Karczma pod Historią

Avatar Kuba1001
Walon wypił trochę wody i rozglądał się za pustelniczką.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nie było nikogo widać, zaczynało się robić coraz ciemnej, słyszał tylko wiatr.

Avatar Kuba1001
Walon szukał drewna, żeby rozpalić ognisko.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nie dał rady się ruszyć dalej niż na kilka metrów z powodu ran, a palmy nie dałby rady ściąć bez niczego ostrego. Zostało mu tylko czekać.

Avatar Kuba1001
No to czekał .-.-.-.-.-.-..-.-.-.-

Avatar Gniotek7
Właściciel
///To twoje -.-.-.-.-...-..-.-.-.- nie było potrzebne.///

W którymś momencie z powodu iż była noc w końcu zasnął. Jednak nie obudził się tam gdzie zasnął. Znalazł się na dużym dwuosobowym łóżku z jakiegoś ciemnego drewna, paczka leżała na stoliku obok niego. Przed nim były drewniane zamknięte drzwi, poza tym w pokoju nie było niczego ani nikogo innego.

Avatar Kuba1001
// ;-;
- Jest tu kto? - zawołał.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Nikt nie odpowiedział, po chwili jednak zauważył jeszcze coś, jego nogi były z powrotem zdrowe, nie było śladu po ranach.

Avatar Kuba1001
Skoro nogi były zdrowe to Walon wstał i poszedł w kierunku wyjścia zabierając paczuszkę po drodze.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Drzwi prowadziły do dużego pomieszczenia, po lewej znajdował się spory stół metalowy, stało na nim pełno butelek z różnokolorowymi płynami. Tylko w jednej z butelek było coś innego. W butelce widać było jakąś małą święcącą niebieską kulkę latającą po środku jakby chciała się wydostać. Butelka była zakorkowana. Walon miał wrażenie jakby dochodziły z butelki jakieś odgłosy, czyżby słowa?

Avatar Kuba1001
Walon ostrożnie podszedł do butelki i zbliżył ją do ucha, żeby lepiej słyszeć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Pomóż mi... - zdawało się słyszeć z butelki cichy jęk, który z brzmienia przypominał głos kobiety.

Avatar Kuba1001
- Co?!
Walon zdziwiony o mało nie upuścił butelki, ale złapał ją w ostatniej chwili. Wahał się przez długi czas czy otworzyć butelkę, ale w końcu postanowił to zrobić.

Avatar Gniotek7
Właściciel
świecąca kulka wzleciała w powietrze latała chwilę w miejscu po czym poleciała z impetem w stronę Walona. W tym momencie przez chwilę czuł ostry ból głowy, trwał on zaledwie kilka chwil po czym wszystko wróciło do normy. Po kulce nigdzie nie było śladu.

Avatar Kuba1001
Walon wstał i rozejrzał się czy nie ma żadnych drzwi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Były. Jednak kiedy je zobaczył z powrotem zaczęło mu się robić nie dobrze, widok przed oczami zaczął mu się mglić, zachwiał się i zemdlał.
Obudził się w pomieszczeniu w którym został postrzelony, leżał w tym samym miejscu, po paczce nie było ani śladu, brama którą wcześniej próbował zniszczyć była otwarta. O ścianę obok opierał się znany już mu człowiek z głową jelenia, stał oparty o ścianą z założonymi rękami patrząc na niego. Czyżby to mu się tylko przyśniło?

Avatar Kuba1001
- Co się stało? To był sen?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ha! - zawołał - Mam jeszcze raz przebić ci nogi żebyś uwierzył? - po czym spoważniał. - Ktoś chce z tobą rozmawiać. Farciarzu.

Avatar Kuba1001
- Jestem cholernie ciekaw kto to.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Kobieta do której domu chamsko się włamałeś. Masz szczęście, gdyby nie ona dawno dołączyłbyś do tych trupów w przejściu. - odparła istota. - A teraz idź już, mam dość patrzenia na twoją paskudną gębę.

Avatar Kuba1001
Milutki - pomyślał Walon.
- Idę już, idę. - powiedział na głos i poszedł we wskazanym kierunku.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Kiedy wszedł przez otwartą bramą trafił na spore pomieszczenie z dużym kotłem po środku, stała przy nim pewna starsza kobieta - czyli jeszcze nie staruszka ale już nie młoda kobieta. - i mieszała sporą łyżką, za nią na ławce i w szafkach znajdowało się pełno różnych składników alchemicznych. Po jej prawej stało niewielkie łóżko a po lewej klatka. W klatce ujrzał pewną osobę po której od razu rozpoznał że jest to ten o którym mówiło drzewo.
- Nareszcie jesteś. - powiedziała nie patrząc nawet na niego.

Avatar Kuba1001
- Tak... Jestem. Widzę, że w klatce znajduje się osoba, której poszukuje.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak, to on. Przepraszam też za mojego ochroniarza, jest nieco... Agresywny.

Avatar Kuba1001
- Zrozumiałe. Czy odpowiesz mi na dwa pytania: Skąd ten człowiek się u Ciebie wziął i kim jesteś?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nazywam się Farilda, i jestem czarownicą. A skąd on się tu znalazł? Przyprowadziła go do mnie moja siostra, był zbyt agresywny więc musiałam go tu zamknąć.

Avatar Kuba1001
- Wiesz czemu jest taki agresywny?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie jestem właściwie pewna, przybył z miasta, więc pewnie oni wiedzą więcej. Podejrzewam że może to być coś w rodzaju choroby, a może klątwy? Nie wiem, próbowałam z nim porozmawiać ale on mówi tylko w kółko o Bhor-gulu.

Avatar Kuba1001
- Bhor-gul? Ten ork, który zjednał sobie pobratymców na pustyni? Ciekawe co on ma z tym wspólnego.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To troll. - poprawiła go Farilda. - Owszem też mnie to zastanawia, jednak żeby mieć pewność trzeba by się najpierw dowiedzieć więcej o tej osobie, a to wiedzą prawdopodobnie tylko ludzie w mieście.

Avatar Kuba1001
- Mógłbym zabrać go do miasta.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To raczej nie jest dobry pomysł, nie dałbyś rady nad nim zapanować, wyrządziłby zbyt dużo szkód. Ale jeśli chcesz szukać pod konkretnym imieniem to spróbuj popytać osobę imieniem Elisif, wymknęło mu się parę razy to imię. Kto wie, może mieszka w mieście i wie coś na jego temat?

Avatar Kuba1001
- Rozumiem. Wyruszę jak najszybciej, ale najpierw oddasz moją broń i zwierzaka?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ach tak, przepraszam. Wszystko czeka u góry.

Avatar Kuba1001
- Postaram się wrócić jak najszybciej. Żegnam.
Walon poszedł na górę, zabrał swoje rzeczy, broń, zwierzaka i odszedł w kierunku miasta.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Po drodze spotkał tylko Kate które pomachała mu na pożegnanie i zniknęła wśród drzew.
Elisif tymczasem leżała w ogrodzie wraz z córką przyglądając się gałęzią drzew.

Avatar Kuba1001
//No to pominę czas.
Walon wrócił do miasta i nie mając pomysłu gdzie szukać Elfis poszedł do ogrodu zapytać się o radę drzewo.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Widzę że ktoś się zbliża, no nie, znowu on? - zapytało drzewo zdziwione. Elisif spojrzała tylko w stronę Walona nie zwracając na siebie uwagi.

Avatar Kuba1001
- Tak, tak. To ja. Wróciłem właśnie z wyprawy. Będzie co opowiadać w Karczmie. Ale do rzeczy. Znalazłem tego człowieka, ale jest bardzo agresywny. Kobieta, która się nim opiekuje mówiła, że w kółko mówi o Bhor-gulu.Powtarzał też jedno imię: Elfis. Czy nie wiesz kto to?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To ja. - powiedziała kobieta leżąca na ławce po czym wstała. Masz na myśli Abraxasa? Gdzie on jest?

Avatar Kuba1001
//Znów coś spieprzyłem ;-;
- Tak. Minęło trochę czasu odkąd wyruszyłem aby go znaleźć. Po kilku przygodach znalazłem go w pewnej chacie. Mieszkająca tam kobieta zajęła się nim, ale musiała zamknąć go w klatce, ponieważ jest bardzo agresywny. Zaprowadzę Cię tam... I przy okazji nazywam się Walon. Walon Vau.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czy... Czy wszystko jest u niego w porządku? Czy nic mu się nie stało?

Avatar Kuba1001
- Nie widziałem żadnych większych obrażań.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif odetchnęła z ulgą.
- Bałam się już że coś mogło mu się stać. Dobrze, pokaż mi gdzie on jest.

Avatar Kuba1001
- Chodźmy.
Walon z Mirdem zaprowadził Elisif do chaty, w której był Karczmarz.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Witaj bracie, to dobry pomysł wynosić to poza teren Karczmy? - zapytała się Elisif darcusa.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku