Zbliżył się do fontanny i spróbował zbadać odkształcenie bez wchodzenia do niej.
-Nie mam pojęcia - ostrożnie wyciągnął rękę ku wodzie.
Wyjął swoje dwa ostrza. Nie wiedział za bardzo, z czym miał do czynienia.
-Nie walczyłem od jakiegoś czasu. Jak myślisz, mamy szansę?
- Więc... Mogę Ci jakoś pomóc?
Właściciel
- Ja właściwie... Nie mam pojęcia... To nie jest takie łatwe do zrozumienia przeze mnie... Słuchaj, w butelce znajdowała się właściwie moja dusza, nic więcej. Kiedy mnie uwolniłeś musiała znaleźć sobie wolne miejsce inaczej by wyparowała, w okolicy nie było martwego ciała, niczego w czym mogła by się zatrzymać więc jakimś cudem udało jej się pomieścić obok twojej, to znaczy, że moja dusza jest praktycznie połączona z twoją, to trzyma mnie przy życiu. No tak, to znaczy że nie musisz mówić do mnie na głos bo słyszę wszystkie twoje myśli, a ludzie dookoła zaczynają patrzeć na ciebie jak na wariata.
- To dobrze - myślał. - Żałuję, że nie mogę Ci pomóc.
Właściciel
- Właściwie już samo to że otwarłeś tą butelkę było pomocą. Problem w tym że póki nie wiem czy w ogóle istnieje możliwość oddzielenia mojej duszy od twojej, jesteś na mnie skazany...
-Uciekać? Moje moce tu nie zadziałają.
Spróbował porozumieć się z tym czymś
-Więc jesteś czymś więcej niż materialnym bytem? -powiedział
-Więc jesteś czymś więcej niż materialnym bytem? -pomyślał
- Ja nie znam takiego sposobu, ani maga, który mógłby to zrobić. Jeśli się da.
Wyszedł stworom na przeciwko, wymach*jąc ostrzami i starając się je jakoś zidentyfikować.
Właściciel
- Może istnieje, w tym momencie tego nie wiem, zajmij się tym czym chciałeś, ja muszę trochę pomyśleć... - powiedziała i wszelkie odgłosy ucichły.
Walon myślał nad całym dziwnym zajściem i w końcu przypomniał sobie o piwie, które dopił.
Zastanowił się, czy mogły być jakoś związane z jego umysłem. Nie licząc na powodzenie spróbował je jakoś przekształcić siłą woli, czy coś w tym stylu.
Właściciel
Elfka widząc że Walon z powrotem zaczęła zachowywać się normalnie spojrzała na niego pytając.
- Wszystko w porządku?
Właściciel
- Przed chwilą wydawało się być inaczej, gadałeś sam do siebie koleś.
- Ech... Mogę Ci powiedzieć o co chodziło, ale albo uznasz mnie za wariata, albo komedianta.
Właściciel
- Po twojej rozmowie z samym sobą obstawiałem właśnie jedno lub drugie.
- No cóż. Kiedy szukałem Abraxasa to w chacie widźmy miałem... nie jestem pewny. Sen, wizja lub coś takiego. Mniejsza z tym. Wtedy znalazłem się na pustyni. Tam w obozie orków tamtejszy szaman wysłał mnie do pewnej pustelniczki. Ona miała mi pomóc wyleczyć się z ran. Wtedy w pokoju, który z pewnością należał do jakiegoś maga czy alchemika usłyszałem głos kobiety. Jej dusza była w butelce, którą stłukłem. I teraz jej dusza przekazała mi wiadomość. Tak, tak. Wiem jak to brzmi.
Właściciel
- A ty... Nie przesadzasz z tym alkoholem przypadkiem? - zapytała podnosząc brew.
- Jak mówiłem pewnie mi nie uwierzysz. Uznajesz mnie za alkoholika. Lepsze to niż wariat.
Właściciel
- No może nie od razu alkoholik ale... Chwila, wspominałeś coś o wiedźmie, co za wiedźma? Masz na myśli taką prawdziwą czarownicę? Z pryszczami i kotem?
- Chodziło mi o tą, która trzymała w chacie Abraxasa.
Właściciel
- Może po mnie nie widać, ale nie jestem stąd. Więc nie wiem kim on jest.
Cofnął się dwa kroki. Strach nakazywał mu uciekać, ale wątpił w sens takiego posunięcia.Strach Zdawał się być nawet większy, niż powinien. Użył całej swojej koncentracji, aby go odpędzić.
- Abraxas. Mówią mu Gniotek lub Karczmarz.
Strach i uczucie topienia się przyćmiły zdrowy rozsądek, który i tak byłby bezużyteczny w takiej sytuacji. Zacisnął pięść i walnął nią w kulę.
Właściciel
- No dobra, załóżmy że wiem o kogo chodzi, nie ważne. Więc mówisz że spotkałeś czarownicę?
- Tak. Ona zaprowadziła mnie do innej. Do tej, o której mowa. Wtedy jej ochroniarz - Człowiek z głową jelenia zagrodził mi drogę. Po krótkiej wymianie zdań przestrzelił mi kolana na wylot jakimiś magicznymi, zielonymi strzałami. Wtedy miałem wizję czy sen, w którym stłukłem butelkę z duszą.
-Skąd mam wiedzieć? Wszystkie części ciała mam na miejscu? Dalej próbują nas zabić? Jakieś pomysły, co się właśnie stało? - wszystkie pytania były w mniejszym lub większym stopniu retoryczne.
-Nie mam zamiaru robić tego więcej. Wolałbym się czegoś dowiedzieć.
Sprawdził, czy odkształcenie wciąż jest na miejscu i czy w ogóle może używać zdolności telepatycznych.
-Dziwne... sądzę, że trzeba będzie jednak zbadać pozostałe. To może być połączenie z czymś ponadnaturalnym, może nawet Wall-Durem... chodźmy.
Właściciel
- Zaraz, więc jakim cudem ją niby słyszałeś skoro to był sen? - Zdziwiła się elfka.
- Czy ona musi być taka natrętna? - usłyszał z powrotem ten sam głos co wcześniej, powiedz jej że nie masz pojęcia, i że może ci się wydawało, wolałabym żeby póki co nikt o mnie nie wiedział, póki nie przypomnę sobie kim byłam. Możesz to dla mnie zrobić?
- Nie mam pojęcia. Mogło mi się wydawać.
Właściciel
- Dzięki. - powiedziała w jego głowie dusza kobiety.
- Trochę ze zbyt dużym przekonaniem gadałeś z tym czymś jak na "wydawanie się".
Bez zbędnego zastanawiania dotknął kuli.