Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ej! Spokój! Bo was stąd wywalę i tyle będzie z pomocy! - zawołał Masil i westchnął głęboko.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No dobra, mam pomysł. Mam dla waszej dwójki zadanie, jeśli je wykonacie, możecie tutaj zostać i pomagać, co oczywiście wam samym przyniesie również korzyści. Co wy na to?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No dobra, tylko słuchajcie uważnie bo nie mam zamiaru powtarzać. Spory kawałek od pewnego miasta w Myrtanie znajduje się wieża pewnego maga. Koleś nazywał się Xardas, to ten który załatwił dla mnie kamień który ciągnęliśmy przez ten wymiar. W jego wieży znajduje się pewna księga, "Wymiary magiczne". Potrzebuję żebyście udali się do wieży i wykradli tę księgę. Podejrzewam że większość strażników gdzieś się rozsypała kiedy Xardas zniknął, więc nie powinno być z nimi problemu. Problem pojawia się z samym znalezieniem księgi. W jego wieży znajduje się cały ogrom ksiąg, więc szansa na znalezienie jej przez kogoś kto jest tam pierwszy raz graniczy z cudem. Jednak mam na to sposób. W mieście do którego was przeniosę można spotkać pewnego szkieleta oraz golema, ci dwaj byli jednymi z strażników wieży Xardasa. Oni powinni pomóc wam znaleźć tę księgę. Podejrzewam że albo szlajają się gdzieś w mieście albo w okolicach samej wieży. Kiedy znajdziecie się w mieście udajcie się do Karczmy Pod Historią. Pod Karczmą znajduje się kryjówka pewnego zakonu, popytajcie u nich, jeśli ci dwaj pojawiali się ostatnio w mieście powinni coś o tym wiedzieć. Jeśli nie chcieli by was wpuścić musicie poszukać Elisif, siostry ich Mistrza. Powiedzcie im kto was przysyła, z nią raczej będziecie mogli chodzić gdzie wam się żywnie podoba. Zrozumieliście?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Masil po raz kolejny westchnął i wyciągnął z kieszeni dwa kamienie z czymś po środku, jakby przyciskiem.
- To pozwoli wam przenieść się z powrotem tutaj. - powiedział Masil i już miał sobie gdzieś pójść kiedy mu się coś przypomniało. - A, jest jeszcze coś, skoro Xardas gdzieś zniknął zapytajcie tej dwójki czy by nie chcieli do nas dołączyć, w tej chwili każdy się przyda. - powiedział Masil i za pomocą rozkładanego kostura który wydobył ze swojej kieszeni otwarł portal migający na zielono. - Droga wolna, tylko niczego nie spieprzcie.

Avatar Omeg12
-Dobrze, spróbuję być miły jeszcze raz - nie miał czasu na przejmowanie kontroli nad strażnikiem, więc używając telepatii pobudził jego płat czołowy, co powinno pobudzić pamięć wzrokową i poczucie strachu - Czy mogę wejść?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Pojawili się na placu po środku miasta, na drogowskazach widzieli napisy informujące że idąc w prawo trafią do Karczmy Pod Historią.

Avatar Omeg12
-Zalecam ci zaryzykować gniew przełożonych. Bo mnie nie zdołasz powstrzymać - zaczął mówić bardziej poważnym tonem - To jest naprawdę ważne dla nas wszystkich. Teraz wejdę do środka, a jeśli coś ci wpadnie do głowy, nie rób tego.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Po drodze obywatele nie zwracali mimo wszystko na nich zbyt dużej uwagi, pewnie myśleli że pracują dla ambasady orków, w dotarciu do Karczmy nikt im nie przeszkadzał.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Oghren obrócił swój zadek i zaczął przyglądać się walce śmiejąc się. W tym momencie do Karczmy wszedł Ur-shak wraz z dwoma orkami i usiedli przy jednym z większych stolików. Jeden z orków podszedł do zastępcy Karczmarza.
- Trzy porcje jakiegoś dobrego mięsa.
Ur-shak po chwili zauważył bijące się gobliny i podniósł je oba za pomocą telekinezy a następnie usadził na stole przy którym siedział.
- Jak to się stało że straż jeszcze nie ponabijała was na pale? - zdziwił się szaman.

Avatar Omeg12
Ci goście są naprawdę dziwni Zszedł do podziemi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cicho obaj! Powiedzcie może co tu robicie?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cicho! - zawołał Szaman. - Elisif? A czego gobliny chcą od pani Elisif? - dziwił się Ur-shak.

Avatar Omeg12
Miał w miarę dobrą pamięć przestrzenną, więc po zaledwie kilku ślepych zaułkach trafił do szpitala.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie wam nie powiem, skąd mam wiedzieć że nie chcecie jej zrobić krzywdy?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Naprawdę jesteście jak typowe gobliny. Uważacie że ktoś kto wygląda niewinnie lub słabo nie jest wstanie zabić? Cóż za niewiedza...

Avatar Gniotek7
Właściciel
Ork siedzący przy Ur-shaku prychnął.
- Może wyślijmy te dwa małe gnojki na "trening"? Przydałoby im się pokazać że za takie zachowanie co najwyżej stracą zęby.
Drugi ork podszedł i usiadł przy stole.
- Zawsze miałem ochotę spróbować goblińskiego mięsa, co wy na to?
Szaman nie odpowiedział, ciekawiła go reakcja goblinów.

Avatar Omeg12
Podszedł do półsmoka
-Jesteś przytomny? Możesz mnie zrozumieć?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nie dały rady, pierwszy ork złapał je zanim zdążyły zeskoczyć ze stołu. Szaman przyjrzał im się uważnie i powiedział patrząc im w oczy na zmianę.
- To jak? Powiecie czego chcecie od Elisif?

