Wszedł w przestrzeń mentalną, dość naiwnie licząc, że obecność odkształcenia i portalu nie wpłynie na jego zdolności. Oglądanie przestrzeni skonstruowanej na podstawie bodźców umysłowych każdego mogło przyprawić o mdłości, a zakrzywienia czasoprzestrzenne jeszcze wszystko utrudniały.
Właściciel
- Chyba masz rację... W końcu jak ktoś taki jak ty miałby mnie pokonać?
- Powiesz mi przynajmniej gdzie ich znaleźć?
Właściciel
Oghren wydał odgłos pełen dezaprobaty i powiedział cicho.
- Niech będzie... Karczmarz daj piwo!
Właściciel
Oghren otrzepał ubranie i usiadł przy ladzie, powoli zaczął popijać piwo. Elfka żeby nie robić nie potrzebnych problemów usiadła przy jednym ze stolików.
Obejrzał punkt ze wszystkich możliwych punktów odniesienia.
Walon westchnął i wyszedł z Karczmy. Chodził po mieście szukając kogoś z charakterystycznym symbolem Asassynów.
Właściciel
Oghren schylił się do gnolla i powiedział cicho.
- Chyba straciłem pamięć, ale podejrzewam że to ci ludzie mieszkający w podziemiach zrobili mi pranie mózgu.
Wrócił do swojego ciała.
-Nie da rady - westchnął - czuję coś, ale nie mogę tego nijak zlokalizować. Być może będę musiał jednak przejść przez ten cholerny portal.
Nie odpowiedział. Dla zasady sprawdził, czy niczego nie zgubił, wziął głęboki wdech i wszedł w portal.
Właściciel
- Ty to mówisz. A co jeśli ty też jesteś po ich stronie? Co jeśli to jakiś spisek?
Koniec mojego istnienia? Całkiem prawdopodobne Spróbował się skoncentrować. Przezwyciężyć obcą siłę, albo chociaż nie zatracić samego siebie w tym oceanie gniewu.
Walon zrezygnowany wrócił do Karczmy i usiadł przy ladzie.
- Zdzisławie daj spory kawał mięsa.
Zauważając krasnoluda powiedział:
- Dawno Cię nie widziałem. Co porabiałeś?
-Czego chcecie? Jeśli macie taką moc, czemu mnie nie zniszczycie właśnie teraz? - zwrócił się do... głosu.
Właściciel
Paladyni tymczasem mieli już dość czekania, reszta osób która się zgłosiła będzie musiała sama znaleźć drogę, ruszyli więc w stronę wykopalisk.
- Co? Kim ty koleś jesteś? - zapytał Oghren przyglądając się mu. - Jeśli to kolejny wkręt tych ludzi z podziemia to jesteś martwy.
Bezradny, starał się jakkolwiek przybliżyć do domniemanego miejsca położenia odkształcenia, choćby odpychając powietrze rękami.
- Nie pamiętasz mnie? To ja. Walon. Razem z niejakim Aravilem zrobiliśmy mały wypad do zamku. Przyniosłeś stamtąd laskę. Teraz świta?
Właściciel
- Jaką laskę?! - zawołał co raz bardziej zdziwiony Oghren. - Człowieku czego ty ode mnie chcesz?!
- Albo świetnie się zgrywasz, albo ktoś wyczyścił Ci pamięć.
Myślał gorączkowo
-Takie potężne byty z was? Jak dotąd szło mi dosyć nieźle z tymi odkształceniami. O co w zasadzie z nimi chodzi? To dosyć kiepski plan jakby nie patrzeć.
Właściciel
- Pamięć? Taa... Obstawiałbym tych cholernych ludzi z dołu, coś mi w nich nie pasuje, na dodatek wszyscy są po ich stronie. Wiesz jak takie rzeczy nazywa się u nas? Spisek.
- Ludzie z dołu? W sensie z podziemi Karczmy?
Właściciel
- Oczywiście że tak! No a kto inny?
Właściciel
- Nie wiem, a co cię to interesuje co? Chcesz im donieść tak?
-Ciekawe. Więc jesteś taki potężny, a jeszcze nie zdołałeś mnie zabić. I co się stało z innymi? - Davis wiedział, że niebezpiecznie pogrywa - Nie jesteś żadnym bogiem! Słyszysz mnie? Nic tu nie znaczysz!
- Nie. Pierwszy raz słyszę o kimś takim. I z chęcią pomogę Ci się zemścić.
Właściciel
///Wydaje mi się że coś w swoim poście pomieszałeś.///
- Muszę najpierw dowiedzieć się czy na pewno oni za tym stoją! Potrzebują kogoś kto by tam wszedł.
Właściciel
- No do podziemi, na pewno ci ludzie wiedzą coś o tym czemu nic nie pamiętam, pewnie to oni to spowodowali.
- Myślę, że mogę spróbować tam wejść.
Zacisnął zęby. Musiał dalej grać.
-Próbujesz mnie torturować, co? Ja wiem, czym jest ból. Informacją. Iluzją. Nie zdołasz pokonać telepaty taką prostą sztuczką.
Właściciel
- Jak chcesz to niby zrobić? Jest tam pełno ludzi i wszyscy mają broń!
- Nie znają mnie. No i zawsze można zacząć improwizować.