneczkaherbaty
Alice
- Powiedziałam, że znajdę odpowiedniego psychologa pod twój przypadek. Jeszcze nie zaczęłam szukać. – powiedziała tym swoim przytulnym głosem. Schyliła się po białego, puszystego króliczka.
Bladoniebieska, delikatna suknia na niej wyglądała ślicznie, tak samo, jak i kokardą na nadgarstku i włosach. Uśmiechnęła się widząc, że króliczek zaczął dla zabawy gryźć kokardę na nadgarstku.
Alisson
- O! У ме... Mam pomysł... – powiedziała sama do siebie i zapisała dane w głowie, przemieszczając je do pliku "Ważne"
Filizaneczkaherbaty
Ray
O dziwo, nie była.
Febrione
- Chyba są, ale co tam jako Irlandka powiem? – zaśmiała się lekko.
Marek
- Rok temu był tu psycholog szkolny.
Właściciel
Glitch
Również się zaśmiała.
Ray
- Febronie! Glitch! Co o tym sądzicie? - otworzył drzwi od Tardisa oczekując reakcji w stylu "jest większa w środku"
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Podeszła do Tardis i rozejrzała się w środku.
- Ciekawa iluzja. – mruknęła do Ray'a.
Alice
- Psycholog szkolny, a zwykły, to nie to samo, Kocisz.
Właściciel
Ray
- lata pracy i badań nie poszły na marne. Technologia kobiecej torebki wreszcie została poznana - uśmiechnął się, po czym wszedł do środka.
Glitch
Zetknęła do środka.
- jest większa w środku... Ale jak?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Przez tą technologię, noszę plecaki. – przyznała z lekkim uśmiechem.
Właściciel
Ray
Wyjrzał na zewnątrz.
- chodźcie do środka, Tardis nie gryzie - uśmiechnął się.
Glitch
Spojrzała na Febronie.
- ty wejdź pierwsza
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Skierowała swe kroki do środka.
Rozejrzała się spokojnie.
- Chodź, Glitch. – powiedziała do rudowłosej z lekkim uśmiechem.
Marek
- Chyba nie zostałem zrozumiany
Właściciel
Glitch
Wszedła do środka.
- jest większa w środku... - powtórzyła się z jeszcze większym niedowierzaniem.
Ray
- uwielbiam kiedy ktoś to mówi. Zawsze na to czekam - zamknął drzwi po czym podbiegł do konsoli. - chcecie najpierw pozwiedzać, czy zbadamy sprawę z tamtym trupem?
Filizaneczkaherbaty
Alice
- Więc wyjaśnij. Ja idę zaparzyć heebatkę do domu, zaraz wrócę. – powiedziała, delikatnie obracając strzałkę w różne strony kilka razy.
Teleportowała się do wymiaru Krainy czarów.
Zaparzyła trzy litry herbaty i wróciła na ziemię, najpierw było widać bladoniebieskie, delikatne balerinki, a dopiero potem resztę dziewczyny.
Uśmiechnęła się.
- Herbatki? – spytała obojgu z towarzyszy.
Filizaneczkaherbaty
Febra
- Doktorku... Opcja B. Krwawe zoki z datą rozłamu nie wolno pozostawić.
Właściciel
Ray
- racja! Do tego przyda mi się narzędzie do obliczania daty śmierci. Chyba dostałem taki od swojej przyrodniej dwugłowej ciotki - poszukał w Tardisie swojej skrzyni z bibelotami.
Glitch
Uśmiechnęła się.
- ostatnim razem przyleciał do mnie toi-toi'em. W dodatku strasznie ciasnym - powiedziała do Febronie.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Zaśmiała się.
Alice
Nalała herbatki w falujące nad zegarkiem filiżanki. Ostrożnie podeszła do Marka, po czym zdjęła filiżankę z promienia i ją podała.
Tak samo zrobiła z Cheshire i Tanią. Swoją filiżankę również wzięła i napiła się gorącej herbatki.
Filizaneczkaherbaty
Ray
Znalazłeś, była w rogu, a dokładniej lewym, przy wejściu.
Właściciel
Ray
- wiecie co? Lepiej użyje sonicznego śrubokręta. Moja ciotka miała trochę nierówno pod sufitem. A przynajmniej jej lewa głowa - wybiegł na dwór i sprawdził datę śmierci trupa swoim narzędziem.
Glitch
Rozejrzała się po wnętrzu.
Filizaneczkaherbaty
Ray
Dziwne... Dzisiaj.
Glitch
Wstaw tu opis Tardisa Ray'a, bo nie wiem jak wygląda.
Moderator
Tanja
Upiła łyczek herbaty i popatrzyła na zwłoki
Filizaneczkaherbaty
Tanja
Takiej herbaty nie piłaś od ostatniej wizyty w Krainie.
Była cieplutka, z posmakiem czekolady i lekką nutą cytryny. A słodka była, jak konserwowany ananas. Ale to nawet robiło o dziwo, dobrą herbatę.
Filizaneczkaherbaty
Tanja
Zwłoki jak zwłoki. Daty wyryte, wyraźnie dawały krwi się wylewać.
Moderator
Tanja
-mmmm- usiadła pod drzewami i popatrzyła na alicję, upiła łyk herbaty.
Właściciel
Glitch
Statek był w środku okrągły, podparty filarami, z kolei jego ściany były zbudowane z płyt z równie poukładanymi półkulami. Pośrodku na niewielkim podeście znajdowało się centrum dowodzenia, zbudowane na kształt pięciokąta z niebieskim podłóżnym walcem pośrodku, którego wewnętrzny element poruszał się to w górę to w dół, jednocześnie emitując najwięcej światła w statku. Wokół kokpitu znajdowało się kilka foteli, kosze, oraz mostki do pozostałych pokoi które wręcz zachęcały swoim niezwykłym wyglądem do ich odwiedzin. Całość robiła piorunujące wrażenie, dając uczucie, jakoby trafiło się do jakiegoś zaawansowanego laboratorium kosmity, a nie do londyńskiej budki policyjnej.
- łał - Glitch przyjrzała się nietypowej konsoli, która wyglądała jakby została zbudowana z losowych elementów. Szczególną uwagę przykuł jej staromodny gramofon, zawieszony tuż obok monitora. Spróbowała sprawdzić czy gramofon jeszcze działa.
Ray
Wbiegł z powrotem do Tardisa.
- cofniemy się o kilka godzin. W razie czego Tardis nam pomoże - zaczął ustawiać kurs, przełączając, wciskając i kręcąc poszczególnymi elementami Tardisa, oraz nie zaciągając hamulca ręcznego aby Tardis zniknął, tak jak on lubił najbardziej. Stopniowe pojawianie się i znikanie oraz mocne turbulencje które w jego odczuciu stanowiły esencję jego dzieła. - gotowi?
Filizaneczkaherbaty
Febrione
- Tak. – odpowiedziała, również się rozglądając.
Marek
Wziął swoją filiżankę
- Dzięki
Filizaneczkaherbaty
Alice
- Proszę. – odpowiedziała i usiadła obok Tanji. Cheshire przelatywał właśnie nad nimi w swojej naturalnej postaci, bawiąc się piórkiem.
Moderator
Tanja
Zagapiła się na budkę i uśmiechnęła, napiła się łyczka herbaty
- co robiłaś w krainie czarów przez ten rok?
Marek
Również się siada obok Alice i pije herbatę
Filizaneczkaherbaty
Alice
- Podróżowałam lusterkiem między wymiarami zmarłych, starając się znaleźć stadium agonii, w miejscu Krainy. Zajęło mi to wiele czasu. Jak już mówiłam, dopiero przedwczoraj się coś udało. – Powiedziała i oparła głowę na swoich kolanach, które były zgięte.
Właściciel
Ray
Pociągnął za wajchę która cofnie ich w czasie. Od razu złapał się poręczy, aby nie przewrócić się podczas turbulencji.
Glitch
Zrobiła tak samo, widząc jak Ray to robi.
Filizaneczkaherbaty
Febrione
Spojrzała na nich i lekko chwyciła się poręczy, niezbyt rozumiejąc o co chodzi.
Właściciel
Ray
- cofamy się w czasie! - jak powiedział tak też zrobił. Oczywiście hamulca nie dotknął bo chciał turbulencji.
Glitch
- czy tylko ja czuję jak grunt pod nogami zaczyna się ruszać?
Moderator
Tanja
-jesteś zmęczona? Musiało to być ciężkie zajęcie