<Tymczasem nasza "Fantastyczna 4" dotarła do celu>

<Golem>
- Jesteśmy
<Karczmarz>
- I co teraz? Gdzie on jest?
- Nie wiem, zwykle Xardas kazał mi w tym miejscu wracać, nie wiem gdzie szedł dalej
- Skąd w ogóle wiesz że on przychodził tutaj porozmawiać z bratem?
- Uważasz że mógł kłamać?
- Po tym szaleńcu można się spodziewać wszystkiego, Masil!
- Czekaj szczam!
<po chwili podchodzi>
Co?
- Masz jakiś pomysł?
- Zróbmy tutaj piknik
<Akryl>
- Że co?
<Masil>
- Jajco, poczekajmy na niego, a jeśli nie, to wracamy
- i tyle na marne?
- Nie wiem, masz inny pomysł?
- Nie...
- Właśnie więc nie gadaj tylko dawaj jedzenie
- Emm jedzenie tak...
- Nie mów że nie wziąłeś! Co z ciebie za karczmarz!?
- No właśnie Karczmarz! A nie organizator pikników!
- Szlag by to trafił
<Akryl>
- To ja idę poszukać grzybów na zupę <odchodzi>
<Golem>
- Ja tutaj posiedzę i pomedytuję
<siada przy czym w okolicy czuć nie duże trzęsienie z tego powodu>
- Masil, jesteś magiem! Może coś wyczarujesz? Jesteś lepszy w magii
- Powiedział typ który przywołał Marduka!
- I co? Zjemy mięso demona na obiad?
- Zrozumiałem ironię <siada>