Właściciel
- Dobra, chodźmy i widzę że Elisif nie zmieniła zdania?
- Nie zmieniłam...
<Akryl>
- No to w drogę ku przygodzie!!!
Właściciel
<Akryl>
- Huraa!!! Będzie bieganie po węglach! Ymm... Nie, nie będzie?
Właściciel
Kiedy inni całe życie podążają za tym, co im się wmawia, zawsze pamiętaj: Nic nie jest prawdziwe. Kiedy innych ogranicza prawo i moralność, zawsze pamiętaj: Wszystko jest dozwolone. Działamy w mroku, aby służyć światłości. Jesteśmy asasynami
Właściciel
<w którymś momencie podchodzi Akryl>
- Tak!!! Przypalone kości !!!
Właściciel
- Hmm no wiesz... jednak wolałbym go zachować
Właściciel
<Akryl>
- Yeah! Teraz jestem jak ten Sauron!
<Karczmarz>
- Dobra, a więc co teraz?
Właściciel
<Akryl>
- Że co? że niby ja nie umiem się bronić!? Zabawne! Jeszcze jakieś żarty na dzisiaj?
Właściciel
<Akryl>
- Ok, chyba ogarniam, to jak? idziemy kogoś zabić?
<Ja>
- Ehh.... Nie przesadzasz trochę? Może lepiej odpocznij
- Jestem szkieletem, koleś
- Racja
Właściciel
<Akryl>
- To ja zostanę tutaj i pozabijam manekiny
Właściciel
- Dobra pytanie, tylko, jak i gdzie mamy go szukać?
Właściciel
- Chyba sobie żartujesz, myślałem że masz to za sobą
Właściciel
- Mam przeczucie że to nie skończy się dobrze... Ale niech ci będzie...
(napisał bym coś ale nie wiem co się dzieje)
Właściciel
- Serio? Znowu? Ehh... <wychodzi DO karczmy> Hej Golem!!
- Tak właściwie to nazywam się Ebon
- No to Ebon, pomógłbyś dostać się do tego lasu?
- Tam gdzie był brat Xardasa?
- Owszem
- Będzie z tym mały problem
- Jaki?
- Cesarscy (nie pamiętam czy tak się nazywali czy co mają obok nas koszary więc nazwę ich tak) przegrali walkę z elfami na froncie i okupuję całą zachodnią i południową część granicy. A w naszym kraju wszędzie panosi się cała masa mniejszych oddziałów wsparcia, więc droga do lasu może być ich pełna
- Przecież las nie znajduje się na granicy z państwem elfów
- Niby nie, ale tamte tereny zdołali zająć,
- Ehh dobra... Chyba jakoś sobie poradzimy nie?
- Niby tak
- Właśnie
- Dobra no to wskakuj, przy okazji po drodze wyjaśnisz mi po co do niego idziemy
- ok
<wsiadam i pobiegliśmy w stronę lasu
----
<Tymczasem Oghren i Zastępca Karczmarza (znowu zapomniałem jego imienia) zajęli się rexem, wyleczenie go z trucizny trochę zajęło jednak dzisiaj Zastępca Karczmarza powiadomił go że może już spokojnie lecieć>
Właściciel
<wieczorem Ebon z Gniotkiem dojechali do lasu>
- Widzisz nie było tak źle
<za drzew słychać nagle wrzask>
- Stać jesteście aresztowani!
- Jak zamierzacie tępaki aresztować jego? <Pokazuje na golema>
<Nagle jakiś elf rzuca zaklęciem w Golema a on pada sparaliżowany>
No chyba że tak... <wyjmuje miecz> No chodźcie!
<tego samego zaklęcia używają na Gniotku>
ał...
<traci przytomność>
Właściciel
<tymczasem Karczmarz obudził się przywiązany do drzewa pilnowany przez 2 elfy>
- Widzę że się obudziłeś
- Czego ode mnie chcecie!?
- Mamy dla ciebie propozycję...
Właściciel
<po chwili wszedł do bazy Karczmarz>
- Darcus jest sprawa
Właściciel
- Nie, po drodze zostaliśmy napadnięci przez elfy... Słuchaj wiem czemu wypowiedzieli nam i Cesarstwu wojnę...
Właściciel
- rex... Gadałem z elfami... Opowiadali że jeszcze kilka lat przed wojną grupa zwiadowczych elfów natrafiła na smoka, zareagowali wiadomo jak i zaczęli do niego strzelać, nie wiedzieli że na smoku siedzi syn rexa... z wiadomym skutkiem... Rex wpadł w dziką furię i zabił ich cesarza... Nie opisywali dokładnie o co chodzi... Teraz chcą się zemścić za niego. Uznali to za prowokację i 2 lata później- kilka tygodni temu, narada doszła do wniosku że powinni wypowiedzieć nam wojnę, za to co "my" zrobiliśmy... Powiedzieli że jeśli przyprowadzę do nich rexa, wycofają swoich ludzi. A rzeź się zakończy
Właściciel
- Z tego co słyszałem nazwali się złotymi tarczami, a co?
Właściciel
- Ty chyba nie bierzesz tego poważnie, tutaj nie chodzi o wygranie wojny! Tutaj chodzi o to żeby z powrotem zapanował między nami pokój!
Właściciel
- Po pierwsze pogadać z Rexem, potem zobaczymy. Cokolwiek byle żeby ta cholerna wojna się skończyła, dobra a teraz wybacz. Muszę iść po coś
<wychodzi do karczmy>
<wchodzi do swojego pokoju, po chwili wychodzi z niego i wychodzi z karczmy>
- Siemano Gniotek
- Co czytasz Masil?
- A gazetkę "Wojna Się Zmienia"
- I coś tam ciekawego jest?
- Najnowsze plotki głoszą że nasz król wysłał prośbę o pomoc w walce z elfami do Raviitu, królestwa krasnoludów
- Że co!?
- Tak, wie że obie rasy za sobą niezbyt przepadają, a krasnoludy ponoć ostatnio stworzyły coś, dzięki czemu możemy wygrać
- Co to takiego?
- Nie wiem, nie piszą. Pisze tu także że wiadomość zwrotna jeszcze nie dotarła
- Cholera nie jest dobrze...
- Coś nie tak?
- Wiesz gdzie jest ten cały Rex?
- Ten typ od smoka? Nie wiem, nie widziałem go już od paru tygodni
- Gdybyś go spotkał, powiadom
- No dobra...
Właściciel
- Masil jeszcze jedno
- Tak?
- Gdzie poszedł Ebon?
- Kto?
- Ten golem
- A no tak, mówił że idzie do wieży Xardasa i niedługo wróci
- Ehh, świetnie, dobra muszę się gdzieś udać, wiesz gdzie mogę dostać konia?
- Konia? A co gdzie jedziesz?
- Do królestwa krasnoludów
- ... Mówisz poważnie?
- A czy wyglądam jakbym żartował
- Ehh... no dobra, mój stary kumpel Bronex może mieć jakieś, jego stajnia jest na ulicy Krzywej Misy, obok tej zawalonej wieży strażniczej
- Ok dzięki <odchodzi>