<Masil z Karczmarzem siedzieli w górach nie wiedząc co robić>
<Masil>
- Musimy zejść na dół
- Teraz?! Po co?! Już za późno!
- Słuchaj! Oni mogą ich mieć więcej?! Co jak te czuby pomyślą że można by tak sobie jeszcze coś wysadzić?!
- Nie mają nawet w tym celu żadnego powodu
- A do tego mieli?! Słuchaj! Im w głowie zawsze była tylko destrukcja musimy coś zrobi...
<Nagle całą masę ciężkich kroków>
<Masil wygląda za górę>
- Jasna cholera...
- Co? <patrzy tam gdzie on, zauważają jak parę setek krasnoludów uzbrojonych po zęby z bronią palną przechodzi przez bramę i kieruję się w stronę doliny
- Co teraz?!
- Ciszej, musimy dostać się do królestwa
- Po co?
- Ostrzec ich!
- Zaraz... Chyba nie chcesz powiedzieć że oni idą w stronę naszego...
- Tak idą
- Co im takiego zrobiliśmy?!
- Nic, nawet nasz król się nie spodziewał że krasnoludy użyją tego! A teraz postanowili to wykorzystać.
- Co oni chcą zrobić?
- Najpierw zajęli się elfami... Czas na ludzi
- Na Innosa! Co możemy zrobić?
- Narzekanie nam nic nie da, musimy się udać do króla! JAK NAJSZYBCIEJ!
- Dobra! Konia zostawiliśmy tam szybko!
- Byle tylko nas nie zauważyli

Zaloguj się






