darcus pisze:
- Nie bardzo. Tak naprawdę to są tylko trzy, z czego dwa mam przy sobie. Myślę, że kamienie woli to byłaby działka Maraliusa. A on zawsze zostawia jakieś wskazówki. - Usłyszawszy wybuch zadarł głowę do góry. - Zaiste, akustyka tego pomieszczenia jest imponująca... Słychać wszystko jakby to działo się tu, ale nic nam nie grozi. - Zaczął przeszukiwać skrzynkę. - Jak na przykład ten list... - Uśmiechnął się lekko i zaczął czytać list, który znalazł. - Wiem! - Podszedł do wrót, korzystając ze swoich zdolności asasyna wspiął się na nie, wydłubał mały, czerwony kamień ze szczeliny skalnej, po czym umieścił go w rękawicy. Wtedy zeskoczył na dół. - Dobra... Chyba tak się to robiło... - Zaczął wykonywać różne gesty rękami. Poszczególne gesty przywoływały różne zaklęcia, które Darcus rzucał na klejnoty we wrotach. Po trafieniu, pierścienie obracały się, a klejnoty zmieniały kolor na błękitny. Kiedy wszystkie klejnoty były ustawione w jednej linii, Darcus rzucił zaklęcie na środkowy z nich, a wtedy wrota pękły na pół. Każda z połówek odsunęła się na bok, ukazując komnatę, która tak naprawdę nie była w ogóle widoczna, przez ogrom światła bijącego z niej. Światło, o ile zasłaniało całą komnatę, o tyle nie oślepiało. No i było przepiękne, jakby ktoś umieścił w owym pomieszczeniu esencję boga.
Nad nimi słychać kolejne wybuchy, tak jakby zawalały się kolejne kondygnacje podziemnego kompleksu.
- Nansaidh, Oighrig, Peanaidh - na dół! Raz dwa!
- Generale coś słyszałem! Jakieś głosy z dołu!
- K**a! Zawalimy ten kompleks jak będzie trzeba! A, co zrobiliście z tym zastępcą i Rexem?
- Są w transporcie więźniów generale.
- Świetnie! Rex zapłaci za swe zbrodnie, przeciwko elfom! Rozpocząć przesłuchanie! Może da nam namiary na karczmarza?
- Nie mam pojęcia generale.
- Ehh. To pytanie retoryczne. Dobra schodzimy niżej. Skoro ktoś tam jest, to zabijemy, albo weźmiemy do niewoli. Zależy od przydatności.