Avatar Omeg12
Westchnął z ulgą
-Masz w umyśle jakiegoś rodzaju odkształcenie. Muszę go dotknąć, żeby dokończyć swoje zadanie i być może ci pomóc. Nie wiem, co się za chwilę stanie, ale jak dotąd było dość niebezpiecznie. Jesteś gotowy?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Ur-shak rzucił na nie zaklęcie spokoju, poczuły się bezpieczne.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czyli rozumiem że chcecie dostać się do podziemi? Cóż, w takim razie chyba mogę wam powiedzieć gdzie jest. Udała się do siedziby paladynów, miała tam coś przedyskutować, mijaliśmy idąc do Karczmy.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Ork z powrotem postawił ich na stole.
- Idźcie za drogowskazami, powinniście trafić.
- Może im pokażę? Nie wyglądają na zbyt bystrych. - odparł jeden z orków.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Dobrze więc zaprowadź ich, może twoje jedzenie jeszcze nie wystygnie. - powiedział patrząc czy przypadkiem karczmarz już nie skończył. Ork wstał i ruszył w stronę wyjścia patrząc czy idą za nim.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Po niedługim chodzeniu po mieście dotarli do siedziby Garrusa.
- To tutaj, ale radziłbym wam poczekać, paladyni raczej was nie wpuszczą.

Avatar Omeg12
-A ja mam pomysł, jak mu pomóc - odpowiedział Davis, po czym dodał w myślach: Albo go zabić. Dotknął czoła Paratha.

Avatar Omeg12
-Naprawdę chcesz mnie sprowokować? - ocenił sytuację - A w sumie to wołaj kogo chcesz.
Wszedł w umysł leżącego

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem w budynku przed którym czekały gobliny trwała duża dyskusja.
- Przecież to niemożliwe! Musimy im pomóc! - zawołała Elisif. - Czy król oszalał?!
- Uspokój się Elisif, nic nie zrobimy, jeśli król postanowił nie przysyłać nam wsparcia nie jesteśmy pomóc. - Garrus próbował ją uspokoić.
- To szaleństwo! Czy on chce żeby oni tam wszyscy poumierali?!
- Elisif! - krzyknął Garrus na co Elisif ucichła. - Nawet gdybyśmy chcieli im pomóc sami nie mamy jak, nie zostawię miasta bez żadnej ochrony, wszyscy ludzie Gethara udali się na wykopaliska...
- A co z moimi ludźmi? - przerwała mu.
- Co? - zdziwił się Garrus.
- Gethar jest twoim zastępcą i ma do dyspozycji swoją małą armię, a co ze mną? Przecież też jestem twoją zastępczynią, nie pamiętasz?
- Owszem, masz do dyspozycji pewne jednostki ale...
- Świetnie! W takim razie ja wezmę swoich na tereny elfów.
- Że co?! Nie ma mowy! Nie zamierzam ryzykować twojego życia tylko dlatego że ty sobie tak ubzdurałaś!
- Przecież to moi ludzie, sam tak powiedziałeś.
- Tak, ale ty jesteś moją zastępczynią, co znaczy że nie możesz wziąć swoich ludzi i ruszyć gdziekolwiek bez mojego pozwolenia.
- Więc co zamierzasz?! Nie pomóc im to tak jakby samemu ich pozabijać!
- Jasna cholera... - powiedział cicho Garrus. - Czy Darcus musi znikać wtedy kiedy jest najbardziej potrzebny?
- A co z tą całą inkwizycją?
- Inkwizycją? Oni przybyli tutaj żeby z nami współpracować, ale my nie jesteśmy wstanie im pomóc skoro król nie zamierza przysłać posiłków. Sam uważam to za bezsens...
- Jesteś jak on.
- Że jak?
- On nie chce nam nikogo wysłać ponieważ boi się że lada chwila zacznie się wojna z orkami. Ty też uważasz że nie możemy pomóc ponieważ musiałbyś pozbawić miasta części straży.
- To nie to samo, on ma potężną armię, znacznie większą niż podczas wcześniejszych wojen, my nie. W tym momencie mam około dwustu ludzi plus pięćdziesięciu pod twoimi rozkazami. Oczywiście liczę w to wszystkich strażników, paladynów i całą resztę.
- A orkowie?
- Co orkowie?
- Może oni mogliby nam pomóc.
- No teraz to dopiero wypaliłaś... Przypomnij sobie, czemu król nie chce wysłać nam posiłków?
- No wiem... Ale gdyby...
- Pomyśl, gdyby król dowiedział się że kontaktujemy się z orkami wysłałby tu ludzi, ale tylko po to żeby spalili nas razem z całym miastem. Nie jesteśmy wstanie im w tym momencie pomóc, zrozum to. A teraz możesz już odejść, posiedzenie uważam za skończone.
Elisif westchnęła, paladyni otwarli drzwi.
- Ja tego tak nie zostawię. - powiedziała i wyszła.
- Domyślam się. - powiedział sam do siebie Garrus.

Elisif wyszła przed budynek i spojrzała zdziwiona na dwójkę goblinów i orka.
- Ci dwaj to pani. - powiedział i ruszył w stronę Karczmy.

Avatar Omeg12
-Dobra, daję wam punkty za szybkość - Davis był solidnie wkurzony. Zaatakował umysł najbliższego strażnika chaotyczną serią impulsów, ponownie celując w płat czołowy.

Avatar Omeg12
-Mogę zrobić więcej, jeśli nie macie dosyć - Wycelował w kolejnego strażnika, i spróbował uszkodzić koordynację ruchową.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią