Karczma pod Historią

Avatar Kuba1001
- Im szybciej się tam znajdziemy tym lepiej. Nie lubię czekać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ale że gdzie? - zapytał ork. - Chyba nie myślisz że będziemy cię tarzać aż do Myrthany? Idziemy do miasta kawałek stąd, tam się tobą zajmą.

- A jak zdjąć tą osłonę? - zapytał Masil.

Avatar Kuba1001
- Niech będzie. A właściwie to powiecie mi coś więcej o tym mieście?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A nie pozabijasz nas przypadkiem niszcząc ją? - zapytał Rages. - Nie żeby coś ale tutaj większość rzeczy nie działa jak powinna.

- Jest duże. - powiedział drugi ork głosem który dawał do świadomości że nie mają ochoty więcej gadać z jakąś morą.
///Nie wiem co niby miałbym ci tam jeszcze odpisać :L///

Avatar Kuba1001
//Gniot - Zrobił w luj wielki świat i od cholery postaci, miejsc i wydarzeń. Nie potrafi miasta opisać :V
- A więc kiedy dojdziemy?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Słuchaj no mięso, zamknij się albo cię tutaj zostawimy, jak jesteś taki ciekawski to się sam tam tarzaj, może dojdziesz zanim się pustynne sępy rozdziobią. - powiedział ork który go ciągnął.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Walon wraz z orkami po niecałej godzinie dotarli do niewielkiego orkowego miasta, prócz samych orków widział dużą ilość ludzi, wyglądali inaczej niż Myrtańczycy, mieli dużo bladszą skórę, a także spore pancerze wykonane z metalu którego w Myrtanie znaleźć się nie dało. Orkowie zaciągnęli go do jednego z nich która stał przed sporym namiotem i akurat pił wodę.
- Znaleźliśmy tego typa podczas zwiadu, pomyśleliśmy że go chętnie zobaczycie.
Człowiek przyglądnął się Walonowi zdziwiony.
- Zostawcie nas samych. - orkowie odeszli a on kucnął przy Walonie. - Skąd ty się tu wziąłeś?

Avatar Kuba1001
- To długa historia i raczej w nią nie uwierzysz. A więc w mieście Anubel, w którym ostatnio mieszkam jest ogród. Rośnie w nim gadające drzewo. Pewien człowiek, który poruszał się jak małpa wszedł na to drzewo i groził, że je podpali jeśli Ci, którzy go ścigają nie odejdą. Potem uciekł do lasu. Ja, zaciekawiony opowieścią gadającego drzewa, poszedłem do lasu szukając tego człowieka. Jego ślady prowadziły do jaskini, do której wszedłem, ale wtedy zasnąłem. Spotkałem tam staruszkę, która nie chciała mnie wypuścić. Ostatecznie wytargowałem wolność za naszyjnik, a ona zaprowadziła mnie do domu siostry, w którym miał być ten człek. Po poproszeniu innej wiedźmy o pomoc i złamaniu bariery, która otaczała dom znalazłem w nim wejście do podziemi. Pełno tam było korzeni drzew i tym podobnych. W końcu doszedłem do końca podziemnego korytarza. Stanąłem przed bramą z drewna, a kiedy miałem ją zniszczyć to za mną pojawił się człowiek z głową jelenia. Miał łuk, ale żadnych strzał. Po krótkiej wymianie zdań przestrzelił mi kolana na wylot dwiema zielonymi, magicznymi strzałami i walnął gałęzią w głowę. Zabrał mi broń i ekwipunek, a potem, nie mam pojęcia jak, zostawił na pustyni. Wtedy znaleźli mnie orkowie. Właśnie tak się tu znalazłem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Człowiek przyglądał mu się chwilę z szeroko otwartymi oczami, po chwili odezwał się.
- Słońce musiało ci nieźle przygrzać w głowę. Lepiej będzie jeśli któryś z szamanów się tobą zajmie. Straż! - zawołał na co przyszło dwóch Poświęconych. - zanieście tego tutaj do szamana, chyba nabawił się Cherlicy.
- Tak jest. - powiedzieli obaj po czym za ręce zaciągnęli go do szamana.
- Co jest tej morze? - zapytał szaman kiedy strażnicy położyli go na łóżku.
- Dowódca podejrzewa Cherlicę. - powiedział jeden z nich i obaj wyszli.
- Cherlica co? - zapytał szaman przyglądając się Walonowi. - Czujesz może słodko-ostry smak na języku?

Avatar Kuba1001
- Nie. Nie jestem chory.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jak to nie? Przecież żadna zdrowa mora nie weszła by na teren Varantu i to bez uzbrojenia!

Avatar Kuba1001
- Z własnej woli nie przyszedłbym tutaj. Zostawił mnie tu... A zresztą. To długa historia, w którą i tak nie uwierzysz.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Zgaduje że to przez tą historię ich dowódca cię do mnie przysłał co?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Świetnie, no i co ja mam z tobą zrobić? - przyglądnął się mu i dopiero teraz zorientował się że ma rany w kolanach. - Co ci się stało?

Avatar Kuba1001
- Szczegóły są dziwne, a więc powiem po prostu, że mam kolana przestrzelone strzałami.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A strzały co? Sam sobie wyjąłeś? - pytał ork przeszukując jakąś szafkę w swojej chacie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czyli możesz zniszczyć tą osłonę czy nie?

Odkształcenie było prawie takie samo jak normalne tylko dużo trudniejsze do wykrycia, mniejsze.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie. - powiedział Zaraza i rzucił do niego kulę. - Rób co trzeba.

Magowie odkryli że ów krasnolud przeniósł się gdzieś w okolicę za miastem, nie wiadomo gdzie dokładnie i co zrobił potem. Jeśli któryś z nich znał się na tym odkrył że zaklęcie było dość popularne wśród wielu zabójców czy złodziei. Pozwalał na teleportację na nie dużą odległość w celu ucieczki.

Avatar
Konto usunięte
Gniotek7 pisze:
Pozwalał na teleportację na nie dużą odległość w celu ucieczki.

//flash :vvv//

Avatar Kuba1001
- Te strzały były magiczne i znikły. Tak, zdaje sobie sprawę jak to brzmi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W takim razie zrobisz to na miejscu, wolę bo mieć przy sobie w razie gdyby trzeba było się... Rozdzielić. - Zaraza wciąż nie ufał skamielinie.

Oghren leżał wciąż nieprzytomny, chwilę wcześniej mamrotał coś tylko o piwsku po czym z powrotem zamilkł.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jestem szamanem, magiczne strzały to nic nadzwyczajnego dla kogoś takiego jak ja. Słuchaj no, mam pewien pomysł na którym obaj skorzystamy. Ty potrzebujesz leczenia, a ja dostarczyć pewne wiadomości.

Avatar Kuba1001
- Zamieniam się w słuch.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Muszę dostarczyć pewną wiadomość - rozejrzał się czy przypadkiem nikt ich nie podsłuchuje. - pewnej kobiecie na pustyni, nie mogę tam nikogo tak po prostu wysłać bo kontaktowanie się z nią jest, jak wy to nazywacie? Nielegalne. Ale wpadłem na pewien pomysł jak się tam dostać, poza tym ona może uleczyć twoje rany. Co prawda sam dałbym radę ale zajęłoby to znacznie dłużej. To jak? Wchodzisz w to?

- Miejmy nadzieje że dojdziemy tam nim nadejdzie koniec świata czy cokolwiek takiego. - westchnął Zaraza i ruszył we wskazany kierunek, po chwili ruszał tam cała reszta drużyny kamienia.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A ty nie zatoniesz przypadkiem? - zapytał Rages wesoły.
- No kto to mówi. - powiedziała Araniel patrząc na niego.
Masil podszedł bliżej człowieka skały i przyjrzał się co robi.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Masil spojrzał na Zarazę.
- Rozumiesz coś?
- Tylko trochę. - powiedział Zaraza przyglądając się stworzonej postaci.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czegoś nie rozumiem. - zastanowił się Rages. - Skoro jesteś z kamienia to jak kontrolujesz wodę?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Rozumiem że możecie się tak przemieszczać kiedy chcecie wszędzie gdzie jest tylko coś czym władacie? - zapytał Masil zastanawiając się.

Avatar Kuba1001
- Nie mam lepszego wyboru. Idę, ale mam problemy z poruszaniem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Powaliło cię? (he, he.) Nie zamierzam cię tam wysłać samego, z takimi ranami nie wyszedłbyś nawet za miasto. Straż! - zawołał szaman na co weszło dwóch Poświęconych.
- Coś się stało? - zapytał jeden z nich.
- Macie zadanie, ten człowiek potrzebuje pilnego leczenia, ale ja nie dam rady go wyleczyć, musicie zawieźć go do tego wielkiego kręgu na zachód stąd, ten kamienny z palmami dookoła, wiecie który?
- Wiemy, ale to go ma niby uleczyć?
- Tak! Oczywiście że tak!
- A co mamy tam zrobić?
- Po prostu go tam zawieźcie i zostawcie z jego rzeczami po środku kręgu.
- A on przypadkiem nie zmieni się w skwar od temperatury? - zapytał drugi poświęcony.
- Czy ty przypadkiem podważasz działania szamańskiej magii?! - krzyknął szaman udając wzburzenie.
- Yyy nie... Oczywiście że nie!
- Dobrze, idźcie po jakiś wóz czy coś czym go zawieziecie, ja muszę go przygotować do drogi. - powiedział szaman a obaj wyszli z chatki.
- Świetnie, oni to jednak są głupi. - powiedział wesoło szaman.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie chciałbym wam przeszkadzać. - zaczął Zaraza. - Ale mamy coś do zrobienia. - pokazał palcem na kulę w swojej ręce.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Świetnie, ostatnio nam walki brakuje... - westchnął Rages zmęczony już pobytem w tym wymiarze po czym ruszyli za skamieliną.

Avatar Kuba1001
- Tylko, że moja broń i sprzęt zostały zabrane przez tego co przestrzelił mi kolana.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie potrzebna ci będzie, udasz się do kręgu, a stamtąd zabierze cię owa pustelniczka. Najwyżej ona ci coś da, my orkowie nie mamy niczego co byś udźwignął, a na jakiegoś wielkiego maga to ty nie wyglądasz. - odparł ork wyjmując jakiś niewielki pakunek i podając go Walonowi. - to masz dać pustelniczce, ona cię wyleczy.

Avatar Kuba1001
- W takim razie mogę ruszać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
W tym momencie do chatki zajrzał jeden z poświęconych.
- Wóz czeka.
- Dobra, w takim razie ruszajcie. - szaman pomógł im zanieść Walona do wozu i pojechali z nim do opisanego kręgu. Dotarli tam dopiero wieczorem, bez słów położyli go na środku kamiennego kręgu z całym jego sprzętem, paczuszką dla pustelniczki i opróżnioną w połowie butelkę wody. Wsiedli z powrotem do wozu i pojechali, wkrótce zniknęli za horyzontem.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią