Właściciel
Prawie pusto, znalazłeś kondomy.
Schował je do kieszeni.
- Po co ja to w ogóle biorę? Zombie raczej nie wy**cham. - powiedział po czym lekko się uśmiechnął i poszedł w kierunku kolejnego domu.
Właściciel
//Taa, surowce zostaw, po co ci one?
Następny dom był w lepszym stanie, zachowały się i ściany, i sufit.
Konto usunięte
Wraca na górę i wchodzi po schodach na następne piętro.
//Co się stanie jak zginę? Nie będę mógł już więcej pisać czy jak?//
Właściciel
//Wtedy będziesz mógł stworzyć następną postać///
To piętro wyglądało podobnie jak parter, jednak było na nim więcej mieszkań.
Właściciel
//Jak zginiesz, będziesz mógł stworzyć nową postać w karcie postaci i nią grać//
Właściciel
Zachowała się w znacznym stopniu łazienka, ciągle miała bieżącą wodę.
Oprócz tego znalazłeś czyiś czekan(Doktora krew zalewa), była na nim już warstwa kurzu, pewnie jego właściciel zapomniał o nim.
Właściciel
Pusto, pusto, pusto i.... pusto.
Oczywiście patrząc pod względem zombie, nie ich zawartości.
Gdyż meble były i to w pokaźnej ilości.
Zabrał czekan, szukał jakiś butelek czy podobnych naczyń, a także sprawdził jak to miejsce nadaje się do obrony przed Zombie.
Właściciel
Nie nadawało się, nie było drzwi ani okien.
5 pustych butelek w kuchni.
- Dobre i to.
Wziął butelki, napełnił je wodą, spakował do plecaka i poszedł do następnego z domów.
Ale jeszcze przed wyjściem napił się wody. Nie z butelki. Z kranu.
Właściciel
Była czysta, taka jak przed apokalipsą. Prawdziwy skarb.
Pił więc, a kiedy zaspokoił pragnienie poszedł do kolejnego domu.
Właściciel
Tu sytuacja nie różniąca się zbytnio od domu nr.1 tylko tutaj akurat zachowała się piwnica.
W takim razie z rewolwerem w ręku otworzył drzwi prowadzące do piwnicy.
Właściciel
Jak na razie pusto.
Zauważyłeś umywalkę przy ścianie.
Umywalkę sprawdzi potem. Teraz nadal idzie w dół. Chyba, że nic nie widać. Wtedy wraca na górę.
Właściciel
Nic nie było widać, było ciemno jak w jaskini.
W takim razie wrócił. Nawet arsenał jaki miał przy sobie by nie pomógł. Rozejrzał się po domu szukając wartościowych lub przydatnych rzeczy, a także butelek czy innych pojemników.
W takim razie wrócił do domu numer jeden.
Sprawdził, które meble jest w stanie zabrać ze sobą.
Właściciel
Większość da radę, ale pojedynczo.
Wziął więc pierwszy mebel i poszedł z nim do swojej bazy.
Właściciel
Nic po drodze ci nie przeszkadzało.
Więc zaniósł pierwszy mebel do pomieszczenia i wrócił po kolejny.
Żeby przyśpieszyć akcję to po prostu zabiera meble do swojej kryjówki, a potem wraca i tak w kółko aż zabierze wszystkie meble.
Właściciel
W końcu wszystkie meble zostały zabrane.
//Ten, możesz stworzyć temat i opisać w nim swoją bazę///
Właściciel
Drzwi się otworzyły, jak wszedłeś do środka usłyszałeś dźwięk organów.
- Kto tu jest?! - krzyknął rozglądając się po kościele.
Właściciel
Organy brzmiały coraz głośniej, po chwili jednak zakończyły grę.
Rozbłysło światło, oświetlając ołtarz i pismo święte leżące obok.
Czyżby pewna aluzja?
Szedł tam ostrożnie gotów posłać serie we wszystko co się rusza.
Właściciel
Nic takiego się nie stało.
Widziałeś swój oddech, było przeraźliwie zimno.
Rozejrzał się czy nie jest sam.
Właściciel
Nadal cisza.
Pismo święte nadal na podłodze...
Podszedł, podniósł je i odłożył na miejsce.
Właściciel
I się zaczęło...
Jakaś postać stała na przeciwko ciebie, w cieniu.
//Ku*wa, wiedziałem.//
Wycelował karabin i wystrzelił.
Właściciel
Kuba
Prawie się udało, postać niesamowicie szybko wyciągnęła broń i odbiła pocisk, który następnie uderzył w ławę kościelną.
-Nie ładnie tak strzelać w domu bożym...
//sprawdź sobie wygląd NPC, dokładniej wygląd Marcus'a w temacie Spis NPC.///
Cichociemny
Nic interesującego, ruiny, wszędzie ruiny.
//Ku*wa, serio? ;-; Już wolałbym Pimpusia ;-;//
- Masz rację. Poniosło mnie. Byłem pewny, że to Zombie. Ale Ty nim nie jesteś...
Właściciel
-Nie, nie jestem. Dobrze widzieć bliźniego w piekle.
//Początkowo chciałem dać ci Luis'a ;-;