Właściciel
- Jakaś kobieta mieszkająca w lesie zatrzymała Abraxasa, chcę zobaczyć co z nim.
- W taki razie chodźcie za mną.
Walon poszedł w kierunku chaty, w której był Karczmarz.
Właściciel
Elisif spojrzała na nich lekko zdziwiona zastanawiając się po czym ruszyła za Walonem.
Walon zaprowadził resztę do chaty i zszedł do podziemni w poszukiwaniu kobiety.
Właściciel
Stała tak jak wcześniej i gotowała coś w kotle, Abraxas spał w klatce.
Właściciel
- Ponieważ jest zbyt niebezpieczny żeby mógł chodzić wolno, o czym chyba ktoś z was nie wiedział. - powiedziała kobieta z pogardą. Elisif tylko podeszła do klatki opierając o nią rękę. - Ostrożnie, on tylko udaje że śpi.
- Można mu jakoś pomóc? Bo jeśli nie to ja mogę...
Nie dokończył kiedy spojrzał na Elisif.
Właściciel
W umyśle staruszki wyczuł że jest w miarę neutralna jednak chciała jakoś pomóc Abraxasowi gdyż według niej był zbyt dużym zagrożeniem. Jednak kiedy wszedł w umysł Abraxasa wyczuł tylko kompletny chaos przy którym nie dał rady nic zrozumieć.
Elisif rozumiejąc co Walon chciał powiedzieć spojrzała na niego tylko gniewnie, po czym zaczęła przyglądać się Karczmarzowi.
Właściciel
- Co? Co chcecie zrobić? - zapytała Elisif patrząc to na Darcusa to na Victorię.
Właściciel
- Ufasz jej w ogóle? Ostatni raz kiedy ją spotkałam nie była kimś komu bym zaufała, mam nadzieję że mi to zamierzasz wyjaśnić?
Właściciel
- Świetnie... - zamyśliła się. - Dobrze, może to zrobić, ale niech tylko mu coś zrobi...
Właściciel
- Jeśli uważasz że to mu pomoże, rób co możesz. - powiedziała Elisif i cofnęła się trochę.
Właściciel
Zarówno myśli jak i uczucia Abraxasa wariowały jak oszalałe, raz był szczęśliwy, raz wściekły. W ciele Gniotka wyczuła jakąś zarazę której jednak nie znała, to było coś nieznanego, niebezpiecznego.
Właściciel
- Co? Wiesz co mu się stało?
Właściciel
- To nie jest dobry pomysł, wam się może wydawać że potraficie go uspokoić ale jesteście w dużym błędzie. - powiedziała Farilda.
Właściciel
- Nie interesuje mnie to, za to wiem co on potrafi. I nie pozwolę żeby ktoś tak po prostu wypuścił go na wolność po tym co zrobił.
- Dobre pytanie. - odparł ponuro Walon.
Właściciel
- Poza tym że kilka drzew jest tak rozdrapanych że nie wiadomo ile ustoją? Pozabijał sporą ilość zwierząt po drodze oraz napadł jednego centaura który bez pomocy jednej z moich sióstr by już dawno był martwy.
Właściciel
- To miejsce najwyraźniej nie było zbyt bezpieczne skoro przylazł do lasu i spowodował zniszczenia.
Właściciel
Wiedźma zamyśliła się na chwilę.
- Dobrze, ale mój strażnik pójdzie z wami, jeśli znowu wam ucieknie, zabije go.
- Twój strażnik? Nie wiem jak reszta, ale ja nie obdarzę zaufaniem takiego bydlaka z głową jelenia.
Właściciel
- W takim razie zapomnij o tym żeby go wziąć stąd. Jest zbyt niebezpieczny, nie pozwolę żeby opuścił to miejsce zwłaszcza teraz. Możecie albo spróbować mu pomóc tutaj, albo w ogóle.
Właściciel
- A więc rozumiem że zamierzacie go trzymać w przytulnym pokoiku? Nawet nie wiesz co robisz.
- Pomysł dobry. ale jak ucieknie...
Walon przygotował szablę w razie ataku.
Właściciel
Staruszka już chciała coś powiedzieć ale wszyscy usłyszeli nagle głos od strony wyjścia, Kate.
- Darcus? Mamo? Co wy tu robicie? - zapytała zdziwiona.
Właściciel
- Abraxasa? Ale... Zaraz, to jest ta osoba której szukałeś? - zapytała Walona zdziwiona. Stała bez słowa nie rozumiejąc. Zza niej wybiegł strażnik Farildy.
- Próbowałem ją zatrzymać ale była zbyt natarczywa. - burknął wkurzony że Farilda w jej przypadku zabroniła mu korzystać z siły.
Właściciel
- Nie... Większość czasu byłem w lesie... Nikt mi nie powie... - musiała odetchnąć głęboko żeby zachować spokój. - Co mu się stało?
Właściciel
- Jaki z tym problem? - zapytała.
- Nie mogę im pozwolić tak po prostu go wziąć, oni nie wiedzą co robią, ten kamień, myśli że dzięki niemu może zrobić nie wiadomo co. Jest w błędzie.
Kate podeszła do Elisif i spojrzała na Abraxasa.
- Naprawdę wiesz jak go uleczyć? - zapytała Darcusa.